Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Maks [21.08.12]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 13:39, 14 Sie 2012    Temat postu:

Fajne! Very Happy Nic tylko czekać na ślub. ostatnia scena mnie pobiła! xd



(nie mam siły na dłuższy komentarz, mam problemy z simsami :| i jeszcze musze jutro jechać.. grr)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 14:17, 14 Sie 2012    Temat postu:

Czas skomentować twoją historie...

Zacznijmy od tego że Maks jest w 50% podobny do Patryka. Na początku jego historii było widać te 50% jego potencjału i jego umysłu.
Z czasem było widać przemianę (powoluuutką bo po drodze zdradził Jean, zrobił dziecko komuś innemu itd.) Potem się pogodzili (mid podziałała skutecznie na ciebie ). Po tym Alejandro i on mi się najbardziej spodobał w relacji pod względem jego postawy. Już miałem ochote ci napisać jaki to dumny jestem że nam tutaj dorastasz (zminimalizowałeś przeleństwa o 90& - to cud!) ale...
ostatnia relacja mnie zawiodła:

JAK MOGŁEŚ PCHNĄĆ MAKSA W TĄ... aż nie mam słowa by ją nazwać. Już miało być tak pięknie, dopiero co uświadomił sobie jak bardzo kocha Jean a tu wymienia sie ślina z jakąś tancereczką a jego brat... wole tego nie komentować. Dlatego tak podziwiam Ala za to.

I teraz całość:
W twoich relacjach jest coś dziwnego... w sensie pozytywnym. Ta energia, ten zapał... to puste słowa hah. Chodzi o to że jakby coś takiego ujrzeć w telewizji do tego z kiepskimi aktorami i zrobić z tego tasiemiec to by sie już po pierwszym odcinku znudziło. A to ma w sobie coś intrygującego. Piszesz w taki sposób że mimo iż ludzie irytują się na tą patologię w twoich historiach to ciągle ją czytają i im się to podoba, mnie osobiście również.
Podejrzewam że w sprawie teściowej i podejrzenia "romansu Eryka i Maksa" zainspirowała cię Cadd (bo tyle o tym gadała że w końcu dałeś jej to co chciała haha ).
Ogólnie zaczynasz coraz lepiej pisać i jednak sądzę że nie tylko bohater dorasta ale też ty (aż się wzruszyłem) hah


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 16:57, 14 Sie 2012    Temat postu:

Słodki Jezu, narobiło mi się tyle relacji do przeczytania, że pasek w google chrome zdążył się już cały zapełnić...
Zabieram się do roboty!

Muszę przyznać, że Alan podoba mi się o wiele bardziej w wersji ala amerykański raper rasy białej, niż z tą fryzurką na kształt latynoskiej gwiazdy przygłupawych seriali.
Cenzuruj przekleństwa.
Cóż, można powiedzieć, że wieczór kawalerski Wieczorka był... udany. Discovery Channel powinien nakręcić tam film o zwyczajach godowych homo sapiens.
Nie wierzę, że cała relacja zeszła na jednej imprezie... Ja chcę jakiejś różnorodności w niej! (Tak wiem, że na to za późno...)


Edit: Zobacz co przy okazji znalazłam:

Zabutelkowana w prześliczne opakowanie zielona herbata z miodem, nazwana "Arizona".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Wto 18:06, 14 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Śro 0:17, 15 Sie 2012    Temat postu:

Na komentarze, odpowiem rano... bo ta relacja mnie po prostu wykończyła.
Teraz już czas, żebyście przeżyli orgazm, czytając 120zdjęciową relacje ze ślubu Maksa i Jean, ja padam na twarz, ale jakoś udało mi się przebrnąć...


Po powrocie do domu zauważyłem, że Jean wcale nie wypiła mniej ode mnie. Nie mniej jednak, próbując ogarnąć wszystko dookoła, bełkotała bez sensu, rozmawiając z zarządcą magazynu. Biedny facet, że też przyszło mu pracować z takimi ludźmi jak my.

Przebrałem się w mój plażowy garnitur (czego to nie wymyśli moja ukochana), a następnie ubrałem chłopców. W tym czasie Jean zajęła łazienkę (nie dopuszczała nikogo przez ponad trzy godziny) i odpicowała się na bóstwo.

Efekty, były powalające. Tak pięknej panny młodej nie widziałem jeszcze nigdy. Fakt, że w życiu byłem tylko na jednym ślubie (Chamique wyglądała w swojej sukience jak szynka), nie umniejszał temu, że tamtego dnia Jean była najpiękniejszą kobietą chodzącą po tej ziemi.

Poszliśmy na plażę. W końcu musieliśmy pojawić się tam chwilę przed gośćmi. Wziąłem Denisa na ręce i przytuliłem go mocno do siebie. W końcu szkrab będzie miał prawdziwą matkę, a nie tę dziwkę Denise. Mama małego, nawet nie interesowała się chłopcem.

Przed ceremonią rozładowywaliśmy stres na wiele sposobów. Bawiliśmy się z dziećmi, Jean łapała motyle. Al przez chwilę przygotowywał drinki na imprezę, a ja odbierałem telefony od znajomych i bliskich, którzy bardzo gratulowali nam, że w końcu zdecydowaliśmy się na ten krok.

Tak. Przed ślubem było bardzo nerwowo. Wszyscy kręcili się w kółko, nie mogąc wytrzymać. To jak oczekiwanie na prezenty w Boże Narodzenie. Gdy my daliśmy spokój chłopcom, zaczął się nimi zajmować wujek Al, a oni przecież po prostu chcieli mieć spokój. Nie ma, co się dziwić, za chwilę przyjdzie Eleonor, spragniona nowych zdjęć z wnukami.

Jean była zestresowana do tego stopnia, że zapominała o wszystkim. Nigdy wcześniej nie widziałem jej tak rozkojarzonej. Nie wzięła nawet bukietu, a wszystkie panie na przyjęciu liczyły, na to, że właśnie im przypadnie przywilej złapania wiązanki. Zaproponowałem mojej ukochanej masaż.

W tej samej chwili pobiegła do nas Chamique. Powiedziała, że mamy wybaczyć, ale nie ma ryżu. Zjadła go po drodze, a później żeby nie przytyć przybiegła tu o własnych siłach (od drzwi taksówki stojącej 200m dalej). Po za tym jest pierwsza!

Po chwili pojawili się pozostali goście. Alan i jakiś gościu ze skośnymi oczami, przedstawiciel miejscowej gazety. Babcia, która już szukała, chowających się przed nią w krzakach wnucząt. A na końcu mój drużba, Eryk (właściwie to mieliśmy dwóch świadków, drugim był Alejandro).

Kiedy na parceli zebrali się już wszyscy, którzy mogli przybyć na nasze wspaniałe przyjęcie ślubne. A część gości zaczęła się nudzić, i czytać książki. Przyszedł najwyższy czas na główny punkt ceremonii. Zawarcie związku.

Stanąłem w środku wielkiego serca, uformowanego z kwiecistych girland. Spojrzałem na Jena, która już podążała za mną. O tak, od dziś, to będzie moja żona. Dwa najgorętsze towary w tym mieście będą zajęte. Nie mogłem się doczekać, kiedy pocałuję ją po raz pierwszy, nie, jako chłopak czy narzeczony, a jej mąż.

Staliśmy już naprzeciwko siebie. Przed ślubem było wiele wątpliwości, na temat tego, czy to, aby na pewno dobra decyzja. W tamtej chwili wszystko znikło. Liczył się tylko fakt, że jesteśmy razem. I już zawsze będziemy.

Staliśmy jak debile, tak długo, że goście zaczęli się niecierpliwić. Wśród weselników obstawiano już pierwsze zakłady na temat rzekomej ucieczki sprzed ołtarza, któregoś z nas.

Na szczęście do niczego takiego nie doszło. Chwilę później wymieniliśmy się obrączkami. Byliśmy zestresowani, ale szczęśliwi, dopiero, gdy staliśmy się małżeństwem zauważyliśmy reakcje otaczających nas ludzi. Na ich twarzach malował się wachlarz emocji. Od bólu, po euforię.

Nie zważając na nic, pocałowaliśmy się. W rankingu, przedstawianym każdego roku w magazynie Forbes, nasz pocałunek otrzymał miano najdłuższego pocałunku młodej pary, roku. Tuż za nami znaleźli Brad i Angelina.

Matka Jean wciąż ryczała i powtarzała jakby sama do siebie, że nigdy nie myślała, że jej córka wyjdzie za mąż. Staruszkę trzeba było ogarnąć, więc poprosiłem Ala, aby się nią zajął. Jak się później okazało na przyjęciu pojawiła się również tancerka, którą podrywałem dzień wcześniej w klubie. Liczyła, że czuję do niej coś więcej… Na szczęście znalazła pocieszenie w ramionach Eryka.

Jean i ja zaczęliśmy zachowywać się swawolnie. Tej nocy będzie tylko moja. Al i dzieciaki wynoszą się w odwiedziny do babci. A my będziemy mieli całą noc, na naszą wspaniałą noc poślubną. Szykuje się świetna zabawa, ale najpierw przyjęcie.

Jak na wieczorze kawalerskim, tak i na ślubie. Początek był ciężki. Goście zamiast wbijać na parkiet, toczyli rozmowy dotyczące poglądów politycznych i religijnych. Przynajmniej Eryk zachowywał się normalnie i próbował wyrwać dziewczynę z redakcji. A Al… szukał babci, która gdzieś mu uciekła.

Tak samo, jak szybko zaginęła, tak i szybko się znalazła. Stała przy barze i trochę już wstawiona, opowiadała wszystkim, jaka to jest szczęśliwa, że ktoś chciał ożenić się z jej córką. A kiedyś była takim małym grubaskiem i biegała po podwórku w samych majtkach… albo i bez!
- Maaaaaamo!

Chcieliśmy rozkręcić imprezę, ale najpierw trzeba pokroić tort. Jak wyglądałoby przyjęcie weselne bez tego pysznego wypieku. Tego, nie mogła wyobrazić sobie Chamique, która nie patrząc na nikogo ruszyła w naszym kierunku i o mało nie staranowała stolika. To przez tę ciąże…, w której była 11 lat temu.

Zaczęły się gratulacje. Musiałem wysłuchiwać sztucznych, przygotowanych specjalnie na tę okazje życzeń. Redakcja mogła sobie to odpuścić… moim zdaniem. Jean uważała inaczej, i zagroziła, że jeżeli nie wyślą jej orszaku gratulacyjnego to rozniesie wszystko dookoła.

Ciąża mojej wspaniałej bratowej chyba naprawdę źle na nią wpłynęła. Jean znalazła ją w krzakach umazaną kremem, po tym jak nasz tort weselny zniknął w dziwnych okolicznościach (dobrze, że mieliśmy 5 zapasowych). Próbowała nam wcisnąć kit, że ścigała wredne chochliki, które uwielbiają słodycze.

Jeśli jesteśmy już przy dziwnych gościach. Jakaś reporterka wciąż sypała ryż. Kobieta nie mogła się ogarnąć, ale żona Alana jej w tym pomogła. Zjadła cały zapas ryżu i ruszyła w stronę barku.

Tort bardzo smakował wszystkim weselnikom. Nie było nikogo, kto na coś narzekał. Na imprezie panowała wyśmienita atmosfera. Wszyscy pałaszowali przepyszny wypiek (aż im się uszy trzęsły. Powiedzenie mojego dziadka), tocząc przy tym przemiłe rozmowy… trochę już wypili, więc z tematyką było znacznie lepiej.

- O Boziu! Co za bezbożnica, niech ja jej laską przez kark natrzaskam, to na dupsku przez tydzień nie usiądzie. Wstydu nie ma! Za moich czasów…
- Eleonor, co powiesz na filiżankę herbaty…
- Och, Alejandro, z wielką chęcią.

Dzieciaki bawiły się świetnie. Bo babcia, zabawiana przez Ala, zapomniała o całym bożym świecie. Chyba za bardzo wykorzystujemy tego biednego faceta.

Alan, jak na każdej imprezie pochwalił się swoją grą na gitarze. Tego dnia goście nie wypili jeszcze wystarczająco dużo, żeby po prostu kłaść na niego piłę mechaniczną. Każdy musiał dostać do przydziału dodatkową butelkę wódki. W trybie natychmiastowym.

Matka Jean cały czas uciekała Alowi. Nie wiadomo czy robiła to specjalnie, czy może miał na to jakiś wpływ jej Alzhaimer. Opowiadała wszystkim, dookoła, że to ona jest matką tej ślicznej panny młodej. Która kiedyś nie mogła znaleźć męża i już chciała ją wyswatać za chłopca z okolicy, który jest teraz szefem sprzątaczy w jej rodzinnym mieście. Co za fucha.

Moja żona (jak to dziwnie brzmi), była zachwycona przyjęciem. Jej zdaniem jedzenie było wyśmienite. Wino pyszne, a muzyka koiła zmysły i sama porywała do tańca. Nie wiem, jakie tabletki uspokajające wzięła tamtego dnia, ale powinna je łykać częściej.

Jak już mówiłem wcześniej. Załamana moim ślubem Andżelika (ta striptizerka), rzuciła się w ramiona Eryka, któremu… całkiem spodobała się rola pocieszyciela zagubionej kobiety. Po za tym, jak sam ujął „lubi takie niegrzeczne dziewczynki, takie jak ona”.

Goście ruszyli na parkiet, a babcia Eleonor zaczęła ich bić torebką po głowach i wyzywać od bezczelnych, niewychowanych młodzików. Pierwszy taniec należy do pary młodej! Czy oni się w oborze chowali?!

Lucjusz i Denis wciąż mieli spokój. Wyraźnie było im to na rękę.

Wraz z moją świeżo upieczoną żoną, ruszyłem na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć tak jak umieliśmy. Szybko jednak i nam oberwało się z babcinej torebki (co ona tam nosi, kamienie?!), przecież pierwszy taniec jest wolny. Że tez Jean znalazła sobie męża… Taka stara kobieta, a niczego nie wie.

Moja ukochana zaczęła tańczyć z Erykiem. A mnie dorwała Eleonor, której bardzo zależało na zatańczeniu z wybrakiem córki. Jean i mój najlepszy kumpel wywijali na parkiecie, to fakt, ale babcia i ja, wcale nie zostawaliśmy w tyle. Przeciwnie, wciąż wyprzedzaliśmy ich o krok, pod względem zaje**stości.

Przebieg całej uroczystości, był uważnie filmowany i fotografowany, z każdej możliwej strony. W końcu uwieczniona musi być każda chwila tego wspaniałego dnia. Kiedy do domu trafił film z imprezy, myślałem, że moja ukochana rozwali DVD, jak stwierdziła, było widać wszystkie jej fałdy tłuszczu (z każdej strony!).

Alejandro, korzystając z faktu, że Eleonor czuje się lepiej zaczął miksować gościom drinki. W tym samym czasie pozostali weselnicy toczyli bitwę na taniec. Kto będzie najlepszy, a kto odpadnie kolejny, tego dowiecie się w najnowszym odcinku YCD.

Był to zdecydowanie najlepszy dzień w życiu chłopców. Przez cały czas mogli się po prostu bawić i nikt z dorosłych nie truł im głowy nauką chodzenia czy mówienia. A kto dopiero pomyślałby o nauce tabliczki mnożenia. Tatuś i mamusia mogą brać ślub codziennie.

Gdy zaczął się zachód słońca, musieliśmy zostawić gości, by zapozować do wspaniałych, ślubnych zdjęć. Woda i zachodzące w tle słońce, miały zapewnić wspaniały efekt wizualny, a tylko waliły nam po oczach i zamiast nich, na wszystkich zdjęciach mamy szparki jak Japończycy.

Nie chcę też już niczego mówić o wykwalifikowanej kadrze magazynu. Naszym fotografem był 14 letni chłopak, który ukończył kurs modelingu i nie pracował w branży. Do tego należy dodać wzmiankę o specjalistycznym sprzęcie, którym fotografował. Tylko mu pozazdrościć tego aparatu w komórce.

Na szczęście, po zachodzie słońca. Zaczęło się dziać, dopiero teraz było widać wspaniałe efekty przygotowane przez techników. Mgła pokrywała cały parkiet, a do tego strzelające w niebo płomienie... Nie jedna dyskoteka nie miała takiego sprzętu jak my.

Po za tym… wódka, była dobra. Polecam. Po piątej butelce wchodziła jak nigdy wcześniej. V cdjwqcm.

Tak,… wtedy na jakiś czas urwał mi się film, więc nie wiem, co napisać w opisie do tych zdjęć. Jean gadała z matką i Erykiem, ale, na jaki temat to, za ch*ja, nie mam pojęcia.

Ogarnąłem dopiero, kiedy zobaczyłem, że Al pracuje na swoim laptopie. Mój kumpel naprawdę powinien się leczyć z pracoholizmu. Nie miał chwili spokoju, bo wciąż kontaktował się z pracownikami ze swojej firmy… pytając nawet, jaką pizzę zamówili na wczorajszy lunch.

Jedzenie było OK. Jadałem lepsze, ale przy kuchni Jean… wszystko wydawało się smakować wyśmienicie. Może zapakują mi resztki tego kurczaka.

Mimo tego, że nie chcieliśmy żadnych prezentów (na zaproszeniach podaliśmy numer naszego konta), niektórzy goście nie zrozumieli. Dostaliśmy pełno, niepotrzebnych do niczego pierdół. 4 malaksery i 5 sokowirówek to niezbędnik każdego małżeństwa w tym kraju.

- Ja tam używam wszystkich 10 szatkownic, które mam w jednej chwili. Surówka nie tuczy.
- Właśnie widzę.

Kilka dni przed ślubem siedzieliśmy na ławce, rozmyślając o ślubie. Teraz robiliśmy to samo. Lecz byliśmy już po nim. To było wspaniałe wydarzenie. Warto było opuścić Brigetport. Tam nigdy nie byłoby możliwości wyprawienia takiego wesela.

Party hard! O tak, teraz dzieci powinny już spać, a dorośli, BAWIĆ SIĘ W NAJLEPSZE I PIĆ DO UTRATY PRZYTOMNOŚCI. Znowu urwał mi się film.

W pewnym momencie zauważyliśmy, że matka Jean stoi w krzakach i śmieje się jakby właśnie uciekła z psychiatryku. Tak, babciu, naszym zdaniem także te krzaki są bardzo zabawne. Postanowiliśmy się tym nie przejmować, może przedawkowała z witaminami.

Goście bawili się dalej. Później dowiedzieliśmy się, że Eleonor wcale nie odbiło. Śmiałą się z Ala, który rzygał po krzakach tęczą. Brak wprawy w piciu, ostatnio nie mieliśmy czasu na poimprezowanie. Człowiek wychodzi z formy, szybciej niż mógłby przypuszczać.

Wszyscy stracili tę parę z oczu, na rzecz dobrej zabawy, by chwilę później znów zwrócić na nich uwagę. Alejandro i Eleonor wyraźnie kręcili ze sobą! Przez pewien czas tylko rozmawiali, jednak później zdecydowali się nie ukrywać swojego uczucia i wspólnie rozpoczęli przeszukiwanie galaktyki.

- Tam jest Wielki Wóz, a tu gwiazda polarna.
- Nie gadaj głupot, całuj mnie.
- Przypominasz mi moją żonę.
- Całuj!

Al zauważył, że przy ławkach latają takie same motyle, jak ten na żakiecie matki Jean, postanowił złapać jednego z nich by sprawić jej niespodziankę. Niestety, nie udało się. Zaniósł jej butelkę wódki.

Wyśmienicie się bawiliśmy. Do końca imprezy pozostały już nie godziny, a minuty. Nadszedł, więc najwyższy czas na rzut bukietem kwiatów. Chamique chciała złapać go za wszelką cenę. Odepchnęła rywalki do tyłu i rzuciła się na białe róże jak hipopotam. Bukiet przypadł jednak nie je, a matce panny młodej.

Chwilę później, kobieta dostała kolejny bukiet od Alejandra. W czasie przyjęcia nie rozmawiałem z nimi, wydawali się jednak być razem szczęśliwi (nie ma to jak miłość starych ludzi, którzy poznali się na przyjęciu ślubnym i od razu zakochują).

Jeśli Jean nie padnie na zwała, może napisze o tym książkę. Wszystko jednak wskazywało na to, że ta dwójka nie ma żadnej przyszłości. Nie póki Jean żyje. Ona nie pozwoli na to, żeby najlepszy kumpel jej męża został facetem jej matki!

Miałem coś powiedzieć w tej sprawie, ale byłem zbyt zajęty tańcem. Rzuciłem tylko krótkie „są już dorośli” (to na mnie zemściło) i wróciłem do zabawy. Moja żona dyszała jak wściekły byk, nęcony czerwoną płachtą. Na szczęście udało jej się uspokoić i bezpieczeństwo gości nie było zagrożone.

Przyjęcie dobiegało końca. Zapytałem Jean, czy już czas żebyśmy zmyli się do siebie i zrobili to, co misie lubią najbardziej. Stojący obok Eryk powiedział, że mam nie pieprzyć głupot i zabrać ją na ostre pier**lenie.

Ustawiłem zakupione wcześniej sztuczne ognie i odpaliłem wystający z opakowania sznureczek, po czym odbiegłem na bok i zatkałem uszy. Myślałem, że wybuch rozpieprzy mi bębenki, to gorsze niż bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę. Po chwili na niebie pojawiła się masa kolorowych świateł, a wszyscy goście krzyczeli z zachwytu. Orgazm.

Już po chwili, Jean i ja spędzaliśmy upojne chwile w naszym domu. Na szczęście, pamiętaliśmy o zabezpieczeniu się.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Śro 11:32, 15 Sie 2012    Temat postu:

Dobrnąłem do końca!

Cóż.. chyba najlepsza relacja! Very Happy Całkiem ładnie Jean ubrałeś do ślubu, ach, i pomysł z bukietem był genialny. xd Więcej tak długich relacji, miód na moje serce ! (czyżby najdłuższa na forum?) Rozbawiła mnie sytuacja z Alem i babcią. Może zostaną małżeństwem i adoptują dzieci z sierocińca? hehe, to by było dobre.

Wygląd Emmy aka Chamique rozwala system.
małżeński seks z zabezpieczeniem? lol, chyba im coś nie wyszło (trojaczki).

Czekam na nową. <3


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mâttéo. dnia Śro 11:32, 15 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 12:17, 15 Sie 2012    Temat postu:

Ja też odnoszę wrażenie, że to twoja, jak do tej pory, najlepsza relacja. Very Happy Ma taki specyficzny temat i bardzo fajnie się ją czyta.
Maks raz jest gotowy bez namysłu skoczyć do łóżka z tancerką, a następnego dnia rozwodzi się nad tym, jak to cudownie jest być z Jean itp. Wydaje się jakiś rozchwiany emocjonalnie... Ale może w końcu się opamięta, w końcu ma już swoje lata i wypadałoby w końcu zdecydować, czego oczekuje od życia. Very Happy

Cytat:
Na ich twarzach malował się wachlarz emocji. Od bólu, po euforię.

Skąd ból na twarzach weselników? Zazdrość?

Płaczący Eryk. :hamster_inlove:

Bardzo spodobał mi się wątek mamy Jean i Ala! Pierwszy taniec, zdjęcia ślubne... Wszystko magnifique! ;>

Cytat:
- Tam jest Wielki Wóz, a tu gwiazda polarna.
- Nie gadaj głupot, całuj mnie.
- Przypominasz mi moją żonę.
- Całuj!

:hamster_beautiful:
Niech Al na starość ułoży sobie życie, jak dla mnie może być nawet mama Jean. Byle był szczęśliwy, bo należy mu się. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Śro 14:51, 15 Sie 2012    Temat postu:

Matryoshka #1,
Eryk zepsuty? Nigdy xd
Wierność, tak naprawdę nie byli jeszcze małżeństwem, czego ty od niego wymagasz? :P
Tak, simowie z Twin są okropnie brzydcy, wszyscy...
Matt #1,
dzięki za komentarz xd
Ver,
mam wrażenie, że z każdą relacją niszczę twój światopogląd.
Cieszę się, że twoim zdaniem Maks stał się lepszym człowiekiem. Al jest spoko... ciągle to wszystkim powtarzałem.
Szkoda, że cię zawiodłem, ale w końcu... musi się coś dziać. Nie może wiać nudą.
Zajebistość pustych słów, przyciąga ludzi do moich bezsensownych relacji. Nagram kiedyś film, i napisze do niego dialogi, będzie fejm.
Hhahahah, każdy kocha patologię <3
"Romans" Eryka i Maksa, był zdecydowanie dla beki, ale trzeba przyznać, że to zasługa Cyca.
Cyc,
Arizona zawsze spoko xd
Udany, słowo bliskoznaczne do party hard. Discovery musi się śpieszyć, w innym razie ja go nakręcę.
Wybacz, relacja ze ślubu też zeszła na jednej imprezie.
Mat #2,
bo to był ślub na plaży! Wyobrażasz sobie popierdalajacego po piasku simach w 15 centymetrowych szpilkach?
O Alu i babci niczego się nie dowiesz (zgadłeś uju -.-')
Czemu Chamique rozwala system?
Gumka pęknie xd
Matryoshka #2,
Maks jest gorszy niż kobieta z okresem, ale to przez grę, a nie przeze mnie. Ciągle robi głupoty sam z siebie. Teraz będzie miał kryzys -.-.
Może i mu się należy, zobaczymy :P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mid
bÓka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 830
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 13:47, 16 Sie 2012    Temat postu:

Muszę przyznać, że Jean na ślubie wyglądała bajecznie! Good job, Krzysiu.
Ale Schab... kurcze dlaczego miała taką krótką sukienkę?! Fuj.
Cieszę się, że J i M przebrnęli przez wszystkie przeciwności losu i stali się wreszcie małżeństwem.


Biedne dzieci.. same wśród jakichś gałęzi... Cud, że nie zrobiły sobie krzywdy!

Podobał mi się wątek Ala i Eleonor. Może wreszcie będzie szczęśliwy? Zasługuje na to!

Dawaj następną relację, chcę już trojaczki!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 21:21, 16 Sie 2012    Temat postu:

Teraz Billie przypomina mi Arlene:


Przynajmniej już nie niedźwiedź w spódnicy. Cool
W sumie Chamique wygląda całkiem nieźle jak się jej tak bliżej przyjrzeć (oczywiście poza bezsporną kwestią jej nadwagi). Sam wiesz, że nie za bardzo trawię relacje, które opisują tylko wydarzenia jakiejś imprezy, więc bez wyrzutów sumienia przyznam, że przebrnięcie przez taki stos zdjęć i tekstu było dla mnie trochę męczące. Ale przetrwałam (nadzieją, że to ostatni taki raz, gdzie 120 zdjęć piszesz o imprezie!). :P Rozumiem wszystko, przetrwałam nawet tego szóstego dzieciaka, którego planujesz, ale wiązać biednego Latynosa z oliwkową skórą z babcią-moherem?? Nie masz ani grama litości!

Edit:
Cytat:
Biedne dzieci.. same wśród jakichś gałęzi... Cud, że nie zrobiły sobie krzywdy!

To przecież ciernie :O
Opieka społeczna!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Czw 21:23, 16 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 22:38, 16 Sie 2012    Temat postu:

Strasznie mi się podobała relacja Nieziemska. Chyba zgodzę się z tym, że najlepsza, ale broń Boże nie musisz pisać za każdym razem takich kolosów To w sumie męczy przy pisaniu. Ja przebrnęłam przez kilka 80-zdjeciowych, więc Cię podziwiam. Słodkie były niektóre wypowiedzi Maksa.
Hipstęł napisał:
Stanąłem w środku wielkiego serca, uformowanego z kwiecistych girland. Spojrzałem na Jena, która już podążała za mną. O tak, od dziś, to będzie moja żona. Dwa najgorętsze towary w tym mieście będą zajęte. Nie mogłem się doczekać, kiedy pocałuję ją po raz pierwszy, nie, jako chłopak czy narzeczony, a jej mąż.

Końcówka była urocza. No i padłam przy najgorętszych towarach w mieście.
Fajny pomysł, żeby ubrać chłopców tak samo. No i słodka jest ta koszulka z muchą. Tez ją kiedyś miałam w grze. Jean świetnie wygląda Skąd masz jej fryzurkę? A Maks jest ciachem w garniturze plażowym. Sesja zdjęciowa wyszła świetnie. Zapisałam sobie dwa zdjęcia, mam nadzieję, że mi to wybaczysz.
Biedna Chamique, nieźle jej się do Ciebie dostało. Ale z drugiej strony zjadanie tortów to wyjątkowo nieuprzejme zachowanie.
Andżelika całkiem ładnie wygląda po Twojej stylizacji. No i jeśli ma własne mieszkanie, to jest całkiem niezłą partią dla Eryka ;)
Ciekawy wątek Ala i Eleanor. Ale w sumie niech będą razem To dobrze też dla Eryka, bo Al go obroni. Ale z drugiej strony Al musiałby się wyprowadzić, al polubiłam go. No i kto by się zajmował trojaczkami wtedy? No i padłam przy tym jak powiedziałeś że dawno nie trenowali picia i Al wypadł z formy. Ile godzin wcześniej zakończył się wieczór kawalerski? ^^
Strasznie fajnie mi się czytało. Mam nadzieję, że szybko napiszesz znowu, o ile po tak długim tekście nie masz na jakiś czas dosyć. W każdym razie mam nadzieję, że nie i nie mogę się doczekać


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Czw 22:46, 16 Sie 2012    Temat postu:

Na komentarze, zaszaleję. Odpowiem przed 24, ale to za jakieś pół godziny, co najmniej, a w tym czasie możecie czytać już nową relacje.



Po naszym ślubie, wszystko wokół zaczęło się sypać. W przeciągu kilku kolejnych miesięcy, cały nasz dotychczasowy świat zmienił się diametralnie. I już nigdy, nic nie wróciło do normy. Wszystko zaczęło się pewnego pochmurnego ranka, tydzień po ślubie. Eryk… musiał obudzić nas o 7 rano.

A jego wytłumaczenie było najgłupszym, jakie kiedykolwiek słyszałem.
„Zakochałem się”.
Dobrze, że siedziałem. A nie, i tak to niczego nie dało. Po chwili spadłem na podłogę i tarzałem się ze śmiechu, nie mogąc złapać oddechu.

Kiedy tylko z deka ogarnąłem. Z trudem wciągnąłem się na kanapę i zapytałem kumpla, o co tak naprawdę chodzi. Może po prostu za dużo wypił, albo znowu łyknął jakieś prochy. Powiedział, że to ta dziewczyna, którą poznał na naszym weselu, ta striptizerka. Padłem.

Skoro jeszcze nie był piany, należało to zmienić. I tak pieprzył głupoty. Kilka szklanek nektaru bogów na pewno mu nie zaszkodzi, a może nawet pomoże. To takie, lekarstwo dobre na wszystko, a na debilizm w szczególności.

Niestety, nie udało mi się wyleczyć Eryka. Mimo tego, że opróżniliśmy cały regał win i innych alkoholi (wina mieliśmy głównie te tanie, ale nie zapominajmy o ruskim szampanie), wciąż pozostawał zauroczony tamtą dziewczyną. Trzeba przyznać, że dupa z niej niezła. Oczywiście, nie taka jak Jean.

W czasie, gdy ja użerałem się z Erykiem (przez jego opowieści miłosne mnie mdliło), Al spędzał czas z Eleonor. Mimo tego, że pod groźbą śmierci, Jean zakazała mu się do niej zbliżać. Stworzyli szczęśliwą parę. Na szczęście, szkielet Nicol zaakceptował prochy ojca Jean, bo co oni by zrobili, gdyby było inaczej.

Razem z Alejandro, moja teściowa przeżywała drugą młodość. Wcześniej zamknięty Al, za sprawą Eli bardzo się otworzył. Dodatkowo, Eleonor, w towarzystwie mojego kumpla nie była już taką grzeczną i ułożoną kobietą jak wcześniej. Okazało się, że i w jej głębi czai się ukryta bestia (kochająca bitwy na poduszki).

W przeciwieństwie do nas. Ta para szybko podjęła decyzje dotyczącą reszty ich życia (której niestety nie zostało już zbyt wiele). Po dwóch miesiącach znajomości, zaręczyli się i zaczęli snuć plany dotyczące nowej, wspólnej przyszłości.

Alejandro odwiedzał miejscową kwiaciarnie każdego dnia, by kupić świeże róże dla swoich ukochanych (mimo związku z Eleonor, nie zapomniał o Nicol). Matce Jean, takie zachowanie bardzo się podobało. Aby się odwdzięczyć, każdego dnia piekła ciasteczka cytrynowe (również dla Ala i jej zmarłego już męża), na które swoją drogą, Jean i ja często wbijaliśmy.

Po kolejnych kilku miesiącach (2), otrzymaliśmy zaproszenia na ślub. Zakochani nie chcieli zwlekać. Zdecydowali się na niewielką ceremonię w własnym domu. Jako nasza prywatna sekretarka… Już tydzień przed ceremonią odbierałem telefony z gratulacjami.

Na przyjęciu, wraz z Erykiem pojawiła się Andżelika, która praktycznie należała już do rodziny. Wszyscy zdążyliśmy się już świetnie poznać, a Jean dowiedziała się o niewielkim incydencie z wieczoru kawalerskiego. Przez co, wciąż wymachiwała w jej kierunku torebką.

Jean nie miała, o co, być zazdrosna. Wraz z Andżeliką wyjaśniliśmy sobie wszystko i byliśmy pewni faktu, że nie czujemy do siebie niczego więcej. Teraz po prostu była dziewczyną mojego najlepszego kumpla.

Tej dwójce należało się od życia coś więcej. Cieszyliśmy się (no może z wyjątkiem Jean), że Alowi w końcu się ułożyło. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy go tak szczęśliwego jak w dniu ślubu. Mojego najlepszego kumpla i matkę Jean naprawdę łączyło coś wyjątkowego. Coś, czego niejedna para mogłaby im pozazdrościć.

- Aaaaaa! Lecę Al! Lecę!
- Nie martw się kochanie, polecimy razem.
- Toż żartowałam tylko. Ale jesteś słodki.

Fakt, że Alejandro został mężem mojej teściowej. Zdecydowanie nie przypadł do gustu mojej żonie. Pojawiła się na weselu tylko, dlatego, że tak wypada, a ta dwójka nie pożyje już zbyt długo. Dobrze, że para była tak zajęta wymianą obrączek, że nie zauważyła przeraźliwie głośnego, roznoszącego się po okolicy szlochu Jean (kobieta się załamała).

Na koniec para pocałowała się. Jean stwierdziła, że chyba sobie rzygnie. Nie tylko jej zbierało się na mdłości, ile można się całować. Jak któreś z nich będzie potrzebowało po tym wszystkim resuscytacji, ja ich do szpitala wieźć nie będę.

Poszliśmy do domu, gdzie już czekał na nas tort weselny. Moja ukochana od razu usiadła na kanapie i powiedziała, że niczego nie zje. W takich sytuacjach nawet słoik nutelli nie poprawi jej humoru. Mamy jej pozwolić umrzeć na tej kanapie, albo nie… ona zje ten cały tort… I SIĘ SPASIE! Bo życie nie ma sensu. Jeśli przytyje, wniosę pozew o rozwód.

Zacząłem rozmawiać z Andżeliką. Niby niczego już do siebie nie czuliśmy, a jednak trzeba przyznać, że była równą babką i miała namiary na niezłe koleżanki. Często gadaliśmy, narzekając na wszystko dookoła. Po ślubie Ala, była jedyną osobą, która dotrzymywała mi tępa w piciu. Lata pracy w burdelu zobowiązują.

- Nie płacz, to, że masz okulary, nie znaczy, że cię nie znam.
- Ayeee, taaa, nieeee… nie placze. Noo Mosze tłohe…
- I nie pij już więcej.

Przyjęcie weselne było połączone z urodzinami Ala. Starzał się chłopak. Trzeba jednak przyznać, że wcześniej świetnie się trzymał i nie było po nim widać, ile ma lat. Jednak wszystko się zmieniło. Mój kumpel zdmuchnął świeczki, zrobił zeza, a następnie otoczyła go chmura kolorowych gwiazdek.

Pasował do swojej nowej żony. Żadnemu z nich nie zostało zbyt wiele życia.
Cóż, należy im życzyć tylko i wyłącznie szczęścia. Oraz tego by ich dziecko dorosło, nim się zestarzeją. Tak, mój kumpel zastanawiał się wraz z żoną, nad adopcją dziecka.

Nie ma to, jak piękna starcza miłość. Aż chce się rzygać wkoło tęczą. Nie będę się w to jednak wpieprzał, to ich prywatna sprawa. A jeśli chodzi o sprawy łóżkowe, pewne kolorowe tabletki, podobno, naprawdę świetne działają.

Jeszcze tego samego wieczoru, zsikany ze szczęścia Alejandro (na starość zdarza się lekkie nietrzymanie moczu) dostał telefon z ośrodka adopcyjnego, który pozytywnie rozpatrzył ich wniosek. I zgodził się na adopcję chłopca w wieku szkolnym. Al w końcu zostanie ojcem.

Mój kumpel był zachwycony. W końcu miał dziecko. I to nie córkę, a syna. Był taki dumny. Postanowił nauczyć młodego, wszystkiego, co potrafi. Będzie zabierał go na ryby, chłopak będzie mu pomagał w naprawianiu samochodu i od najmłodszych lat będzie uczył go wyrywać laski!

Chłopca nazwali jakoś na „J” (przypomniałem sobie! Jimmy), mam naprawdę słabą pamięć do imion. Chyba czas na łykanie tabletek, starość się zbliża. No.. nie umiałem sobie wyobrazić małego, jako brata Jean. Niewiele brakowało żeby rozniosła dzieciaka, gdy dowiedziała się, że ma braciszka.

Erykowi i Andżelice, nie układało się gorzej. Oboje byli w sobie bardzo zakochani. Mój najlepszy kumpel zabierał swoją ukochaną na długie spacery po plaży i do najlepszych restauracji w mieście. W końcu taka kobieta jak ona… Wybaczcie, zemdliło mnie. Eryk za dużo gada, a ja nie umiem się wyłączyć.

Kolejna para w Twinbrook planowała ślub. Mój kumpel oświadczył się swojej dziewczynie, dokładnie w tym samym miejscu, gdzie spotkał ją po raz pierwszy. No, nie do końca, burdel, w którym wynajmował tancerki nie był tak romantycznym miejscem, jak plaża, na której wzięliśmy ślub. Był tak zdenerwowany, że zgubił pierścionek, przez kolejne 2 godziny szukali go wśród ziaren piasku, na tle zachodzącego słońca. Znowu mnie mdli. Kibelku, mój przyjacielu!

Mimo tego, że cały czas rzygałem na ich związek, o znowu się zbliża. Byli bardzo szczęśliwą parą. Na tle znajomych odnosiliśmy wrażenie, że wraz z Jean, wcale do siebie nie pasujemy. Na szczęście, była to kompletna głupota.

Eryk nosił swoją ukochaną po miejskim bulwarze, a ja wstawałem do dzieciaków o 4 nad ranem. I co tu jest prawdziwą miłością. Dodam, że często odwiedzałem sklep spożywczy i kupowałem lody, które Jean wciąż wpieprzała.

Andżelika i Eryk planowali wielkie wesele. Miało się odbyć w tym samym miejscu, co nasze. Niestety Jean coś nie pasowało. A dodatkowo, nie wszystko poszło po ich myśli i nie chcąc przyśpieszać ceremonii, przełożyli ją na przyszły rok.

Plany związane ze ślubem, pokrzyżował, bowiem fakt, że Andżelika właśnie była w drugim miesiącu ciąży. Wszystkim tak się układało. To takie piękne. Chodźmy nieść dobrą nowinę po świecie, tylko żeby nas nie rozpieprzyło od nadmiaru szczęścia.

Jeśli o Jean i o mnie chodzi. To byliśmy po pas zakopani w obsranych pieluchach, zarzyganych śliniakach i petach pozostawionych przez Ala. A wszystko to musiałem sprzątać ja. Zaj**iście.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 20:46, 17 Sie 2012    Temat postu:

bóka,
wiadomo, moje stylizacje zawsze są trafione (nie zawsze...)
To jedyna sukienka w której Schab jakoś wyglądała.
Krzaki To gorsze niż kartony, a nawet one potrafią zabić.
Cyc,
wszystko lepsze od niedźwiedzia xd
Czy ty dyskryminujesz ludzi z nadwagą? Jak możesz, myślałem, że jesteś tolerancyjna.
Nie lubisz 120 zdjęciowych relacji z imprez. Myślałem, że ludzie je kochają Cool
Gram litości? Cycu, proszę się. "Litość" nie figuruje w moim słowniku.
Tim,
przyznam, że nie było tak źle, może dlatego, że na imprezie dobrym rozwiązaniem jest jeden opis i kilka zdjęć, ale pisanie 80zdjeciowej, zwykłej relacji naprawdę wykańcza.
Mi się to nie wydawało słodki, pisałem żeby b yło więcej tekstu, wtedy takie głupoty wychodzą.
Fryzura Jean pochodzi z anubisa.
[link widoczny dla zalogowanych]
Ktoś zapisuje sobie moje zdjęcia na kompie. No bad Cool
Al się wyprowadził, a przebrnięcie przez trojaczki... było koszmarem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 22:51, 17 Sie 2012    Temat postu:

Jak zwykle Tim to geniusz... Jak otworzyłam link to do mnie dostało że miałam tą fryzurkę przed reinstalką w grze. Musisz częściej mieć sytuacje, że potrzebujesz więcej tekstu
Świat Maksa i Jean faktycznie się zmienił o 180 stopni, ale nie nazwałbym tego sypaniem się. Chyba, że dodamy już do tego trojaczki Fajnie, że przyjaciele rodziny (ależ to poważnie brzmi) znaleźli swoje drugie połówki. Mimo całej nieprzeciętności (tu znowu delikatnie ^^) strasznie mi się podobał związek Ala i Eleonor. Smutne było podkreślanie, ze nie zostało im dużo życia. Ale zaraz równoważył to np. fragmenty o zapoznaniu się prochów zmarłych partnerów Mały Jimmy jest całkiem słodki, ale nie dziwię się wściekłości Jean. Podobała mi się Eleonor na ślubie. Jakoś młodziej wyglądała. A Al jako staruszek wygląda jakoś tak lepiej niż dorosły. Taki kochany dziadzio. A wracając jeszcze do ślubu - padłam przy dialogu pod zdjęciem z łapaniem mamy Jean.
Padłam przy początku relacji. Faktycznie idealna reakcja na zakochanie się to się napić ^^ A dzieciaki patrzą... To się nazywa przekazywanie wzorca. Strasznie mi się podobały ujęcia z oświadczyn Eryka. W jakiś dziwny sposób pasują do siebie z Angie (tak mi się wygodniej o niej mówi). Nie potrafię sobie ich jednak wyobrazić jako rodziców. Nie, to przerasta moją wyobraźnię, a zauważ, że poradziłam sobie ze szkieletem Nicol.
I tak oto wszechobecna sielanka zostaje zaburzona przez ostatni podpis. Nie ma to jak urok osobisty Maksa Nie mogę się doczekać następnej relacji


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 12:14, 18 Sie 2012    Temat postu:

Dlaczego tak krótko? ; c A może po prostu odniosłam takie wrażanie po ostatniej relacji. Very Happy Fajnie było oderwać się na chwilę od Jean i Maksa (nie, żebym ich nie lubiła) i skupić na innych. Rozczula mnie związek mamy Jean i Ala, to taaaakie słodkie. :3 Al wygląda świetnie po zmianie grupy wiekowej, taki pocieszny... ^^
To, że Eryk znalazł miłość było dla mnie sporym zaskoczeniem. Nie wygląda na typa, który poszukuje drugiej połówki na dobre i na złe. Widocznie znudziło mu się już ciągłe skakanie z kwiatka na kwiatek. Nie ma tego złego, trafiła mu się całkiem urodziwa panna. Very Happy
Generalnie rzygam tęczą przez te wszystkie śluby, zakochania, et cetera, et cetera, ale nie mogę powiedzieć, żeby mi się to nie podobało. Very Happy
Czekam na następną, dłuższą.;>


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 13:19, 18 Sie 2012    Temat postu:

Nie, Krzysiu, ja nikogo nie dyskryminuję tylko wyrażam swoje, całkiem słuszne zdanie, że nadwaga nie jest czymś naturalnym, a przede wszystkim nie zdrowym. Smile

Myślę, że miłość Eryka i striptizerki (jak jej na imię?) jest o niebo lepsza i mniej upokarzająca od wiecznego przewijania bachorów kumpla... Nie, czekaj... cholera, chyba się pogubiłam i pomyliłam Eryka z Alejandro (okropne imię)... Ale Al i Eli to naprawdę najgorsze połączenie jakie widział kiedykolwiek świat tych relacji. Zdecydowanie ich nie trawię. Woooah! Ale po zmianie grupy wiekowej Kolesia z Oliwkową Skórą, wyglądają naprawdę rozkosznie. Para cudownie rozkosznych staruszków (do póki nie otworzą ust lub w jakikolwiek inny sposób się poruszą...)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Sob 13:20, 18 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 18, 19, 20  Następny
Strona 19 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin