Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Maks [21.08.12]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 16:42, 30 Lip 2011    Temat postu:

Matko Święta od uciśnionych i zjadanych żab! Ile mnie relacji ominęło gdy mnie nie było...

Cytat:
Meel jak kto lubi, babcia tez może xd

Meel raczej chodziło o to, że biologicznie już nie może, przekwitła. No chyba, że ma okres w wieku 80 lat, bidulka...

Relacja 1
Młocie, będę ci poprawiać te błędy ortograficzne, bo w oczy kują. "Do tond"? Ta krótka miłość, niefortunnie zakończona ślubem wydaje mi się raczej zauroczeniem. Miłość tak szybko się nie kończy... Tak w ogóle to zawsze chce mi się śmiać na twoich relacjach z niewiadomych powodów - np teraz mamy raczej dramatyczną scenę, a mi się zbiera na śmiech po teatralnych, groźnych, zabójczych wyciągnięciach palców. xD Nie rozumiem Fioletowej... jak może mu mówić, że go kocha zaraz po seksie z jego bratem, jeszcze w bieliźnie? Rozumiem, że gazety pisały o nim, ponieważ spał z nieletnią i był alkoholikiem? Ale w takim razie dlaczego interesowali się nim tak długo, "czekając na każde jego potknięcie"? Ta ruina też jest w moim stylu, mógłbyś dać mi namiary na tego typu domki? Nie mogę znaleźć nic interesującego...


Relacja 2
Dzie... dziesięcioletnia śpiączka? O w mordę. :O Jednak mimo wszystko podoba mi się ten psychodeliczny charakter tego wydarzenia, a i sam Patryk wygląda o niebo lepiej, dojrzalej, przystojniej z tymi siwymi włosami i w tej bluzce w paski. Podoba mi się sposób w jaki opisałeś całą przeszłość, która działa się gdy Patryk leżał w śpiączce. Sama nie wiem z jakiego powodu, po prostu tak idealnie wyświetlała się w moich wyobrażeniach...
Cytat:
Po dziesięciu latach jedzenia papki trzeba spróbować czegoś nowego.

A nawet i tego nie mógł jeść - kroplówka to jedyne wyjście, ponieważ człowiekowi w śpiączce nie można podawać jedzenia doustnie, jako, że nie może przełykać, co mogłoby doprowadzić do nieprawidłowego przemieszczenia się jedzenia, nawet w kanał prowadzący do płuc (wiadomości z jednej z książek Deana Koontza Very Happy)
Zdziwiło mnie jednak, że tej całej lekarce (która czekała na swojego pacjenta w normalnych ubraniach) nie zabrali pacjenta przez te 10 lat, skoro już tylko czyści szpital...

Cytat:
a moje są np. słabe i nijakie, nie mają nic charakterystycznego

Pozwolę sobie wyjaśnić, że małe zainteresowanie twoimi relacjami, Annorelko, wynika z tego, że ciągle marudzisz na ich temat, że są beznadziejne. Wink


Relacja 3
Wydaje mi się dziwne, że Renata, tudzież jego była lekarka ot tak zaprosiła go do mieszkania w swoim własnym domu i są ze sobą tak blisko, że ta spędziła mnóstwo czasu na szukanie nowej gwiazdy jako prezentu dla Patryka. Z jednej strony rozumiem, że mogła przyzwyczaić się do niego, w końcu widziała go codziennie przez dziesięć lat... ale skoro na urodziny przyszło tylu "już" bliskich, to powinien znaleźć sobie lokum u rodziny, a nie wykorzystywać swojego lekarza, ne? Jednak z tego co mi się wydaje, pewnie zrobiłeś to żeby ich ze sobą związać i mieć blisko, bez zbędnych komplikacji w formie oddalonego mieszkania. ;> No i bum, kilka zdjęć dalej sprawdził się mój jakże bystry scenariusz. ^^


Relacja 4
Na początku (jeszcze wtedy, w szpitalu) Renata łudząco przypominała mi Fioletową, nawet zmiana fryzury jako zaznaczenie minionego czasu pasowała. Podoba ci się ta simka i po prostu ją przerabiasz na inne kobiety, ne? xP Wydaje mi się, że to ustatkowanie się Patryka jednak nie do końca mu wyjdzie i rozejdą się jak nie po pierwszym dzieciaku, to może nawet na starość. Zrobisz Patrykowi dzieciaka na późną starość? To by było w twoim stylu. xP


Ano... sporo będziesz miał do czytania po twoim powrocie. Śmiać mi się chce na samą myśl o tobie na tym obozie. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annorelka



Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 19:19, 31 Lip 2011    Temat postu:

Kadi, przebiłaś mojego komcia.
Cytat:

Cytat:
Plus dla dziewczyny, że czeka z pójściem do łóżka do ślubu.

To akurat jest głupie :P

Zależy dla kogo. ;)

Cytat:
jak mogłabyś odepchnąć Patryka :O

Normalnie, w prawo, w lewo, może do tyłu...
Cytat:

Cytat:
Jakie to romantyczne...

Na początku miało być "głupiej" :P

Wiem, toż to był sarkazm z mojej strony. :P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
greennoodle



Dołączył: 23 Mar 2011
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 9:46, 06 Paź 2011    Temat postu:

Krzyś, będziesz jeszcze kontynuował historię Patryka? Kiedyś uparcie nie chciałam czytać historii, ale tą lubiłam sobie podczytywać, bo sytuacje były tak prześmieszne, że relaks przy tym gwarantowany
Taki trochę odmóżdżacz :P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mrs.Sims



Dołączył: 12 Lip 2011
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Podkarpacia
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 8:38, 08 Paź 2011    Temat postu:

On się zabił na tym obozie czy co? xp

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 8:42, 11 Paź 2011    Temat postu:

Przepraszam, że tak długo nie pisałem, naprawdę nie miałem czasu.

Ale teraz xd

W gruncie rzeczy Renata nie była taka zła. Płaciła wszystkie rachunki i zajmowała się domem, do tego całkiem dobrze radziła sobie z miejscowymi mediami. Gdyby tylko chętniej dawała du*y była by idealna.
[link widoczny dla zalogowanych]
Był chłodny, sobotni poranek. Renia siedziała na kanapie i przeglądała informacje z poprzedniego tygodnia. Największą sensacją były nasze zaręczyny. „A może by tak jutro, co o tym sądzisz? Wszystkie gazety i tak podają ten termin”… Zaśmiałem się pod nosem.
[link widoczny dla zalogowanych]
Moja narzeczona przesiadła się i bliżej mnie i spojrzała mi prosto w oczy. Zaje***cie, kobiety zawsze tak robią jak czegoś chcą.
- Kochasz mnie, prawda?
- Noooo…
- Ja ciebie też!
[link widoczny dla zalogowanych]
Pocałowała mnie i pobiegła na górę, a chwilę później wróciła z sypialni trzymając torebkę i jakąś paczkę. Powiedziała, że już dzwoniła do koleżanki i za chwilę zabierze ją spod bloku. Musi kupić sukienkę, buty, welon, ciastka, spinki... Wieczorem zrobić jakąś imprezkę. A przy okazji przej**ać całe oszczędności.
Pomachała na pożegnanie i wyszła z mieszkania.
[link widoczny dla zalogowanych]
Skoro dziewczyny miały się zabawić, dlaczego niby ja miałem siedzieć sam. Sięgnąłem po telefon i zadzwoniłem do kilku znajomych. Oczywiście jak na wieczór kawalerski przystało nie zapomniałem o zaproszeniu kilku tancerek i wstawieniu rury w salonie.
[link widoczny dla zalogowanych]

Do imprezy zostało jeszcze kilka godzin, a że jakoś trzeba wyglądać zacząłem szukać ciuchów. Znalazłem oczo***ną, różową koszulkę z pęta gramem i napisem „Little pony love shatan” oraz roz***ane okulary zerówki… w końcu po coś jest taśma.
[link widoczny dla zalogowanych]
Szukając tych oto imprezowych atrybutów zrobiłem niezły rozpierdziel. Tak naprawdę wywaliłem z szafy wszystko, co znalazłem, a ze podczas poszukiwań wpier***ałem hot doga, to wszystko było w jakże wyje***tym ketchupie. Ku*wa!
[link widoczny dla zalogowanych]
Pierwsi goście zjawili się już 1,5h przed rozpoczęciem imprezy. Adaś przybył w garniturze po babci, albo jeszcze starszym, jednak tych swoich „dżi” okularów nie zdjął. Od razy zaczął tańczyć w rytm muzyki. Widać, że przyszedł naj***ny, tańczy Break Dance i śpiewał „Jesteś szalona”.
[link widoczny dla zalogowanych]
Żeby odwrócić od niego uwagę zmieniłem strój. Założyłem starą kamizelkę i Zaj***sty kapelusz z serii „Pacz, jestem magik”. Chwilę później dostałem telefon z informacją, że największa atrakcja wieczoru nie dojedzie na czas, bo na mieście są korki. W dzisiejszych czasach trudno nawet o dobrą dzi*wkę.
[link widoczny dla zalogowanych]
Walnęliśmy sobie po drinku. Od kiedy mieszkałem z Renatą nie musiałem już pić Małgośki. Dziewczyna ma kasy w ch*j i jeszcze trochę. Szkoda tylko, że nie umie tego wykorzystać. Ja z takimi oszczędnościami zrobiłbym wiele rzeczy, bardzo wiele…
[link widoczny dla zalogowanych]
Później Adam, któremu już całkiem odpie***liło zaczął mi opowiadać, że już widzi jak mu nosą suknie z welonem, a ja gram jakąś ludową muzykę. Wtedy on wchodzi w takich 15 cm szpilkach i bierze ślub z takim wysokim brunetem… Najeb*ł się, i to nieźle.
[link widoczny dla zalogowanych]
Wziął butelkę stoją obok wstrząsnął ją i otworzył. Korek wystrzelił, a razem z nim strumień szampana. Szkoda by było, żeby się zmarnował, więc otworzyłem buzię i zacząłem pić. Niezłe pie***lnięcie.
Jednak inni goście chyba nie do końca obczaili, o co chodzi. Stali i patrzyli na mnie jak na idiotę. Deb*le.
[link widoczny dla zalogowanych]
Czekając na pół nagie, napalone tancerki (przynajmniej tak je opisywali na ulotce) wszedłem do środka, gdzie czekała na mnie niespodzianka. A dokładniej mój ukochany, zje**ny brat, którego złapałem na pie*****niu się z moją eks. Wyku***sty prezent z okazji ślubu.
[link widoczny dla zalogowanych]
Robert podszedł do mnie i zaproponował żebyśmy coś wypili, trochę się śpieszy, ale z okazji tego ostatniego wieczoru postanowił mnie odwiedzić. Jak ja się cieszę. Pijąc wódkę próbował wmówić mi, że to, co widziałem 10 lat temu wcale nie było prawdą. Oni ze sobą nie spali. Tylko mi się zdawało.
[link widoczny dla zalogowanych]
Próbował opowiedzieć mi o tym, co się stało tamtego wieczoru oraz w ciągu poprzednich 10 lat. Zachichotałem pod nosem i powiedziałem, że ma spi***alać. Robert obrócił się na pięcie i poszedł w kierunku windy, próbowałem go zatrzymać. Nie spodziewałem się, że zareaguje w ten sposób.
[link widoczny dla zalogowanych]
Dzi*ki w końcu dotarły. Cóż. Wyobrażałem je sobie inaczej, ale jak to się mówi, darowanej ku*wie nie zagląda się w zęby…, Choć nie. Przecież ja za nie płaciłem.
[link widoczny dla zalogowanych]
Podszedłem do jednej i złapałem ją za dupę. Powiedziałem żeby została po imprezie, bo mam dla niej dodatkowe zajęcie, ale teraz ma się zająć gośćmi. Pocałowałem ją i odszedłem.
[link widoczny dla zalogowanych]

Wyszedłem na balkon gdzie przebywali prawie wszyscy goście. Ch*j wie, dlaczego. Wziąłem stojącą na stoliku butelkę szampana i zacząłem chlapać na wszystkich wokół. Wszyscy byli już wyraźnie napici, zaczęli się śmiać jak małe dzieci i pluskać w rozlanym alkoholu.
[link widoczny dla zalogowanych]
Około piątej nad ranem wszyscy goście zaczęli się zbierać. Nie chciałem następnego dnia tłumaczyć Renacie, dlaczego 20 naje**nych facetów śpi na podłodze w jej salonie, więc musiałem się ich pozbyć przed jej powrotem. Nie było to wcale takie łatwe jak myślałem. Powiedziałem, że alkohol się skończył, ale oni mieli swoje zapasy…. Cóż. Trzeba było opróżnić.
[link widoczny dla zalogowanych]
Następnie poszedłem do góry gdzie czekała na mnie tancerka ubrana w samą koszulkę. Moim zdaniem było to i tak za dużo, ale co tam. Przynajmniej coś zdejmę z niej sam. Zaczęła do mnie gadać coś po litewsku, ale nie wiele zrozumiałem.
[link widoczny dla zalogowanych]
Zapaliłem fajkę i kazałem jej się kłaść na łóżku. Chwilkę później przyłączyłem się do niej. Myślałem, że będzie lepsza w łóżku. Nie wiem jak ona zarabia na życie. Więcej chyba bym już jej nie wziął i nikomu nie polecił, ale jak ktoś nie wie…
[link widoczny dla zalogowanych]
Kiedy wstałem następnego dnia wszystko mnie bolało, miałem takiego kaca jak nigdy wcześniej… A nie. Po maturze byłem tak naje**ny, że dochodziłem do siebie przez dwa tygodnie. Na samą myśl, że na dole czeka mnie 2metrowa warstwa syfu robiło się słabo.
[link widoczny dla zalogowanych]
Wtedy do sypialni wpadła ta Litwinka. Była strasznie wku****na.
- Ja nie wiedźiała, źe ty żeni! Ja myślała, że ty światek! Ty zwykły cham i prostak! Ty nie zasługjiwać na ta dziwczyna!
- Nie pi***ol. Stul mordę i spie***laj.
- Ty zobaći, ja powim i tobie skończy!
[link widoczny dla zalogowanych]
Gdy zszedłem na dół czekała mnie bardzo miła niespodzianka. Okazało się, że nie wszyscy goście wrócili do domu poprzedniego dnia. Jeden z nich zatrzasnął się w kiblu i wyszedł dopiero po zakończeniu imprezy, a czasie, kiedy spałem on sprzątnął mieszkanie.
[link widoczny dla zalogowanych]
Chwilę później zadzwoniła Renata. Prosiła żebyśmy spotkali się w motylarni, bo ma dla mnie wspaniałą informację.
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 15:04, 11 Paź 2011    Temat postu:

Cytat:
Znalazłem oczo***ną, różową koszulkę z pęta gramem i napisem „Little pony love shatan”

Koszulka jest fiołkowa, a ten "pęta gram" czyt. pentagram to krzyż patriarchalny z symbolem nieskończoności...


Sama nie wiem dlaczego tak lubię twoje relacje... Może dlatego, że ty nie powstrzymujesz się podczas pisania, nie masz barier ani schematów... Ten sukinkot tak mnie wku*rwia, że mam ochotę mu przywalić. Biedna ta Renia, wzięła pod swój dom takiego gościa... Nie wróżę jej spokojnej przyszłości i pełni zdrowia psychicznego. Jeszcze zgarnie całą jej kasę i wróci do Małej. :|

Relacja jakaś krótka... no weź młody, coś dłuższego chcemy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mrs.Sims



Dołączył: 12 Lip 2011
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Podkarpacia
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 16:51, 11 Paź 2011    Temat postu:

No... krótka relacja : ( Ale dobra ; ] Trzeba było długo czekać... Mogłeś chociaż powiedzieć, że żyjesz i relacja będzie później ...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Śro 21:08, 12 Paź 2011    Temat postu:

Ja się zastanawiam dlaczego te relacje są takie wciągające... relacja świetna. Przynajmniej w epice nie pokazujesz jak bardzo nienawidzisz Renaty... Chociaż czytając to miałem wrażenie jakbym słuchał hiphop, co drugie słowo przekleństwo, ale jest ok. Czekam na kolejne

PS. Małe odreagowanie: JAK MOGŁEŚ PATRYKU ZDRADZIĆ RENIE!? Koniec odreagowania


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Verion dnia Śro 21:11, 12 Paź 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 18:32, 13 Paź 2011    Temat postu:

Cytat:
Chociaż czytając to miałem wrażenie jakbym słuchał hiphop, co drugie słowo przekleństwo

Co za szajs ty słuchałeś?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Czw 18:33, 13 Paź 2011, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gumi
Słodziak


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 1043
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 11:36, 14 Paź 2011    Temat postu:

proszę państwa , hip hop to nie przekleństwo co drugie słowo ! ;>
Krzysiu , jeśli do końca przyszłego tygodnia nie dostanę relacji na 4 strony A4 w wordzie to nigdy więcej nie zdeklaruję się obejrzeć ludzkiej stonogi ! uwielbiam sposób myślenia Patryka , ale jeśli każdy facet robi jak on - dziękuję , zostanę lesbijką ; p


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Czw 23:04, 03 Maj 2012    Temat postu:

Coś się kończy, coś zaczyna.

Nie powinno do tego dojść, przynajmniej nie tak szybko. Ku**a to nasza wina. Trzeba było siedzieć w tym pier****nym domu i nigdzie się nie ruszać! Nie na tak długo. A teraz stoimy tu otoczeni tłumem ludzi, którzy szczerze nienawidzą najbliższej nam osoby… Ku**a!

Cała ta je**na historia zaczyna się piętnaście lat temu, w miejskim szpitalu. Na świat przychodzi para bliźniąt, a ich matka ginie podczas porodu. Brzmi jak opowieść z jakiegoś taniego, pieprzonego filmu, niestety zdarzyło się to naprawdę.

Dwójką chłopców zaczyna zajmować się ojciec. Ja pier**lę, bez nas było by mu dużo lepiej. Musiał zmienić wszystko w swoim życiu, udając, że to normalne. Koniec z piciem, pier***eniem z każda lepszą laską. Zapier**l przy dwójce nieznośnych bachorów.

Mimo, że nie był idealny, to go kochaliśmy. Przez wiele lat opowiadał nam historię o tym jak nap******ił się jak świnia podczas pierwszej nocy spędzonej z nami. Nie dziwię mu się, z opowieści ludzi wynika, że byliśmy naprawdę nieznośni.

Czas szybko leciał. Nie ma, co się dziwić. Wśród zaje**stych ludzi tak właśnie się dzieje, a do takich należał ojciec i tak nas wychowywał. To dzięki niemu wiem dziś praktycznie wszystko, co potrzebne jest do życia. Może, gdyby wciąż żył chadzałby z nami do barów i pomagał wyrywać panienki. Byłby wspaniałym skrzydłowym…

Na pierwsze urodziny dostaliśmy od niego cymbałki, spędzał wiele czasu ucząc nas na nich grać. Niejednokrotnie opowiadał też o tym, że za czasów młodości zdarzało mu się grywać na gitarze. Chcieliśmy mu ją kupić na kolejne urodziny. Ku**a!

Choć był też okres, w którym ojcostwo nie było jego najlepszą stroną. Sam nie wiem, czym było to spowodowane. Raz na jakiś czas zabierał nas do baru, zdarzało się, że mylił mleko z wódką lub tanim winem. Ale przynajmniej się starał.

Nie raz i nie dwa naj***ny leżał na podłodze nie mając siły na nic. Nawet na zapalenie kolejnej fajki czy sięgnięcie po kieliszek. Lecz zawsze następnego dnia mimo zabójczego kaca brał nas na plac zabaw i spędzaliśmy tam całe dnie.

Jak się czasem dowiedzieliśmy przez swoje po*****olone dzieci musiał rzucić karierę muzyczną. Często z bólem spoglądał na cymbałki, czasem coś krzyczał. I zawsze powtarzał, żeby nie rezygnować z marzeń, chyba, że dla rodziny… Poje***ej, lecz własnej.

Jestem pewien, że niejednokrotnie żałował tych słów oraz tego, że nie oddał nas do domu dziecka. Byłoby mu po prostu lepiej. Z dwójką takich zje**w życie nie jest łatwe.

Ojciec czytał nam bajki i opowiadał przeróżne historie. Mówił o podróżach, przygodach i dość często o cyckach. O dziewczynach, które przeleciał, z którymi chciałby się przespać, i że ku**a ma ochotę na piwo… True story.

Mieszkanie, w którym mieszkaliśmy było ciasne, ale zawsze własne, wśród ogromnej ilości zabawek, między dwoma kołyskami dla dzieci nie było nawet miejsca na łóżko, dlatego tata sypiał na podłodze, mając po tym niejednokrotnie problemy z kręgosłupem.

Kiedy przyszedł czas kolejnych urodzin… wszystko wydawało się inne… mniejsze. Nasze mieszkanie, ubrania, zabawki. Co wcześniej wydawało się wręcz niewykonalne, stało się w ch*j proste. Czytanie, mówienie, chodzenie…

Niestety ktoś żałował tego, że się starzejemy, w jego przypadku czas również płynął nieubłaganie. W noc naszych urodzin, napier***ił się do tego stopnia, że spał przez kolejne 3 dni.

W domu się nie przelewało, a był on zdecydowanie zbyt ciasny dla naszej trójki. Nie było nawet miejsca, aby wstawić łóżko, mimo wielu starań taty wszyscy skończyliśmy śpiąc na podłodze.

To był zaj****ty człowiek, nauczył nas polować i łowić ryby. Co wcale nie jest takie proste jakby się mogło wydawać.

Zabierał na mecze i koncerty, mówiąc, że jeśli dobrze pójdzie za kilka lat nasza drużyna może zdobyć mistrzostwo. W tym właśnie okresie zdecydowałem, że chciałbym zostać sportowcem. Gwiazda sportu Maksymilian Wieczorek… Czy nie brzmi wyk****ście?

Był też naszym najlepszym przyjacielem. Mogliśmy mu powiedzieć dosłownie o wszystkim, pamiętam jak w podstawówce pomógł mi umówić się z pierwszą dziewczyną, a dwa lata później pobił starszaka, który dokuczał Alanowi. Prawie zaje**ł skur**syna.

Mówił, że pasje należy rozwijać i nigdy się nie ograniczać, gdy chcieliśmy być kierowcami Formuły 1 on jeździł razem z nami, gdy opowiadałem mu o swojej sportowej przyszłości wspierał mnie, mówił, że będę najlepszym z najlepszych… Niestety jemu na pewno nie uda się tego zobaczyć. Ku*wa!

Czas mijał nieubłaganie. Jego kolejne urodziny, nasze… W końcu nadszedł czas piętnastych urodzin. Tata patrzył na nas w milczeniu, wiedział, co to oznacza…

Szkoła z internatem! Seks, pier****nie na każdym kroku, dziwki, dragi, imprezy i masa alkoholu. Ufał nam jednak i wiedział, że nie zrobimy niczego głupiego. W końcu od lat powtarzał, że gumki to coś, na co nie powinno się nigdy żałować. Wyjechaliśmy bez większego pożegnania, niedługo mieliśmy znów się spotkać…

Jednak on nie doczekał tego dnia. W czasie naszej nie obecności doszło do czegoś, o czym wie tylko on. Można przypuszczać, że zachlał się na śmierć, zaaplikował złoty strzał, gdyż wcześniej niejednokrotnie przedawkowywał narkotyki… Jest nawet wersja o pakcie z aniołem śmierci.

- Kur*a! To nasza wina, twoja ty poj**ie.
- Morda! Nie pier**l głupot… On zrobił to sam i nikt nie mógł go powstrzymać…
- Jeb**y filozof się znalazł…

Siedzieliśmy przy grobie taty jeszcze przez chwilę. Patrzeliśmy na niego w ciszy… Przez głowę przelatywało tyle wspomnień. Nie godziłem się z tym, że go nie ma. Dla mnie nigdy nie odszedł, może wyjechał, łudziłem się, że wróci…

Wstaliśmy i zapłakaliśmy jeszcze raz nad jego grobem.

Straciłem najlepszego przyjaciela... Wyszedłem szybkim krokiem z cmentarza nie wierząc, w to, co robię. Coś mu jednak obiecałem i zrobię to, choćby miała to być ostatnia rzecz w moim życiu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hipstęł dnia Czw 23:25, 03 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Czw 23:30, 03 Maj 2012    Temat postu:

Więc... dobra relacja, ale stosunkowo krótka. Oczekuję następnej, może dłuższej?
Jak wspomniałem na sb to wcale takie jasne z tym Alanem nie jest, w końcu mógłby mówić o koledze. Szkoda, że Patryk umarł, równocześnie cieszę się z tego powodu iż ulżyło kolejnym kobietom w mieście. Tyle ciąż i szesnastka dzieci.. to nie przelewki. Gumki chyba zapominał, hahah. Razz Te dzieciaki są jak Patryk? Może są zupełnie inne, nie klną jak szewce czy jakieś żule z meliny. WTF? Im też planujesz taką "zajebistą" przyszlość? ;-)
I taka prośba..? Może ogarnij te niektóre słowa, bo kaleczenie języka polskiego to przyjemnych rzeczy nie należy.
Cytat:

Ojciec czytał nam bajki i opowiadał przeróżne historie. Mówił o podróżach, przygodach i dość często o cyckach. O dziewczynach, które przeleciał, z którymi chciałby się przespać, i że ku**a ma ochotę na piwo… True store.

Te dwa zdania doprowadziły mnie do bliżej niekontrolowanego śmiechu. Zwłaszcza końcówka (poprawiłeś, ale co z tego xd). A, i czy ojciec tak opowiada "o dziewczynach, które przeleciał, z którymi chciałby się przespać, i że ku**a ma ochotę na piwo…" . Zastanówmy się. ^^


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mâttéo. dnia Czw 23:33, 03 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 23:38, 03 Maj 2012    Temat postu:

Hmm... Z psychologicznego punktu widzenia bliźniaki mają jakieś rozdwojenie jaźni, albo psychiczne uzależnienie od niezdrowej relacji w rodzinie. Co jednak podczas piętnastu lat z Patrykiem nie dziwi tak bardzo, jak gdyby była to normalna sytuacja... No wiesz, chodzi mi o to, że z jednej strony nienawidzą, a z drugiej kochają ojca. A może powinnam napisać to w czasie przeszłym...?

Ten jasny blondynek jest całkiem fajniutki, lubię go. Ale niestety niewielką różnicę zauważyłam w charakterach pomiędzy nim, a Patrykiem. Taka trochę reinkarnacja wyszła.

Cytat:
gumki to coś, na co nie powinno się nigdy żałować.

Powiedział ojciec osiemnastki dzieciaków. :P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 22:59, 24 Lip 2012    Temat postu:

Przepraszam, że nie odpowiedziałem na wasze komentarze. Jestem prawdziwym sukinkotem.


#1 Stoczyłem się… -.-‘ A myślałem, że już gorzej nie będzie.
#2 Czytanie imion bohaterów:
*Maks –Maks
*Alan – Alan
*Schab – Schab (pod względem trudności żadne dupy nie urywa)
* Jean (Dżin)


Wychodząc z cmentarza czułem ogromny ból. Miotało mną tyle emocji na raz. Nie wiem, o czym myślałem, jednak to, co później zrobiłem było idiotyczne. Takie rzeczy zauważa się dopiero z biegiem czasu.

Pobiegłem do domu i wyrzuciłem na podłogę wszystkie moje rzeczy. Sięgnąłem po stojąca w koncie wielką walizkę. Przez cały czas łzy napływały mi do oczu. Próbowałem je hamować jednak w tym „starciu” byłem po prostu bezsilny.

Wyszedłem z pokoju i jeszcze raz spojrzałem na nasz stary, duży pokój. Ku*wa! Tyle wspomnień. Rozryczałem się jak małe dziecko, a następnie wybiegłem z mieszkania, nie dbając o nic. Miałem na wszystko szczerze wy***ane.

Pamiętałem jak ojciec opowiadał mi o tym, że zawsze chciał odnaleźć mumię. Niestety nie wystarczyło mu na to czasu… Poleciałem by zrobić to za niego. Jednak dopiero po wielu miesiącach spędzonych w Egipcie zrozumiałem, że to było jego marzenie. A jemu zależałoby na tym, żebym w życiu robił to, co chcę, a nie, czego oczekują ode mnie inni.

W czasie spędzonym na pustyni nauczyłem się jednak wielu nowych umiejętności. Nauczyłem się panować nad wężami, a w tamtejszej świątyni poznałem podstawy sztuk walk. Odnalazłem tam coś wyjątkowego. Coś, co miejscowi mają w zwyczaju nazywać wewnętrznym spokojem.

Egipcjanie to ludzie wyjątkowo życzliwi i pogodni. Niejednokrotnie przechodząc wzdłuż ulicy mamy przyjemność wysłuchać wielu pieśni podśpiewywanych pod nosem. Mają oni jednak też swoje mroczne strony. Grobowce. Nie powiem, niezbyt sympatyczne miejsca.

Chętnie zostałbym tam dłużej jednak ze względu na problemy finansowe. Nawet dorabianie na miejscu nie wystarczyło. Musiałem wracać do Brigetport, oba te miejsca tak się od siebie różniły. A jednak cieszyłem się, że wracam.


Do czasu. Kiedy wszedłem do mieszkania zauważyłem, że Alan… Trochę zmienił wystrój. Pojawiły się dwa nowe pokoje, a wszystkie pamiątki po ojcu wylądowały na bruku. To był jeden z momentów, gdy nawet zdobyty a Egipcie spokój nie pomógł. Prawie zaje***em sk*****la.

Po moim wyjeździe kochany braciszek znalazł pocieszenie w ramionach jakiejś murzynki. Kompletny de*il. Kiedy wróciłem akurat oboje leżeli na łóżku, dobrze, że nie wszedłem chwilę później.

Krótko mówiąc wywlokłem go na korytarz i zaczęła się kłótnia. Zaczął mi wypominać, że zachowałem się jak ostatni deb*l wyjeżdżając w tamtej chwili, a on nie mógł liczyć na nikogo, tylko na swoją cizię. (Wgl. Zapomniałem jak ona ma na imię -.-‘, dlatego w tej relacji zamiast jej imienia pojawi się słowo „Schab”).

I całe ćwiczenia silnej woli oraz wewnętrzny spokój szlak trafił. Rzuciłem się na niego i zacząłem napier***ać tak mocno jak tylko mogłem. Skończyło się to na tym, że Schab musiała zawieźć nas do lekarza, bo bez interwencji specjalisty by się nie obeszło.

Na szczęście i w naszym nowym domu znalazłem kąt dla siebie. Zawalony rupieciami pokój wprawdzie był większy niż ten Alana, ale cóż. Nie każdy ma zdolność takiego zagracania jak ja. Najważniejsze było jednak to, że w pokoju znalazło się miejsce dla Stefana (lubię to imię, sam nie wiem, czemu), mojego nowego przyjaciela z Egiptu. Niestety nie pożył on zbyt długo… zachorował i zdechł, a Schab upierał się, żeby przerobić go na buty.

Myślałem, że związek mojego przygłupiego brata będzie czymś krótkotrwałym, ale myliłem się. Mimo moich początkowych przypuszczeń Schab nie poleciał na niego ze względu na kasę (kolekcja butelek po winie ojca okazała się być warta więcej niż mogliśmy przypuszczać). Najpierw była wspólna studniówka…

A później zaręczyny i ślub… Wróóóóć. Ślub dopiero będzie, ale dzieciak to inna sprawa.

Schab zaszła w ciąże. Jak wiedzieć Alan nie wiedział wystarczająco dobrze jak się zabezpieczać. No chyba, że chciał zostać ojcem w wieku 20 lat. Ja jednak obstawiam tę pierwszą opcję.
Nie zmienia to jednak faktu, że oboje się cieszyli. W sumie nawet bardzo… zaczęli nawet mówić do brzucha. Geniusze.

Początkowo miałem mieszkać wraz z nimi by pomagać, kiedy coś będzie szło nie tak (czyt. bałaganić, wyjadać żarcie z lodówki…), ale wtedy poznałem Jean. Zaczęliśmy się spotykać i jakoś tak wyszło, że zostaliśmy parą. A piątka ludzi na tak małym mieszkaniu to już tłok. Musiałem, więc zacząć rozglądać się za nowym mieszkaniem lub nową dziewczyną (mającą własne mieszkanie).


Skończyło się jednak na tym, że zostaliśmy razem na dłużej niż oboje przypuszczaliśmy. Nasz związek… to, coś ciekawego. Potrafimy w jednej chwili pokłócić się o najmniejszą pierdołę by minutę później uprawiać szalony seks na kuchennej podłodze.

Kilka miesięcy później urodził się młody. W sumie nawet nie wiem jak ma na imię. Nie mam pamięci do takich pierdół. W każdym razie nie zostałem nawet poproszony o zostanie chrzestnym i musiałem znaleźć nowe lokum.

Padło na niewielki dom na obrzeżach miasta. Było to jedyne wolne i w miarę przystępne finansowo miejsce. I tak zaczynaliśmy nowe życie z kredytem na 50tys. Bo kto z nas nigdy nie marzył o tym, żeby miesiąc w miesiąc spłacać raty kredytu. Bosko.

Hmmmm… Ojciec chciałbym żebym został gwiazdą sportu, ale nie mogłem się tym kierować. Nie było żadnego sensu. Ja chciałem być… prezenterem wiadomości i mieć super seksowną współprowadzącą (zatrzymując za razem Jean, jest cholernie dobra w łóżku).

Taaa… I ma wspaniały temperament. Stwierdziła, że po prostu chcę się wymigać od pracy i dlatego zajmuje się dziennikarstwem. A pisać każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej. W każdym razie założyliśmy się, że nie uda się jej zarobić 4.000 honorarium tygodniowo (myliłem się, ale o tym później).

Może i umiała pisać, ale jeśli chodzi o gotowanie. Zupa wyglądająca jak galaretka była przysmakiem w naszym domu. Każdego dnia musieliśmy jeść coraz to gorsze potrawy, na przykład szpinak.

Pierwszy dzień w nowym domu przebiegał dość przyjemnie. Jean podszkalała swoje jakże kulejące umiejętności kulinarne, a ja pisałem jakiś artykuł do pracy. Coś o tym, że forum simowehistorie.fora.pl jest najlepszym forum o simsach ever.

Później zabawiliśmy się w wojnę na poduszki, a następnie zabawialiśmy się na ich resztach.

Szybko nadeszła jednak pora „snu”. Znużeni przeprowadzką i trudem dnia, w którym trzeba pracować na spłatę kredytu… Położyliśmy się do łóżka, zajęliśmy się tym, co robią dorośli, kiedy dzieci już grzecznie śpią w swoich łóżeczkach (przypominam, iż mimo wakacji dzieci do 14 roku życia po wieczorynce powinny iść spać) i zasnęliśmy wtuleni w siebie.

W nocy obudził nas jednak dziwny dźwięk. Właściwie to obudził Jean, bo ja śpię jak umarły. Jej zdaniem był to dźwięk alarmu przeciwwłamaniowego. Początkowo ją wyśmiałem, ale kiedy usłyszałem dźwięk tłuczonego okna zerwałem się na równe nogi.

To był złodziej. A nikt nie wiedział, co ma robić (prócz złodzieja, on, a właściwie ona zwiała). Jean stała przed bramą do garażu i martwiła się o to, żeby nikt nie ukradł jej motoru. Ja… byłe tak zaspany, że nie wiem, co robiłem. A policjant stał jak debil w krzaku kwiatów przed naszym domem. Tak trzymaj stary, wszyscy złodzieje się ciebie boją. Zwiewają gdzie pieprz rośnie (razem ze swoim łupem).

Facet próbował mi wytłumaczyć, że łapanie złodziei wcale nie jest takie proste. Po za tym on jest nowy i jeszcze nie ma odznaki… Żeby dowiedzieć się jak ciężki los go spotkał (ah, ten brak odznaki) musiałem wysłuchać 1, 5 godzinnej opowieści.

Tamtej nocy nie udało mi się już zasnąć. Odreagowując stres zacząłem sprzątać dom. Myłem czyste naczynia stojące w szafie… Chyba muszę znaleźć sobie hobby.

Zupełnie inaczej było w przypadku Jean, która resztę nocy przespała na materacu w garażu pilnując swojej Bestii. Z samego rana zamiast zrobić śniadanie zaczęła rozwalać bloki skalne. Ta kobieta jest po prostu inna niż wszystkie i nigdy nie można wiedzieć, co zrobi. Za to właśnie ją lubię…

Kilka minut później usłyszałem wspaniały słowotok z przykładem wielokrotnego użycia słowa „f*ck” w wykonaniu Jean. Źle dobrała materiał i uszkodziła rękę. Zaczęła, więc medytować. Spojrzałem na nią z podziwem. Jak ona szybko umiała się uspokoić. Niestety równie szybko potrafi wpaść w furię.

Po nocy tak już pełnej wrażeń. Wolałem nie mieć żadnych niespodzianek w ciągu dnia. Wolałem trochę zapłacić z obiad niż znaleźć na talerzu… Nawet nie wiem, czego mógłbym się spodziewać. Nie wiem czy w ogóle chciałbym wiedzieć.

Przed restauracją spotkaliśmy fanów. Fanów Jean. Nie wiem jak ona to zrobiła, ale w przeciągu 48 godzin stała się sławna do tego stopnia, że proszono ją o autografy. Kiedy zapytałem jak to zrobiła powiedziała, że to już jej słodka tajemnica i zamknęła mi usta pocałunkiem.

Później usiedliśmy na parkingu i zaczęliśmy patrzeć w gwiazdy. Noc, która tak szybko zapadała w Brigetport przypominała Jean o domu. Z jej opowiadań wynikało, że tam skąd pochodzi noc i dzień zmieniają się tylko raz w roku. Mrok panuje przez ponad pół roku.
Linia pomiędzy tym, co się stało, a co mogło stać jest tak wąska. Gdyby nie pożar w jej rodzinnej wsi nigdy nie zdecydowałaby się wsiąść w samolot i przylecieć tutaj, a ja nigdy bym jej nie poznał.

Nagle Jean stała i pocałowała mnie z zaskoczenia mówiąc, że mam się pośpieszyć, bo za chwilę ucieknie nam ostatnie metro i będziemy wracać z buta. Nawet nie zauważyłem, kiedy minął ten cały czas.

Kolejne dni mijały… normalnie. Ja pisałem, Jean łamała deski, razem uprawialiśmy seks. Nie działo się nic specjalnego.

No po za tym, że odkryliśmy ogródek. Znajdował się on za naszym domem obok miejsca, gdzie parkowałem swojego grata (nie wiem jak mogłem go nie zauważyć). W każdym razie większość roślin uschła i trzeba było zrobić porządek… Zrobiłem to ja…, bo jak moja wspaniała dziewczyna ujęła ona do tego gówna ręki nie przyłoży.

Praca. Była w sumie całkiem spoko. Dość szybko dało się dostać awans, a wraz z nim podwyżkę i premię. Przydaje się przy spłacie kredytu, a za razem zbliża do wyznaczonego celu. Prezenter wiadomości… (cycata współprowadząca *.*)

Pewnego dnia, kiedy zmęczony wróciłem z pracy i posadziłem swoje cztery litery na kanapie żeby obejrzeć „TapSzpadyl: Machaj łopatą” z pracy wróciła Jean. Wcześniej pracowała w miejscowym spożywczaku. No… na kasie w biedro.

Wcześniej. Bo przeszła przez nasz duży pokój jakby nigdy nic. Wzięła do ręki kubek kawy i powiedziała, że rzuciła robotę. Za takie wynagrodzenie na godzinę może równie dobrze rowy kopać, a z jej wykształceniem (ten wspaniały doktorat z socjologii) powinna zarabiać kilkanaście razy tyle. Dlatego zostanie prawdziwą pisarką. Zameldowała się nawet w urzędzie.

Chwilę później zabraliśmy się za jedzenie przyniesionej przez Jean chińszczyzny. Kiedy nagle usłyszałem. „Wiesz chcę wziąć ślub”. O mało się nie udławiłem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 1:57, 25 Lip 2012    Temat postu:

Cały dzisiejszy wieczór (no dobra, noc, bo spać chodzę nad ranem) spędziłam nad twoimi relacjami, bo do tego stopnia mnie wciągnęły. Będę miała cienie pod oczami ;x ale to już moja wina Very Happy Nie przedłużając - od relacji o Patryku, który z początku niemiłosiernie mnie wkurzał, a jednocześnie w jakiś niewytłumaczalny sposób do siebie przyciągał dotarłam tutaj, do bliźniaków i ich kobiet. O ile Alan i jego Schab nie zrobili na mnie większego wrażenia, to Jean jestem wprost zauroczona. Very Happy Podoba mi się też ich... związek, a przynajmniej to, co ich łączy. Chociaż jakoś nie wydaje mi się, żeby zostali ze sobą na dłużej, skoro Maks już myśli o piersiastych współpracownicach Very Happy a wracając do poprzedniej relacji- w pewien sposób poruszyło mnie opisywanie Patryka jako ojca z perspektywy bliźniaków. Był dupkiem, owszem, i zasłużył sobie na to, co dostał, ale poszczęściło mu się, przynajmniej część jego dzieci nie uważa go za totalnego palanta i w jakiś sposób podziwia. Very Happy
I mam nadzieję, że nie pokręciłam niczyich imion. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 18, 19, 20  Następny
Strona 14 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin