Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Maks [21.08.12]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 17:37, 25 Lip 2012    Temat postu:

Związek Jean I Maksa jest niesamowity. Ma absolutną racje mówiąc, że to kobieta inna niż wszystkie. Boska jest Szkoda, że relacje Maksa z Alanem trochę się rozpadły. Całkiem fajną rodzinę stworzył ze swoją murzynką. Ale jej wygląd na studniówce (z akcentem na usta)... Potworze Razz No i Alan w różowej marynarce. Padłam. Myślałam, że to najlepsze zdjęcie relacji, ale potem zobaczyłam Maksa w stroju służbowym i tu musiałam się podnosić z podłogi. Niekoniecznie mu pasował, dobrze że dostał awans. Zaskoczyła mnie ostatnia wypowiedź Jean (mówiłam Ci już, że jest śliczna?). Strasznie dużo wydarzeń jak na jeden tekst, ale to fajne. Rozumiem, że cycate współprowadzące, że 3,5 miliarda kobiet na ziemi itd., ale ich związek jest fajny, nie znajdzie drugiej takiej (może lepsza, ale tego samego już nie!), szkoda by było. Ale po co ja to mówię, skoro u Maksa to nie głowa jest częścią ciała, która odpowiada za myślenie o kobietach. Trzymam za nich kciuki, mimo wszystko. Świetny maja ten domek, ale wszyscy wiedzą, że masz talent do zagospodarowywania i dekorowania wnętrz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Śro 23:51, 25 Lip 2012    Temat postu:

Matryoshka, cieszę się, że moje opowiadanie tak cię wciągnęło. :hamster_explain:
Patryk był postacią, która łączyła w sobie sprzeczność. Odrzucała i przyciągała do siebie za razem. Może dlatego, że nigdy nie było wiadomo, bo stanie się w następnej relacji.
Ja też lubię Jean, niestety chyba przesadziła z ćwiczeniami...
Nie tylko Maks myśli o cyckach. Robią to wszyscy faceci :P
Imiona są ok, dzięki za komentarz. xd

Tim, dziękuję za komentarz :hamster_love:
Alan i Schab są całkiem sympatyczni, a studniówka... Specjalnie została przesadzona. Przykładowo dla pokazania różnic Maks i Jean ubrani byli wyjątkowo prosto..., ale zgubiłem zdjęcie.
Dużo wydarzeń, bo jak na mnie tekst jest wyjątkowo długi. Zazwyczaj relacje miały po 20pare a nie 40pare zdjęć.

Cytat:
Świetny maja ten domek, ale wszyscy wiedzą, że masz talent do zagospodarowywania i dekorowania wnętrz.

:hamster_redface:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hipstęł dnia Śro 23:52, 25 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 0:56, 26 Lip 2012    Temat postu:

Wybacz, że zapomniałam skomentować. Trochę późno było.

Od samego początku polubiłam Maksa (to ten blondyn, tak?) ze względu na jego podobieństwo do Jonathana Caouette albo Andy Warhola. Nie mam serca nazywać czarnoskórej twoją nazwą "bozapomniałemjaksięnazywa", więc nazwę ją sobie Chamique (imię czarnoskórej bohaterki ostatniej książki, którą przeczytałam).

No więc, moja droga Chamique w ogóle nie pasuje do Alana (czy to jest Maks?). No po prostu nie, nie, nie. Są gorsi od Teagan i Hanka...


Billy Jean od biedy może sobie być z Jonathanem aka Andy'm. Jest nawet ładna... *wzrusza ramionami* Poza tym, że mogłaby sama pociągnąć tira... albo może trzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Czw 23:44, 26 Lip 2012    Temat postu:

-.-
Wyłączyła mi się karta, a miałem taką ładną odpowiedź T___T
Cady, oczywiście, że się nie gniewam. Na Ciebie?
Tak, Maks to ten blondyn.
Nie zgadzam się z tobą. Alan i Schab (Chamique) stworzyli tak różną, że aż uroczą parę. JA nie miałem serca ich rozdzielić. + Schab (Chamique) zrzuciła kilka(naście) kilogramów i już jest lepiej.
Nie ma to jak stworzyć parę, w której facet wygląda jak gej, a dziewczyna jak lesba. Przy wejściu do gry trochę ich poprawię.
+
Jak adekwatnie do momentu. Hahahhahaha


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 15:00, 27 Lip 2012    Temat postu:

Niee...! Ja chcę takiego prawie homoseksualnego Maksa. Ładnie mu tak.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pon 11:39, 30 Lip 2012    Temat postu:

^hahahaha, rzeczywiście ładnie. xd

Nareszcie znalazłem czas na twoją relację. Zaczynając od Jean, em.... te mięśnie mnie przerażają. Ale z drugiej strony czynią ją twardą i niezależną kobietą, takie odnoszę wrażenie. Pasują do siebie. A Maksa lubiłem od poprzedniej relacji, więc.. Przechodząc do Chamique, jak nazwała ją Kaddy (nie mam serca nazywać jej.. Schabem oo') jest ciekawą postacią i rzeczywiście średnio pasuje do Alana, lecz tworzą razem spójną parę, której nie wróżę rozpadu. Ogólnie to.. dobra robota Krzysiu. :hamster_idea:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mâttéo. dnia Pon 11:49, 30 Lip 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pon 21:52, 30 Lip 2012    Temat postu:

Dzięki za komentarz.
Jean jest twarda. xd Trzeba na nią uważać.
Cieszę się, że się podoba. Odpowiedź taka krótka, bo czas naaaaaaaa... relacje!


UWAGA!!!
Schab ma tak naprawdę na imię Emma (wiem to zaskakujące, a już przywiązaliście się do imienia Cady, którego z resztą uż nie pamiętam xd).

Jak najszybciej wyszedłem z domu. Tak, mam tę głupią tendencję do uciekania przed problemami. Po co zawracać sobie czymś głowę skoro najprościej w świecie można przed tym uciec. Poszedłem do strefy sportowej w Brigetport (ta wspaniała reklama z napalonymi laskami w strojach kąpielowych).

Miałem w planach upić się do nieprzytomności, niestety na to było zbyt mało czasu. Zadzwoniłem, więc do Eryka. Kumpel zaraz po wejściu do baru zapytał, komu planujemy spuścić łomot i czy przyda nam się łopata, na wszelki wypadek jest w bagażniku obok worka na zwłoki. Ach ta jego tendencja do wyolbrzymiania…

Wyjaśniłem mu, na czym polega problem. A on tylko spojrzał na mnie jak na idiotę i powiedział, że mam zaginać do najbliższego jubilera. Zaręczyny to nie koniec świata. Gorzej będzie ze ślubem. W każdym razie drugiej takiej dupy jak Jean łatwo nie będzie znaleźć.

Doradził mi też żebym część smutku utopił w alkoholu… Duuuuuużą część smutków. Nim się zorientowałem Eryk wybiegł z baru. Policjanci. Wypiłem całkiem sporą ilość napoju bogów, a następnie zaczęło mi trochę odwalać.

Dałem wielki popis moich umiejętności gry na bębnach (teraz najchętniej schowałbym się przez to pod stołem, niestety wtedy nawet dotarcie do niego było trudne). Za zakłócanie spokoju innych imprezowiczów zostałem wyrzucony z tej jakże wspaniałej sportowej strefy (bez panienek w bikini nie jest taka wspaniała).

Tej nocy chodziłem po mieście. Włóczyłem się. Odwiedziłem wszystkie nieznane mi wcześniej zakątki Brigetport. A zwiedzając żałowałem, że nie ma ze mną Jean. Wtedy zrozumiałem, że nawet za cenę zaręczyn nie mogę jej stracić. Bo drugiej tak wspaniałej dziewczyny już nie znajdę… Wracając do domu kupiłem pierścionek zaręczynowy.

Po powrocie do domu zastałem Jean siedzącą przy komputerze. Pewnie pisała kolejną część swojej powieści dla napalonych nastolatek (coś dla fanek Zmierzchu). Nie mniej jednak zarabiała na tym całkiem sporo. Można wręcz powiedzieć, że jak na początkującą pisarkę zaskakująco dużo. (Aktualnie dzięki powieścią Jean rodzina dostaje 17k tygodniowo, więc w sumie nieźle jej szło.)

Podszedłem do niej i zaczęło się małe obściskiwanko. Już mieliśmy przenieść się do sypialni, kiedy przypomniałem sobie o tym, co miałem zrobić. Jean patrzyła na mnie początkowo jak na idiotę. Sama nie spodziewała się tego, co planuję zrobić. Nie myślała, że jej zdanie ma na mnie tak wielki wpływ.

Ukląkłem przednią i patrząc jej prosto w oczy powiedziałem, że jest najlepszym, co spotkało mnie w moim, co prawda krótkim, ale średnio udanym życiu. Opowiedziałem o wielkim uczuciu, jakim ją darzę, i że chciałbym być z nią już zawsze (a przynajmniej zanim się pomarszczy i cycki jej opadną – tego nie powiedziałem).

Wyjąłem małe pudełko z pierścionkiem zaręczynowym. A Jean otworzyła usta ze zdumienia. Wzięła pierścionek do ręki i rzuciła go za siebie. Powiedziała później, że tego się po mnie nie spodziewała. Myślała, że co najwyżej podsunę jej pudełko po pierścionku z trollfejsem w środku.

Znów spojrzała na mnie z góry. Nienawidziłem tego spojrzenia. Mówiło jakby: to ja tutaj rządzę. A to wcale nie była prawda (taaa, lubię tak sobie czasem wmawiać, jednak biorąc pod uwagę fakt, że Jean może przeciągnąć tira, trochę boję się jej podskoczyć).

Zaczęliśmy się kłócić. Moja ukochana wytknęła mi, że jestem zbyt mało asertywny. Nie umiem nawet odmówić. A za karę nie będzie dzisiaj seksu. Ja za to zacząłem obrażać jej książki oraz ich odbiorców. Głupie, nierozgarnięte nastolatki, które jarają się wszystkim, co popularne i nie potrafią mieć własnego zdania. Jak bardzo żal mi takich ludzi.

Tego komentarza nie wytrzymała. Rzuciła się na mnie i zaczęła nawalać po mordzie (jestem zaskoczony, że niczego mi nie zrobiła, ona tą ręką potrafi połamać 10 kamiennych płytek). Już miała obrażona wejść na górę i położyć się spać (ogradzając łóżko drutem kolczastym, żebym nie mógł się do niej dobrać)…

Kiedy w ostatniej chwili złapałem ją za nogę i przyciągnąłem do siebie. Po chwili oboje wstaliśmy. Przygniotłem ją do ziemi. I się zaczęło. Nie myśleliśmy nawet o przeniesieniu się do sypialni. Dla nas na seks każde miejsce jest odpowiednie.

Po wczorajszym dniu byłem tak zakręcony, że idąc do pracy zapomniałem o założeniu koszulki i butów. Dopiero jakaś miła pani z ratusza (brzydka jak noc, widać, że mąż jej nie rucha) w czasie odbierania dokumentów poinformowała mnie, że zapomniałem o części garderoby. Myślałem, że to dowcip. Rzuciłem jej spojrzenie w stylu „bitch please myślisz, że dam się nabrać” i poszedłem dalej… Niestety to nie był żart.

W tym czasie Jean obrała sobie za cel zarzyganie naszej łazienki (oczywiście ja musiałem to później posprzątać). Jak widać jej gotowanie jednak nie służy zdrowiu. A już myślała, że coś potrafi. Śmiałem się z niej wtedy cały dzień, bo nawet po największej alkoholowej bibie w mieście nie rzygała tyle, co tamtego dnia.

Nie zniechęciło jej to jednak do gotowania (uparta sztuka, lubię takie). Wzięła nawet udział w jakimś konkursie (ja osobiście współczuję jurorom). Ostatecznie zajęła w nim drugie miejsce (są dwie teorie na ten temat: udział brały tylko dwie osoby, albo pozostali uczestnicy zginęli po spróbowaniu jej sushi z trującej ryby).

Dni mijały nam szybko. Nim się obejrzeliśmy minął pierwszy miesiąc od przeprowadzki. Jean wciąż pisała książki, a ja te głupie artykuły, które i tak nie ukazywały się w gazetach, a co najwyżej na jakichś nieznanych stronach internetowych.

Tworzyliśmy razem zgraną parę. Uprawialiśmy seks każdego dnia (a w weekendy nawet pięć razy dziennie), co sprawiało, że byliśmy jedną z najlepiej rokujących na przyszłość par w Brigetport. Zarząd naszego miasta uznał, że powinniśmy być razem żeby zapobiec panującemu w mieście niżowi demograficznemu (a ja myślałem, że mam całkiem sporo rodzeństwa), bo przy takiej częstotliwości i prawdopodobieństwie wpadki wynoszącej coś tam… Jeszcze w tym roku zostaniemy rodzicami. Pier****nie o Szopenie.

Dzięki awansowi w pracy (ten wspaniałomyślny zarząd). Zbliżyłem się o krok do osiągnięcia swojego celu życiowego. Zbliżyłem się również do miejscowych meneli, bo jak oni musiałem każdego dnia przebierać w śmietnikach w poszukiwaniu interesujących mnie przedmiotów. Obsmarowywanie ludzi naprawdę nie jest fajne, a kiedy dodatkowo musisz grzebać w śmieciach…

Hmmmmm… Nasz wspaniały domek po miesiącu użytkowania (tak, po miesiącu, jaki szajs) zaczął się powoli sypać. Trzeba było sięgnąć po śrubokręt i kombinerki a następnie wziąć się za naprawę wszystkich popsutych w nim rzeczy (komputer i tak psuje się do dziś, co najmniej raz w tygodniu). No cóż, przy tak częstym użytkowaniu wszystko się psuje.

Na szczęście w naszym związku nie psuło się dosłowni nic. Było pięknie aż do pewnego słonecznego dnia, kiedy po powrocie z pracy zastałem Jean… no, wyglądającą tak, że aż się odechciewa jak się na nią patrzy. Na szczęście wiedząc, że to tylko tymczasowo (miałem taką nadzieję) zapytałem, co się dzieje. Dlaczego tak brzydko wygląda, czemu się i ubrała, oraz po co wpieprza te lody czekoladowe.

Nim się zorientowałem zabrała pudełko z lodami i wyszła z domu rzucając. „Nie chcę o tym rozmawiać. Za chwilę w wrócę, na blacie leży nóż, już go naostrzyłam. Weź mnie dobij”. I wyszła rozryczana jak dzieciak.

Wyszedłem na dwór i zapytałem, o co chodzi. Jean rzuciła we mnie pudełkiem lodów i wykrzyczała tak, żeby to wszyscy mieszkańcu Brigetport mogli usłyszeć, że mnie nienawidzi, a jak zniszczyłem jej życie, karierę oraz tę boską sylwetkę (ach ten kaloryfer, mówcie, co chcecie, ale mi się podoba). Bo teraz będzie wyglądała jak hipopotam, bo będziemy mieli jakiegoś pieprzonego dzieciaka…
Wróóóóóóóć. Będziemy mieli dziecko?!

- Kochanie, nie martw się. Oddamy je do adopcji, albo zrzucimy twierdząc, że kocyk był śliski.
Słyszałem, że można przez to zdobyć całkiem niezły fejm. Chwilę później staliśmy już razem w objęciach. Nawet, jeśli w tym momencie urodzi nam się dziecko jakoś damy sobie radę (nie damy sobie rady, zginiemy).

Chwile później zaczęło się przejaśniać, a mnie naszła myśl. Skąd wiadomo, że Jean jest w ciąży. Niby wymiotowała ostatnimi czasy, no… i trochę przytyła… i w noc po zaręczynach zapomnieliśmy o zabezpieczeniu się. Ale to tak naprawdę nic nie znaczy. Nadzieja matką głupich(…).

Udaliśmy się więc do szpitala. A tam usłyszeliśmy najlepszą wiadomość w naszym życiu… Zostanę ojcem chłopca!
Nie, na szczęście to tylko żart. Nie zostanę ojcem. Oboje z Jean byliśmy tak szczęśliwi, że nie wiedzieliśmy, co z ta pozytywną energią zrobić, więc postanowiliśmy się nachlać.

Po drodze wstąpiliśmy do miejscowego komisu (mają tam dosłownie wszystko), po butelkę wina, niestety u nas wszystkie zeszły. Wtedy po raz pierwszy dostaliśmy „gwiazdorską zniżkę”. W pojedynkę nie byliśmy rozpoznawani w mieście, ale od tego czasu pojawienie się naszej pary gdziekolwiek prowadziło do zebrania się licznej gromadki gapiów i fotoreporterów.

Ja rozlałem wino, a Jean poszła poszukać swojej seksownej bielizny. Po wypiciu kilku lampek wina przenieśliśmy się na górę.

Gdzie po raz kolejny zapomnieliśmy o zastosowaniu środków bezpieczeństwa. Jakiś czas później przeżywaliśmy, więc powtórkę z rozrywki. Ach ta niechciana ciąża.




Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 22:34, 30 Lip 2012    Temat postu:

Hmmm... Podobało mi się. Very Happy
Polubiłam Eryka i jego przesadny entuzjazm. W dodatku słodko wygląda z kilkudniowym zarostem i w rozczochranych włosach. ^^
Lubię też tę sukienkę, którą Jean ma na sobie, kiedy Maks się jej oświadcza. Very Happy
Same oświadczyny... Jane zachowała się co najmniej dziwnie, ale nie ma tego złego. Co prawda kończenie kłótni seksem do niczego dobrego nie doprowadzi, nie będą umieli ze sobą rozmawiać o problemach... Chociaż może dramatyzuję. Są tak świetnie dobrani, że nie wiem, co mogłoby zaważyć na ich związku. Very Happy
Cytat:
(...) chciałbym być z nią już zawsze (a przynajmniej zanim się pomarszczy i cycki jej opadną – tego nie powiedziałem).

Szkoda. Widok spacerujących staruszków trzymających się za ręce zawsze mnie rozczula. Very Happy
I sądzę, że lepiej dla ludzkości byłoby, żeby ta dwójka jeszcze przez jakiś czas nie miała dzieci... xd


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pon 23:58, 30 Lip 2012    Temat postu:

Cytat:
Co prawda kończenie kłótni seksem do niczego dobrego nie doprowadzi, nie będą umieli ze sobą rozmawiać o problemach... Chociaż może dramatyzuję.

Dramatyzujesz^^
Ja nie przepadam za staruszkami w simsach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 14:10, 31 Lip 2012    Temat postu:

Cytat:
UWAGA!!!
Schab ma tak naprawdę na imię Emma (wiem to zaskakujące, a już przywiązaliście się do imienia Cady, którego z resztą uż nie pamiętam xd).

Chamique. Bardzo melodyjne, delikatne imię, czytane jako "szamik".

Cytat:



Maks szybko wytrzeźwiał, a na dodatek w ogóle nie był skacowany. Jak na faceta, który nie był w stanie doczołgać się do stołu w barze, to całkiem imponujące, że zaraz później zwiedzał miasto z pełnym trzeźwości umysłem, a na sam koniec przypieczętował to kupnem pierścionka zaręczynowego (brawa za wybranie odpowiedniej kwoty, będąc pod wpływem).

Chwila... te zaręczyny i chwila po nich... moment... CO SIĘ DO CHOLERY STAŁO??


Jean zdecydowanie pasuje lepiej nowa fryzura. Chyba jestem nawet skłonna ją polubić... Ale sam rozumiesz jak mi ciężko, ten przystojniak z pierwszych zdjęć tak cudownie pasuje do Andy'ego, yhm, to znaczy Maksa... Co za marnotrawstwo. Sad Wiedziałam, że będzie dzieciak... eh.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 14:21, 31 Lip 2012    Temat postu:

Maks i Eryk NIGDY nie będą razem. Nie ma takiej opcji Cycu.
Ma się tę mocną głowę. Hahahhaha.
+ Chciałem napisać, że to pierścionek z maszyny z kulkami za pięć zeta, ale jak widać, nie pojawiło się to w relacji.^^

Cieszę się, że nie ogarnęłaś zaręczyn xd

Jesteś skłonna polubić Jean? :hamster_bigeyes:

+ gdzie jest napisane, że będzie dzieciak


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 23:36, 31 Lip 2012    Temat postu:

No więc z góry przepraszam z a wszystkie „więc” (z deka nadużyłem chyba).

Mieszkańcy Brigetport byli coraz bardziej namolni. Fani Jean byli wstanie zrobić wszystko by zdobyć, któryś z przedmiotów naszego codziennego użytku lub zdjęcie w czasie wykonywania codziennych czynności. Zostaliśmy, więc zmuszeni do postawienia płotu wokół domu (kolejny kredyt).

Z założenia mieli się tam dostać tylko znajomi i dzieciak roznoszący listy. Oboje bardzo cieszyliśmy się z nowej inwestycji, aż do pierwszych odwiedzin Eryka, który stwierdził, że zachowaliśmy się jak debile zostawiając dziury na wyjazd do garażu i wejście do domu. No… my przynajmniej się myliśmy.

W miejscowej gazecie zaczęło się pojawiać coraz więcej irytujących artykułów na nasz temat. Paparazzi wpieprzali się gdzie tylko mogli. A niektóre z tytułów były naprawdę głupie: „Maks wieczorek vs. Głodujące Dzieci” (po tym jak w obecności jakiegoś małego murzyna zrzuciłem gofera na ziemię) albo „Przyjaciele gwiazd nie potrzebują kąpieli” opatrzony o zdjęcie Eryka.

Coraz częściej zmuszani byliśmy do chowania twarzy za przeciwsłonecznymi okularami. Miejscowi reporterzy przestali odstępować nas na krok. Nie było chwili prywatności. Próbowaliśmy walczyć z nimi za pomocą prawa, ale ratusz był bezsilny. A w mediach wciąż pojawiały się nowe newsy na nasz temat…

„SŁAWNA PISARKA ŁOWCZYNIĄ ZAGROŻONYCH GATUKÓW”
Poprzedniego dnia w miejscowym parku widziano wschodzącą gwiazdę naszego miasta Jean Jenkins łapiącą motyle oraz żuki. Według opinii naszych biegłych schwytane okazy mogą należeć do zagrożonego gatunku. Czy naszą gwiazdę spotka więc odpowiednia kara? Czy przez nią wyginą kolejne gatunki?

Po tym jak jakiś motyl usiadł Jean na nosie.

„GWIAZDY TRUJĄ NAS WSZYSTKICH”
Coraz więcej miejscowych celebrytów pada ofiarami uzależnień. Alkohol, papierosy czy narkotyki. Poziom przestępczości wśród sławnych naszego miasta gwałtownie wzrasta. Miejscowa policja przeszukała już domy kilku z nich w poszukiwaniu zakazanych używek. Czy sprawdziła jednak dom Jean Jenkins, która bezkarnie popalała sobie skręta w miejscu publicznym.
Taki artykuł pojawił się po spaleniu fajki w parku. Co prawda była to strefa dla niepalących, ale od razu dealerka i skręt.


Wyjście do baru też nie było już tym samym, co wcześniej. Nie, kiedy wszyscy goście w lokalu trzymają się z daleka od ciebie i kłócą, o to, kto ma pierwszy zagadać i załatwić autograf. W klubach również nie brakuje reporterów, którzy tylko czekają na zrobienie ci głupiego zdjęcia.

„GORĄCY ROMANS MAKSA”
Ostatniego wieczoru miejscowy dziennikarz, narzeczony sławnej pisarki Jean Jenkins, niejaki Maks Wieczorek został przyłapany w klubie ze striptizem (co ja widać na zdjęciu wcale nie było prawdą). Wraz z nim była tajemnicza nieznajoma. Para trzymała się za ręce i szeptała sobie czułe słówka. Ciekawe czy Jean wie już o tym jak zabawia się jej ukochany?

Po zapytaniu barmanki czy nie dostanę zniżki na drinka. Nie miałem drobnych, a człowiek nie kaktus, pić musi.

„MIEJSCOWY REPORTER WALCZY Z SCHIZOFRENIĄ?”
Reporter miejskiego wydania wiadomości - Maksymilian Wieczorek, widziany był wczoraj w strefie sportowej naszego miasta. Jego zachowanie wyraźnie odbiegało od ogólnie przyjętych norm. Zdaniem naocznych świadków mężczyzna mówił do siebie i wymachiwał wokół rękami. Psychologowie pracujący w wydaniu naszej gazetki jednogłośnie orzekli, iż Maks najprawdopodobniej choruje na Schizofrenię.

Jakaś natrętna mucha się do mnie przyczepiła i nie mogłem jej odegnać. Zacząłem, więc krzyczeć i wymachiwać rękami. Jak widać muszę udać się do psychiatry (że też widzę muchy, a nie, napalone panienki).

„ALKOHOLIZM PUSTOSZY KIESZENIE CELEBRYTÓW”
Kilka dni wcześniej pisaliśmy o uzależnieniu Jean Jenkins, jak widać jej narzeczony również nie jest święty. Maksymilian został przyłapany na piciu alkoholu, krążą pogłoski, że dziennikarz pije nałogowo (nawet, jeśli to nic im do tego, niech spieprzają). Czyżby relacje gwiazd nie układały się zbyt dobrze. Jean namiętnie pali, a Maksymilian zaczął pił. Wszystko wskazuje na to, że to koniec tego związku.

Pieprzony miejscowy dziennik, mówiący o moich pieprzonych problemach z piciem (których wcale nie mam) i jego pieprzona opinia na temat naszego związku (który świetnie się układa, dla ich pieprzonej wiadomości).

Trzeba było jednak żyć dalej. Sława dawała się we znaki, nie mniej musieliśmy pracować i próbować toczyć normalne życie. Fakt, iż stało się ono trochę nudne, bo co robić skoro każdy twój ruch obserwowany jest przez stado reporterów czekających tylko na dobre ujęcie.

Nie można zaniedbywać relacji między ludzkich (szczególnie, jeśli chodzi o seks), dlatego ruc****śmy się regularnie. Wszystko tak samo jak wcześniej. Oczywiście pamiętając o zabezpieczeniach (nie chcę znowu biegać po lekarzach, żeby mieć pewność, że nie zostanę tatusiem).


„CELEBRYTKA ROZPĘTAŁA PIEKŁO”
Autorka młodzieżowych bestsellerów – Jean Jenkins, wywołała wczorajszego dnia bójkę w barze. Kobieta rzuciła się na starszego mężczyznę twierdząc, że ma oddać swoją sztuczna szczękę, bo właśnie przegrał ja w bierki. Ostatecznie mężczyzna trafił do szpitala w ciężkim stanie. Na szczęście nic nie zagraża jemu życiu. Czyżby sławną autorkę dopadł kryzys? A może to jakieś dawne sprawy wychodzą na jaw?


Jean pobiła starszego faceta, który zaczął się do niej podpierdalać, a później „przypadkowo” jego sztuczna szczęka wpadła do jej stanika. Tak naprawdę tej wpadki można było uniknąć, ale przyjaciółka mojej ukochanej (Denise) stała obok i tylko krzyczała żeby ta przyłożyła mu mocniej. Nie ma to jak psiapsiółka, która zawsze przytrzyma kolczyki i zagrzeje do walki.

Nie powiem. W Denise było coś intrygującego. Dlatego postanowiłem obczaić ją tak na boku. W końcu Jean i ja nie byliśmy jeszcze małżeństwem. Nasz związek był, no.. otwarty. Każdy z nas miał prawo spotykać się, z kim chciał i robić, co chciał. Na ślub przyjdzie jeszcze pora.

Nic nie mogło umknąć jednak uwadze czujnych, paparazzi, którzy po drabinie podkradli się do naszego okna i zrobili kilka zdjęć za dużo. Następnego dnia w gazecie pojawił się nowy artykuł na nasz temat.
„A JEDNAK TO KONIEC”
Treści tego artykułu nie mam nawet zamiaru przytaczać. Po prostu była żałosna i w dużym stopniu przekłamana, to, że przeleciałem Denise nie znaczy, że ją kocham. Ludzie…

Po przeczytaniu artykułu Jean była trochę… zdenerwowana (nie, to chyba zbyt delikatne słowo). Wkurzona też dobrze nie określa jej emocji w tamtym czasie. Byłbym raczej za określeniem wkurw***a. Nie chciała tego dnia nawet ze mną rozmawiać.

Zaproponowałem jej, więc naga kąpiel w naszym basenie (wybudowanym po usunięciu warzywnika) i małe, co nieco. To, co dorośli lubią najbardziej. Przez chwilę myślałem, że się zdecyduje, jednak przechodząc obok (bezproblemowo) wepchnę wepchnęła mnie jedna ręką do basenu.

Popijając w tej samej chwili tanie wino z biedronki. Arizona zawsze spoko. Lubiana przez gwiazdy ubóstwiana przez meneli… Dalej próbowałem jej wszystko wytłumaczyć, ale dostałem tylko szklanką po winie przez łeb.

Wiedząc, że nie ma tego dnia szans na rozmowę (ani na seks) poszedłem do łóżka popełniając za razem największy błąd w moim życiu. Był to czas, w którym powinienem pilnować Jean. Załamana tym, że jej nie kocham (a kochałem) nachlała się tak, że nie wiedziała, co robi. Poszła tańczyć na rurze w remizie.

Rozdupczyła wóz strażacki uzasadniając, iż myślała, że to tylko duża zabawka. Włączyła alarm i doprowadziła do niepotrzebnego wyjazdu ekipy do pożaru. A co najciekawsze (tu już ją całkiem popier**liło) zatrudniła się, jako strażak uzgadniając z komendantem za razem, że do akcji będzie jeździła w szpilkach, bo nie lubi gumiaków.

Później wzięła się za majsterkowanie przy strażackim stole majsterkowicza (jak to głupio brzmi). Omal nie zabijając przy tym niewinnego faceta, bo od tak klucz hydrauliczny wypadł jej z ręki (no tak, dla osoby przeciągającej tiry ten ciężar jest niezauważalny).

A żeby mi dopiec. Opowiedziała wszystkim strażakom o tym, jakim to jestem ch*jem, że ją zdradzam, i że nie zasługuję na nią. Po czym zaczęła dobierać się do jakiegoś współpracownika powtarzając wciąż jak mantrę, że musi się na mnie zemścić. Z relacji świadków wynikało, że nie doszło między nimi do niczego więcej.


Kiedy chłopak poczuł opary alkoholu zapytał Jean czy nie wypiła za dużo. Wziął ją na ręce i wyniósł ją z pomieszczenia, żeby trochę ochłonęła (w tym przypadku trochę to jednak zbyt mało, po tej akcji Jean miała kaca przez tydzień).

Pech chciał jednak, że w tym czasie wybuchł pożar. Jean będąc pod (dużym) wpływem alkoholu rzuciła się, jako pierwsza do wozu strażackiego i zostawiając kolegów w remizie pojechała gasić pożar. Jako, że nie potrafiła jeździć autem po drodze przejechała kilka kotów i potrąciła przechodnia. Na szczęście nikt nie uwierzył, że samochód prowadziła Jean. Co prawda droga do mieszkania nie była zbyt łatwa…

Jednak samo gaszenie pożaru poszło jej z wielką łatwością (może, dlatego, że sama nie wiedziała, co robi). Alkohol dodaje odwagi, jednak chyba nie powinno się po kielichu jeździć do podpaleń mieszkań. Na szczęście Jean jest twarda i poradziła sobie. Jak widać nawet pożar jej nie straszny.

Co innego kłótnia.
Kiedy tylko moja wspaniała narzeczona odzyskała przytomność zaczęliśmy się kłócić. Wytykaliśmy sobie wzajemnie błędy. Obrażaliśmy siebie, rodzinę, przyjaciół. Już wszystko miało się skończyć (seks), kiedy Jean wykrzyczała, że jestem słaby w łóżku (hahahaah) i nigdzie ze mną nie idzie. Woli zadzwonić do faceta, którego wczoraj poznała, on…

To był koniec. Wtedy dotarło do mnie jak bardzo się różniliśmy. Ten związek z góry skazany był na niepowodzenie. Nie wiedzieliśmy o sobie tylu rzeczy. Ostatnimi czasy nasza relacja opierała się głównie na seksie. Nie rozwiązywaliśmy problemów tylko szliśmy z nimi do łóżka, bo tak było łatwiej… teraz to się skończyło.

Jean wyszła z domu trzaskając drzwiami i już nie wróciła… Wziąłem paczkę pozostawionych przez nią na kuchennym blacie fajek i wypaliłem jednego papierosa za drugim. Od tego czasu palę regularnie. Jak wielu innych uzależniłem się od nikotyny, nie było to jednak spowodowane świadomą decyzją a napływem emocji. Żałuję, ale chyba już nigdy z tym nie skończę.

Po zerwaniu z Jean nie miałem ochoty żyć. Z jednej strony wiedziałem, że i tak nie ma to przyszłości z drugiej wolałem żyć w słodkim kłamstwie pełnym seksu. Postanowiłem, więc zastosować najlepszą znaną wszystkim metodę. Utopić smutki w wódce. Utopione nigdy nie wracają, a nawet, jeśli, to zbyt mało wypiliśmy, więc wiadomo, co z tym zrobić.

Bar niestety zamknięty był tylko (a może aż) do 4. Później zacząłem gadać z jakimś gościem, który siedział przed nim. Zacząłem narzekać na życie. Na kobiety. Bo niby jak zadzwonię to Denise da mi dupy w każdej chwili, ale to nie to samo, co Jean. No… ja chciałem tylko je porównać. Po za tym, o co ona się wściekła, każdy ma kogoś na boku.

Nie myśląc długo rzuciłem się temu obcemu mi facetowi w ramiona i zacząłem płakać. Chłopak zaczął mnie pocieszać. Powiedział, że każdy z nas ma prze****ne pod innym względem i nikt nie jest zadowolony z tego, co ma. Trzeba jednak brać to, co daje nam życie i pamiętać. Jak to kiedyś powiedział ktoś (Kurt) sławny „Nikt nie umiera, jako dziewica. Życie pie***li nas wszystkich” Każdego na swój sposób.

Kiedy obudziłem się następnego dnia. Leżałem na podłodze w naszym dużym pokoju. Miałem takiego kaca, że myślałem… nie wtedy nie myślałem. To za bardzo bolało. Postanowiłem nie ruszać się z miejsca odsuwając tylko wykładzinę żeby w najgorszym wypadku jej nie zarzygać.
Wtedy usłyszałem czyjeś chrapanie.


+Z serii czy wiesz:
Denise jest córką Roberta i Eli czyli najbliższą kuzynką Maksa.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hipstęł dnia Wto 23:39, 31 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Śro 1:05, 01 Sie 2012    Temat postu:

Zacznę od tego, że Denise trochę przypomina mi prostytutkę z burdelu, ewentualnie ''wyglądającą na tancerkę na telefon lub babkę z klubu lesbijskiego'' jak to ujęła Kaddy. xD


JAK MOGŁEŚ? NO JAK?! NO NIE NIE NIE NIE NIE, PO PROSTU NIE!
Ta para była dla siebie stworzona. Tak się nie robi. :hamster_cry:

Jean pasuje ta fryzura, osobiście jej nie lubię, ale.. jej pasuje. ;P Za to mogę ze śmiałością stwierdzić, iż super ją ubierasz. Wszystko pasuje pod jej hmmm.. charakterek. Very Happy Bardzo ją lubię.
Blondas zachował się jak ostatni cham. Jak tego nie naprawi, to gr....

JUTRO nowa relacja prawda? <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 1:49, 01 Sie 2012    Temat postu:

Denise. Jest. Ble. Gdybym spotkała ją na ulicy, to chyba przeszłabym na drugą stronę, trochę przeraża mnie jej muskulatura. A Maks dostał to, na co zasłużył! Very Happy

Cytat:
Arizona zawsze spoko.

Moja kotka ma na imię Arizona. Serio jest takie tanie wino? Nie spotkałam się. God, mój kot nazywa się tak samo, jak jakaś siara.

Wracając do relacji, Jean znów zachowała się dziwacznie, ale widocznie taki jej urok. Nie mam oczywiście na myśli samej reakcji na zdradę, za bezczelność Maksa mogła go urządzić jeszcze gorzej! Very Happy

Cytat:
Ostatnimi czasy nasza relacja opierała się głównie na seksie. Nie rozwiązywaliśmy problemów tylko szliśmy z nimi do łóżka, bo tak było łatwiej



A zmęczony życiem, zarośnięty Maks i różowy drink, w którym to postanowił utopić smutki jakoś średnio się komponują. Very Happy

Cóż, żeby nie kontynuować marudzenia. Podobało mi się. Przeczuwałam dramat, bo z ich charakterami nie mogło wyjść inaczej, nie spodziewałam się jednak, że to się skończy tak szybko. Właściwie to Maks i jego niepohamowany popęd doprowadzili do rozpadu ich związku. Mając taką narzeczoną nie powinien szukać urozmaiceń, bo i po co? W d. się przewraca! Very Happy Jean i Maks spisaliby się jako, eeem, fuck friends, czy coś w tym rodzaju, bo tej dwójce najwyraźniej niepisane są związki, ale jako parka z prawdziwego, tak to nazwijmy, zdarzenia też ładnie by wyglądali.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Matryoshka dnia Śro 1:50, 01 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 3:03, 01 Sie 2012    Temat postu:

Cytat:
Utopić smutki w wódce. Utopione nigdy nie wracają

Te cholerstwa z czasem uczą się pływać. Wink

No i widzisz. Teraz, po tej relacji lubię Jean wyjątkowo. Bo odeszła od Andy'ego, to znaczy Maksa.


Ogólnie widać, że starałeś się nad tą relację i cieszę się, bo wychodzi ci to coraz lepiej. Szczególnie podobały mi się te artykuły z gazety.

Keep going!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 18, 19, 20  Następny
Strona 15 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin