Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Zachowywanie równowagi w przyrodzie... #18 (20.10)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 19:05, 06 Paź 2012    Temat postu:

No ja też czytam jak tylko nowy odcinek dajesz. I muszę przyznać że każdy z nich jest świetny, ten najnowszy też, gratisy są genialne hahah.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rei
Kage Baba


Dołączył: 06 Kwi 2010
Posty: 1994
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z wnętrza siebie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 20:32, 06 Paź 2012    Temat postu:

Ostatecznie możesz mnie przytulić ^^ Kiedyś w dłuższej wolnej chwili nadrobię komentarze...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 20:45, 06 Paź 2012    Temat postu:


Myślałam, że nikt nie czyta! Dzięki, dzięki, dzięki. Fajnie wiedzieć, że jednak nie piszę tak beznadziejnie jak myślałam. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 21:55, 06 Paź 2012    Temat postu:

Heeeej, ja też czytam regularnie. ^^ Tylko nie zawsze mam głowę żeby skomentować, ale możesz być pewna, że w niedługim czasie się ogarnę i wszystko nadgonię. ^^

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arisu



Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 353
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dziura w okolicach Gdańska
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 21:23, 08 Paź 2012    Temat postu:

Ja też czytam, ja też! Tylko jestem leniem i nie komentuję. Wyyybacz ._. I NIE piszesz źle! ^^

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 15:30, 20 Paź 2012    Temat postu:

Relacja 18 – "Out of tune"
Link do kawałka, który był moim głównym natchnieniem i motywatorem.

"'Cause the harder they run, the harder they fall."



To były mgliste wydarzenia, niezupełnie skondensowane, a już zupełnie nie klarowne... Właściwie te kilka miesięcy po wyjeździe Gabrieli były dla mnie stracone. "Error" zdawał się upadać, bynajmniej nie przez muzykę, którą tworzyliśmy, a przez konflikty powstałe wewnątrz zespołu.


Dni płynęły płynęły szybko, lecz powoli przyzwyczaiłem się do nieobecności Gabrieli.
Cuahli wyjechała trzeciego miesiąca. Było nam razem dobrze, ale "wielka miłość" skończyła się szybciej niż się tego obydwoje spodziewaliśmy. Rozstaliśmy się w pokojowej atmosferze, życząc sobie nawzajem udanego życia.
I to wszystko.



Właściwie odliczałem dni do powrotu Młodego. Któregoś niezwykle nudnego wieczoru, który spędziłem na nieprzytomnym wlepianiu oczu w jakiś nędzny sitcom wyświetlany na ekranie telewizora, usłyszałem nieregularne walenie do drzwi. Odwróciłem tylko wzrok w kierunku bieżących wydarzeń, gdy ojciec i Teagan zaalarmowani sytuacją wyskoczyli jak oparzeni.
Do środka wszedł o wiele starszy niż ostatnio Nikolai Hedwig, przeciągając się ospale i mrucząc coś o tym, że odmagnesował mu się ten nowy klucz magnetyczny...


Po wyrazach radości Starszyzny, ruszyłem w jego kierunku, świadomie starając się spowolnić swoje kroki, by mój entuzjazm nie został zdemaskowany zbyt szybko Przyjrzałem się mu dokładnie, mrużąc oczy ze zdziwienia, że to właśnie on, a nie kto inny stoi przede mną. Na koniec dodałem, że opuściła go impreza urodzinowa Henry'ego (która i tak skończyła się o godzinie szesnastej, bo Hedwiga Juniora zmorzył sen).


Ku mojemu zdziwieniu on naprawdę żałował, że nie pojawił się wcześniej... Kiedy wyjaśniał, że pociąg miał spore opóźnienie, ja myślałem o tym, że to jednak wciąż jest ten sam, stary.... a właściwie młodziutki Niko. Pomimo zaostrzonych rysów, nadal wyglądał niewinnie, na swój sposób dziecięco. Przypomniałem sobie, że ja w jego wieku miałem falowane rude włosy aż po ramiona i uderzył mnie fakt, że czas nieustannie do tej pory płynął, a ja nawet nie zauważyłem w jak ekspresowym tempie to się stało...
"Kad, damn it..."


Kiedy skończył swoją przemowę, wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu i pomaszerował wprost do mojego pokoju. Chcąc zrozumieć o co właściwie mu chodzi, tylko podążałem za nim przez ten krótki dystans. Miałem przed sobą jedynie widok jego bawełnianej koszuli i krótko ostrzyżone, wystylizowane włosy, jednak byłem pewny, że gdyby odwrócił się, ten szyderczy uśmiech nadal gościłby na jego twarzy.


Przymierzył się do mojego łóżka...


...ale zdążyłem tylko wyciągnąć rękę w ramach protestu, gdy sadowił swoje cztery litery na moim łóżku.


Pewnie zauważył mój głupi wyraz twarzy, bo zmierzył mnie wzrokiem nieznoszącym sprzeciwu, przypomniał o tym, że obiecałem mu swoje lewitujące łóżko na urodziny i odwrócił się na bok, życząc mi dobrej nocy.
Chwilę stałem w bezruchu, a potem wróciłem myślami do limonkowej kanapy w salonie i telewizyjnego sitcomu. Niewygodnej limonkowej kanapy. Potwornie niewygodnej.
- Posuń się, młody. - rozkazałem, nie zważając na jego wymamrotane niezrozumiale protesty.


Nowy dzień zacząłem z większą dawką energii i pozytywnego nastawienia, pomimo "ukośnej filozofii spania", którą nadal wyznawał Nikolai. Teagan specjalnie wstała wcześniej, by zrobić moją ulubioną sałatkę (podobno połączenie majonezu z czerwonymi borówkami lubił także świętej pamięci Ś...Ćwir. Gdy byliśmy mali, często robiliśmy sobie z Mike'iem żarty z jego kolorowych meloników, binokli i długich, lśniących stalowym połyskiem włosów...


To miał być świetny dzień – tak sobie postanowiłem otwierając rano oczy i miałem zamiar się tego trzymać. Koniec wieczorów z puszką piwa, pizzą z oliwkami i nadmiarem sosu tajskiego. Koniec, biorę się za siebie i dziś pójdę na siłownie. Oczywiście nie omieszkałem tego tryumfalnie ogłosić przy śniadaniu.
Inna sprawa, że właściwie przez kolejne piętnaście lat nigdy nie dotarłem do tej siłowni...


Bieg wydarzeń zmienił telefon, który dostałem wczesnym popołudniem od Alicji Zadek, ciotecznej siostry Gabrieli. Dzwoniła, by zakomunikować mi, że Gabriela chwilowo jest w mieście i powinienem się z nią zobaczyć. Każde słowo wypowiadała szeptem bardzo ostrożnie, jak gdyby bała się, że ta rozmowa zostanie podsłuchana. Zostawiła mnie z wieloma pytaniami, zostawiając swój adres i rozłączając połączenie.


Piętnaście minut później byłem na miejscu – na obrzeżach Sunset Valley stał niewielki, obskurny dom, z którego tynk odpadał płatami, pozostawiając nieestetyczne, ogromne dziury. Z okien łuszczyła się biała farba, a dach wyglądał jakby w każdej chwili mógł się zawalić. Jęknąłem na samą myśl, że w tym miejscu ulokowała się (chociaż na krótką chwilę) Gabriela i James.


Kiedy stałem przed szklanymi drzwiami wejściowymi, rozglądając się w poszukiwaniu dzwonka, podskoczyła do mnie Alicja, wciągając mnie za ramię do środka. Wyszeptała, że słyszała co ludzie mówią i po prostu musiała mnie tu ściągnąć. Ciarki przechodziły mnie na dźwięk jej skrzeczącego głosu i świdrującego, wręcz szalonego spojrzenia.
Zanim zdążyłem wymówić jakiekolwiek słowo, na końcu korytarza pojawiła się Gabriela, zamierając w przerażeniu na mój widok. Moją uwagę zwrócił jej wielki brzuch.
"Oh Kad..." - przemknęło mi przez myśl.


Wreszcie wydusiłem z siebie ostrożnie, że to nie jest najlepsze miejsce do rozmowy. Z trudem opanowałem drżenie w głosie. Przez całą drogę nie byłem w stanie nawet na nią spojrzeć. Siedzieliśmy w milczeniu, jedynie w radiu kojącymi dźwiękami idealnie odzwierciedlał mój nastrój kawałek Real Estate – "Out of tune".
"But you're all out of tune..." - miałem ochotę zanucić. To znaczy, gdyby moje struny głosowe nie były sparaliżowane.


Długo rozmawialiśmy, ale moje "rozstrojenie" porząnie nastroił dopiero solidny kopniak dziecka. Mojego dziecka. To był chłopiec i już niedługo miał pojawić się na świecie. Nie mogłem wtedy zrozumieć, dlaczego Gabriela wyjechała nie mówiąc mi o ciąży. Powód poznałem kilka miesięcy później – podczas jednej z kłótni, które stały na porządku dziennym. Wyjechała, bo nie miała pewności, że to moje dziecko. Ze względu na fakt, że byłem osobą publiczną, nie chciała zniszczyć reputacji swojej i James'a. Ale wróciłaby, gdyby tylko okazało się, że Lavar jednak nie będzie miał oliwkowej karnacji i miodowych oczu. Dokładnie to mi później powiedziała.


Kiedy dwa tygodnie później pierwszy raz trzymałem mojego syna na rękach, miałem wrażenie, że unoszę się kilka centymetrów nad ziemią – tak cudowne było to uczucie. Był taki malutki... a jego oczy... one były dokładnie tego samego koloru co moje.


Byłem nim całkowicie oczarowany. Nie widziałem żadnego świata poza nim, bo teraz syn, mój syn stał w jego centrum. O ile miłość do Lavara przyszła do mnie naturalnie, o tyle przypomnienie sobie uczucia, którym kiedyś darzyłem Gabrielę było cholernie trudne.


Chłodne, stalowe, piękne oczy? Teraz zdawały się przybierać odcień rozmokłej, niewyraźnej zieleni lub mgły jesiennego poranka. Pełne usta, które uwielbiałem od samego początku? Za każdym razem kiedy na nie patrzyłem, wykrzywiały się we wrednym uśmiechu lub pozostawały obojętne. Szczupłe, zgrabne ciało niewiele zmieniło się po ciąży, a wręcz wydawało mi się bardziej anorektyczne i słabe.


Stała się dla mnie pojemnikiem z paskudnym wnętrzem. Wszystko w niej było na pokaz. Była doskonale wyćwiczona w przyjmowaniu społecznych masek – miliony dokładnych, wypracowanych masek na każdą okazję. Najgorsze było w nich to, że nigdy nie wiedziałeś, kiedy jej twarz wyrażała prawdziwe emocje. Dotykałem ją niemal z odrazą, co wywoływało także odrazę do mnie samego. Czułem się naprawdę podle.


Po którejś z kolei kłótni Gabrieli z Alicją, oznajmiła mi ze złością, że albo pośpieszę się w znalezieniu dla nas wspólnego domu, albo wraca do rodziców. Mieszkali pięćset dwadzieścia kilometrów od Sunset Valley. Pięćset dwadzieścia kilometrów różnicy pomiędzy mną i synem? Poprosiłem, by dała mi tydzień.


Teagan i Olivier wyraźnie dostrzegali, że nie układa mi się z Gabrielą, jednak ze spokojem przyjęli wieść, że zamieszkamy razem. Oznajmiłem im to bezbarwnym tonem, a oni przyjęli to z milczeniem. Kiedy później oglądałem moje nowe mieszkanie z Teagan, podpowiedziała mi, że zawsze mogę wrócić do nich, w końcu stać mnie na "trzymanie syna blisko siebie."


Kiedy tylko Nikolai dowiedział się o tym, że się przeprowadzam, nieustannie za mną chodził, błagając żebym pozwolił mu wyprowadzić się ze mną. Z początku przyjmowałem to ze zdziwieniem, nie mogąc sobie wyobrazić jakby to miało wyglądać.
- Zapomnij. – wciąż mu odpowiadałem.


Ale pewnego razu doszło do mnie, że to może nie jest wcale taki beznadziejny pomysł. Właściwie zacząłem dostrzegać w tym wiele plusów. Mógłbym unikać obecności Gabrieli, mając całkiem rozsądne wymówki. Ona byłaby zadowolona z tego, że ją unikam, więc oboje bylibyśmy szczęśliwsi. A poza tym mieszkanie było tylko dwie ulice dalej od rodziców.







Więc ostatecznie przystałem na jego propozycję.


Naprawdę myślałem, że zmiażdży mnie rzucając się na mnie z radością...



____________________________________________________________



Kiedy już wszyscy wprowadziliśmy się do nowego miejsca, z niemałym zaskoczeniem zauważyłem, że właściwie większość swojego czasu James spędza sam. Nie znalazł w mieście przyjaciół, a poza tym chyba wcale nie chciał ich szukać.


Pomiędzy nim a matką też była jakaś dziwna, chłodna atmosfera, chociaż byłem przekonany, że kochają siebie na wzajem. James był o wiele mniej radosny, niż go pamiętałem. A przecież miał dopiero jedenaście lat, jego entuzjazm i energia powinny pobijać rekordy irytacji w innych...


Któregoś dnia wyznał mi, że nie znosi szkoły w Sunset Valley i zawsze marzył o szkole sportowej, gdzie mógłby robić to, co uwielbia najbardziej – grać w drużynie piłkarskiej. Gabriela nigdy nie miała odpowiednich środków finansowych, by spełnić jego marzenie, więc pomyślałem, że ten gest z mojej strony sprawi mu wiele radości. Wręczyłem mu kopię dokumentu przeniesienia do porządnej, prywatnej szkoły sportowej poza miastem, opakowaną w śnieżnobiały kartonik i szkarłatną wstążkę, z którą zawiązaniem miałem ogromne problemy...


Kiedy tylko powiedziałem mu, że chyba może już zacząć pakować swoje rzeczy, zanim zdążył otworzyć, rzucił się na mnie z ogromnym entuzjazmem i szerokim uśmiechem na twarzy, którego tak bardzo mu wcześniej brakowało. Byłem pewny, że permanentnie polepszy mu się humor, jednak dla pewności zapakowałem do prezentu również nową komórkę, by móc osobiście kontrolować jego stan.


Pomimo radości James'a, Gabriela początkowo nie była z tego powodu zadowolona. Wyrzuciła mi, że chcę kupić sobie przyjaźń jej syna, co jeszcze bardziej ich od siebie oddali. Było mi jej naprawdę szkoda. Nie potrafiła nawet dostrzec, że jedyną osobą, która zrujnowała ich połączenie była właśnie ona.


Od tamtej pory wciąż się o coś kłóciliśmy – właściwie o wszystko. Niezasłonięte żaluzje, dźwięk dzwonka w telefonie, zajmowanie łazienki, zmienianie pieluszek Lavarowi – wszystko prowadziło do wybuchu ogromnego konfliktu.


Nawet Nikolai nie potrafił dłużej znieść tej atmosfery. Próbował spokojnie rozmawiać ze mną na temat mojego związku, tej chorej sytuacji. Tylko, że ja wcale nie miałem ochoty na te rozmowy. Musiałem najpierw poukładać sobie wszystko w głowie, dopiero potem podjąć decyzję, która nie pogorszy jeszcze mojej sytuacji.


Widziałem jego wzrok, oceniającego mnie jako totalnego durnia, gdy wybuchałem złością, ignorowałem lub przekłamywałem rzeczywistość.


"Error" pomimo braku wcześniejszej formy, nadal dawał koncerty, więc uciekałem w nie, starając się wyprzeć swoje problemy chociaż na chwile. Wciąż gdzieś uciekałem – dalej, byle jak najdalej od siebie.


Ale wszystko wciąż przypominało mi o rozstrojeniu, w które sam siebie wplatałem.


Musiałem coś zmienić. Zaryzykować, zwariować, by wreszcie powrócić do siebie i odzyskać swoje życie. Ale koszty, które musiałbym ponieść w wyniku mojego "szczęścia" przytłaczały mnie zbyt silnie, bym podjął decyzję natychmiastowo.
Wtedy nie byłem świadomy, że ona była już podjęta w moim umyśle dawno temu, może nawet na samym początku... Rozciągałem ją tylko w czasie raniąc siebie i wszystkich wokół mnie.
Ale musiałem w końcu wybrać pomiędzy jednym, a drugim złem.



____________________________________________________________



Akuku!
Kto zgadnie co to za mordka w blond włosach? ;-)





...sami to skomentujcie. Śmiać mi się chce z tej scenki. xD


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Sob 15:53, 20 Paź 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tynn
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 01 Kwi 2010
Posty: 1540
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wapno
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 16:37, 27 Paź 2012    Temat postu:

Oh te Twoje przeskoki w czasie...


Interesowało mnie jak się potoczą sprawy z Cuahli, a ona tak po prostu spindoliła z miasta.
Lubię więź łącząca Frankiego z Nico. W ogólnie słodziak z młodego.

Tak przeczuwałam, że Gabriela powróci z brzuchem. I biedny Frankie uziemiony...


Cytat:
Ale wróciłaby, gdyby tylko okazało się, że Lavar jednak nie będzie miał oliwkowej karnacji i miodowych oczu. Dokładnie to mi później powiedziała.



Ale dobrze, że pokochał małego, już chcę żeby był małym dzieciakiem, bo uwielbiam rozkoszne maleństwa w relacjach :3

Już Ci pisałam, że ten moment, kiedy Frankie myśli, czy zabrać ze sobą Nico jest genialny xd Ta mina...

Miło też, że sprawił Jamesowi taką niespodziankę, jaką było przeniesienie go do szkoły sportowej. Ta yghywyhy jeszcze miała o to pretensje :|

Cytat:
Kto zgadnie co to za mordka w blond włosach? ;-)

Ja wiem ja wiem!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 16:46, 02 Lis 2012    Temat postu:

Pierwsze zdjęcie w gratisach mianuję najpiękniejszym. Jest w nim pełno pozytywnej energii, są Nico i James.. SŁODZIAKI, wielbię ich. *Q*


Ale wróciłaby, gdyby tylko okazało się, że Lavar jednak nie będzie miał oliwkowej karnacji i miodowych oczu. Dokładnie to mi później powiedziała.
DIE BITCH! :O


Czułem, że ta "Kobieta lekkich obyczajów" będzie w ciąży, oraz czułem, że nie będzie uczciwa w stosunku do Frankiego! Ciekawi mnie, jak Lavar będzie wyglądał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 17:25, 02 Lis 2012    Temat postu:

Cytat:
(...)są Nico i James.. SŁODZIAKI, wielbię ich. *Q*

ale to nie są Nico i James.. xd

Cytat:
Ciekawi mnie, jak Lavar będzie wyglądał.

:hamster_bigeyes: :hamster_beautiful: :hamster_inlove:
Słodziaszny będzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 13:56, 23 Cze 2017    Temat postu:

[img]http://www.tinypic.pl/992revggd2d1[/img]
Lysander


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Pią 13:57, 23 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
Strona 9 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin