Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Zachowywanie równowagi w przyrodzie... #18 (20.10)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 1:20, 04 Maj 2012    Temat postu: Zachowywanie równowagi w przyrodzie... #18 (20.10)

Tytuł podczas czytania rozjaśni się, także spokojnie. Enjoy the music.


#1 - "Geneza"


Nazywam się Teagan. Miesiąc temu skończyłam dwadzieścia dwa lata. Wynajmuję tutaj dom tuż przy plaży.


Do Sunset Valley nie do końca przeprowadziłam się z własnej woli... Przeniesiono mnie na stanowisko w innym mieście z powodu fuzji wertykalnej. Nasza firma zajmuje się produkcją odzieży.


Nie stoję specjalnie wysoko w hierarchii wartości w firmie... Właściwie to walczę o swój wizerunek, żeby nie zrobiono ze mnie dziewczyny na posyłki, która w każdej wolnej chwili robiłaby kawę grubszym rybom.




Hank


Podczas pobytu tutaj zdołałam poznać kilkoro fajnych ludzi. Zresztą, w tym miejscu "kiloro" nabiera innego znaczenia, biorąc pod uwagę, że liczba mieszkańców jest podoba liczbie mieszkańców bloku, w którym mieszkałam poprzednio.


Hanka poznałam przypadkowo trafiając na Pauline, która była pierwszą osobą spotkaną po moim przyjeździe. Hank zwiesił wtedy głowę z ironicznym uśmiechem. No tak – trafiłam na najgorszy moment, ale skąd mogłam wtedy to wiedzieć?


Dopiero przy którejś rozmowie Hank przyznał mi się, że zerwali wtedy swoje zaręczyny.


Jednak będąc zupełnie nieświadomą, wesoło zaczęłam rozmowę. Szybko zrozumiałam, że rozmowa z Hankiem naprawdę się nam klei.


Cała sytuacja skończyła się wtedy różnymi niezbyt fajnymi słowami, wykrzykiwanymi w moją stronę przez Pauline. W tamtej chwili byłam naprawdę zszokowana... Pauline nigdy więcej nie odezwała się do mnie, zupełnie bezpodstawnie oskarżając mnie o rozpad jej związku. Z czasem przestałam mieć jej to za złe. Uznałam, że potrzebowała kogoś, kogo mogłaby winić, bo uznanie swojej winy nie mogłaby znieść.


Zaczęliśmy częściej widywać się z Hankiem. Imponowało mi nie tylko jego ciało, umysł również miał całkiem trzeźwy. Wink


Z biegiem czasu, naturalnie ocieplaliśmy naszą relację.


I, zupełnie jakby "tak po prostu miało być" zostaliśmy parą. Odpowiadała nam wolność, wpisana w nasze charaktery, którą obydwoje sobie dawaliśmy – on, niczym nie skrępowana dusza nadmorskiego mężczyzny, i ja – często zbyt pochłonięta pracą, by pamiętać o Bożym Świecie.


To on "popchnął mnie" do malowania. Zawsze powtarzał, że jego niezależność wyrównuje odpowiedzialna praca policjanta, więc moją odpowiedzialność również powinno coś regulować.


"Dla zachowania równowagi w przyrodzie".


Początki naprawdę były ciężkie.......




Olivier


Hank mieszkał z przyjacielem. A ten pozwalał ludziom używać tylko swojego naziwska – Hedwig.


Kiedyś napomknęłam, że to brzmi zupełnie jak imię sowy głównego bohatera z mojej ulubionej książki. Odpowiedział mi nie znoszącym sprzeciwu spojrzeniem, wypowiadając słowa "więc zacznij kojarzyć to z perukami". "Wig" – peruka; "hed" brzmiało zupełnie jak "head". Tak, był dziwaczny.
Chyba chodziło mu o jego nieprzewidywalność i zmienność. Ale kto go tam wie?


W ich wspólnym mieszkaniu ubóstwiałam werandę. Spędzałam tam dużo wolnego czasu, rozmyślając na różne tematy.


Kiedyś doszło do mnie, że ich dom całkowicie wpasowuje się w klimat tego miasta. Mój natomiast przypominał śródziemnomorską bryłę – różniącą się tylko piaskowym kolorem od tamtych. Tak, zupełnie tu nie pasowałam.... Ale uparcie trzymałam się swojej wersji, że jeszcze uda mi się nasiąknąć klimatem.




Jane


Któregoś popołudnia, po skończonej zmianie z pracy, miałam spotkać się z osobą z ośrodka naukowego. Szefowa uparła się, że to będzie moim zadaniem – w końcu kto z własnej woli zająłby się darmową pracą po godzinach?


Ale mi, na swój dziwny i niezrozumiały sposób, podabała się myśl spędzenia reszty dnia na negocjacjach biznesowych.


Jane okazała się fajną osóbką... może odrobinę "wycofaną" z życia towarzyskiego i cichutką, ale to było w niej nawet urocze.


Nie namyślając się długo, doszłyśmy do wniosku, że przy chińszczyźnie porozmawiamy o oczekiwaniach mojej firmy i warunkach, które postawił jej ośrodek naukowy.






Wodzu, przemyślałam twoje słowa i doszłam do wniosku, że trafiłaś w samo sedno. Teraz, pomimo późnej godziny, myślę, że udało mi się pisać jak zwykle - jak rzeka, a nie przyglądając się każdemu słowu, "bo może znowu napisałam jakąś nikomu niezrozumiałą metaforę". Myślałam, że tego nie znosicie w moich relacjach, i to wada. Taki feedback - "ok, to muszę zmienić". Ale chyba uświadomiłaś mi, że to raczej... eee... feedforward (forward - naprzód). Lol, późna godzina i tworzę nowe słowa, dzieląc stare pod względem etymologii.
No, to chyba tyle.
Siema czytającym!



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Sob 15:31, 20 Paź 2012, w całości zmieniany 20 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
neonka
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 579
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 2:04, 04 Maj 2012    Temat postu:

Zapowiada się ciekawie. ;3 Śliczne zdjęcia, szczególnie ten widoczek przy zachodzie słońca. ^^

*macha łapką do Kapitana*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 10:19, 04 Maj 2012    Temat postu:

No no , będzie ciekawie. Very Happy Fajny początek. Nie dość , że bardzo lubię główną bohaterkę to lubię sposób w jaki relacjonujesz. Olivier as Hedwig jest naprawdę dziwny. Czuję, że namiesza w życiu Taegan (boskie imie, ahhh *_________*). Taegan nie wydaje mi się typową pracoholiczką, pracującą cały czas i nie mającą czasu na nic. A przynajmniej teraz mi się już taka nie wydaje, bo ma czas na zauroczenie, poznanie nowych ludzi.. czy rozmyślanie o niebieskich migdałach na werandzie Hanka i Oliviera. Razz Ta Jane na końcu.. to się jeszcze pojawi, czy ona to tak przejazdem?
Czekam na następną, będzie niedługo, prawda? :hamster_confused:

*Kapitanie!*


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mâttéo. dnia Pią 10:22, 04 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 16:13, 04 Maj 2012    Temat postu:

Cytat:
Ta Jane na końcu.. to się jeszcze pojawi, czy ona to tak przejazdem?

Jakkolwiek dziwacznie zabrzmi to co zaraz napiszę... to nie będzie aż tak pokręcone jak zabrzmi. :P Jane i Teagan wylądują jeszcze razem w łóżku.

A z tą werandą to było tak, że Teagan przyszła do Hanka, otworzył jej Olivier, przywitał się, po czym zamknął drzwi przed nosem i nie wpuścił.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Alexandre
Tarka


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 1203
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 12:37, 16 Maj 2012    Temat postu:

Zaczynam błogie wakacje, dlatego grzecznie nadrabiam wszystkie zaległości i mam nadzieję, że więcej ich już sobie nie narobię...

Spodobał mi się już początek, zdecydowanie miał coś w sobie. Myślę, że duża w tym zasługa ciekawego pomysłu ze wprowadzaniem kolejnych bohaterów. Każdy dostał swój własny kawałek relacji, kilka zdjęć i zdań, które pozwoliły nam odnieść pierwsze wrażenie. To samo przeżywała Teagan, wprowadzając się do nowego miasteczka i dopiero poznając przyjaciół. Naprawdę fajnie to wyszło. A jakie ja wrażenie odniosłam o każdym? Teagan ma w sobie pewne ciepłe światełko, jak zresztą chyba każda bohaterka Twoich relacji, to niesamowite. Myślę, że całkiem nieźle radzi sobie z dzieleniem czasu pomiędzy pracą, przyjaciółmi a własnym rozwojem i pasjami, czego dowodami mogą być jej ambicja i to pochłonięcie zawodem, szybko zawarte znajomości czy malowanie oraz rozmyślanie na werandzie. Hank ma ciekawe podejście do zachowania równowagi, wydaje się całkiem zrównoważonym mężczyzną, w przeciwieństwie do swojego współlokatora. Hedwig... No dobra, to było po prostu dziwne i doprawdy nie wiem, jak to skomentować... Natomiast Jane wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, lekko zdystansowanej, ale w gruncie rzeczy ciepłej osoby, którą po prostu trzeba lepiej poznać, by otworzyła się i ukazała swoje bogate wnętrze. Generalnie ciekawa mieszanka osobowości, dlatego mam nadzieję, że niebawem pozwolisz nam lepiej poznać swoich nowych bohaterów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rei
Kage Baba


Dołączył: 06 Kwi 2010
Posty: 1994
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z wnętrza siebie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 15:00, 16 Maj 2012    Temat postu:

Już na wstępie chciałam zauważyć, że ta relacja znacznie bardziej oddaje Twój styl bycia, myślenia i pisania. Od pierwszych zdań wiadomo, kto ją napisał.

Jak już wcześniej zauważono świetnie przedstawiłaś bohaterów, każdy z dostał swoje 5 minut. To się nazywa zrobić solidne pierwsze wrażenie. Chociaż nadal nie znamy ich zbyt dobrze, każdego można by chociaż kilkoma słowami opisać i co najważniejsze wszyscy zostali w pamięci po przeczytaniu relacji. Każdy z bohaterów jest inny i muszę przyznać, że Alex idealnie oddała moje odczucia, ale postaram się coś naskrobać... Teagan ma w sobie niesamowicie pozytywny ładunek, jest barwna, pełna pasji i ciekawych przemyśleń, poza tym jest śliczna. Natomiast Hank stanowi taką jej przeciw wagę, co sprawia, że doskonale się uzupełniają. Hedwig chyba przerasta mój zasób słów... nie ma co ukrywać, jest ciekawą postacią i świetnie komponuje się z relacją, ale no... ten... jest mega dziwny ^^ Szczerze mówiąc najbardziej do gustu przypadła mi Jane. Sprawia sympatyczne wrażenie i aż człowiek ma ochotę poczytać o niej znacznie więcej niż kilka zdań. Poza tym mam wrażenie, że wniesie sporo do fabuły.

Relacje zapowiadają się ciekawie, dlatego mam nadzieję, że szybko powstanie coś nowego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 19:55, 23 Cze 2012    Temat postu:

#2 - "Niepewny grunt"


Jak to jest otrzymać prywatny telefon od prezesa swojego miejsca zatrudnienia? Yhm. Tego wieczora Taegan poznała to uczucie.


Poprosił o spotkanie i nie powiedział już nic więcej. Zostawił ją samą z własnymi myślami, kiedy rozłączył rozmowę.


Taegan automatycznie zgarnęła w dłonie paletę i pędzel. Wyrażała tym sposobem swoje uczucia, jednak myślami krążąc poza granicami świadomości w teraźniejszości.


Zdawała sobie dobrze sprawę ze swojej sytuacji – od pierwszego dnia w pracy nie była darzona szacunkiem przez pracowników. Czy jej starania dobiegają końca? Będzie musiała znaleźć sobie miejsce gdzie indziej. Nie była wystarczająco dobra.


Następnego ranka Taegan była już w drodze do korporacji, kiedy zatrzymał ją telefon od Hanka.


W sobotę zaplanował imprezę na plaży, na której, jak zapewniał, absolutnie nie mogło jej zabraknąć. Pomyślała, że to przynajmniej jakiś sposób na poprawę humoru, po czym z entuzjazmem w głosie potwierdziła przybycie.


Kiedy wróciła, miała jeszcze gorszy mętlik w głowie. Jej sytuacja się nie wyjaśniła.
- Prezes wyjechał na spotkanie firmowe do Hongkongu. - wyjaśniła jej sekretarka, gdy niepewnie spytała o możliwość spotkania z nim.


Resztę wieczoru spędziła z Hankiem. Jego obecność w jakiś spokój ją uspokajała, a tego właśnie potrzebowała.


I choć nie mogła powiedzieć, że szczerze go kocha, darzyła go uczuciem, które jej wystarczało.


Pomimo tego, nigdy nie potrafiła spędzać z nim zbyt dużo czasu. Początkowe uczucie bezpieczeństwa zawsze po upływie jakiegoś czasu przekształcało się w brak komfortu.


Teagan? - zapytał zdziwiony głos w telefonie. - Zdziwiłem się kiedy się obudziłem, a ciebie tu nie było. Wszystko w porządku?
Potwierdziła, siląc się na entuzjazm w głosie. Wyjaśniła, że pomyślała, że spacer w nocy po plaży byłby czymś pięknym, ale nie chciała go budzić, więc wybrała się sama. I choć z drugiej storny słuchawki wyraźnie odczuła brak zadowolenia z jej odpowiedzi, pożegnała się wesoło i szybko rozłączyła.


Prezes miał wrócić po weekendzie, co oznaczało, że impreza wcale nie będzie miała szansy stać się pocieszeniem. Z zadowoleniem stwiedziła jednak, że Olivier jest świetnym towarzyszem do rozmów.


O wiele lepszym od Hanka, który mówił niewiele, a cisza, w przeciwieństwie do tej z Olivierem, była nie do zniesienia.


Chyba źle go osądziła... Może nie jest aż takim wariatem za jakiego uważała go wcześniej? A nawet... nawet jeśli jest? Coraz bardziej skłonna była uznać to za cechę charakterystyczną, nie wadę.


Właśnie prowadziła rozmowę z informatykiem ze swojej firmy, kiedy niespodziewanie dosiadł się do nich Olivier.


Jakby to było zupełnie naturalne, zaczął przysłuchiwać się ich rozmowie, a z czasem aktywnie włączać w jej bieg.


Kiedy rudowłosy wciskał w siebie piątego hot-doga, nie przepuściła okazji, by wtrącić skąśliwej uwagi na temat zdrowego odżywiania, na punkcie którego miała totalnego fiksa. Ku jej zdziwieniu, on tylko się uśmiechnął i z buzią pełną jedzenia ostentacyjnie pokazywał swoje zadowolenie ze smaku, który odczuwał.


Teagan nie dała po sobie poznać, że dotknął ją brak szacunku, który jej okazał, więc ułożyła usta w fałszywy uśmiech, po czym już zupełnie szczery, ponieważ zauważyła obecność Jane.


Hank jednak niezbyt długo pozwolił cieszyć się im pozorną samotnością, wyraźnie dając jej do zrozumienia, że go zaniedbuje.


Zupełnie nie rozumiała swoich uczuć, ponieważ gdy przebywała z Hankiem były one bardzo ciepłe, jednak, gdy byli od siebie w jakiś sposób odseparowani był jej dziwnie obojętny.


Podobało jej się, że Jane i Olivier odnaleźli wspólny język i większość czasu spędzili ze sobą razem.


Nawet jeśli tylko Jane mówiła, Teagan była usatysfakcjonowana przełamaniem przez nią nieśmiałości. Tą samą radość sprawiało jej dostrzeżenie, że w obecności Jane, Olivier potrafi pohamować swój brak manier, który okazywał wszystkim pozostałym.


Impreza trwała dalej, jednak w pewnym momencie Taegan spasowała, kierowana obawą, że jeśli tak dalej pójdzie to ona będzie tą, która będzie zaciągać Hanka, który totalnie się zalał do domu. A był już na dobrej drodze ku temu, więc posłała tylko spojrzenie Olivierowi, by o niego zadbał, i ulotniła się.


Kiedy wróciła, rozmyślała o dzisiejszym dniu oraz o indywidualnościach, które dziś poznała. Hm? Skąd oni brali tyle siły, by być sobą pomimo wszystko?


Zasnęła jednak z myślami o możliwej utracie domu... Wynajęcie go i tak kosztowało ją dużo wysiłku, a teraz miała go stracić, razem z pracą, na której tak bardzo jej zależało?
Tej nocy nie miała dobrych snów.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Nie 17:09, 24 Cze 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tynn
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 01 Kwi 2010
Posty: 1540
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wapno
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 20:20, 23 Cze 2012    Temat postu:

Lol, musiałam jeszcze raz przeczytać pierwszą relacje xd

Spiknij ją z szefem, spiknij ją :>
A jej relacje z Hankiem przypomniały mi moje z P. Szczególnie to zdanie:
Cytat:
Zupełnie nie rozumiała swoich uczuć, ponieważ gdy przebywała z Hankiem były one bardzo ciepłe, jednak, gdy byli od siebie w jakiś sposób odseparowani był jej dziwnie obojętny.


Początkowo myślałam, że zacznie kręcić z Olivierem, ale skoro Jane już się go uczepiła to niech już będzie... Chociaż, kto wie... może się zamienią ^o^

Oczywiście nie trzeba pisać, że relacje czytało się płynnie i lekko, idealnie się wkomponowała do mojej wieczornej kawki *v*

Aaa, do pierwszej relacji, to już wcześniej pamiętam, że podobało mi się to zdjęcie z werandy <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 20:30, 23 Cze 2012    Temat postu:

Napisałaś mi komentarz!!! :hamster_inlove:

Yhm, ciężko mi cokolwiek napisać o Jane, Prezesie, Olivierze, a nawet o Hanku i Taegan, żeby czegoś nie zdradzić. :|


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 13:02, 24 Cze 2012    Temat postu:

Cadence napisał:
Yhm, ciężko mi cokolwiek napisać o Jane, Prezesie, Olivierze, a nawet o Hanku i Taegan, żeby czegoś nie zdradzić. :|


Jak ja to dobrze znam ^^

Na miejscu Taegan nie byłabym z Hankiem (wiem, że ma na imię Hank ,ale jak widzę odmienione "z Hankiem" to pierwsze co przychodzi mi do głowy to Hanek ), bo to trochę nie fair z jej strony. Nie może szczerze mu powiedzieć, ze go kocha i jakoś nie widzę tego, żeby w końcu mogła. Poza tym ma tylu przystojnych znajomych Wink W sumie lubię Oliviera i myślę, że mimo wszystkich negatywnych uwag o jego zachowaniu, Taegan też myśli o nim ciepło. Jestem ciekawa jak wyglądałaby para Taegan-Prezes ^^ To musiałoby być ciekawe. Swoją drogą niezły tupet, prosi o rozmowę, ale ja uniemożliwia. Ach te wyższe sfery.

Cadence napisał:
Impreza trwała dalej, jednak w pewnym momencie Taegan spasowała, kierowana obawą, że jeśli tak dalej pójdzie, to ona będzie tą, która będzie zaciągać Hanka do domu, który totalnie się zalał.

Biedny zalany dom


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 17:06, 24 Cze 2012    Temat postu:

Cytat:
Na miejscu Taegan nie byłabym z Hankiem (...), bo to trochę nie fair z jej strony.

Sam Hank też nie jest za bardzo fair w stosunku do niej (autentycznie)... Myślę, że na chwilę obecną to mi się w głowie jakoś ułożyło w ten sposób, że obydwojgu w miarę pasuje obecna sytuacja - Taegan jest pracoholiczką, a właściwie tylko on (i od niedawna Jane) są osobami, które potrafią ją od tego oderwać. Natomiast Hank... lubi ładne dziewczyny, a Taegan z twarzą wyszła mi ładnie. Very Happy Niezbyt głębokie mają relacje...


Cytat:
Jestem ciekawa jak wyglądałaby para Taegan-Prezes ^^

Tim, Wodzu... xD Podziwiam was za możliwość takich myśli. Mi się chce śmiać na samą myśl (ale może dlatego, że Ćwir w obecnej rozgrywce, czyli baaardzo do przodu, jest już pociesznym staruszkiem).


Cytat:
Swoją drogą niezły tupet, prosi o rozmowę, ale ja uniemożliwia. Ach te wyższe sfery.

Yhm. Niżsi rangą pracownicy są w korporacjach jak robaki (a przynajmniej w tej, nie chcę udawać znawczynię Very Happy)...


Cytat:
Biedny zalany dom

Hahahaha, miałam problem ze zbudowaniem tego zdania, ale nie zauważyłam, że wyszło mi aż tak komicznie. xD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 19:08, 29 Cze 2012    Temat postu:

#3 - "Rollercoaster"

"zepsuty zegarek jest wygodą, pomaga mi dziś zasnąć
może pomoże zatrzymać jutro przed okradnięciem mnie z całego mojego czasu..."




Trwał wczesny niedzielny ranek. Słońce przebijało się przez okna strumieniami oślepiającego światła, pomimo, że Taegan tak bardzo pragnęła teraz wielkiej niekończącej się ulewy.


Wolno przerzuwała kęsy, w ogóle nie skupiając się na smaku. Czuła się parszywie, i nie było to spowodowane jedynie ilością alkoholu z wczorajszej nocy.


Już miała się czymś zająć, po chwili jednak zorientowała się, że nie ma absolutnie nic do roboty. Teraz nawet układanie strategii finansowych na domowym laptopie na nic by się zdały...


Westchnęła więc głęboko i podreptała do skrzynki pocztowej. Na widok rachunków zapragnęła znów pogrążyć się we śnie, nawet w tych najgorszych. Kiedy wymyślała scenariusz jednego z koszmarów, wypełniając jednocześnie czeki, przed oczami mignął jej.........cylinder?


Prezes przyszedł do jej domu? W co on pogrywał?
Uprzejmie przywitał się, przedstawiając cel swojej wizyty. Stwierdził, że chciałby kontynuować rozmowę telefoniczną sprzed dwóch dni.
"Oho, pakuj swoje biurko, Taegan..." - przemknęło jej przez myśli.


Kiedy weszli do środka, Prezes Ćwir serdecznie przeprosił za niespodziewany wyjazd do Chin, a po chwili wyjaśnił, że swoją rychłą wizytą chciał to zrekompensować.


- Ze względu na upływający czas, bardzo zależało mi na pośpiechu. Mam nadzieję, że wybaczysz mi moją zuchwałość... - kontynuował.


W pewnym momencie Teagan odzyskała zdolność mówienia. A może to był tylko przebłysk chwilowej niemądrej odwagi? Przerwała mu więc stanowczo, pytając ile czasu jej pozostało zanim dostanie wypowiedzenie na piśmie.


Te słowa spotkały się z niemałym zdziwieniem Prezesa.
- Twojego czasu? Źle się zrozumieliśmy, panno Evans. Tutaj chodzi o mój czas.


Po czym zabrał się do wyjaśnienia, że wcale nie zamierza jej zwolnić, a jedynie prosić o przysługę. Tą "przysługą" miał być jej awans. Prezes lada dzień odchodził na emeryturę, szukał więc ludzi godnych zaufania, których mógłby obdzielić swoimi poprzednimi obowiązkami. Nieprzypadkowość wyboru była dla niego niezwykle ważna.


Teagan, czując zadowolenie, że pogoda jednak nie zmieniła się wedle jej uznania, zaproponowała kawę. Jej gość zastanowił się chwilę, po czym wymamrotał, że miałby ochotę na sałatkę z papryką, ogórkami, jajkami na twardo, listkami nori, ryżem, żurawiną, jabłkami, brzoskwiniami.........i sosem winegret, jeśli to nie problem.


Problem? Skąd! Taegan przybrała minę bad poker face'a, po czym odsunęła się na bok dzwoniąc z przysługą do Jane o wyjaśnienie przepisu na sos.


Ostatecznie dziwaczna prośba była nawet smaczna. Pozwoliła także na zbliżenie się do siebie tej dwójki. Teagan czuła się w jego obecności coraz bardziej naturalnie i komfortowo.


Kiedy tylko zamknęły się drzwi za Prezesem, Taegan natuchmiast rzuciła się na telefon. Z początku przez kilka chwil wachała się do kogo powinna zadzwonić...


Ostatecznie wybrała numer komórkowy do Jane i wyrzuciła z siebie wszystkie emocje, które doznała od tego ranka.


Ona poczuła się o wiele lepiej, ale zmartwił ją ton głosu przyjaciółki. Wskazywał na to, że coś jest nie w porządku. Próbowała wymusić na niej spotkanie, ale Jane stanowczo odmówiła, więc ta zajęła się kontynuacją swojego ulubionego zajęcia – pisania strategii marketingowych.
:hamster_want:


Następnego ranka cała w skowronkach podjeżdżała pod biuro. Może i wcale nie posiadała (jeszcze) wysokiego stanowiska, jednak była pewna, że współpracownicy zaczną darzyć ją choć odrobinę serdeczniejszymi uczuciami.


10 h później...


Nie. Ich uczucia wcale nie stały się serdeczniejsze. Ale kto by się przejmował? Ona jeszcze kiedyś pokaże im jaki błąd popełnili. A tymczasem może się w spokoju cieszyć swoim domem i pracą. Very Happy


Z knucia planów "zemsty" na ludziach z pracy, wyrwał ją telefon.


Nie spodziewała się telefonu od Oliviera, ale była w humorze, w którym nie przeszkadzałoby jej nawet jego najdziwaczniejsze zachowanie. Właściwie uważała, że jest w porządku, ale zdecydowanie nie pasował do "jej obrazka", co obecnie całkowicie wykluczało go z jej życia.


Zastanawiała się nad ich relacją, popijając najsmaczniejszą cynamonową latte z ziołami pod słońcem. *-* Musiała też wymyślić co dalej z Hankiem. Zaczynała czuć wyrzuty sumienia z powodu swojego zachowania. Nie była w stosunku do niego fair, i wcale nie podobało się jej kontynuowanie tej farsy.


Właśnie wyliczała w pamięci jakość spędzonego z nim czasu, kiedy przerwał jej ostatni łyk kawy. Również dopiero teraz zorientowała się, że gdzieś zniknął Olivier. Znalazła go na piętrze, siłującego się z maszyną do ćwiczeń. Nie mogła powstrzymać śmiechu.


Starając się utrzymywać powagę, oznajmiła mu, że ustawił wszystkie ciężarki, po czym wymusiła na nim, że zmniejszy je chociaż o jeden. Prawdę o jedynie połowie ciężarków i odjętych trzech dodatkowo zachowała jednak dla siebie.


W końcu biedak wyglądał tak mizernie, w przeciwieństwie do Hanka. Zrobiło się jej go żal... ale to uczucie szybko przeminęło, kiedy zobaczyła arogancję w jego wyrazie twarzy. Jeszcze zuchwale stwierdził, że dałby sobie radę także z tamtymi.
"To skończony głupek". - skwitowała w myślach z rozbawieniem.


Reszta wieczoru minęła im w równie dobrej atmosferze. Początkowo Olivier przyglądał się Taegan z nieodgadnioną niepewnością...


...jednak ostatecznie rozluźnił się zupełnie. Zachowywali się jak dobrzy przyjaciele. Taegan podobała się ta myśl, ale nie potrafiła dopuścić do siebie możliwości, by wyszło z tego coś więcej.


Tak było dobrze. A poza tym, Olivier był dziwacznym zjawiskiem, który nie pasował do jej rzeczywistości w "ten" sposób. Zaczynała traktować go raczej jak oderwanie od rzeczywistości, którą przeżywała. Jak coś zupełnie, nienaturalnie, niezwykle odmiennego od wszystkiego co przedtem znała.


Na jej komórce wyświetlił się numer Prezesa. Odebrała bez zastanowienia, w końcu to kwestia pracy. Rozmawiała ledwie minutę, a Oli zdecydował się ją opuścić, z ogromnym fochem i pretensjami, ale prawdę mówiąc niezbyt ją to w tamtym momencie obchodziło – Prezes wyjaśniał jej swoje plany dążenia do fuzji z amerykańską firmą, a to było coś wielkiego.



****
Nie chciałam kończyć z pustymi rękoma, więc macie dwa pysiaki Very Happy



PS. Powoli, powolutku wrócę do formy. A nawet wyjdę ponad nią. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Pią 19:20, 29 Cze 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mâttéo.
Moderator
Moderator


Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 1024
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazowsze
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 23:27, 29 Cze 2012    Temat postu:

23:20, jestem troche padnięty. .__.

Ale nie mogłem nie przeczytać relacji. ;-) Zacznijmy od tego - jak naprawdę nazywa się bohaterka? W relacji raz jest Teagan, a raz Taegan, choć uważam iż jednak Taegan. Smile Jednakże - do relacji, myślę, że w następnej relacji powie Hankowi prawdę o swoich uczuciach, raczej ich braku. Wydaje mi się, że jej znajomość z Olim przerodzi się w coś głębszego, ale żeby nie odstawać od innych, nadmienię, że liczę na cichy, krótki romans z prezesem. xD Taegan bardzo podoba mi się na pierwszych zdjęciach nowej relacji, pasuje jej taki wygląd. Well, kiedy Tagean wyląduje z Jane w łóżku? Very Happy

ogółem, zacna relacja szeregowo. ^^;


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mid
bÓka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 830
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 13:10, 30 Cze 2012    Temat postu:

Kadziolku kochany
Wreszcie ruszyłam dupsko i przeczytałam relacje Pierwszą wcześniej czytałam, ale zapomniałam o co chodziło i musiałam odświeżyć pamięć. Po pierwsze powiem Ci, że bardzo podoba mi się Taegan. Jest bardzo śliczna, miło się na nią patrzy. Po drugie wiesz, że uwielbiam Twój styl pisania. Jest taki magiczny. Czuję się jak w innym świecie, jakbym żyła obok Twoich bohaterów podczas czytania o ich losach. Mam nadzieję, że Taegan wreszcie wyjaśni sprawę z Hankiem, bo prawdę mówiąc między nimi zupełnie nie ma chemii. Wiedziałam, że prezes jej nie zwolni, wiedziałam! Ta jego zachcianka z sałatką była zabawna.
Czekam na kolejną relację. :hamster_love:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 14:53, 30 Cze 2012    Temat postu:

Cytat:
Zacznijmy od tego - jak naprawdę nazywa się bohaterka? W relacji raz jest Teagan, a raz Taegan

Zastanawiałam się wczoraj kto pierwszy to zauważy. To jest tak, że piszę to imię trochę automatycznie i różnie mi czasem wychodzi. Imię "Tae" jest mi ostatnio obecne, stąd pewnie te pomyłki. Ma na imię Teagan. A tak na początku miała nazywać się Tegan, ale inaczej wpisałam. Very Happy Od tego zespołu:
http://www.youtube.com/watch?v=0EnM7xd4oas&feature=related

Cytat:
Well, kiedy Tagean wyląduje z Jane w łóżku?

Very Happy


Cytat:
Po drugie wiesz, że uwielbiam Twój styl pisania. Jest taki magiczny. Czuję się jak w innym świecie, jakbym żyła obok Twoich bohaterów podczas czytania o ich losach.

Te słowa tak wiele dla mnie znaczą... :hamster_bigeyes:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Sob 14:54, 30 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 1 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin