Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Zachowywanie równowagi w przyrodzie... #18 (20.10)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 18:21, 03 Sie 2012    Temat postu:

W sumie kontakty Teagan i Hanka były lepsze, kiedy obydwoje udawali, ze im zależy. Taki kontrast z tym co jest teraz jest przerażający. Ale w sumie na dobre to wszystko wyszło, bo w innym przypadku Teagan i Oli pewnie by razem nie zamieszkali. Strasznie podoba mi się pokój Oliviera. A Teagan bosko wygląda w blondzie. Byłam z koleżankami na "Magic Mike'u", więc malucha polubiłam od pierwszego przeczytania, uśmiechając się przy tym szeroko. I zaimponował mi potem tym, jak się starał. Musiał mieć niskie poczucie własnej wartości, skoro chciał coś udowadniać innym. Z drugiej strony dobrze, że sam zapracuje na bycie kimś więcej, niż się po nim spodziewano. Trzymam za niego kciuki. Nie zazdroszczę Olivierowi. Rozumiem, że ją stać, ale biedaczek czuł się niepotrzebny i zależny od niej. Trochę jak taki utrzymanek. I jeszcze to, że zaczął widzieć siebie w gorszym świetle. Jedzenie pączków jest fajne! A przy okazji pomaga ludziom. Jestem ciekawa, czy to zapowiedź zmian, czy jednak samoakceptacji. No i mój zdecydowany ulubieniec - Frankie. Mały buntownik, który nie chce dać się zamknąć w schematach. strasznie go polubiłam. Padłam, kiedy powiedział, ze pani pedagog wygląda jak Freddie Mercury z tego teledysku, ale umiem to sobie wyobrazić. Szczególnie ten wąsik
Końcówka napawa nadzieją, więc nie mogę się doczekać kolejnego tekstu Trochę się boję, bo często kończyłaś pisać na drugim pokoleniu, a Frankie jest zbyt uroczy, żebym mogla przestać o nim czytać :P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tynn
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 01 Kwi 2010
Posty: 1540
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wapno
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 18:28, 03 Sie 2012    Temat postu:

Dlaczego zmieniłaś Olivierowi fryza, w tamtym wyglądał tak beztrosko, a teraz jest taki poważny ;<


W coś ty ją ubrała kobieto xd

Frankie przypomina mi małego Filipka xd też nie lubił szkoły.

Cytat:
Tymaczasem to on, Frankenstein Hedwig doskonale znał już charakterek szkolnego pedagoga, która wyglądała jak Freddie Mercury w teledysku do "I want to break free."

Lowju

Cytat:
Teagan powoli odnajdywała "sens", którego zawsze desperacko poszukiwała, a który teraz był tuż przed jej oczyma. Na wyciągnięcie ręki.

Olivier :hamster_want:

Rozumiem, że dzisiaj relacja?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tynn dnia Pią 18:29, 03 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 20:31, 03 Sie 2012    Temat postu:

Hahaha, wodzu, po tej relacji zobaczysz, że mogłam i ubrać gorzej (poza tym tamten zestaw mi się podoba...). Lubię ubierać simów dziwacznie. Very Happy
Co mam jakąś rudą postać to ty od razu mi ją porównujesz z Filipem... Thx...

Cytat:
Dlaczego zmieniłaś Olivierowi fryza, w tamtym wyglądał tak beztrosko, a teraz jest taki poważny ;<

Sam syna wychowuje, a wredna su*a Sophia nie chce ich znać. :P Dorósł trochę.

Cytat:
Lowju

Lowjutu!

Cytat:
Olivier

Prawie xd

Cytat:
Rozumiem, że dzisiaj relacja?

Zgadłaś o_o.


_______________________________________________________


#9 - "Plan O.T."


Zaraz po zachodzie słońca w domu należącym do rodziny Evans-Hedwig, w samym centrum cichego salonu trwała przyciszona rozmowa dwóch pozornie niewinnych chłopców.


Obydwoje szeptem planowali intrygę "dla wyższego dobra".


Mało kto był zdolny zaciągnąć Teagan do gotowania, jednak duże błyszczące oczy Mike'a działały cuda z jej charakterem. Całkowicie zmieniały jej priorytety. Tak więc, gdy Mike skutecznie zatorował jej drogę na piętro, Frankie wykonywał drugą część planu pt. "Wręczyć bilety tacie i zmanipulować go tak, by poszedł do kina z Teagan".


Co zresztą poszło bardzo łatwo, bo Olek z prędkością światła zrozumiał co jest grane. Nie tylko nie miał nic przeciwko, ale wykazywał wyjątkową przychylność temu pomysłowi. To na krótką chwilę zbiło z tropu małego Franka, ale szybko się pozbierał i zaczął układać w głowie nowe fakty.


Więc jego tata był świadomy swoich uczuć do Teagan, do której nawiasem mówiąc, nie znosił mówić "ciociu"? W takim razie to Teagan była głupią gęsią, która nic nie rozumiała... Ale przystała na propozycję, gdy tylko zobaczyła nazwę filmu. Filmy miłosne zawsze wyjątkowo ją bawiły. Nawet nie zauważyła reakcji Oliviera, który cały zesztywniał...


~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


Już od wczesnego ranka nie mógł uporać się z myślami, które bynajmniej nie sprzyjały spokojnemu snu. Wpadł więc na pomysł, według niego, z korzyściami dla obu stron. Zabierze chłopców na ryby.


Wybiła piąta rano, gdy stanął na baczność i głosem nie znoszącym sprzeciwu oznajmił, że szeregowi mają dwie minuty na dojście do ładu.


Przez dłuższą chwilę nawet kalkulował czy nie warto by pobiec nad rzekę w ramach porannego treningu... Ale miny chłopców:

przekonały go, że być może to nie jest najlepszy pomysł...


Ostatecznie i tak biegli – drogą, której już nie dało się pokonać pomarańczowym pick up'em.


Spędzali beztrosko czas jak pełna, najnormalniejsza w świecie rodzina w niedzielny poranek...


Nawet umówili się, że ten, który złowi największą rybę, dostanie tygodniowy tytuł "Władcy pilota" i pilota w pierwszeństwie oczywiście. Biedny Oli, od początku wydawał się być na przegranej pozycji...


A wracając jeszcze do tego "niedzielnego poranka", Mike ku niezadowoleniu Frankiego, przypomniał boleśnie, że mamy środę i mimo, że podoba mu się tutaj bardziej niż gdziekolwiek indziej, nie chciałby opuścić porannych lekcji...


Frankie całą drogę szurał stopami tuż za nim i groźnie mamrotał pod nosem, że jest mistrzem w nokautowaniu poduszką... Co jednak w ogóle nie robiło wrażenia na Mike'u. Gdy tylko Olivier nie mógł ich dosłyszeć, odwrócił się do brata z sarkastyczną miną ostrzegając, że jeszcze nikt nie zna sprawcy tajemniczego bałaganu w gabinecie dyrektora.
Gdy wsiedli do auta, Olivier przerażony szeptał do siebie, że Tea ich zabije. Nie, jego zabije. Bezlitośnie. A on tak lubi swoje życie......
"I Teagan"- szepnęli chłopcy, jednak nie zdołał ich usłyszeć.


Tymczasem w domu, ponad pół godziny po dziewiątej Tea otrzymała telefon od nauczycielki chłopców. Chodziło o ich nieuzasadnione zniknęcie... Obydwojga. Przez chwilę nie wiedziała co odpowiedzieć, bo sama nie miała pojęcia, gdzie ten dureń z nimi zniknął.


Przeprosiła najmocniej, dodając z nerwowym śmiechem, że budziki się zbuntowały... i nie, wcale nie słyszała tego irytująco głośnego trąbienia kierowcy, gdy przeszukiwała dom i wydzwaniała do Oliviera.


_______________________________________________________


Jeszcze do południa miała wyjątkową ochotę zbić Oliviera na kwaśne jabłko, jednak gdy później, już z biura wysłała swojego Bogu winnego asystenta, by sprawdził anonimowo czy dzieciaki zjawiły się już w szkole, uspokoiła się na tyle, by później całkowicie zapomnieć o sprawie.


Do tego odrazu poleciała do Oliviera, dzieląc się swoją radością z kolejnego awansu i zamiast spodziewanej przez Olka reakcji przynajmniej nerwowego uderzenia pięścią w ramię, rzuciła mu się uradowana na szyję.


Przez chwilę musiał adaptować się w nowej sytuacji, starając zrozumieć co do cholery się właśnie stało. Dopiero po chwili miał mieszane uczucia, nie mogąc zdecydować czy bardziej się cieszy z sukcesu Teagan czy jest wkurzony na siebie za swoje postępy w pracy, które przedstawiały się mniej więcej w poniższy sposób:

Zresztą, ta "miłość" także pasowała.


_______________________________________________________



Jeśli chodzi o Teagan, powoli przełamywała się ze swojego chwilowego wstrętu do sztalugi i malowania, które pozostawił po sobie Hank. W końcu to on ją do tego zachęcił, a ona naprawdę nie chciała już dłużej myśleć o stracie czasu jaki obydwoje sobie zafundowali. To znaczy, jemu było to zupełnie obojętne, co wcale jej nie pomagało.



Zaczęła bez większego celu wpatrywać się w pokój chłopców, aż końcu drżącymi rękoma chwyciła pędzel i farby, obiecując sobie, że namaluje ten obraz dla nich. Jej jedyna motywacja była wyjątkowo silna.


_______________________________________________________



Następnego ranka w planie nazwanym przez chłopców "O.T.", nastąpił kolejny szczęśliwy zwrot. Frankie oznajmił, że ma do przekazania kolejne informacje.


Gdy jednak spotkał się z pozornym tumiwisizmem i wyjątkowym zaabsorbowaniem kanapką ze smażonym serem, zaczął świdrować wzrokiem tatę, starając się dać mu tym sposobem wyraz swojego zniecierpliwienia i wyjątkowego zawiedzenia.


Ostatecznie przekazał mu te "tajne informacje" teatralnym szeptem. Dostał cynk od szeregowego Mike'a Evansa, pseudonim "Czekoladka" (dzięki za pomysł, Wodzu Very Happy), że do księgarni w Sunset Valley przyjeżdża na spotkanie z fanami "jakiś" pisarz. I on, Frankie, pseudonim "Ognisty Helios" pomyślał sobie, że skoro półki w całym domu są wypełnione książkami "tego jakiegoś" pisarza to Teagan chętnie by się tam wybrała i trzeba się pospieszyć by przypadkiem nie poszła tam z kimś innym.


Tuż przed wyjściem z domu Frankiemu przypomniał się pewien fakt.
- Tato? - zagadnął.
- Hm?
- Nie masz jeszcze pseudonimu bojowego.

Po czym bezczelnie odwrócił się z szerokim uśmiechem, już zajmując się planowaniem najbardziej żałosnego przezwiska jakie uda mu się wymyślić.


_______________________________________________________



Jednak i kino, i spotkanie z pisarzem poszło się kolokwialnie mówiąc... ee, no, przejść, bo okazało się, że Tea musi wyjechać w delegację na niecały tydzień. Odrazu zadzwoniła by poinformować o tym Oliviera, ponieważ była pełna obaw czy nie wysadzi domu pod jej nieobecność...


Zupełnie zapomniała o tym kinie. Dopiero on jej o tym przypomniał. Zastanowiła się chwilę, po czym odparła że da swój bilet Jane. Z pewnością spędzą razem świetnie czas. Bo przecież wspólne wyjście do kina na film pt. "Pierwsza randka" z zamężną kobietą brzmi jak przepis na udany wieczór.


Chwilę wpatrywała się w ekran telefonu, gdy Olivier beznamiętnie rzucił krótkie "dobra" i rozłączył się. Zastanawiała się co go ugryzło... Głęboko westchnęła. Z pewnością musiał być zły, że zostawiała go sam na sam z dzieciakami i domem...


Odrazu wyruszyła na poszukiwanie tej jej cholernej Jane, która zawsze gdzieś potrafiła się zaszyć, a znaleźć ją można było dopiero przez przypadek, gdy już człowiek zupełnie się podda w poszukiwaniach.


Szerokim łukiem, z zaciśniętymi pięściami ominęła Hanka, który kolejny już raz robił z siebie widowisko. Z gitarą zmieniał się jak Emmet Ray ze "Słodkiego drania", a ona nie miała ochoty teraz słuchać jego urzekającej gry, która potrafiła wprawić w zachwyt każdego.


Musiała chwilę odczekać, by w ogóle przypomnieć sobie po co chciała spotkać się z Jane... "Ach tak, Detroit." - nagle ją olśniło.


Zaczęła kręcić młynka palcami, ostatecznie palce wskazujące kierując na budynek kina. Jane Jednak wciąż tylko patrzyła z wyczekiwaniem w jej oczy.


- Eh... - westchnęła. - Słuchaj Jane, miałabyś może ochotę na wypad do kina? - rzuciła więc.
Jane bez chwili wahania zgodziła się z entuzjazmem.


Teagan odparła, że w takim razie to świetnie i wręczyła jej swój bilet, szybko wyjaśniając, że Olivier będzie na nią czekał przed kinem. I ulotniła się, usprawiedliwiając się obecnością "Kupy Mięśni", nie pozwalając nawet biednej Jane dojść do słowa...


Kiedy wróciła do biura okazało się, że niewiele ma już do roboty, a nie chcąc wracać do pustego domu, zdecydowała, że podjedzie po Oliviera. Minęło ledwo kilka minut, ale już zaczynała czuć się skrępowana, czując na sobie wzrok innych simów. I właśnie odwracała się na pięcie z zamiarem powrotu do domu, gdy usłyszała za sobą swoje imię.


Ku niej zbliżał się Olivier. Zanotowała, że porusza się wcale dostojnie jak na chaotyczną psychikę, która kryje się pod jego rudą czupryną... Cóż, była pod wrażeniem, nigdy wcześniej tego nie dostrzegła.


Chwilę wpatrywał się w nią bez słowa, po czym ja jego twarzy zagościł nienaturalnie szeroki uśmiech, który zapoczątkował wyznanie o awansie. To nie było nic wielkiego, ale był z siebie tak niesamowicie dumny, że momentalnie udzielił się jej jego dobry humor.


Poklepała go przyjaźnie po ramieniu, zagapiając się jednak na jego ciepły uśmiech i przestępując z nogi na nogę straciła równowagę w tych cholernych, wysokich szpilkach.


Olivier z zaskoczonym wyrazem twarzy już zaczął rozpościerać ramiona, w mocnym postanowieniu by ją złapać i ostatecznie przytulić do siebie, szeptając czule by na siebie uważała, ale ona cudem odzyskała równowagę i wylała na niego zimny kubeł wody, wyciągając sztywno kciuk i dodając, że bardzo się cieszy z jego sukcesu. Po czym sztywno odwróciła się do auta, po chwili rzucając, żeby zabrał tu swoje cztery litery, bo blokuje drogę.


Na miejscu przypomniała się jej kwestia, że zbliżają się ich urodziny, które obchodzą tego samego dnia, gdyby przypadkiem zapomniał. Zostawiła mu, choć trochę nieufnie, kwestię organizacji imprezy, bo sama nie zdąży tego zrobić, w końcu będzie w Detroit...
Oli wydawał się trochę dobity, że wszystko pozostawiła mu na głowie...


Ale szybko poprawił mu się humor. Oznajmił jej, że nie może doczekać się rozkosznych zmarszczek, które niedługo pojawią się na jej twarzy. Spotkał się z morderczym spojrzeniem, a siniak na jego ręce już niedługo będzie miał szansę przybrać kolor dojrzałej śliwki....


Późnym wieczorem przyszła pożegnać się z chłopcami, ponieważ do lotu zostało jej już tylko kilka godzin. Frankie, wymęczony pewnie przez szkolną pedagog aka Mercury zdążył już zasnąć, więc tylko pocałowała go w czoło. Później mocno przytuliła do siebie Mike'a, zdradzając, że będzie za nim bardzo tęsknić... Gdy już miała wychodzić, rzucił jej pytanie czy lubi przypadkiem teatr. I wymusił na niej spektakl, na który oczywiście miała pójść z Olivierem.


_______________________________________________________

Chyba nie idzie mi najlepiej pisanie o rodzinie Sad


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Pią 21:00, 03 Sie 2012, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 21:32, 03 Sie 2012    Temat postu:

Idzie, idzie! I to bardzo dobrze! Very Happy Nie moge się doczekać następnej!

[link widoczny dla zalogowanych]
Teagan nie pasuje ta kiecka. :|

Czyżby dzieciaki próbują zeswatać Teasię i Oliego? Ale przecież ona będzie z Mortimerem... chcę go zobaczyć asap. :hamster_beautiful:

O.T. - Olivier.Teagan :>

Oraz krótki powrót Jane! Jak miło! Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 22:08, 03 Sie 2012    Temat postu:

Dzięki za komentarz, Mati. Very Happy

Cytat:
Oraz krótki powrót Jane! Jak miło! Wink

Dla mnie trochę nieciekawie się teraz o niej pisze. S**a próbowała podrywać Olivera... Myślałam, że zjem ją tam wzrokiem. :| Przecież według ustawień jest lesbijką...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Pią 22:09, 03 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 1:15, 04 Sie 2012    Temat postu:

Strasznie przyjemnie się czyta o takim sielankowym życiu Tea, Olivka i dzieciaków. Pisanie o rodzinie idzie ci genialnie, rly, nie masz się czym martwić. Very Happy
Oliver (czy Olivier? nie jestem pewna Very Happy) jest niemożliwy, a chłopcy tworzą świetny duet (zauważyłam, że oni - podobnie jak T. i O. - też się "dopełniają", jeden ma to, czego drugiemu brak; podoba mi się ta zasada dobierania jakiejś pary na zasadzie kontrastu Very Happy). Podziwiam Teagan za jej anielską cierpliwość, chociaż z drugiej strony mieć pod dachem takiego szaleńca (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) to sama przyjemność. Kto wie, co wpadnie mu do głowy? Very Happy
Tea, jak możesz być tak ślepa?! :hamster_rofl: Jestem za tym, żeby była z Oliv(i)erem i koniec! ;x
A te jej białe zakolanówko-pończochy są świetne. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 22:01, 04 Sie 2012    Temat postu:

Tak bardzo brakowało mi Jean. Bez powodu, ale strasznie ją lubię.
Szkoda, że Tea i Oli się nie zeszli, ale może ona pozna kogoś w czasie swojego wyjazdu, to całkiem prawdopodobne. W końcu się już starzeje. W sumie szybko... minęło tylko 9 relacji, a ona już będzie miała urodziny (niestety u mnie nie jest lepiej z Maksem i Jean).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rei
Kage Baba


Dołączył: 06 Kwi 2010
Posty: 1994
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z wnętrza siebie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 11:28, 07 Sie 2012    Temat postu:

Kurcze, ale mi się zaległości porobiły...

#7 - "Krawędź wiru z Sunset Valley – autorska wersja tornada Dorotki z Krainy Oz"

Relacja chociaż bardzo krótka, ma w sobie to coś. Pojawiło się w niej sporo zwrotów, które zapadły mi w pamięć i dodatkowo podkręciły pełen wątpliwości klimat relacji. Trzeba przyznać, że naprawdę potrafisz pisać i świetnie oddajesz uczucia simów, co widać na przykładzie Teagan.

Od dawien dawna nie lubiłam Hanka i chciałam, żeby wreszcie zginął i przepadł z relacji, a tu wszystko wskazuje na to, że się doczekałam. Od jakiegoś czasu możemy czytać o wątpliwościach Teagan, jej zmieniających się uczuciach i stosunku do Oliviera i Hanka oraz o jej czysto irracjonalnych zachowaniach, jak zamieszkanie z facetem, którego nie kocha. Ta relacja wnosi do tego wszystkiego takie uporządkowanie. Do Teagan w końcu dociera, że taki związek nie ma sensu i w całkiem efektowny sposób go kończy. Wreszcie się uwolniła od tego pacana, a jej kontakty z Olim stają się coraz bardziej... hm... intensywniejsze?

Frankie jest naprawdę cudny *-* Mały słodziak, aż oczu nie można oderwać i nie dziwię się, że Oli jest z niego taki dumny.

#8 - "Zmiany"

Przebolałam widok Hanka na samym początku relacji, ale mam nadzieję, że więcej mi tego nie zrobisz... ^^

Za to Oli bez koszulki wygląda bosko *-* Tylko czemu zmieniłaś mu fryzurę?! W tej poprzedniej wyglądał bardziej zadziornie i tak po swojemu, a w tej przypomina skrzata Jane...

Teagan chyba po prostu lubi, jak w jej życiu się coś dzieje i jest pełne komplikacji. Kojarzy mi się z osobą, która nawet mając przed sobą prostą i jasno wytyczoną drogę, szłaby poboczem - klucząc po różnych chaszczach, aby tylko jej życie było ciekawsze i nie wkradła się do niego monotonia. A tak, gdy wiele spraw się komplikuje zawsze ma czym zająć myśli i chyba nigdy się przez to nie nudzi. Widać, że żyje po swojemu i dobrze jej z tym, a o to w końcu w życiu chodzi.

Mimo tego, jaka Teagan i jej życie są poplątani, to jednak adopcją mnie zaskoczyłaś... Z jednej strony to do niej pasuje, ale z drugiej wydaje się być kolejną odskocznią od codzienności, jakby nowym wyzwaniem. Skoro zamieszkała już z Olim, to musiała znaleźć coś innego, co jeszcze bardziej odmieni jej dotychczasowe życie i częściowo pewnie przysporzy nowych problemów. A i zapomniałabym... powaliła mnie tekstem o utrzymanku...

Rozumiem Oliego i jego potrzebę dokładania się do rachunków. W końcu są tylko współlokatorami i nic dziwnego, że jego duma cierpi, zwłaszcza po nazwaniu go utrzymankiem. Nawet jeśli Teagan nie myślała o nim w ten sposób zabrzmiało to dość nieprzyjemnie i ciężko w takiej sytuacji nie myśleć stereotypowo, a poza tym, jak każdy dorosły facet chce być na swój sposób samodzielny. I za to należy mu się spory plus.

Cytat:
Z każdym kolejnym wschodem słońca, Teagan powoli odnajdywała "sens", którego zawsze desperacko poszukiwała, a który teraz był tuż przed jej oczyma. Na wyciągnięcie ręki.

Strasznie przypadło mi to zdanie do gustu... ma w sobie taką... nei wiem, jak to nazwać, ale zapada w pamięć i ma to coś, o!

#9 - "Plan O.T."

Przy poprzedniej relacji zapomniałam wspomnieć o fajnie przedstawionej przyjaźni chłopców, dlatego czynią to teraz. Btw. nie wiedziałam, że Franki już taki duży... no, ale ważne, że chłopacy fajnie pasują na przyjaciół i mimo wielu różnic świetnie się uzupełniają. I jeszcze ten ich niecny plan... po prostu mali geniusze. Zapowiada się ciekawie... bardzo ciekawie... ^^

Rodzinny wypad na ryby był genialnym pomysłem. I powiedzieć, że gdyby nie uparta i głupia gęś, jaką jest Teagan już dawno mogliby całą czwórką tworzyć zgraną i wspaniałą rodzinkę z może jeszcze jednym berbeciem u boku...

Chłopcy są genialni, normalnie nie wiem, co Oli by bez nich zrobił... chyba wciąż tkwiłby w epoce kamienia łupanego... ale nie, Teagan jest jednak jeszcze głupszą gęsią niż myślałam. No, co ona sobie wyobraża?! Mam ochotę ją solidnie trzepnąć krzesełkiem. Czy ona naprawdę jest taka ślepa, czy tylko udaje? I im dalej czytam, tym większą mam ochotę sięgnąć po krzesełko, a jednocześnie nie mogę się przestać z nich śmiać, a raczej z niej. Biedny Oli...

Cytat:
Chyba nie idzie mi najlepiej pisanie o rodzinie Sad

Caddy idzie Ci świetnie, naprawdę. Pojawia się wiele humorystycznych akcentów, świetnie ukazujesz relacje pomiędzy członkami rodzinki, a próby wyswatania starszyzny są boskie. Fajnie się czytało i mam straszną ochotę na więcej relacji w takim klimacie, a sądząc po Twoim tempie pisania, długo nie będę musiała czekać. Mam tylko jedno małe zastrzeżenie, mogą być jeszcze dłuższe


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 14:15, 07 Sie 2012    Temat postu:

Dzięki wszystkim za komentarze :*

Cytat:
Oliver (czy Olivier? nie jestem pewna Very Happy)

Tego nikt nie wie - to tak jak z Teagan aka Taegan Very Happy

Cytat:
A te jej białe zakolanówko-pończochy są świetne. Very Happy

Pierwsza, która nie zmieszała mnie za nie z błotem... A ja tak lubię ubierać simów jak dziwaków... Confused

Cytat:
Tak bardzo brakowało mi Jean.

*przeciąga* Jaa-aane!

Cytat:
Za to Oli bez koszulki wygląda bosko *-* Tylko czemu zmieniłaś mu fryzurę?!

Chciałam zaznaczyć, że przez dziecko, które musiało być zresztą niemałym szokiem, trochę się zmienił, jakby wydoroślał. Już nie może być tak nieodpowiedzialny jak było wcześniej, więc chciałam żeby chociaż odrobinę odzwierciedlał to także jego wygląd...

Cytat:
Kojarzy mi się z osobą, która nawet mając przed sobą prostą i jasno wytyczoną drogę, szłaby poboczem - klucząc po różnych chaszczach, aby tylko jej życie było ciekawsze i nie wkradła się do niego monotonia.

Idealna metafora. Very Happy

Rei, nie sięgaj po krzesełko, bo jeszcze przeze mnie Julcia się wkurzy. :<


Cytat:
Fajnie się czytało i mam straszną ochotę na więcej relacji w takim klimacie, a sądząc po Twoim tempie pisania, długo nie będę musiała czekać. Mam tylko jedno małe zastrzeżenie, mogą być jeszcze dłuższe

Ok! Very Happy Skoro nie macie z tym problemów to będą jeszcze dłuższe (ostatnia do tej pory była najdłuższa - ok 40parę zdjęć). Hm... a najszybciej uda mi się napisać relację raczej po wyjeździe Wodza. Może w sobotę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rei
Kage Baba


Dołączył: 06 Kwi 2010
Posty: 1994
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z wnętrza siebie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 14:40, 07 Sie 2012    Temat postu:

Cytat:
Już nie może być tak nieodpowiedzialny jak było wcześniej, więc chciałam żeby chociaż odrobinę odzwierciedlał to także jego wygląd...

Na to jestem w stanie przystać, chociaż nadal brakuje mi jego czupryny...

Cytat:
Idealna metafora. Very Happy

Naprawdę? Trafiłam? :hamster_redface:

Cytat:
Rei, nie sięgaj po krzesełko, bo jeszcze przeze mnie Julcia się wkurzy. :<

Ostatecznie mogę się wstrzymać... do sobotniej relacji...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 15:34, 07 Sie 2012    Temat postu:

Cytat:
Tak bardzo brakowało mi Jean.

Cyc, widać, że moja simka jest lepiej znana w twoim temacie niż Jane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 16:05, 07 Sie 2012    Temat postu:

Cytat:
Cytat:

Tak bardzo brakowało mi Jean.


Cyc, widać, że moja simka jest lepiej znana w twoim temacie niż Jane.

Przecież zacytowałeś sam siebie, głupku. :|


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 21:22, 07 Sie 2012    Temat postu:

Jejciu, szory Caddy, ale geniusz Tim nie zauważyła nowej relacji. Relacja była cudownie słodka Dzieciaki są nieziemskie. Padłam przy zdjęciu jak Oli wchodzi do pokoju chłopców. Takie same łóżka i piżamki - faktycznie jak szeregowi. Świetne oddanie ich reakcji ^^ A potem gif podsumowujący sytuację życiową Oliviera. Uwielbiam Cię za takie wstawki. Całe szczęście, że Teagan awansowała, bo z biednego Oliviera zostałyby strzępy.
Caddy napisał:
Tuż przed wyjściem z domu Frankiemu przypomniał się pewien fakt.
- Tato? - zagadnął.
- Hm?
- Nie masz jeszcze pseudonimu bojowego.

Padłam Frankie to ciągle mój ulubieniec.
Fajnie, że pojawiła się Jane. Szkoda, że biedną Teagan musiał męczyć widok Hanka. Ale malowanie wskazuje na to, że godzi się z przeszłością.
Podobała mi się końcówka Oli awansował (w końcu coś dla jego męskiej dumy!), a chłopcy dalej się nie poddają. Jedyny akcent, który wszystko niszczy to fakt, że Tea jest tak ślepa! To wszystko mogłoby się skończyć inaczej, gdyby wleciała w ramiona Oliviera. Chyba że walnęłaby mu i tak. Ech... Szkoda Byliby tak śliczną, śliczną parą

A pisanie o rodzinie idzie Ci świetnie! Dawno się tak nie uśmiałam jak przy maluchach. I nie współczułam nikomu tak jak Olivierowi. Mam nadzieję, że Teagan przejrzy na oczy i zrozumie, że go kocha. Więc szybko musisz napisać znowu


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 21:51, 07 Sie 2012    Temat postu:



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 19:31, 08 Sie 2012    Temat postu:

Luz, Tim. Very Happy I dzięki za komentarz!

Cytat:
Padłam Frankie to ciągle mój ulubieniec.

W takim razie chyba spodoba ci się, że w przyszłości będę nim głównie grała... Very Happy

Cytat:
A pisanie o rodzinie idzie Ci świetnie!

Dzięki, pocieszyliście mnie takimi słowami Very Happy

Relacja może będzie hm... w sobotę?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 5 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin