Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Relacje Matryoshki; 15 VIII
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 3:19, 28 Lip 2012    Temat postu: Relacje Matryoshki; 15 VIII

Relacja 1.
Koniec świata


Kiedy dopiero zaczynałam swoją karierę jako architektka, miałam skłonności do przejmowania się zbyt wieloma sprawami. Może to przez wrodzoną wrażliwość, a może byłam po prostu młoda i niedoświadczona.


Pamiętam, jak bardzo kochałam Jeremy'ego i jak łamał mi serce za każdym razem, kiedy się kłóciliśmy. A robiliśmy to... często. Nie było dnia bez sprzeczki. Nie zważaliśmy na miejsce, okoliczności- po prostu mieszaliśmy się z błotem, by kilka godzin później dojść do porozumienia.


I tak w kółko.


Pierwszego dnia po przeprowadzce, dnia, który przyniósł ze sobą wiele zmian, obudziłam się z wyraźnym przeczuciem, że coś się wydarzy. Dziwne wrażenie nieodwracalności nie opuszczało mnie ani na sekundę i nie mogłam spokojnie pracować.


Zresztą nie musiałam. Ray jako asystent sprawował się lepiej niż wspaniale. Wyczuwał moje nastroje, wychwytywał każdą najmniejszą zmianę w brzmieniu głosu. Niezwykłe, jak na faceta. Znał mnie lepiej od Jeremy'ego.


Pamiętam ostatnie spojrzenie na Jeremy'ego, jak na człowieka, a nie dupka, który napsuł mi tyle krwi, że miałam po wszystkim ochotę zaszyć się w jakiejś dziurze i nigdy już nie wychodzić. Spał wtedy na stole kreślarskim. Pewnie szukał natchnienia, które i tak nie przychodziło.


Później musiałam... dokończyć projekt, tak. Poszłam do siebie i wzięłam się do pracy, zatracając się w niej tak bardzo, że zapomniałam o upływającym czasie.


W końcu powieki zaczęły mi się wydawać nieznośnie ciężkie. Nie chciałam skończyć jak Jeremy. Rzuciłam więc wszystko, wiedząc, że Ray poodkłada moje narzędzia na miejsce. Robię tak do dziś; niektórych nawyków nie sposób się pozbyć.


Przecierałam akurat oczy, gdy wchodziłam do sypialni. Mimo upływu lat wciąż czuję, jak mięśnie mi tężeją, a ja zastygam jak posąg w idiotycznej pozie, wpatrzona w scenę rozgrywającą się przed moimi oczami.


Co do...?!


Zacisnęłam usta w cienką linię. Nigdy nie lubiłam Leny i to było pierwsze, o czym pomyślałam. Pewnie przez zazdrość, gdyż tak właściwie nigdy nie zalazła mi jakoś specjalnie za skórę. No, nigdy wcześniej. Jako asystentka Jeremy'ego też sprawowała się dobrze.


Aż za dobrze.


Wyszłam. Nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Myślę, że chciałam przekonać samą siebie, że śnię. Wejść tam jeszcze raz i zastać Jeremy'ego śpiącego samotnie w łóżku, z rozczochranymi włosami i głupim wyrazem twarzy. Tak jak powinno być.


Po raz kolejny się rozczarowałam. I znów zaczęliśmy się kłócić; smutna rutyna.


Tyle tylko, że tym razem miałam pewność, że nie skończymy tego jak zazwyczaj. Nawet nie zauważyłam, kiedy Lena się ulotniła. Krzyczałam z frustracji, bezsilności i upokorzenia. Chyba nawet go uderzyłam, ale nie jestem pewna. Nigdy nie lubiłam przemocy, więc musiało być ze mną naprawdę źle, skoro się do tego posunęłam.


W końcu krzykami ściągnęliśmy Raya. To była pora jego biegania, bo miał na sobie strój do ćwiczeń. Gdy wszedł, byłam święcie przekonana, że opowie się po stronie brata i obaj zwrócą się przeciwko mnie.


Jakież było moje zdziwienie, gdy Ray wycelował w Jeremy'ego palcem i powiedział... No, moja pamięć nie jest aż tak dobra. Wiem, że to nie było nic miłego, bo Jeremy- równie zaskoczony, co ja - nieźle się potem napuszył.


Kiedy sprawy zaczęły zachodzić za daleko i ledwo powstrzymywałam się od rzucenia na Jeremy'ego, Ray nagle postanowił spasować. Zostawił nas samych, upewniwszy się tylko, że nie pozabijamy się, kiedy wyjdzie. Początkowa wściekłość nieco ze mnie uleciała. Bałam się, że zrobię coś głupiego.


Po prostu kazałam mu się wynosić. Oddałam mu pierścionek, bo mdliło mnie na jego widok. Jeremy nie wyglądał na przejętego. Zadzwonił do kogoś i zniknął, a ja poczułam się nagle niebezpiecznie samotna.


Dopóki w sypialni znów nie pojawił się Ray. Był nienaturalnie spokojny, zupełnie jakby wcale nie stracił przed chwilą brata. Powiedział mi parę kojących słów...


...ale nie słuchałam. Wpadłam w jego objęcia i niczym rozchwiana emocjonalnie nastolatka (którą wtedy jeszcze trochę byłam), wybuchłam płaczem.


Przekonałam się wtedy, że rozpacz może popychać do najróżniejszych czynów.


Gdy dotarło do mnie, co właśnie się stało, było już za późno, by jakkolwiek na to zaradzić. Wstałam tak szybko, że zakręciło mi się w głowie i zaraz opadłam z powrotem na łóżko. Czym różniłam się od Jeremy'ego? Przecież formalnie byliśmy jeszcze małżeństwem... Zrobiło mi się niedobrze i czułam, że zaraz znów się rozpłaczę.


Siedząc na skraju łóżka, z Rayem śpiącym tuż obok, zastanawiałam się, czy kiedykolwiek w końcu zmądrzeję i zaprzestanę nieprzemyślanego, autodestrukcyjnego rzucania sobie kłód pod nogi. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że oczekiwałam niemożliwego, ale przecież mogłam mieć nadzieję.


Nie pamiętam, jak się ubrałam, pamiętam za to dobrze smak ohydztwa, które w siebie wmusiłam, bo czułam ziejącą w żołądku czarną dziurę i chciałam coś z tym zrobić.


Później zadzwoniłam do Dużego Johna, a on kazał mi przyjeżdżać i opowiedzieć wszystko przy drinku.


Nie skończyło się na jednym. Nowa barmanka naprawdę świetnie wykonywała swoją pracę. Jej też wylałam swoje żale, wódka pomogła mi się otworzyć. Nic nie mówiła przez cały czas, by w końcu podsumować mój wywód dołującym: "nie łam się, każdemu prędzej czy później kończy się świat".


Wykazując się dojrzałością przeciętnego przedszkolaka, przepiłam wszystko, co przy sobie miałam, a później przegrałam kolczyki, grając z barmanką w bilard. Ogrywanie mnie też nieźle jej szło.


Dopiero kiedy zanurkowałam w orzeźwiająco zimnej wodzie, odzyskałam zdolność świadomego przyswajania rzeczywistości.


Wynurzyłam się na powierzchnię. Nie myślałam wtedy, jak mogło się dla mnie skończyć pływanie po pijaku. W ogóle nie myślałam.


Czułam jedynie determinację. Mój dotychczasowy świat się skończył, ale dzięki temu mogłam po prostu zacząć budować nowy.
_________________________________________
Mój mały-wielki debiut. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam. ^^'


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Matryoshka dnia Śro 21:29, 15 Sie 2012, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tynn
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 01 Kwi 2010
Posty: 1540
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wapno
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 10:20, 28 Lip 2012    Temat postu:



Ooo łaaaał, jestem w szoku biorąc pod uwagę, że to Twa pierwsza relacja. Mojej pierwszej lepiej nie czytaj, bo wstyd. (w sumie teraz pod około 100 relacjach to wciąż wstyd xd)
Bardzo lubię tą laskę, której imienia nie podałaś. Szkoda, że się związała z imbecylem, gdy obok jego brat to normalny człowiek i to całkiem nie taki zły.
Ale widać, że to nie była prawdziwa miłość między Nią a Jeremy, bardziej zabolała ją chyba zraniona duma oraz to, że się na nim zawiodła, ale czego się po takich draniach spodziewać.

Do Ray'a też chyba nie pali gorącym uczuciem, bardziej przyjaźnią i zaufaniem, ale kto wie w co się to przerodzi :hamster_hmmm:

I bardzo podoba mi się grafika i zdjęcia <3

Jednym słowem


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 10:24, 28 Lip 2012    Temat postu:

Główna bohaterka jest baardzo urodziwa i uczuciowa, odczuwam pozytywne wibracje.:> W sumie to nie wiem co mógłbym jeszcze napisać.. Jeremy sprawia wrażenie konfliktowego gnojka, Ray za to jego przeciwieństwem. Ciekawi mnie, czy będą razem. Bardzo wciągnęła mnie twoja relacja. Czekam na rozwój akcji i nową relację. Smile

Witam na forum, Matryoshko, tak poza tym. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mâttéo. dnia Sob 10:29, 28 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Susan



Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 15:26, 28 Lip 2012    Temat postu:

Jej, niesamowite A główna bohaterka jest prześliczna. Nie będę się powtarzać, bo zgadzam się z poprzednikami. Keep going!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 21:07, 28 Lip 2012    Temat postu:


Dlaczego twoje pierwsza relacja jest taka dobra? Tak nie powinno być.

Świetna relacja. Jeny. Nie wiem, co napisać. Bardzo ciekawie to zaplanowałem. Teraz pewnie główna bohaterka będzie z sekretarzem (?). Wszystko bardzo fajnie opisałaś. Nie nudziło mi się, nie trzeba było dużo czytać 9dzięki Bogu)...

Tak trzymaj.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 1:00, 29 Lip 2012    Temat postu:

Jeeej, nie spodziewałam się takich reakcji. Very Happy To bardzo motywujące i cieszę się, że relacja przypadła wam do gustu.

Cytat:
Mojej pierwszej lepiej nie czytaj, bo wstyd. (w sumie teraz pod około 100 relacjach to wciąż wstyd xd)

Tynn, nie gadaj głupot, ja uwielbiam twoje relacje. Very Happy

Cytat:
Witam na forum, Matryoshko, tak poza tym. Very Happy

Również witam, miło poznać! Very Happy

Cytat:
Teraz pewnie główna bohaterka będzie z sekretarzem (?).

Asystentem, sekretarz tak dziwnie brzmi... ^^ I... cóż, nic nie mówię. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 13:51, 29 Lip 2012    Temat postu:

Me gusta!


Podoba mi się bohaterka, fabuła, Jeremy i jego brat również. Nawet Duży John jest spoko. Polubiłam go pomimo jednego zdjęcia w całej relacji... Cała relacja jest mistrzowska, twój styl pisania nazwałabym hm... może... przejrzystym (lecz nie w kwestii jasności następnych wydarzeń), lub raczej świetlistym. Naprawdę go polubiłam. Ma w sobie ten element - klimat, w którym nawet gdy coś dzieje się źle, bohaterka wcale nie traci doszczętnie nadziei. Ba, nawet więcej, sama decyduje się budować coś lepszego na zgliszczach swojej przeszłości.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Nie 13:54, 29 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 1:28, 30 Lip 2012    Temat postu:

Caddy, dziękuję za słowa uznania. Sama też bardzo lubię Johnnego, chociaż początkowo nie zakładałam, że jego postać w ogóle pojawi się w relacjach. Very Happy

Relacja 2.
Dziewczyna ze związanymi rękami


Od Dużego Johna dowiedziałam się, że Ray bardzo się przejął, kiedy powiedziałam mu dobitnie, iż sądzę, że powinniśmy zachować się profesjonalnie i puścić w niepamięć cały ten "incydent", jak zwykłam nazywać nasze dziecinne zachowanie po kłótni z Jeremym. Podobno ciągle to przeżywał, a w dodatku był na mnie obrażony.


Nie byłam przygotowana na tę wiadomość, więc bardzo widowiskowo zakrztusiłam się jedzeniem. Wydawało mi się, że wszystko było w porządku...


Ray zachowywał się jak zwykle. No, może tylko trochę częściej zamykał się w swojej pracowni. Uznałam to za sposób na odreagowanie wydarzeń tamtego dnia, a nie ucieczkę przede mną.


W dodatku, jakby mało było mi użerania się z Rayem, ciągle wpadałam albo na Lenę, albo na Jeremy'ego.


Ten człowiek miał tupet, by chcieć mnie zatrudnić do remontu jego nowego domu. Miałam ochotę płakać z bezsilności, kiedy przyszedł do mnie "porozmawiać o interesach", jak gdyby nic się nie stało. Zamiast okazywać słabość, przybrałam chłodny, oficjalny ton i odparłam, że w chwili obecnej mamy zbyt wiele zleceń.



Nie wierzyłam w jego bezczelność. Strasznie to wszystko wtedy przeżywałam. Łudziłam się chyba, że będę mieć idealne życie i dlatego takim ciosem była dla mnie strata Jeremy'ego, a później częściowo Raya. Został mi już tylko Duży John.


Nigdy nie był dla mnie tylko przyjacielem, a raczej czymś w rodzaju opoki. Traktowałam go jak opiekuna, znajdując w nim wszystko to, co spodziewałam się dostać od Jeremy'ego. Byliśmy beznadziejnym małżeństwem, dziś się z nas śmieję. Nie potrafiliśmy dojść do porozumienia w najmniej istotnych kwestiach, a chcieliśmy spędzić ze sobą całe życie.


To, że nasz ślub był pomyłką wyznał mi nawet Ray, kiedy miał jeden z tych swoich przebłysków odzywania się do mnie. Przyznałam mu rację. Naprawdę wydawało mi się, że kocham Jeremy'ego do szaleństwa i sądziłam, że dla niego również jestem całym światem. Później przyszło przykre rozczarowanie i jedynym silnym uczuciem, jakie nas połączyło, była nienawiść.


Dobre i to. W zasadzie objawy były podobne do zakochania. Myślałam o nim przed każdym zaśnięciem, nie mogłam się skupić, kiedy ktoś obok wypowiedział jego imię i czułam dreszcze na sam dźwięk jego głosu.


W czasie swojej... hm, niedyspozycji zawodowej, podjęłam się tylko jednego zlecenia. Imię tego faceta zupełnie wyleciało mi z głowy. Maks, czy Mark. Nigdy nie miałam pamięci do twarzy ani nazwisk, co w mojej branży boleśnie dawało mi się we znaki. Od tego właśnie miałam Raya, który w tamtym okresie postanowił traktować mnie, jak powietrze i z wieloma sprawami musiałam radzić sobie sama.


Ów klient miał kieszenie pełne pieniędzy i sowicie zapłacił mi za wykonaną pracę, za co byłam mu wdzięczna. Po rozwodzie diametralnie wzrosła liczba wszelkich wydatków, poza tym pieniądze nigdy się mnie nie trzymały. Hojność pana Makso-Marka zadziwiła nawet samego Raya, a on rzadko się dziwił.


A może po prostu za mało przebywałam w jego towarzystwie i dopiero po odejściu od Jeremy'ego zaczęłam dostrzegać, że nie był automatem do spełniania moich zachcianek, tylko zwykłym facetem?


Kilka dni po zakończeniu renowacji ogromnej, starej rezydencji pana M., kiedy nie miałam już nic do roboty, Johnny kazał mi wpaść do siebie do baru. Szczerze mówiąc, bałam się konfrontacji z bezwzględną barmanką.


Nie odzywała się słowem, gdy rozlewała drinki do szklanek, tylko łypała na mnie groźnie znad okularów przeciwsłonecznych, z którymi chyba się nie rozstawała.


Pamiętam, że Johnny nieźle się wtedy spóźniał i wydzwaniałam do niego co pięć minut, pytając, czy już jest w okolicy. Nie chciałam zostawać z tą kobietą sam na sam zbyt długo, przyprawiała mnie o dreszcze.


Gdy Johnny wreszcie się zjawił i przeszliśmy w bardziej ustronne miejsce, poczułam, jak bardzo byłam zmęczona. Rzeczywiście ostatnimi tygodniami mało spałam, faszerowałam się nieludzkimi ilościami espresso i jadłam tylko wtedy, kiedy akurat nie byłam zajęta robieniem czegoś innego.


- Słuchaj, Penny, to trwa już za długo. Musisz zrobić coś z Rayem, bo beznadziejnie ci wychodzi bycie samodzielną.


Zadziwiające. Byłam święcie przekonana, że jakoś sobie radzę, a Johnny jednym, prostym zdaniem otworzył mi oczy. Dziś wydaje mi się, że ten człowiek miał na mnie zbyt duży wpływ. Momentami zachowywałam się jak jego marionetka, czego wtedy nikt nie potrafił mi uświadomić.


Za namową Dużego Johna, poszłam wtedy poszukać Raya. Długo krążyłam po mieście, zanim go znalazłam.


Był już nieźle wstawiony (to Ray pił?) i rozmawiał z kimś jak z dobrym przyjacielem. Poczułam się dziwnie, uświadomiwszy sobie, że przez cały ten czas traktowałam Raya po macoszemu, kiedy on był taki jak wszyscy. Zastanowiłam się, czy narzekał na mnie w gronie przyjaciół (i kim oni byli), czy byłam dla niego „bezduszną szefową, dla której liczy się tylko praca i pieniądze”, czy może kimś więcej.


Wemknęłam się do środka. Po drodze minęłam Jeremy'ego i Lenę, ale przemknęłam obok nich tak szybko, jak tylko mogłam, modląc się w duchu, żeby Ray nie zauważył mojego przyjścia.


Lokal był duży, więc ukryłam się w małym tłumiku. Dopuszczenie do siebie myśli, że tak właściwie nie wiem nic o człowieku, z którym spędzam większość swojego czasu okazało się druzgocące w skutkach i musiałam wypić kilka drinków, żeby uspokoić drżenie rąk.



W końcu dojrzałam do konfrontacji. Zabolało mnie, kiedy Ray zaśmiał się na mój widok. Właściwie to nie musiał być nawet szyderczy śmiech, jednak wmówiłam sobie, że ze mnie drwił.


Gdy podeszłam, rozbawiony zwiesił głowę, wlepiając wzrok w czubki swoich butów i chociaż teraz nie pamiętam przebiegu naszej rozmowy - skutki nieubłaganego przemijania, może też alkoholu - nie doprowadziła do niczego konkretnego..


Nie wiedząc, co zrobić, złapałam go za ramiona - pamiętam, jak jego mięśnie napięły się pod moim dotykiem- i wyznałam mu, że zwyczajnie sobie bez niego nie radzę. Zrobił zdziwioną minę. Chyba miał mnie za silną, niezależną kobietę. Może tak samo jak wcześniej ja, on też przeżył rozczarowanie, uświadamiając sobie, że nigdy nie byłam tym, za kogo mnie uważał?


Wyszliśmy, bo zrobiło nam się duszno od oparów alkoholu. W zderzeniu z chłodnym powietrzem poranka wytrzeźwieliśmy na momencie.


Po raz kolejny zatarły mi się niektóre fakty, ale... rozstawaliśmy się z uśmiechem. On musiał chyba coś jeszcze załatwić, a ja marzyłam jedynie o kąpieli i otuleniu się chłodną pościelą. Nie pamiętałam, kiedy ostatnio spałam w łóżku.


Nie myślałam wtedy - a może zwyczajnie nie chciałam myśleć - że trzymanie Raya dalej przy sobie było toksyczne dla nas obojga.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pon 9:16, 30 Lip 2012    Temat postu:

A więc ma na imię Penny! Very Happy
Ray chyba od dawna czuje coś więcej do niej. Szkoda, a z drugiej strony to oczywiste, że kazała ten wcześniejszy mały incydent puścić w niepamięć. Szczerze to do głowy niedawno przyszła mi myśl, że skoro doszło do czegoś między nimi, to może Penny jest w ciąży. Razz Duży John jest cool! Ciekawe co teraz się wydarzy.. nie trzymaj nas długo w niepewności. Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mâttéo. dnia Pon 9:16, 30 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pon 17:35, 30 Lip 2012    Temat postu:

Będą razem. Nawet jeśli będzie to dla nich toksyczne to będą razem. Jestem tego pewien xd.
Opary alkoholu... co za głupota xd.
Niestety Johny nie zdobył mojej sympatii. Nie wiem czemu.
Penny w nowym wydaniu (ta sukienka z kołnierzykiem) wygląda jak hipster xd


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 21:52, 30 Lip 2012    Temat postu:

Cytat:
Szczerze to do głowy niedawno przyszła mi myśl, że skoro doszło do czegoś między nimi, to może Penny jest w ciąży.

Nie, nie zrobiłabym jej tego. Jest zbyt niezależna na dziecko, przynajmniej póki co. ^^

Cytat:
Penny w nowym wydaniu (ta sukienka z kołnierzykiem) wygląda jak hipster xd

Taaaak, wiem. Mam skłonności to ubierania simów jak hipsterów. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 1:21, 01 Sie 2012    Temat postu:

Relacja 3.
Monochromatyzm



Zabijała mnie monotonia mojego nowego życia. Wcześniej nieustannie coś się działo, głównie za sprawą Jeremy'ego. Teraz, kiedy zabrakło jego, zabrakło też idącej z nim w parze nieprzewidywalności.


Pewnego dnia postanowiłam zrobić sobie tatuaż, by przełamać codzienną rutynę. Wybrałam taką porę, żeby nie zastać Jeremy'ego w pracy. Podejrzewałam, że nie byłby zbyt ucieszony moim widokiem, ja również wolałam oszczędzić sobie nerwów. Dlatego skoro świt - Ray musiał wyciągać mnie z łóżka, bo sama nie miałam tyle silnej woli - odwiedziłam jedyne studio urody i tatuażu w mieście.


Tatuażysta od razu wpadł mi w oko. Opowiadał mi, jak wygląda cały zabieg tatuowania, przy czym ciągle powtarzał, że w jego rękach będę bezpieczna. Wstyd się przyznać, ale zdobył mnie tym tekstem. W tamtym okresie nie potrzebowałam wiele, by wskoczyć mężczyźnie w ramiona.


Spotkaliśmy się potem kilka razy, ale szybko o nim zapomniałam. Po stokroć bardziej zachwycałam się pacyfką, którą mi sprawił, niż nim samym.

______________________________________


Z Rayem wszystko wróciło do normy. Dobrze wychodziło mi traktowanie go jak przyjaciela, nie element wystroju, choć czasami bardzo utrudniał mi to zadanie.


- Chłoń ten widok, mała, napawaj się nim.
- Goń się.



Nie wstydziłam się już dziękować mu za pomoc, za obecność, za wszystko i wkładałam w nasze partnerstwo mniej oficjalnego chłodu, a więcej przyjacielskiego ciepła. W końcu kim dla mnie był, jeśli nie najlepszym przyjacielem?


A jemu te komplementy wyraźnie pochlebiały.


Z kolei niemocy twórczej za nic nie umiałam się pozbyć. Uczepiła się mnie swoimi szponami i nie chciała puścić. W tamtym okresie bardzo wyraźnie to odczuwałam. Klientów ubywało, konkurencja wysuwała się na prowadzenie, zostawiając mnie i Raya daleko w tyle bez zleceń, bez gotówki.


Pamiętam, że któregoś dnia spojrzałam w lustro - nie robiłam tego wtedy od dłuższego czasu, byłam zbyt zajęta oglądaniem seriali i łudzeniem się, że ktoś nagle zadzwoni, by nas zatrudnić "i dlatego muszę być pod telefonem non stop" - i przeżyłam szok. Moje włosy... Zwykle starannie dbałam, żeby nie urosły za daleko za ramiona (ba, miałam na tym punkcie obsesję), aż tu nagle okazało się, że miałam na głowie istny chaos, stanowczo zbyt do mnie niepasujący.


Wtedy też doznałam bolesnego olśnienia.
"Przez najbliższy czas jedynym mężczyzną w mojej sypialni będziesz ty, ohydny, kanciasty posągu i nieprędko się to zmieni, prawda?"
Opatrzność nie odpowiedziała, uznałam więc jej milczenie za zgodę.


Na szczęście powróciły zlecenia i chociaż w tej kwestii mogłam odetchnąć z ulgą.

______________________________________


Gdy odbierałam najważniejszy telefon mojego życia, byłam akurat u klienta i jego przeogromny telewizor ze swoim potężnym głośnikiem zagłuszyli większość słów mojego rozmówcy. Usłyszałam jedynie adres i kilka wyrwanych z kontekstu zdań, których nijak nie umiałam poskładać w jedną, logiczną całość.


Rozłączył się, nie dając mi w zasadzie dojść do słowa, a ja zamiast do niego oddzwonić, pojechałam po prostu tam, gdzie - chyba- kazano mi się zjawić.


Sądzę teraz, że źle go zrozumiałam, dlatego taki był zdziwiony moją wizytą. Chociaż może chodziło o coś innego? Umyka mi zbyt wiele faktów. Przynamniej wiem jedno - gdybym zignorowała tamten telefon i - jak znam siebie - zapomniała o nim, nie byłabym tą samą Penny Rivers, którą jestem dziś.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mid
bÓka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 830
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 13:37, 01 Sie 2012    Temat postu:

Przeczytałam relacje i muszę przyznać, że naprawdę polubiłam Twoich bohaterów, szczególnie Penny (pierwsze skojarzenie miałam z tą z Teorii Wielkiego Podrywu, bardzo ją lubię!) i Raya. Są świetni tak jak i Twoje relacje i pomysły.

Cytat:
- Chłoń ten widok, mała, napawaj się nim.
- Goń się.


Przy tym wybuchłam śmiechem. Skojarzyło mi się ze mną i z moim kolegami, z którymi zawsze sobie tak żartujemy. xD

Ogólnie wszystko na plus! Nie umiem szczegółowo komentować, niestety.
Dodam tylko tyle, że czekam na nową relację, bo jestem ciekawa postaci od telefonu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Śro 15:13, 01 Sie 2012    Temat postu:

Ja chcę kolejną część. Teraz!
Jak mogłaś napisać tak krótką relacje i skończyć w takiej chwili.
W sumie nie umiem nawet zbyt wiele powiedzieć, bo relacja był za krótka do skomentowania. Ale chcę więcej xd


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 16:37, 01 Sie 2012    Temat postu:

Kiedyś ktoś mi powiedział, że wstrzymywanie się od czytania najnowszych części mangi, tylko po to, by przeczytać naraz kilka tomów, jest o wiele przyjemniejsze niż ciągłe oczekiwanie na kolejne rozdziały... i w tym wypadku to się idealnie sprawdza. No, poza tym, że nie piszesz mangi. Very Happy

Cytat:
powinniśmy zachować się profesjonalnie i puścić w niepamięć cały ten "incydent", jak zwykłam nazywać nasze dziecinne zachowanie po kłótni z Jeremym.

Jak powiedziałaby Neela z Ostrego Dyżuru "Wchodzenie do łóżka z pierwszym facetem z boku po ciężkim dniu nie jest oznaką przywiązania, tylko rezultatem wielkiego błędu." Eh... ale naprawdę bardzo bym chciała żeby ta dwójka się związała...

Cytat:
- Chłoń ten widok, mała, napawaj się nim.
- Goń się.

O rany, padłam. xD

Zaintrygowałaś mnie ostatnim zdjęciem w relacji... Confused Nawet przeszukałam każde zdjęcie z tego tematu, licząc, że być może natknę się na jakikolwiek trop, potwierdzający czy to ta osoba, o której myślę. Początkowo wydawało mi się, że to może być Ray, ale straciłam tą pewność prawie zupełnie. Nie jestem już nawet pewna czy nogi tej dziewczyny to nogi Penny (to imię cały czas przypomina mi "Teorię wielkiego wybuchu" Very Happy). Agghfsdfjk, jestem skonfundowana!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin