Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

The Family Diaries

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie / Fotostory
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Caeruleum
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 27 Kwi 2011
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Japonia/Namimori
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 14:14, 29 Kwi 2011    Temat postu: The Family Diaries

Wstęp.


Nieświadomość swojego pochodzenia, swoich rodaków i całego pokolenia Gilbertów boli. I jeszcze bardziej odczuwam to gdy słyszę, że Gilberci to dziwacy, którzy ukrywają tajemnicę zła, magii i rzeczy o których nie słyszał nawet najdziwniejszy człowiek w całym stanie Illinois. Legendy mówią, że nasze miasto Springfield od wieków niesie za sobą niezwykłe wydarzenia i nierozwiązane zagadki. I podobno wiąże się to tylko z dziwaczną rodzinką Gilbertów. Sąsiedzi, uczniowie i znajomi słyszą o tym od swoich rodziców a później mnie i Jeremy'ego zmierzają swoim dziwacznym wzrokiem. Chętnie dowiedziałabym co jest nienormalnego w mojej rodzinie, jednak ja Elena, mam zamiar trzymać się normalności i świadomości tego, że jestem zwykłą dziewczyną. Jak każde z naszego miasta.

Jednak co dzień dowiaduję się coraz to ciekawszych wiadomości, choć wiem, że wypadają z ust mojej rodziny całkiem przypadkowo. Przyznać się jednak muszę, że w dzieciństwie ja i Jeremy podsłuchaliśmy rozmowę rodziców. Byli zaniepokojeni i nawzajem informowali się na temat dochowania każdej tajemnicy. "Nasze dzieci muszą być normalne!". I jak się tu czuć? Tak naprawdę chcę, ale nie chcę. Ale wiem, że choćbym nic nie robiła kiedyś dowiem się wszystkiego i będę musiała pogodzić się z prawdą. Choćby była ona bolesna.

"Całkiem" normalny poniedziałek.

Czyli początek tygodnia, co wszyscy wiemy z czym się wiąże. Ciężkim wstawaniem, wymuszonym śniadaniem, długim pobytem w łazience przed lustrem, czyli wszystko tak jak u normalnej dziewczyny. Więc nic a nic nie jest nienormalne.
- Jeremy, a śniadanie?- zapytałam.
- A ty?
- Wiesz, że nie jem.
- A no właśnie, dlaczego? Jeżeli masz zamiar zemdleć w szkole jak przedwczoraj, to ja nie mam zamiaru do niej iść i na to patrzeć. Proszę Cię zjedz śniadanie.
- Dam sobie radę- furknęłam.
- Jak co dzień. Czy zauważyłaś coś dziwnego ostatnio?
- Jeremy, skończmy to. Chcę żyć normalnie, a nie łapać za ogon każde nieziemskie sytuacje. To mnie już nie interesuje, jesteśmy normalni. Jak Frederikowie np.
- Nie, nie jesteśmy. Mamy tajemnice, znaczy się nasza rodzina je ma. Dlaczego tak ciężko Ci to zaakceptować?
- Bo nie chcę tego akceptować! Chcę się czuć normalnie, jak normalna dziewczyna. W szkole traktują nas inaczej.
- Niby jak?
- Ulgowo, bo myślą, że jesteśmy kosmitami.
- To tylko żart, a przecież wiesz, że nie jesteśmy tacy jak wszyscy.
- Właśnie, że jesteśmy. Całkowice tacy jak wszyscy.-westchnęłam.- Chodź, bo się spóźnimy.
- Tak, tak wiem.



Czyli rozumiecie. Tak jest codziennie. Jeremy pragnie odkryć coś dziwnego, coś co da mu powód aby w to wierzyć. Codziennie wszystko dokładnie obserwuje, czy nas dom skacze czy się chwieje, choć wiatru nie ma. Szuka rozwiązania, odpowiedzi na pytania, i chce mi pokazać, że się mylę. W tym mieście tak naprawdę nie da się żyć normalnie. A historyjki nakręconych nastolatków z dnia na dzień zaczynają mnie irytować, bo przecież każdy musi próbować odnaleźć we mnie coś nieludzkiego. Lub w Jeremy'm, Charlesie Gilbercie albo w Lousie Gilbert.


Krótkie, bo to wstęp i przeważnie robię je krótkie. Komentarze mile widziane.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caeruleum dnia Nie 21:40, 26 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 14:49, 29 Kwi 2011    Temat postu: Re: Historia May'i - Pamiętniki rodziny

A przestan, przynajmniej Jerry w cos wierzy :P I bardzo dobrze, a ogolnie, nigdy Ci tego nie mowilam... uwielbiam Twoje opowiadania

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 19:15, 29 Kwi 2011    Temat postu:

Maya napisał:
I jeszcze bardziej odczuwam to gdy słyszę, że Gilberci to dziwacy, którzy ukrywają tajemnicę zła, magii i rzeczy o których nie słyszał nawet najdziwniejszy człowiek w całym stanie Illinois.

Powinno być Gilbertowie.

Maya napisał:
...a później mnie i Jeremy'ego zmierzają swoim dziwacznym wzrokiem.

Mierzą, albo po prostu patrzą ;)

Maya napisał:
...jednak ja Elena, mam zamiar trzymać się normalności i świadomości tego, że jestem zwykłą dziewczyną. Jak każde z naszego miasta.

Nie czasem "jak każda z naszego miasta"?

Maya napisał:
Czyli początek tygodnia, co wszyscy wiemy z czym się wiąże.

Wszyscy wiemy z czym to się wiąże/co się z tym wiąże.

Maya napisał:
Jak Frederikowie np.

Nie stosuj skrótów w opowiadaniach ;)

Nie przeraź się tymi poprawkami, proszę :P Nie robię tego ze złośliwości czy coś. Pomagam doskonalić warsztat ;) Żeby błędy nie odciągały od treści, która swoją drogą mnie zaciekawiła. Wcale nie było aż tak krótko, a przy tym wciągnęłaś mnie Nie mogę się doczekać kolejnej części.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caeruleum
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 27 Kwi 2011
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Japonia/Namimori
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 19:59, 29 Kwi 2011    Temat postu:

Heh, dzięki za poprawki :P Trochę ich jest. Ale nie ze wszystkimi się zgodzę, niektóre są jednak prawidłowo poprawione.

Nie zgodzę się np. z tym, że nie może być "zmierzają wzrokiem"
W słowniku jest takie określenie "zmierzać kogoś wzrokiem" więc to jest dobrze.

Ale bardzo Ci dziękuję za czujne oko. Spróbuję już takich błędów nie popełniać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 21:21, 29 Kwi 2011    Temat postu:

O to w takim razie przepraszam ^^ Po prostu jakoś dziwnie mi to wyglądało :P I nie jest tego dużo. Teraz już grzecznie i cicho czekam na ciąg dalszy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caeruleum
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 27 Kwi 2011
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Japonia/Namimori
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 16:56, 30 Kwi 2011    Temat postu:

2 rozdział.

"Za każde nieodpowiednie słowo powinno się karać nieodpowiednim słowem".

Tak mogłabym potraktować wszystkich, którzy ranią nas słowami, stwierdzeniami i dokuczliwymi komentarzami dotyczącymi naszej rodziny. Jednak wiem, że nie mogę się wychylać. Nie mogę im wszystkim powiedzieć co o nich myślę, bo musimy być spokojni, normalni. Słowa mojej matki zabolały, ale "pożyjemy, zobaczymy", z czasem to z siebie wyduszę. Niby przeżywam każdy, codzienny, normalny poranek, popołudnie i dzień, jednak zauważam zawsze coś niepokojącego. I nigdy nie mówię o swoich zmartwieniach Jeremy'emu. Wiem, jakby zareagował. Jestem jedynie ciekawa, dlaczego on nic nie czuje. W końcu to jemu tak strasznie zależy na poznaniu prawdy, poznaniu rodziny, a mnie..mnie to nie obchodzi.
- Cześć siostra.
- Cześć - odpowiedziałam.
- Dzisiaj jest impreza u Liz.
- Zamierzasz iść? Bo ja nie.
- A niby dlaczego? W końcu od urodzenia Cię stresuję, a od wieków marudzisz, że nie ma żadnych imprez w okolicy. Naprawdę nie masz ochoty się wyrwać?
- Może innym razem.
- A jak innego razu nie będzie, Elena?
- Co masz na myśli?
- Eee, Może nikt nie będzie już chciał robić imprez.
- Nie, nie, miałeś na myśli coś innego. Co ukrywasz? Jeremy!
- Nic nie ukrywam. Mam nadzieję, że zmienisz zdanie, idę, cześć.
- Jeremy, czekaj!





I nie interesując się moim zaciekawieniem jego słów, że "następnego razu nie będzie" odszedł. A ja, a ja zmieniłam zdanie i zamierzałam tam iść, no bo w końcu..nie wiem o co mu chodzi, i pójdę.

Impreza u Liz zaczyna się o 20.00. Tak naprawdę nie mam ochoty na nią iść, ale chyba powinnam pilnować brata. To coś poważniejszego, jego zachowanie się jeszcze bardziej zmieniło. On czegoś szuka, a ja muszę wiedzieć co. Wiem, że na imprezie się tego nie dowiem, ale warto iść coś "poszperać".

Wyszłam z domu i bezpośrednio piechotą wybrałam się na domówkę. Idąc, zatrzymał się jakiś samochód, otworzyła się szyba i usłyszałam męski, donośny głos:
- Podwieźć Cię? Też idę na tą imprezę.
- Nie, dzięki. Lubię chodzić.
- Nie jestem tym za kogo mnie masz, uwierz mi - powiedział uśmiechając się w moją stronę.
- A skąd mam mieć tego pewność?
- W razie czego możesz mnie zatłuc tym co masz w torebce.
- Skąd wiesz? Em, naprawdę się przejdę.
- Jesteś zniechęcona? Przepraszam, nie jestem dziwolągiem.
- Dobra, wsiądę.


Weszłam do samochodu i odjechaliśmy. A on..naprawdę nie był tym za kogo go miałam.
- Nazywasz się Elena Gilbert?
- A co?
- Ale tak czy nie?
- Muszę wiedzieć czemu pytasz.
- Jesteś bardzo strachliwa i..starasz się dbać o własne bezpieczeństwo, dojrzałe.
- A nawet jeżeli, jestem Gilbert i mają mnie za nienormalną, a ty to kto?
- Jestem Rick.
- No to cześć Rick, miło Cię poznać.
- Lubisz nabijać się z prostoty?- zaśmiał się.
- Nie, tak, nie, tak, nie wiem, nie myślałam nad tym, ale robię to ironicznie.
- Zauważyłem, jesteśmy na miejscu, miło było Cię poznać także Eleno.
- Skąd o mnie słyszałeś?
- Myślisz, że było trudno?
- Raczej nie, sąsiadki ciągle o nas trąbią.
- A szczególnie o tobie.
- Dlaczego o mnie?
- Nie wiem, może coś ukrywasz.
- Wiesz, chyba ukrywam coś o czym nie wiem..-furknęłam.

Wyszłam z samochodu i poszłam do domu Liz. Było dużo ludzi, impreza się rozkręcała. Zaczęłam szukać Jeremy'ego. Po drodze zaczepiła mnie Liz.
- Cześć!
- O, hej.
- I jak Ci się podoba? A te balony? Myślisz, że to dobry element dekoracji? Może mogłam coś dodać jeszcze?
- Słuchaj, jest genialnie, ale powiedz mi, gdzie jest Jeremy?
- Jest przy DJ'u.
- Robi jako DJ?
- Zastępca DJ'a.
- Dobra dzięki.
- Buziaczki Elena!
- Grr, buzi.

Uwalniając się od Liz, uwolniłam się od czegoś czego nie lubię. Jej charakterystycznej wymowy i sposobie prowadzenia rozmów. No ale nie będę tak bardzo oczerniać osoby Liz. Jest miłą znajomą. Poszłam do Jeremy'ego.
- Co tu robisz? Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
- Co? Co mówiłaś?
Wyrwałam mu słuchawki z uszu i krzyknęłam.
- DLACZEGO?!
- Nie krzycz, słyszę.
- Nie żartuj sobie ze mnie, tylko odpowiedz na moje pytanie.
- Nie pozwoliłabyś mi, a nie jesteś moją matką.
- Proponowałeś mi tą imprezę.
- Przed przyjęciem roboty.
- Nie rozumiem Cię. Wychodzę stąd.
- Jak wolisz Elena. To twoje życie.
- Nie mów tak, o moim życiu nie decyduje ta impreza - furknęłam.
- Ta może.
- Co?



Założył znów słuchawki i nie odpowiedział mi. Zdenerwowana gwałtownie wyszłam z imprezy. Potknęłam się o kamień, który poprzez moje kopnięcie poleciał dalej. Jednak zauważyłam w tym coś dziwnego. Nie leciał normalnie, on latał. Delikatnie wracał w moją stronę i z powrotem wracał w drugą stronę. Patrzyłam się na to jak wryta. Przestraszyłam się i zaczęłam uciekać, odwróciłam się a kamień upadł. Byłam przerażona a ta sytuacja wzbudziła we mnie ogromny strach. Idąc drogą, zobaczyłam czarną postać, w sukni, kobietę.
Ominęłam ją, ale ona zaczęła iść za mną. Szła dokładnie w tą samą stronę co ja, w końcu nie wytrzymałam i odwróciłam się pytając:
- Przepraszam, kim Pani jest?
- A dlaczego pytasz dziecinko?
- Idzie Pani za mną, a ta droga prowadzi tylko do mojego domu.
- Ah, nie znasz mnie, no tak, jesteś jeszcze za mała.
- Za mała na co?
- Dowiesz się gdy dorośniesz. Jeszcze trochę, nie śpieszmy się.
- Nie śpieszmy się? Z czym?
- Z tym abyś wiedziała kim jesteś.
- A kim jestem?
- Tego właśnie dowiesz się później.
- I przyszła tutaj Pani opowiadać mi te zmyślone historie? Sąsiadki Panią przysłały, albo jest Pani przebraną sąsiadką, proszę dać mi spokój, nie wierze w ani jedno Pani słowo!
- Pierwotny po was przyjdzie.
Te słowa trochę mnie ruszyły, więc powoli odwracając się zapytałam:
- O co Pani chodzi? Nie da mi Pani spokoju?
- Przyszłam Cię ostrzec i powiedzieć, że księgi się nie da znaleźć, tylko Pierwotny wie gdzie jest.
- Em, jaką księgę? Pierwotny? Kim on jest?
- To ten który wami rządzi.
- Nami rządzi, co to znaczy? Nami? Że naszym miasteczkiem? Światem?
- Rodziną Gilbertów.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caeruleum dnia Sob 20:54, 30 Kwi 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 17:20, 30 Kwi 2011    Temat postu:

Już sama wzmianka o magii, tajemnicach i takiej atmosferze sprawia, że nie mogę się oderwać od tego typu tekstów. Jednak intryguje mnie jedna rzecz... piszesz tak jakby ciąg dalszy lub oderwaną od fabuły filmu opowieść o Elenie z Pamiętników Wampirów?

Cytat:
Czyli początek tygodnia, co wszyscy wiemy z czym się wiąże. Ciężkim wstawaniem, wymuszonym śniadaniem, długim pobytem w łazience przed lustrem, czyli wszystko tak jak u normalnej dziewczyny.

A tu się nie zgodzę. Poniedziałki to mój ulubiony dzień. Chociaż zdaję sobie sprawę, że jestem jedną z niewielu... Ale wiesz jak to jest: Jeśli ma się dla kogo wstawać to nawet poniedziałki są wspaniałe. Smile

Nie ukrywam, że czytając dialogi czułam, że byłoby lepiej wstawić gdzieś tam pomiędzy jakieś dwa zdania przemyśleń, myśli bohaterki. To takie moje odczucie, bez tego wydaje się jakoś... pusto.
Z reguły niezbyt lubię czytać historie, w których główny bohater/bohaterka ma całkowicie inny pogląd na świat niż ja. Wiesz, gdzie żadna myśl i sposób kierowania życiem nie jest ani trochę podobna. Tu trochę tak właśnie jest - nie znoszę ukrywania swoich uczuć tylko dlatego, że kogoś innego (w tym wypadku matkę) mogłoby to zranić z powodu tego, co ludzie powiedzą. Dlaczego uczucia i potrzeby dorosłych ludzi często stawiane są przez ich samych wyżej niż ich własne? To tak jakby były ważniejsze, a przecież są tak samo istotne. Dlatego mam nadzieję, że Elena się wyłamie. Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Sob 17:35, 30 Kwi 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caeruleum
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 27 Kwi 2011
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Japonia/Namimori
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 17:28, 30 Kwi 2011    Temat postu:

Nie, tylko imiona mi się spodobały i sobie wypożyczyłam. Chociaż nie wiem czy nie zmienię, bo jak tak czytam tę swoją historię to trochę mnie irytuje to. Chyba zmienię, ale muszę jeszcze przemyśleć jak będą się nazywać bohaterowie, żeby nie robić za wielkiego zamieszania.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caeruleum dnia Sob 17:29, 30 Kwi 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 20:39, 30 Kwi 2011    Temat postu:

Tym razem przyczepię się tylko raz :P

Maya napisał:
Tak mogłabym potraktować wszystkich, którzy ranią nas słowami, stwierdzeniami i dokuczliwymi komentarzami dot. naszej rodziny.

Skrót ;)

Akcja coraz bardziej wciąga. Nic tylko zadać takie pytania jak Elena na koniec Swoją drogą piszesz na bieżąco, czy masz już gdzieś całość? Podobają mi się zdjęcia. Manipulacja kolorkami daje im taką fajną atmosferę, a ramki to elegancja W każdym razie fajnie to wygląda. I teraz pozostaje mi tylko znowu czekać na ciąg dalszy. Nie żebym naciskała, ale będzie szybko, prawda? :P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caeruleum
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 27 Kwi 2011
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Japonia/Namimori
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 20:53, 30 Kwi 2011    Temat postu:

Nie mam całości historii, ale połowę, bo jeszcze końca nie napisałam. Ah! Zapomniałam o tym skrócie :P Wzięłam na gotowca i zapomniałam o twojej radzie, no nic, teraz poprawię, a przy nast. wpisie to już będę sprawdzać wszystko uważnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caeruleum
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 27 Kwi 2011
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Japonia/Namimori
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 21:02, 30 Kwi 2011    Temat postu:

Tutaj chyba nie ma żadnych błędów, skróty sprawdziłam, raczej nie ma :P
Ale oczywiście bądźcie czujni, bo może gdzieś popełniłam błąd.


3 rozdział.
Kobieta którą widziałam i, która mogę nazwać trochę mnie nastraszyła swoimi słowami nagle zniknęła. Nie zdążyłam nawet zadać ostatniego mojego pytania. Jak myślicie co mogłam o tym wszystkim pomyśleć? JEDNO WIELKIE SZALEŃSTWO! ! A jeżeli to
wszystko to prawda? Udałam się do domu, przebrałam w pidżamę i
włączyłam telewizję. Usłyszałam w niej:
- Na jednej z imprez w naszym mieście wybuchł pożar, straż pożarna już tam jedzie, prawdopodobnie doszło na tej imprezie do bójki między dwoma chłopcami. Czekamy na dalsze informacje.
- Co? Jak to? Cholera.
Szybko złapałam za telefon leżący na półce i zadzwoniłam do Jeremy'ego. Czekałam..i czekałam. Nie odebrał. Nie zastanawiałam się czy jest niebezpieczna jazda w tą godzinę, ubrałam się w kurtkę i buty i wróciłam na tą imprezę.
- O nie..
- Proszę stąd odejść! - krzyknął strażak.
- Tam jest mój brat, czy ktoś go widział?
- Ta Pani się tobą zajmie, porozmawia z tobą - oznajmił mi strażak wskazując na jakąś kobietę.
Podbiegłam do niej i zapytałam.
- Jeremy Gilbert, czy Pani go widziała, proszę mi powiedzieć!
- Jeremy Gilbert? Ten pobity chłopak?
- Co? Pobity?! Co się stało?
- Doszło do bójki między nim i takim chłopakiem.
- Którym? Gdzie jest Jeremy?
- W karetce, jedzie do szpitala.
- Mogę się z nim zabrać?
- Wątpię, ale zapytaj.
Pobiegłam do karetki, zobaczyłam Jeremy'ego. Był bardzo pokaleczony, pobity, ale nietknięty przez ogień. Tylko to mnie pocieszyło. Zapytałam lekarza czy mogę się zabrać, ale oznajmił, że nie.



Postanowiłam więc wrócić do domu, ubrać się i zadzwonić do rodziców. A później pojechać do szpitala.
Tak więc zrobiłam. Wróciłam do domu, zadzwoniłam do mamy.
- Elena, co się dzieje, mam nadzieję, że to coś ważnego, bo pracuje.
- Mamo, Jeremy jest w szpitalu!
- Co się stało? Jak to w szpitalu?
- Nie wiem dokładnie..
Zamyśliłam się, nie chciałam wydać Jeremy'ego, że znów się

pobił, ale musiałam jej powiedzieć dla jego własnego bezpieczeństwa.
- Znów, znów się pobił mamo.
- Jedź do szpitala, zaraz tam będę.
- Jadę.



Szybko przebrałam spodnie i bluzkę, pidżamę położyłam na łóżku, ubrałam buty i kurtkę i wyjechałam z domu. Jadąc, dość szybko zatrzymał mnie czarny kot, którego prawie przejechałam.
Przestraszyłam się śmiertelnie. Zanim zdążyłam znów odpalić samochód ktoś otworzył drzwi. Wyszłam z samochodu. Obejrzałam się ale nikogo nie było. Zrobiłam "kółko" wokół samochodu.
Wsiadając ktoś mnie zatrzymał. Przycisnął mnie do samochodu, tak, że nie mogłam się ruszyć. Widziałam jego twarz, nie bał się jej pokazać.
- Kim jesteś?- zapytałam.
- Twoim śmiertelnym wrogiem.
- Czego chcesz?- zapytałam przestraszona.
- Walki.
- Walki? Nie będę z tobą walczyć, nie wiem kim jesteś.
- Pozwól, że Ci uświadomię Eleno.
Patrzyłam na niego, a on patrzył na mnie. Nic się nie działo, a coś miało się dziać.
- Obejrzyj się.
- Po co?
- Zobaczysz gdzie jesteś.
- Odwróciłam się i zobaczyłam, że jestem....w Paryżu.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caeruleum
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 27 Kwi 2011
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Japonia/Namimori
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Nie 0:31, 15 Maj 2011    Temat postu:

- Czuję się przynajmniej dziwnie.
- To minie, w końcu też będziesz miała taką moc.
- Moc? Co to oznacza?
- Z natury jesteśmy nimi, posiadamy moce, nie możemy ich się pozbyć, to już w nas zostanie na zawsze.
- Ale czegoś tutaj nie rozumiem, po co dokładnie przybyłeś? - zapytałam.
- Żeby Ci to uświadomić. Dorastasz, niedługo skończysz 18 lat, a wtedy..
- Wtedy będę dorosła.
- Nie, to nie to. Wtedy dostaniesz swoją moc.
- A Jeremy?
- Jeremy ma 16 lat, musi poczekać, choć on..nie jest pewne czy będzie miał styczność z czarami.
- A dlaczego nie? Należy do naszej rodziny.
- Wiem, ale jest bardziej spokrewniony z rodziną ze strony twojego ojca, a ty z rodziną ze strony swojej matki.
- I to coś zmienia?
- To wiele zmienia, ty możesz mieć pewną moc, a on może jej nie posiadać.
- To wszystko jest świrnięte, wiesz?
- Może i tak, ale jak już się przekonasz, że tak będzie, zmienisz zdanie.
- Trochę Ci nie wierze.
- Rozumiem to, wracajmy do domu.
- To dobry pomysł.
Złapałam się go mocno, zamknęłam oczy i poczułam powiew wiatru. Gdy otworzyłam oczy stałam już przed domem, sama. Bo tajemniczy "czarodziej" zniknął. Weszłam do domu, w przedpokoju spotkałam Jeremy'ego.
- Matko, jesteś!
Rzuciłam się na niego, uściskając go.
- Zwariowałeś?! Dlaczego? Dlaczego znów wdajesz się w bójki, obiecałeś mi coś! - wykrzyczałam.
- Przepraszam Elena.., ale..sprowokował mnie, poniżał nas.
- Mówiłam Ci! Nie przejmuj się tym, to wszystko to kłamstwo, jesteśmy normalnymi ludźmi do cholery.
- Ale powiedz?! Ile można to toczyć? Ile wytrzymywać mam? Może stąd wyjedźmy, bo to miasteczko mnie denerwuje, a tym bardziej jego cała społeczność! Idę spać, Elena. Dobranoc.
- Dobranoc Jeremy.



Rozumiałam jak był na mnie zły, ale i tak nie mogłam mu powiedzieć o czym się dzisiaj dowiedziałam. Gdy wzięłam sweter z zamiarem pójścia do pokoju, do domu weszła mama.
- Gdzie on jest?
- Poszedł spać mamo, też mi miło Cię widzieć.
- Nie mów nic, dostanie mu się, ile mam to wytrzymywać?
- To już koniec tych bójek, naprawdę.
- Elena, dziecko. Taki sam koniec był dwa tygodnie temu, mam tego dość.
- Tak? On jest taki sam jak ty, obiecuje coś zrobić, ale tego nie dotrzymuje, tak samo jak ty miałaś mi powiedzieć prawdę!
- Jaką prawdę?
- O czarach w tej cholernej rodzinie ! ! ! Wszystko wiem, ale szkoda, że nie od Ciebie ! - wykrzyczałam głośno.
- Więc jednak wszystko wiesz? Okłamywałaś mnie? Nie mogę w to uwierzyć Elena, wiesz? Myślałem, że sobie ufamy - powiedział z roczarowaniem Jeremy..
- Jere..



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caeruleum
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 27 Kwi 2011
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Japonia/Namimori
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 15:43, 01 Lip 2011    Temat postu:

Rozdział V.

- Jeremy błagam Cię, otwórz drzwi.
- Wiesz..mogę Cię prosić o coś?
- O co tylko chcesz.
- Odwal się ode mnie!
Usłyszałam tylko te 4 ostatnie słowa w ciągu dwóch dni. Jeremy się nie odzywał, zachowywał się dziwnie, do szkoły wychodził sam, do nikogo się nie odzywał. Zrozumiałam, że dla niego to co wiążę się z naszą rodziną jest naprawdę ważne. Może i nie ma świadomości tego kim jesteśmy, ale chciałby "tym" być, czarodziejem. Martwi mnie jedynie to co powiedział ten tajemniczy czarodziej, który porwał mnie dwa dni temu. Jeżeli ja dostanę moc, a Jeremy nie? Chciałabym przeżywać to razem z nim, zamianę.
- Cholerka jasna, o czym ja wam gadam?
Uświadamiam sobie właśnie, że gadam takie duuuurne głupooty.
Pewnie w żadne moje słowo nie wierzycie, no bo przecież..nie ma czarownic ani magii na tym świecie, tak samo jak nie ma wampirów. Nawet sama nie chcę w to wierzyć! Jest poranek, dokładniej 7 rano. Jestem zmęczona, bo jest piątek, ostatni dzień tygodnia, co oznacza, że po lekcjach jak co tydzień wybieramy się do lasu Mystic Falls. Idę ja i moje dwie przyjaciółki - Selena i Cameron, oraz grupka znajomych: Andie, Josh, Rosanne i Paul. Urządzamy sobie tam piknik. Czas na odpoczynek po ciężkim tygodniu szkoły. Wstałam, ubrałam się i szybko zjadłam śniadanie.
- Pa mamo.
- Pa skarbie. Elena czekaj!
- Tak?
- Wychodzisz dzisiaj?
- Tak, po szkole, jak co tydzień.
- Ech, okej, ale martwię się o Jeremy'ego.
- Poradzi sobie, a nawet, on się do mnie nie odzywa więc się nie wtrącam w jego sprawy, cześć.
- Ta, pa.



Jak zawsze w piątek mama zaczepia mnie rano aby zapytać o to samo, "wychodzisz dzisiaj?". Jak można nie zapamiętać, że przecież wychodzę? Jak co tydzień, no kurde.
- Cześć Elena.
- Heej, Cameron.
- Josh i Paul mówili, że idzie dzisiaj z nami jakiś koleś, podobno jest nowy w mieście.
- A po co on z nami idzie?
- Chce lepiej poznać okolicę i zdobyć kilku przyjaciół. Idę, za chwilę zaczyna mi się plastyka.
- Ok, do zobaczenia!
- Ale Elena! Bądź dla niego miła, ok?
- Tak, będę, ale nie obiecuję!
- Hah, jak zawsze!

[img]http://i.pinger.pl/pgr235/488fcb1e001b0b894d66c685/[/img]

Poszłam na pierwszą lekcję, czyli historię. To najnudniejsza lekcja w szkole z najnudniejszym nauczycielem w historii wszystkich szkół na świecie.
- Usiądźcie wszyscy. Dzisiaj zaczerpniemy trochę wiadomości o historii naszego miasta. Słyszałem, że krąży o tym mieście parę plotek o wampirach i czarodziejach, dlatego postanowiłem coś poszperać w źródłach jednak nic nie znalazłem. Może ktoś ma ochotę coś powiedzieć na temat tych "osobników"?
- Ja chcę! - zaproponowała Melisa, dziewczyna, której nienawidzę, o blond włosach, która z historii mojej rodziny robi wielkie halo.
- Słucham Cię Meliso.
- A więc..mamy tutaj jedną czarownicę w klasie..Ma na imię Elena, a jej nazwisko to chyba każdy zna. Jej rodzina to wariaci.
- Odwal się!- krzyknęłam.
- Elena! - warknął nauczyciel. - Jak ty się wyrażasz?
- Przepraszam, ale nie pozwolę sobie tak mówić o mojej rodzinie!
- A ja nie pozwolę Ci tak się wyrażać na lekcji, do dyrektora, ale już!
- Co? Ale ja..
- Już!
Wyszłam. Szłam z niedowierzaniem tego jak zachował się mój nauczyciel, który jak sam twierdził, każdy zasługuje na dobrą opinię, a złą się kara. Phi! A co to miało być?!
Weszłam do gabinetu dyrektora.
- Dzień dobry.
- Siadaj, Eleno. Co Cię tu sprowadza?
- Ech, w sumie to, "nabroiłam" według Pana Charlesa. Powiedziałam do Melisy, żeby się odwaliła, bo powiedziała, że moja rodzina to wariaci i, że jestem czarownicą.
- A jesteś nią?
- Nie! Oczywiście, że nie.
- A musiałaś atakować ją takimi słowami?
- Nie musiałam, ale denerwowało mnie jej zachowanie, bo nagaduje wszystkim moim znajomym, że moja rodzina jest nienormalna włącznie ze mną.
- Elena, wiem co się dzieje, bo każde słuchy mnie dochodzą, ale nie możesz się tym przejmować, teraz zmykaj na lekcję.
- Dobrze, do widzenia.
Wychodząc z gabinetu zobaczyłam coś dziwnego. Znów, jakby dziwny, znikąd pochodzący powiew wiatru poruszał szkolnymi szafkami.
- Cholera! Stop!
Zaczęłam "uspokajać" te szafki, ale to nic nie dawało. Uciekłam stamtąd i wróciłam do klasy. Byłam przerażona. Po lekcjach poszłam przed szkolny dzwon.
- Cześć.
- Siema Elena, pioneczka.
- Heh, hej Josh, miło Cię widzieć.
- Dzisiaj idzie z nami nowy gość w mieście, ma na imię Rick i jest spoko, myślę, że go polubicie.
- Czekaj, jak? Rick?
- Rick, dokładnie, dobra idziemy!



Gdy doszliśmy na miejscu nowy "gość" już był i rozkładał koce. Były radia, stały samochody, czyli tak jak zawsze. Przyjemny piknik w naszym lesie.
- No to poznajcie Ricka, Rick to nasze panienki, Cameron, Elena, to Selena, moja dziewczyna, a to Andie i Rosanne a to mój kumpel Paul.



- Cześć wszystkim, jestem Rick, albo Alaric jak kto woli.
- Słuchaj, czy to nie przypadkiem ty mnie podwoziłeś na imprezę we wtorek?
- Tak, to chyba ja. Elena, tak?
- Tak, Elena, dokładnie.
- Dobra, widzę, że się znacie - powiedział Josh.
- Tak, poznaliśmy się.
Nagle niebo pochmurniało, a raczej zrobiło się bardzo ciemne, zaczął wiać ostry wiatr, wszystko latało, nasze jedzenie, rozkładane krzesła.
- Cholera musimy stąd wiać! - krzyknął Paul.
- To chyba dobry pomysł, zmywamy się!
- Co to? - zapytałam Ricka.
- Tornado.



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caeruleum dnia Pią 15:45, 01 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie / Fotostory Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin