Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Zachowywanie równowagi w przyrodzie... #18 (20.10)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alexandre
Tarka


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 1203
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 10:57, 09 Sie 2012    Temat postu:

Komentarze jak zwykle hurtem i z opóźnieniem. Mam nadzieję, że wybaczysz, ale jak bym się nie starała- zawsze wychodzi tak samo...

#7 - "Krawędź wiru z Sunset Valley – autorska wersja tornada Dorotki z Krainy Oz"

Do Teagan wreszcie zaczęło docierać, na co się porwała. I jak bardzo było to bezsensowne i nieprzemyślane. I że czas najwyższy pozbyć się Hanka ze swojego życia- to ostatnie jest akurat naszym wspólnym pragnieniem. No dobrze, Tea zakończyła ten chory związek niejako w przypływie chwili, ale przecież już wcześniej czuła, że to nie to. Potrzebowała widać tylko odpowiedniego bodźca, a Hank dostarczył jej go aż z nadwyżką.

Mówiłam już, że Oli jest uroczy? Pewnie tak, ale nie zaszkodzi dodać jeszcze raz... O, i Teagan bardzo ładnie wygląda w tej fryzurze z początku relacji. To znaczy generalnie jest śliczna, ale w tym uczesaniu jakoś wyjątkowo mi się spodobała. A jeśli już o tym mowa- podziwiam, że tak często przebierasz ją i zmieniasz fryzury. Za to efekt jest świetny.

Urodziny Frankiego wypadły genialnie, szczególnie zaś reakcja Oliviera. Co prawda miło byłoby, gdyby pamiętał o urodzinach małego, ale to w końcu on... Czego ja się spodziewałam...

#8 - "Zmiany"

Po takim rozmarzeniu urokiem Oliviera, zaserwowałaś mi widok Hanka... No wielkie dzięki... Całe szczęście, że zniknął równie szybko, jak się pojawił. Stopień mojej irytacji związany z pojawianiem się tego sima rośnie z każdą relacją, strach pomyśleć, co będzie, gdy znów go ujrzę...
Widok Hanka nieco zrekompensował mi Oli bez koszulki, ale chwilę potem wyskoczyłaś z jego metamorfozą... Tak, myślę o tej nowej fryzurze... Ja... Ja... Ja wolałam tamtą, w tej nie wygląda jak taki prawdziwy Oli-Oli....

Jakby było mało wrażeń- Teagan wyskoczyła z propozycją przeprowadzki. A potem adopcja dziecka. Ta kobieta chyba naprawdę lubi, jak coś dzieje się w jej życiu. Jednak akurat te decyzje jestem w stanie zaakceptować, nie to co ta cała sprawa z panem na H....

Tekst o Olim w roli utrzymanka mnie powalił, ale miał też inne skutki- chęć dołożenia się do rachunków. Myślę, że to całkowicie naturalne i pewnie każdy głupio czułby się, gdyby żył na czyimś garnuszku, a już szczególnie, gdy mówimy o dorosłym facecie, w dodatku ojcu, który zamieszkał u kobiety. Męska duma i te sprawy- nawet w Olim musiały się odezwać.

I na koniec jeszcze sympatyczny fragment przybliżający nieco sylwetki obu chłopców. Niby taki krótki opis, ale już po nim nie sposób nie poczuć sympatii do tych dzieciaków. Zaś ostatni opis szczególnie mi się spodobał i w świetny sposób zakończył odcinek.

#9 - "Plan O.T."

Już w poprzedniej relacji zdążyłam poczuć sympatię do chłopców, ale teraz już całkiem podbijają moje serce- niecne plany knute przez pozornie niewinne osoby to coś, co uwielbiam i jest mi bardzo bliskie... A już tym bardziej spodobało mi się to knucie, iż jego cel był naprawdę szczytny i godny poparcia.

Pomysł z męskim wypadem na ryby również był całkiem udany. W dodatku przypomniało mi wyprawę, jaką urządził kiedyś Alan z synami. Nawet Mike przez tę fryzurkę przypomina nieco Laurenta. I tak popłynęły mi wspomnienia o starych relacjach... I uzmysłowiłam sobie też, jak wiele czasu minęło od tamtych wydarzeń... Ale wciąż bywam na forum, czytuję relację i czasem piszę własne, fajnie, że to się nie zmieniło Wink

Nie dość, że zdenerwowałam się gęsiowatością Teagan, to jeszcze musiałaś dowalić na koniec Hanka... Nie masz litości, Caddy... A Tea mam ochotę rąbnąć świecznikiem. Dużym, ciężkim, mosiężnym, żeby nie było wątpliwości. Ma taki skarb na wyciągnięcie ręki, a ona co... Ech... A przy takim Hanku nie miała żadnych oporów... I zrozum tu kobietę...

Cytat:
Chyba nie idzie mi najlepiej pisanie o rodzinie

Żartujesz? Twoje relacje czyta się świetnie niezależnie od tego, czy piszesz o niezależnej singielce, czy o zakręconej rodzince. Dobrze ukazujesz relacje między bohaterami, wstawiasz ich ciekawe przemyślenia, fabuła jest ciekawa, a i humorystycznych akcentów nie brak. Czego więcej?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 0:59, 11 Sie 2012    Temat postu:

Alex, dziękuję ci za komentarz, przeczytałam ale skomentuję rano, bo padam. :*


__________________________________________________________

Relacja #10 – "Kolorowe słowa."

(ponieważ jeszcze nie dzieje się nic złego Very Happy)



Chyba do obydwojga nie bardzo docierał jeszcze fakt, że mają już trzydziestkę na karku i już tego dnia bezlitośnie przybędzie im kilka głębokich zmarszczek naraz... Nie będą mieć szansy przyzwyczajać się stopniowo. Teagan panikowała na myśl jak zniesie to warstwa lipidowa jej skóry.


A Oliver... hm, właściwie jedyną sprawą, którą naprawdę się przejmował było jakieś, na oko 55 kg masy ciała, tańczące w rytm muzyki tuż przed nim. Kobieta o imieniu Teagan – najcudowniejszy zbiór białka w całym ekosystemie.


Nie minęło wiele czasu, gdy goście wymusili na solenizantach zdmuchnięcie świeczek. Na pierwszy ogień poszedł Olek.
(przez te wąsy wygląda tu jak jakiś francuz z poprzedniej epoki xd)


Tea zachwycała się cudownymi, błyszczącymi iskierkami, otaczającymi teraz Oliviera. Nagle zapragnęła podejść i dotknąć ich opuszkami palców, czując ich ciepło i elektryczne drgania....


Ale mina szybko jej zrzedła, a cały zachwyt wyleciał z niej jak z gumowego balonika, bo nagle przypomniała sobie, że za moment przyjdzie jej kolej. Zacznie się starzeć. Głebokie zmarszczki. Pierwsze siwe włosy. Bóle mięśni. Coraz mniejsza elastycznośc kości. A przede wszystkim jej biedna warstwa lipidowa!


Jeszcze stojąc tuż przy swoim torcie miała ogromną ochotę odwrócić się na pięcie i uciec stąd jak najdalej. Uciec od własnych urodzin i tych nagłych zmian, kótre za sobą niosą, a za którymi nigdy nie przepadała. Przemijanie było elementem w jej życiu, którego najbardziej się bała. No, może zaraz po cmentarzach w środku nocy, ale o tym później...


Zanim zdecydowała się z zamkniętymi oczami zdmuchnąć świeczki na torcie i pozwolić porwać się wirowi zdarzeń, syknęła Olivierowi skąśliwą uwagę o jego wyglądzie, bo najwyraźniej obrał sobie za główny cel rechotanie z jej przedłużającego się wahania. Momentalnie odchrząknął i wyprostował się jak strzała, po czym obdarował ją najpiękniejszym uśmiechem jaki do tej pory widziała na jego twarzy.


Kiedy w przyszłości przypominała sobie ten uśmiech, za każdym razem odkrywała w nim coś innego, kolejne niezwykłe uczucie, czy może trafniej: emocję. Jednak w tej chwili nie miała czasu na interpretowanie go. Obserwując na sobie te same iskierki, które wcześniej otoczyły Oliviera, zamiast dostrzec w nich piękno, odpędzała się od nich jak od komarów, zanim same całkowicie zniknęły...



_______________________________________________
4 lata w streszczeniu:






































(podziwiam samą siebie, że z ponad dwustu zmniejszyłam liczbę tych screenów do zaledwie dwudziestu...)

__________________________________________________




"Ten cholerny grat" – jak zwykł mówić Frankie na autobus podwożący ich pod szkołę, nigdy się nie spóźniał. Za każdym razem punkt ósma kierowca bezlitośnie trąbił na nich ogłuszającym klaksonem.



A on: Pogromca Dyrektora, Władca Stołówki, Naczelny Wódz Ogólniaka, Pierwszy, który oswoił bestię (szkolną pedagog aka Freddie Mercury) – LEGENDARNY Frankenstein Hedwig każdego ranka planował jak to cholerstwo uszkodzić. Niech go szlag, jeśli nie uda mu się w tydzień.


Cóż, co do "Planu O.T.", który wymyślili z Mike'iem jako dzieci, o dziwo zadział dopiero po jego oficjalnym anulowaniu.


Ojciec zabrał ich tuż po swoich urodzinach "na bok" (co w jego rozumieniu oznaczało sam środek kuchni) i oznajmił, że on "Kaptain Ziemniaczek Rudy Buraczek" przejmuje wyłączne dowodzenie nad tą misją.


Oczywiście Frank zarządał jakiegoś konkretnego powodu, dla którego miałby przestać knuć plany, więc Olivier oficjalnym tonem ogłosił, by szeregowi: "Czekoladka" i "Ognisty Helios" podążali za nim, po czym wymaszerował do akwarium, zdjął kurtkę i zanurzył rękę niemal po samo dno. Wyciągnął z niej rozgwiazdę, przyłożył do swojej piersi i widocznie zadowolony z siebie oznajmił:
- Bo jestem tu szeryfem.



.........wracając do czasów obecnych, ich widok nieustannie śliniących się, miziających, przytulających i szeptających do siebie coś na ucho, przyprawiał o mdłości nawet Mike'a.


- Tego nie przewidzeliśmy, szeregowy "Czekoladko"... - zaczął Frankie z udawaną powagą. - Może czas na wprowadzenie planu "RDiSS" (Rozpocząć Dywersję i Spieprzać Stąd)?
- Dorośnij, stary.


Na swój sposób wciąż uciekał - w dźwięki gitary, którą dostał na urodziny od Teagan i Oliviera. Był dobry... był cholernie dobry jak na piętnastolatka.


Z kolei Mike miał cholernie dobre wyniki w nauce. Gdyby tylko chciał, mógłby zdawać do najlepszych szkół w kraju. Ale zdecydowanie uczepił się Sunset Valley. Nie sądził, by potrafił znaleźć do tego motywację z dala od Mamy, Oliviera i tego rudego głupika, jego brata.


Wyłącznie sam nauczył się run i łaciny, po czym szpanował przed dziewczynami (bo na facetów to nie działało, a ci również go interesowali) wypożyczaniem łacińskich księg z runicznymi dopiskami. Poza tym motywem, łacina będzie mu niezbędna na medycynie, na którą planował się wybrać po liceum.


Cóż, nastał również najwyższy czas, gdy Teagan spodziewała się swojego pierwszego, biologicznego dziecka. Pomimo ciąży nadal starała się nie zaniedbywać swoich obowiązków w pracy, a z telefonem nie rozdzielała się prawie nigdy.


Olivier, co było łatwe do przewidzenia, totalnie stracił głowę dla swoich "dwóch dam", jak zaczął nazywać Teagan i swoją przyszłą córkę – Ceilę Jaquenettę Desdemonę Beatrice Olivię I Wspaniałą.


Bo przecież urodzi mu się córka. Wciąż powtarzał, że jego instynkt tacierzyński mówi mu, że mała będzie śpiewała najpiękniejsze arie operowe w najlepszych miastach na świecie. Ewentualnie zajmie się badaniami naukowymi nad samolotami działającymi na światło.


A Teagan uparła się, że urodzi się jej syn. I tak samo uparcie trzymała się swojego stanowczego sprzeciwu co do nazwania dziecka przestarzałymi imionami z dzieł Szekspira.


Wystarczy, że skrzywdził biednego Franka nadając mu prawne imię Frankenstein. Chociaż Frankiemu nigdy jakoś specjalnie to nie przeszkadzało... Może nawet podobało. Pierwszy raz pomyślała o genach jakie może przekazać dziecku Olivier i doszła do wniosku, że powinni zrobić z nimi wywiad do programu "Niezwykłe osobniki rasy ludzkiej".


Prowadzenie spotkań podczas zaawansowanej ciąży i zaplanowanego rozwiązania za kilka dni? Czy to w ogóle ma znaczenie, gdy fascynacja marketingiem przybiera formę niemal fiksacji, a może nawet uzależnienia?


Ma. Jeśli nie chcesz skończyć rodząc w zupełnie niespodziewanym momencie.


Cóż, gdyby (były) Prezes Ćwir i jego syn nie wjechali akurat na (zupełnie pusty zresztą parking) z pewnością skończyłoby się na doczołgiwaniu do recepcji, a później spowrotem, a nie na to był teraz czas. Właściwie nie było żadnego czasu...


Olivier jechał przez całą drogę do szpitaal na syrenie, a do Mortimera, który go zawiadomił, że jego kobieta jest już na porodówce zdołał wydusić tylko pełne przejęcia słowa "Olivia. Pierwsza. Wspaniała. Cóóóóórka". Dalej nie dochodził do siebie gdy Morti prowadził go do poczekalni, ostatecznie decydując się z nim zostać ze względu na jego stan.


Minął tydzień i Teagan spowrotem była w domu, już z małym. Miała syna – Nikolaia. Przez pewien czas naprawdę bała się zasnąć, by Olivier nie wymknął się jej i potajemnie zmienił jego imię na Solinus Belarius Balthazar, jak sugerował Oli kilku...set krotnie.


Pozostał Niko. Teagan lubiła przyglądać się jak Olivier się nim zajmuje. Jakie stroi do niego miny, w jaki sposób go rozbawia, jak obydwoje wspólnie się śmieją...


I coraz silniej rosła w niej sprzeczność dążeń. Nie potrafiła, wydawało jej się, że nie była w stanie porzucić swojego obecnego stanowiska, ale to było jedynym wyjściem. Chciała być obecna w życiu dziecka, ale praca była dla niej prawie wszystkim...


Co okazało się najgorsze, gdy jej urlop macierzyński bardzo szybko zmierzał ku końcowi, a Nikolai rósł w mgnieniu oka, stało się coś nieprzewidzianego. Zdecydowanie gorzej się czuła, jej zdrowie zdawało się być kolosem stojącym na drewnianych nogach, które zresztą nie sprawiały wrażenie stabilnych...


Jednak Tea wciąż odkładała wizytę u lekarza. Bała się usłyszeć diagnozę, chociaż dobrze wiedziała, że postępując w ten sposób – czyli biernie trwać w zawieszeniu, nie prowadzi do niczego, a może nawet zaprowadzić ją do czegoś złego. Wciąż odkładała to myślenie na "później", bo wciąż było jakieś nowe "później", mimo, że jej zdrowie coraz intensywniej podupadało.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Sob 1:22, 11 Sie 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
neonka
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 579
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 1:20, 11 Sie 2012    Temat postu:

Przyznam od razu, że nie nadrabiałam poprzednich relacji. Może kiedyś się za to zabiorę. :P
Jeśli jednak chodzi o tę, to mi się podobała. Nie muszę Ci chyba mówić, że fajne piszesz, bo to "oczywista oczywistość". ;) I czuję nadciągający dramacik, ojojoj. Czy tylko ja urządzam moim simom sielankę? :P
W każdym razie czekam na kolejną część. ^^

btw. bardzoooooo ładni simowie ^-^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 11:16, 11 Sie 2012    Temat postu:

Nie wierzę w to żebyś zrobiła Tea coś złego, nawet ja powstrzymałem się od zabijania simów od (10 relacji!).
Fajnie, że mają dzieciaka, dziwi jednak fakt, że Oli chciał córkę. Przecież wszyscy ludzie chcą mieć syna.
Oliverowi nie pasuje ta fryzura, jest dla niego zbyt poważna :P
Cieszę się, że Tea zmieniła grupę wiekowa i nauczyła się nie nosić tych strasznych skarpet.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matryoshka



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Paris, France
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 12:48, 11 Sie 2012    Temat postu:

Tak, tak, tak! Nowa relacja! :3

Z podobnym rape-facem zabrałam się do czytania. W twoich relacjach jest coś tak... magicznego, że nie mogę się od nich oderwać, choćbym chciała (a nie chcę, bo po co mam sobie odbierać tę przyjemność? Very Happy).
Ucieszyłam się jak głupia, kiedy w koooooońcu zobaczyłam Tea i Olivera razem. Nie mogło być inaczej, ale mimo wszystko dopuszczałam do siebie myśl, że zwiążesz ją z kimś innym... Nie! Tego bym nie przetrawiła, choćby to był Mark Foster we własnej osobie. Teagan musiała być z Olim i koniec kropka. Very Happy
Na wzmiankę o łacinie przeszedł mnie dreszcz... Przypomniałaś mi o moim nauczycielu, który jeszcze przez ten rok będzie nas pytał o nasze libido i katował standardowym tekstem o hindusie i brudnych wodach Gangesu... :|
Dobra, koniec off-topu. Mike aka Czekoladka rozczula mnie za każdym razem, kiedy na niego patrzę, a Frankie... cóż, Frankie jest boski i tego się trzymajmy. Very Happy
Ale Teagan nie może strać się nic złego... Kto zajmie się małym Nikolaiem? Kto utrzyma w ryzach Olivera? Nie i koniec, niech się zestarzeje, ogląda jak dorastają jej synowie, wnuki... Zasłużyła na sielankę. :hamster_cry:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Sob 14:46, 11 Sie 2012    Temat postu:

RELACJA KAAAAAAADY! <3

Przecież Teasia będzie miała jeszcze córę, jest w ciąży! :hamster_beautiful:

Ładnie jej w tej ostatniej sukience (też ją mam w grze! Very Happy , tak poza tym, to kiedyś cie o bluzkę Tei pytałem, sam znalazłem^^). Gdy spostrzegłem, że nagle czytam czytam, a tu koniec, krzyknąłem głośne nie! oczywiście czuję niedosyt. :<
No paczcie, a jednak będzie z Olim.. W sumie , to się cieszę. Życzę im szczęścia! Jestem bardzo ciekawy jak potoczy się dalej ich życie, czy będzie istną sielanką, a może na odwrót? Dalej będziesz grała Mik'em, Nikolaiem (jestem na tak!), córą Teasi czy Frankiem?

CZEKAM NA NOWĄ RELACJĘ, proszę szybkoo. :hamster_inlove:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mâttéo. dnia Sob 14:48, 11 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 16:28, 11 Sie 2012    Temat postu:

Nieziemska relacja Uwielbiam to jak piszesz. Wszystko wychodzi jakoś tak naturalnie. Uwielbiam Oliviera I naprawdę się boję o te geny, które przekazał synkowi. Przy przyspieszonym fragmencie chciałoby się powiedzieć "4 lata i 2 zmiany koloru włosów później" Wink Oli i Teagan cudownie razem wyglądają, cieszę się, ze nareszcie są razem. A sposób w jaki Olivier zakończył misję synów... padłam. Kocham o jeszcze bardziej Mike wygląda poważnie jak na swój wiek. Może to przez fryzurę. Ale biorąc pod uwagę jego planowaną przyszłość to w sumie dobrze. Nie mogę się doczekać aż przedstawisz jakąś jego dziewczynę (albo chłopaka). Teagan do twarzy z ciążą, powinna w nią częściej zachodzić, bo przecież nie zrobisz jej krzywdy. Dobrze, że urodził się Nikolai, bo zastanawiałam się jak mam nazywać maleńką ^^ Zachowanie Oliviera, kiedy dowiedział się, ze Tea rodzi jest rozczulające Fajnie im z dzidziusiem. Długo na to czekali. No może Oli nie aż tak, bo miał Frankiego.
Mam nadzieję, że wiesz, że musisz szybko znowu napisać? Końcówka relacji jest baaardzo niepokojąca, tym bardziej, że "jej zdrowie coraz intensywniej podupadało" brzmi gorzej niż "czuła się coraz gorzej", bo jest bardziej obiektywne i wskazuje, że faktycznie chcesz jej coś złego zrobić. Nie wolno tak. Nie, nie, nie. Napisz szybciutko


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 17:25, 11 Sie 2012    Temat postu:

Dziękuję wszystkim za komentarze!


Cytat:
Nie masz litości, Caddy...

Wybatrz...

Cytat:
dziwi jednak fakt, że Oli chciał córkę. Przecież wszyscy ludzie chcą mieć syna.

Ignorant... A Olivier przecież ma już dwóch synów. Wink

Cytat:
No paczcie, a jednak będzie z Olim..

Twisted Evil A kto to zagwarantował?

Cytat:
Dalej będziesz grała Mike'im, Nikolaiem (jestem na tak!), córą Teasi czy Frankiem?

W dosyć odległej przyszłości będę grać głównie Frankiem i Niko. Wink


Dzięki Alex za podniesienie mnie na duchu. :*
Rozumiem, Padre. Very Happy I bardzo się cieszę, że ci się spodobało!
Ja też nie widziałabym tej dwójki osobno, Matryoshko... Starałam się jakoś inaczej to rozegrać, ale nie miałam serca. Very Happy Przepraszam za przypomnienie o nauczycielu... :< (mój od łaciny był całkiem spoko).
Sorka Mat, myślałam, że teraz długość będzie idealna... :<
Timi, postaram się. ^^


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Sob 17:28, 11 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 1:25, 12 Sie 2012    Temat postu:

Zaskoczę chyba wszystkich (a nawet samą siebie), ale mam dla was kolejną relację Smile :

Relacja #11 – "Początek schodów, które umykają spiralnie z pola widzenia."

http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=ISz-RZXZaLE
-> zamiast cytatu, idealna piosenka. Wink



Kiedy objawy choroby zaczęły być coraz bardziej alarmujące, Teagan niechętnie zmusiła się do wizyty u lekarza. A on, opierając się na danych z wywiadu przeprowadził RTG klatki piersiowej, EKG i gazometrię krwi tętniczej, a później dodał do tego jeszcze USG naczyń, echokardiografię, scyntygrafię perfuzyjną, tomografię komputerową i arteriografię, niemal doprowadzając ją tym do szaleństwa (a budżet państwa do kolosalnych długów). Skończyło się na tym, że spędziła w szpitalu cały boży dzień, a Olivier, Frankie i Mike niecierpliwie jej wyczekiwali (ponieważ zabroniła im iść z nią).


Kiedy w końcu się pojawiła, nie powiedziała im wszystkiego co usłyszała. Uświadomiła ich tylko, że wykryto u niej zatorowość płucną i póki heparyna niefrakcjonalna będzie bronić ją przed sytuacją alarmową, może spokojnie przebywać w domu. I jest możliwość, że trwale się wyleczy.


Przy okazji lekarz uświadomił ją, że jest w drugiej już ciąży. Olivier dał upust swojej radości radośnie wykrzykując "Teraz będzie dziewczynka!", a chłopcy tylko wymienili spojrzenie. Nie była w stanie teraz powiedzieć im, że ciąża nie działa na jej korzyść, ponieważ zakrzep w jej tętnicy może przez to znacznie się powiększyć. Kiedy powiedział jej to lekarz, zastanowiła się chwilę i odpowiedziała:
- Jakich powikłań mogę się spodziewać?
- Cóż, najczęściej jest to ropień płuca, zawał serca w połączeniu z krwiopluciem oraz... śmierć. - odrzekł szczerze, lecz przyciszonym głosem, decydując się jej nie okłamywać, jak przysięgał, zostając lekarzem.


Nic więc dziwnego, że była przygaszona i szykowała się na najgorsze. W tamtym okresie wyglądała przynajmniej na dziesięć lat starszą niż była w rzeczywistości, kiedy snuła się bez celu po domu, wyobrażając sobie przyszłość bez jej obecności.


W końcu nadszedł dzień kiedy konieczna była hospitalizacja. Teagan wciąż bezlitośnie bębniły w głowie słowa jej lekarza: "Każdy zator płucny należy traktować jako chorobą zagrażającą życiu."


Pod jej nieobecność małym Niko zajmował się głównie Mike, ponieważ Olivier, który zdążył się już domyślić, że Teagan nie powiedziała mu wszystkiego, bardziej przypominał smętne widmo, niż osobę zdolną do zaopiekowania się małym dzieckiem.


I choć chłopcy byli w równym stopniu zaniepokojeni Olivierem, jak i Teagan, wykorzystywali tę sytuację na masowym, notorycznym zamawianiu pizzy. :P


I starając się totalnie nie zwariować, starali się przebywać wśród ludzi. Tym razem do domu naprzeciwko wprowadził się ktoś nowy, więc wykorzystali sytuację, uciekając od domu przesiąkniętego lodowatą pustką, czasem tylko przerywaną płaczem małego dziecka.


Okazało się, że ich sąsiadami zostały dwie bliźniaczki w ich wieku oraz ich wydająca się nie być przy zdrowych zmysłach matka, która opowiedziła im, że wróży z ciał martwych zwierząt. Nawet zdradziła, że to jest źródłem jej zarobków oraz fachową nazwę tej hm, czynności, ale chłopcom szybko wyleciała ona z głowy, woleli bowiem towarzystwo jej córek.


Frankiemu w oko wpadła Cuahli, dziewczyna, która nie wyglądała na jedną z tych poukładanych, uprzejmych dziewczyn bez cienia asertywności w duszy. Zdecydowanie było w niej coś interesującego.


A jeśli chodzi o Mike'a, cóż... Gabriela, druga bliźniaczka bardziej go odpychała niż zainteresowała, ale wolał jej bezsensowną paplaninę o najnowszej wiosennej kolekcji Dolce & Gabbana niż jej matkę, wyglądającą na chętną do opowiedzenia szczegółów wróżenia z wnętrzności szczura...


Z kolei Cuahli ciekawił Mike, którego chciała zresztą bliżej poznać, ale Frankie skutecznie jej to uniemożliwił, rozpoczynając rozmowę o zespołach rockowych i dając niezłą pokazówkę na jej gitarze (która skwitowała to prychnięciem i stwierdziła, że Jasum – jej gitara, miała już lepszych właścicieli od nastolatka z rozdętym ego).


Pomimo ciągłych sprzeczek i nieustannego przekomarzania się, on i Cuahli stworzyli całkiem niezłą paczkę przyjaciół (wraz z Mike'iem, który świecił za nich oczami, gdy kolejny raz wpadli w jakieś kłopoty...). Najbardziej polubili wspólne przejażdżki po zmroku w Sunset Valley. Wtedy znajdowali się w trochę innym świecie niż tym, który znali na co dzień i całkowicie wyluzowani byli zaabsorbowani niekończącymi się nocnymi rozmowami.


Ich najczęstszym przystankiem (gdy zaczynali żałować już paliwa) był cmentarz, który nazywali "Smętarzem" – kolejnym "innym światem", który razem odkrywali.


Katakumby także nie były im straszne. Właściwie to znajdowali dziwną przyjemność we wpadaniu w gęste pajęczyny, brodząc stopami po kostki zamoczonymi w wodzie znajdującej się na posadzce gdzieś w podziemnych tunelach.


A kiedy i do tego się przyzwyczaili, potrafili już prowadzić całkowicie swobodne pogawędki ze zmarłymi duszami. Tę czynność nazywali "Powrotem do przeszłości" lub "Wehikułem czasu", ponieważ duchy zwykle miały ogromną potrzebę podzielenia się historiami, które przeżyły za życia...



________________________________________________




Któregoś dnia Olivier w dniach przypływu radości z powodu polepszającego się stanu zdrowia Teagan, której już pozwalali na kilkudniowe "przepustki" ze szpitala, zwierzył się Mike'owi, że gdy to wszystko się skończy, wezmą ślub. Bo oświadczyć się już zdążył – przy szpitalnym łóżku.


I któregoś dnia ten dzień rzeczywiście miał miejsce. Zdawało się, że choroba zbliża się już ku końcowi, a zdrowie małej Ali w brzuszku Tea dobrze rokowało, więc w ich ulubionej porze – w zaciszu wieczornego dnia odbyła się cicha ceremonia. Miała bardzo delikatną atmosferę, ale była przesycona pewnością uczucia tej dwójki.


Nikt jednak nie przewidział, że w tym cudownym dniu zdarzy się coś o zupełnie odmiennym charakterze – coś tragicznego. Chociaż słowo "tragedia" może niezbyt trafnie określało to zdarzenie, ponieważ było zupełnie naturalne, przewidziane, spokojne, nieodwracalne.


W dniu ich ślubu ze świata odeszła jedna z ważniejszych osób w zawężonym ostatnio przez szpital świecie Teagan. Nową, wielką przygodę po drugiej stronie rozpoczął Gwidon Ćwir.


Olivier z bólem serca wyszedł z pokoju, ale ona uparła się, że chce zostać sama. Nie mógł jej odmówić, mimo, że działał wbrew sobie. Poza tym dostał nagłe wezwanie z komisariatu.
Wymarzony dzień ślubu.


Aliyah urodziła się tydzień później jako wcześniak, nic jednak nie wskazywało na to, że choroba Teagan jej zaszkodziła. Nie była zaraźliwa, ale spory zakrzep w głównej tętnicy nie rokował najlepiej dla noworodka.



________________________________________________





Czas biegł nieubłaganie, jednak w tym wypadku działał na korzyść rodziny Hedwig. Teagan czuła się lepiej, mimo, że wciąż była skazana na przyjmowanie leków. A słodka mordka Niko, który zdążył zmienić w tym czasie grupę wiekową działała bardziej leczniczo niż heparyna.


Chłopiec był tak niemożliwie uroczy, że człowiek instynktownie miał się na baczności. Teagan na taką reakcję i niedowierzanie w temperament jej synka reagowała wzruszeniem ramion i słowami:
- Ma geny ojca.


Jedynym problemem, który notorycznie sprawiał, było ogromne samozaparcie przed zaśnięciem spokojnie w łóżeczku. Potrafił doprowadzić swoim zachowaniem na granicę wykończenia zarówno psychicznego, jak i fizycznego...


Ale kiedy już zamknął oczka, na powrót wyglądał absolutnie niewinnie i uroczo. Zupełnie jak mały aniołek.


Pozwalał zajmować się sobą każdemu, jednak mimo wszystko jego ulubieńcem pozostawał Frankie (któremu jakoś nie spieszyło się do zajmowaniem się małym bratem).


Poza tym, ostatnio miał niemałe problemy ze zdaniem egzaminów kończących rok... Miesiące całkowitej wolności dopiero teraz dawały o sobie boleśnie znać.


Mike także nie był wyjątkowo usatysfakcjonowany swoimi wynikami (pomimo, że były bardzo wysokie).


Jednak jego zmartwieniem nie była możliwość powtarzania roku, jak w przypadku brata, tylko możliwość zajęcia drugiego miejsca w tabeli wyników szkolnych. To sprowadziło go na dno rozpaczy...


- W liceum byłaś mistrzynią w krzywych II stopnia w ujęciu analitycznym?


- Chcesz się przekonać?


Tak więc kiedy interpretowali równania drugiego stopnia z dwiema niewiadomymi, Teagan niepewnie przysłuchiwała się co zamierza Olivier ucząc dziecko słowa "Mózgi".
Wszystko wyjaśniło się, gdy mały po pewnym czasie nieustannie zaczął powtarzać to słowo, a zadowolony z siebie Olivier dumnie wypiął pierś i odrzekł:
- Mam najbardziej uroczego zombie, jaki chodził po tej planecie.



________________________________________________




Wszystko zdawało się zmierzać w jak najlepszym kierunku. W czerwcu okazało się, że obdwaj zdali egzaminy (Frankie ledwo, a Mike najlepiej), a jakby tego mało, Frankie otrzymał propozycję akustycznego koncertu na scenie w Sunset Valley. Nie mogło iść lepiej.



"Porcelanowy manekin ze zniszczoną skórą
Obawia się ataku
Chciwa sfora unosi swych wojowników
Niosą wszystko, czego im brakuje
Zakrzepł płyn, który wysączył się z pęknięcia..."


(sorka, musiałam wpleść tutaj ten tekst, po prostu musiałam Very Happy a sponsorem zdjęcia była Meel Sensei - "audycja zawierała lokowanie produktu")



Pomimo wciąż doskwierającej duszności, kaszlu i czasami bólu w klatce piersiowej, Teagan w kółko powtarzała jedno zdanie: "Jest coraz lepiej", gubiąc się już w tym czy bardziej zależy jej na pocieszeniu domowników czy siebie samej.






________________________________________________

Przepraszam. Jestem zła. Tak, to prawda, jestem okropna. Kilkukrotnie dopadała mnie myśl, by pozbawić ją życia i nadal mnie dopada. To wszystkie moje grzechy i jestem gotowa nawet nie przyjmować rozgrzeszenia i odejść w niepokoju.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Nie 1:57, 12 Sie 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Nie 10:34, 12 Sie 2012    Temat postu:

Ja nie wiem co mam powiedzieć. :| Myśl o tym, że Teasia może umrzeć nie ze starości jest dołująca, ale widać, że ma oparcie w Olim i dzieciach. Niko jest prześliczny, przesłodki i wgl. :3 A Ali.. jeszcze się zobaczy, na pewno nie będzie potworkiem.
____________________________________________________

to jak na razie moja ulubiona relacja. Z niecierpliwością czekam na kolejną :hamster_inlove:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mid
bÓka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 830
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 13:23, 12 Sie 2012    Temat postu:

Yaaaaay...

Muszę się zgodzić z Matem- to Twoja najlepsza relacja!
Jest taka wzruszająca, zachwycająca.. brakuje mi odpowiedniejszych epitetów. Rodzina Hedwig jest wspaniała, każdy wnosi do niej coś pięknego, a teraz jeszcze urodził się (zapewne) mały aniołek Ali.
Nie chcę żeby Teagan umarła... Proszę,proszę,proszę. Nie może jej zabraknąć, bo kto ogarnie tylu facetów?!
Niko jest słodziutkiiiiiiiiiiiiiii! i dopiero w tej relacji zauważyłam, że Mike ma takie piękne oczy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tynn
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 01 Kwi 2010
Posty: 1540
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wapno
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 15:42, 12 Sie 2012    Temat postu:

Ja również zgadzam się z tymi dwoma matołkami tam wyżej - najlepsza relacja! Tak się przez nią płynęło, jak bambusową tratwą przez zayebiście spokojny ocean :hamster_love:

I mimo, że jestem zła na Ciebie przez sama wiesz co, to muszę przyznać, że wyszło genialnie.

Ale wrócę na chwilę do przedostatniej, której nie zdążyłam skomentować. I będę tu szczera - nie lubię przeskoków :| Zwykle niszczą atmosferę i muszę się od nowa aklimatyzować do nowej sytuacji. Przy czym liczyłam na jakieś głębsze opisy miłości Oliviera i Tea, bo przez ten przeskok w ogóle jej nie zauważyłam.

No, to takie krótkie słowo krytyki. Oczywiście nie odbieraj tego tak, że mi się cała relacja nie podobała, oj nie nie, bo oczywiście momenty urodzin, ciąży, narodzin itd. były przednie.


Musiałaś go odchudzić? xd

Dobra, wracam do najnowszej relacji.
Jakoś nie przypadły mi do gustu bliźniaczki, nie wiem, może trochę Cuahla, bo ma fajne imię i chyba odegra większą rolę w życiu obu chłopców.

Dzień ślubu był smutaśny :< ale i tak dość długo się Gwidon trzymał, w końcu ile relacji temu stał się dziaduśkiem.


Tu wygląda jak nastolatka :O

Ale dalej....


W co ty ją znowu ubrałaś xd

Nikuś jest przeuroczy, aw jeeeaa <3 i wcale nie wygląda na diabełka. Chcę zobaczyć Ali jako bobasa


Cytat:
"Porcelanowy manekin ze zniszczoną skórą
Obawia się ataku
Chciwa sfora unosi swych wojowników
Niosą wszystko, czego im brakuje
Zakrzepł płyn, który wysączył się z pęknięcia..."


To się odnosiło jakoś do relacji czy dodałaś tak sobie, jak ja czasami ładne zdjęcia El? xd

Moja reakcja, gdy pierwszy raz napisałaś, że Teagan się źle czuje:


Ale później zaczęła zdrowieć


Ale na końcu znowu dałaś przepełniony wątpliwościami tekst


W każdym razie, gdy ją zabijesz...


To kiedy następna relacja?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Nie 17:03, 12 Sie 2012    Temat postu:

Chyba w poprzednim komentarzu napisałem, że style Tea się poprawił. Po tej relacji zmieniam zdanie.
Paczka znajomych super pomysł, obstawiam, że Mike nie będzie z tą na C, ale ta druga jest chyba nawet ładniejsza.
Jak mogłaś dać im na ślub czarne balony?! To miała być zarazem stypa dla Tea?
Wgl. nie martw się, ja planowałem pozbawić życia moich simów już kilka razy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 18:35, 12 Sie 2012    Temat postu:


Dziękuję!

Mat, Mid, Wodzu - w moim wypadku to było dotychczas najprzyjemniejsze pisanie relacji, więc chyba muszę się z wami zgodzić...
Midi, rzeczywiście błękitne tęczówki przy czekoladowej karnacji dają niezły efekt. Very Happy
Cytat:
Tak się przez nią płynęło, jak bambusową tratwą przez zayebiście spokojny ocean

Cieszę się! Cool Dla mnie pisanie jej było uczuciem, które porównałabym do widoku delikatnych refleksów światła na perlistych skrzydełkach ważki o wschodzie slońca.
Co do mojego biednego Frankensteina... tak, musiałam go odchudzić, bo jego żałosny wygląd palił moje oczy... Nie rozumiem co ci nie pasuje w ubraniu Tea... Wygląda nieźle.

Cytat:
To się odnosiło jakoś do relacji czy dodałaś tak sobie, jak ja czasami ładne zdjęcia El? xd

Och, oczywiście, że się odnosiło! To prawdziwie idealne słowa opisujące sytuację w relacji! (Oraz pochodzą ze starego kawałka Genesis)
Już wyjaśniam:
Cytat:
"Porcelanowy manekin ze zniszczoną skórą

Tea i jej warstwa lipidowa skóry, która ucierpiała

Cytat:
Obawia się ataku

Drży przed tym do czego jestem zdolna...

Cytat:
Chciwa sfora unosi swych wojowników

Ogólniak wspierający odwagę Franka i Cuahli

Cytat:
Niosą wszystko, czego im brakuje

Swoim poparciem chronią ich wspólny świat, który stworzyli sobie nawzajem

Cytat:
Zakrzepł płyn, który wysączył się z pęknięcia..."

Zakrzep istniejący w głównej tętnicy Teagan, który powstał na wskutek urazu mechanicznego.



Cytat:
To kiedy następna relacja?

Szaleję za twoimi komentarzami!

Krzysiu, zgadza się - rozwalam system.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Alexandre
Tarka


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 1203
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 12:00, 13 Sie 2012    Temat postu:

Ledwo co nadrobiłam 3 relacje, to już napisałaś 2 kolejne. Nie masz litości. Chociaż... z drugiej strony... bardzo mnie to cieszy, bo przynajmniej oznacza to więcej świetnego tekstu do czytania

Relacja #10 – "Kolorowe słowa."

Tea najbardziej martwi się o swoją warstwę lipidową skóry, Oli nazywa ukochaną zbiorem białka, najcudowniejszym w ekosystemie, ale wciąż zbiorem białka... Caddy, jesteś niesamowita ^^ Ale cóż poradzić, ludzi w okolicy trzydziestki nachodzą widać dziwne refleksje. Żeby tylko jeszcze coś z nich wynikło... Chociaż Tea twierdzi, że nie lubi nagłych zmian. A wydawało mi się, że jest właśnie mistrzynią podejmowania spontanicznych decyzji, które mają duży wpływ na jej życie- choćby te przeprowadzki.

Aż 4 lata w pigułce? I to takiej naprawdę mini-mini pigułce? Trochę szkoda, bo w ten sposób praktycznie ominęły nas, czytelników, lata późnodziecięce i wczesnomłodzieńcze chłopców, a także rozkwit miłości Teagan i Oliviera, na który tak długo czekałam... Bo gdyby to jeszcze były takie zupełnie nic nie wnoszące lata... Fajnie, że zamieściłaś chociaż zbiór zdjęć, ale to nie to... Alex jest zawiedziona pominięciem tego elementu i nic na to nie poradzi, bubu.


Ale za to w reszcie nie ma się już do czego przyczepić. Teraz już przybliżał bardziej sylwetki chłopców i podtrzymuję, że nie sposób ich nie lubić. Obaj mają w sobie coś, co wzbudza sympatię. Co prawda musieli skończyć knucie, ale Olivier przejął dowództwo w tak fantastyczny sposób, że nawet nie mam mu tego za złe ^^ Tylko z tymi imionami dla dziecka mógł przystopować... Szczególnie, że coś nie wyszło z córeczką... Tylko co ma znaczyć ta końcówka relacji?!

Relacja #11 – "Początek schodów, które umykają spiralnie z pola widzenia."

Już sama początek nie zabrzmiał zbyt optymistycznie. Cały ten medyczny bełkot zazwyczaj nie wróży nic dobrego, tak zresztą było i tym razem. Oczywiście kolejna ciążą była radosną informacją, ale ze względu na stan zdrowia Teagan... I ta ewentualna śmierć... Aż nie wiem, jak skomentować to, co zrobiłaś...

W tym wszystkim znalazło się jednak miejsce na zwykłe zajęcia młodzieży. Pojawiły się bliźniaczki, jak widać bliźniacze tylko z daty urodzenia i częściowo wyglądu. Plus za to, że pozwoliły wyrwać się chłopcom z domu i nie zamartwiać się, ale na razie nie potrafię jeszcze stwierdzić, czy właściwie polubiłam je, czy może też nie.

Cieszę się, że Tea i Oli w końcu pobrali się, szczególnie że sytuacja jest taka, a nie inna. W ich przypadku była to oczywiście tylko czysta formalność, bo przecież już tak wiele przeszli i od dawna żyją razem, ale zawsze to taki miły symbol. Szkoda tylko, że akurat w takim dniu spadła na bohaterów wiadomość o śmierci Gwidona.

W końcu doczekali się córeczki, i to zdrowej, i na pewno także ślicznej i uroczej- w końcu te geny Oliviera. Niko faktycznie ma przesłodką mordkę, potrafiłby chyba rozczulić nawet największego twardziela.

Tylko to widmo choroby Teagan...

Caddy, to była naprawdę fantastyczna relacja i zdecydowanie widać po niej, że przyjemnie Ci się ją pisało. Co prawda bardzo niepokoi mnie przyszłość bohaterów, a przede wszystkim oczywiście Tea, ale muszę przyznać, że świetnie rozwijasz fabułę. Czekam na kolejną relację i mam nadzieję, że może tym razem uda mi się wyrobić z komentarzem tak, aby dotyczył tylko jednej relacji Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 6 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin