Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Akademia z bliźniaczkiami (Aktualizacja 30.10.2011r.) TS2

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie / Stare Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Nie 17:10, 01 Maj 2011    Temat postu: Akademia z bliźniaczkiami (Aktualizacja 30.10.2011r.) TS2

Ostatnio wzięło mnie na granie w Sims 2. Na początku chciałem tylko grać ale kiedy simka urodziła mi bliźniaki (a właściwie simorośliny), które potem przemieniłem w nastolatki, wpadłem na pomysł by opisać ich życie (a dokładnie chodzi o życie studenckie). Jest to tylko próbna relacja, bo od 1 czerwca zacznę spowrotem grać w sims 3 (ale Kroniki Rodziny Fleur będą jeszcze w tym tygodniu). Ok więc oto Prolog:

Jedno słowo przed lekturą:
Screeny nie są dość dopracowane, zresztą to tylko test.

Prolog

Akcja rozpoczyna się w Miłowie, w domu Ambrozjów na granicy miasta. Był zimny wieczór...


W tym czasie trójka przyjaciół - ruda Magdalena, jej mąż Krzysztof oraz jej koleżanka Julia - rozmawiali o sprawie pieniędzy na utrzymanie domu. Towarzyszyła im Lilka - słodka córeczka Julki, której ojciec ją porzucił (znaczy Julka nie planowała dziecka, a w tym okresie mieszkała w akademiku...)


Wtem nagle Filemon - pies Magdaleny - zaczął ujadać. Magda była zaniepokojona zachowaniem psa i podeszła do drzwi.


Gdy je ujrzała zobaczyła coś równie zdumiewającego jak dziwnego... pod drzwiami leżały dzieci... dwójka dzieci...


...były jednak inne od zwykłych zawiniątek... te były zielone, zamiast włosów miały kwiaty i ubrane były w trawę... Magda nie mogłą uwierzyć własnym oczom... to były osamotnione simoroślątka.


Jako znawczyni przyrody i ekolog wiedziała, że simorośle nigdy nie zostawiały swoich potomstw chyba że... Magda nie miała serca ich porzucać... po chwili przyszedł Krzysztof i również ujrzał te dziwne istoty.
-To są simoroślinki...- odparła Magda.
Na początku był nieco przerażony, jednak kiedy przyjrzał się nim uważnie, zobaczył w nich dobroć... Wziął jedno na ramię i mocno przytulił. Magda również wzięła drugie i razem wrócili do domu... I tam już zostały...

17 lat później

Simoroślinki (a właściwie Kamila i Elżbieta) zadomowiły się na dobre w rodzinie Ambrozjów. W międzyczasie Magda urodziła dwójkę dzieci: Sebastiana i Sabinę. Tymczasem Lilka nieco podrosła i wkrótce miała zostać nastolatką...


Podczas upływu lat, wszelkie cechy simoroślinizmu zaniknęły a dziewczyny zaczęły przypominać normalne nastolatki. Jako siostry dogadywały się dość dobrze. Pewnego wieczoru Kamila (ta o ciemniejszej karnacji) zaproponowała siostrze późny wypad do miasta. Elżbieta, znana z popierania wszelkich pomysłów swojej bliźniaczki, zgodziła się. Plan miały wdrążyć w życie jutro w nocy.


Następnego dnia po południu spotkały się z przyjaciółmi - japonką Esterą (najlepszą przyjaciółką Elżbiety), Dominikiem (przyjacielem Kamili) oraz Julią (przyjaciółką ich obu) - i wyjaśnili im swój plan.


Zgodnie z założeniami - o 1 w nocy - bliźniaczki po cichu zeszły na dół do podstawionej limuzyny (Dominika of course Cool ) Tylko Elżbieta zdążyła wsiąść niezauważenie, ponieważ kiedy Kamila wykonała krok stronę drzwi usłyszała za plecami chłodny głos matki: -A gdzie ty się wybierasz?!-


Magda zaczęła wyrzucać z siebie jak to Kamila jest wyrodną córką, że takiej porze już zwykłe nastolatki śpią, że powinna się zastanawić co wyrabia, że mógł ktoś ją napaść, że mogłaby mieć wypadek! I żeby brała przykład ze swojej siostry... Magda nie wiedziała że Elżbieta siedzi już w samochodzie i przygląda się tej scenie. Nie miała odwagi wysiąść z niego i powiedzieć że również ona w tym siedzi... dlatego pojechała sama...


Kamila również nie zdradziła siostry choć była wściekła. Czym prędzej pobiegła do swojego pokoju słysząc za sobą obelgi ze strony matki. Przed schodami omal nie została spoliczkowana przez matkę. (Ta sytuacja jest autentyczna, na serio miała ją spoliczkować i wciąż jej gadała że ma iść do łóżka) Rozdrażniona całym zajściem Kamila wyciągnęła książkę "Dziedzictwo Simoroślin", położyła się na łóżko i zaczęła czytać.



Pokoje obu sióstr różniły się znacznie od siebie. Kamila lubiła niebieski gotyk, dlatego udekorowała swój pokój w ciemne barwy.


Pokój Elżbiety był natomiast pokojem elitarnym w żółci. Ela lubiła się tutaj stroić i przebierać i mimo, iż był mniejszy od pokoju Kamili, nie zamieniłaby go na żaden inny.


A skoro mowa o niej: Elżbieta wróciła po tym zajściu do domu przed godz. 6. Po cichu wróciła do pokoju, gdzie czekała na nią matką. W przeciwieństwie do Kamili, ona potraktowała łagodniej swoją córkę po prostu... tuląc ją do siebie i dziękując że nic się jej nie stało... Obie tego dnia podjęły decyzje, której nigdy w życiu nie zdołałyby podjąć...


Zbliżały się 17 urodziny Lilki. Zaprosiła wszystkich swoich przyjaciół (czyli Izabelle, Aleksandra i swoją nianię). Wszyscy hucznie świętowali przyjęcie solenizantki.


Zdmuchując świeczki, zapragnęła dobrego życia oraz pokoju na świecie (szczególnie wśród wszystkich bliźniaczek na świecie). Po czym delikatne iskierki pokryły dziewczynkę i przeobraziły ją w nastolatkę.


Natychmiast przebrała się w swoje nowe ciuchy które dostała od rodziców i wzięła kawałek tortu. Wszyscy zasiadli przy stole by zjeść słodki poczęstunek...


Potem zaczęły się dzikie tańce.


Lilce omal nie opadła szczęka, kiedy zobaczyła nowego boomboxa, którego dostała od rodziców! Włączyła go i wnet dom wypełniła dzika muzyka...


Goście szaleli na parkiecie (kuchennym) tańcząc do rytmu piosenek Lady Gagi. Zabawa była przednia!


Elegancka kobieta (matka Izabelli) tymczasem popijała sok. Niestety biegająca po domu Lilka wpadła na nią i wylała sok który wylądował na jej nowych ciuchach.


Czym prędzej pobiegła do łazienki i wzięła szybki prysznic (pierwszy w jej dojrzewającym życiu). Nie zauważyła, że razem z nią była również Krystyna... (co ona tam robiła?! Shocked )


Równie szybka jak sie pojawiła, tak szybko zniknęła zostawiając za sobą otwarte drzwi...


Po powrocie Lilki rozpoczęła się bitwa z piniątą. Solenizantka biła ją tak mocno że leciały z niej aż pióra Shocked . Po czym wysypały się z niej cukierki!


Wszyscy je wręcz łakomie pożerali aż cała zawartość piniaty znalazła się w brzuchu, szczególnie w brzuchu Julii.


Nadszedł czas na prezenty! Pierwszy prezent był od rodziców (choć i tak jej już wiele dali...) Dostała od nich wspaniałą konsolę do gier oraz kilka gier z cyklu "My Little Pony".


Stojąca za nią Krystyna wyciągnęła patyk i machnęła nim tak aż poleciały iskry. Lilka usłyszała dzwonek do drzwi i poszła sprawdzić kto to. Przed drzwiami stał kolejny prezent.


Razem z tatą otworzyła wieko prezentu i aż oczom nie mogła uwierzyć...


To była nowiutka plazma!! Szkoda tylko że za duża do jej pokoju. Ciekawa była od kogo go dostała... ale potem wróciła do gości, a impreza się zaczęła rozkręcać.


Bliźniaczki uznały ten moment za odpowiedni by powiedzieć rodzicom coś ważnego...


Kamila więc podeszła do mamy przyznała że to przyjęcie jest super a potem powiedziała: -Mamo, chcemy się wyprowadzić. Idziemy na studia!-


Ok koniec.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Verion dnia Nie 15:49, 30 Paź 2011, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 21:22, 01 Maj 2011    Temat postu:

Podobało mi się Sama też ostatnio grałam sobie w dwójkę. Ładni simowie. No i zdjęcia też. Można uznać eksperyment za udany :P Bo w tym momencie nie możesz przerwać. Chętnie poczytam o życiu dziewczyn.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Wto 15:03, 03 Maj 2011    Temat postu:

Czytałam tak trochę na raty...

To ciekawy pomysł, by wprowadzić relację z The Sims 2. Ciekawa odmiana. Stworzyłeś bardzo fajne, charakterystyczne postaci. Dziwi mnie tylko dlaczego ruda i brunetka się nie postarzały (aa, a może w dwójce nie było przedziałów młody dorosły i dorosły?). Również nie zrozumiałam dlaczego Magda aż tak się wściekła na Kamilę (i nazwała ją za to wyrodną córką??), a Elkę tylko przytuliła. To aż jedzie na kilometr niesprawiedliwym wychowywaniem dzieci. Stworzyłeś bardzo ładne pokoje i ciekawie opisałeś przyjęcie. Choć czasami, muszę przyznać, dało się dostrzec fakt, że bardziej skupiasz się na technice zdań niż na emocjonalnym podejściu do bohaterów i ich podejściu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Wto 16:35, 03 Maj 2011    Temat postu:

Tim cieszę sie że ci się podobało
Cad w sprawie postępowania matki - Kamila i Elżbieta mimo iż były podobne to miały inne osobowości - Elżbieta była uczynną, mądrą, wrażliwą uczennicą dlatego matka traktowała ją łągodniej. Kamila natomiast była buntowniczką, uczyła się dość dobrze ale sam gotyk nieco poświadczył o tym że nie lubi być pod kontrolą. Ale zachowanie matki rzeczywiście wyglądało nie fair (znaczy wnioskuje to po tym jak gra mi prawie potraktowała Kamilę) a to tulenie Sabiny to już sam wymyśliłem, bo nie wiedziałem jak zrobić łagodniej niż u Kamili.

Czas na 1 odcinek Akadamie z Bliźniaczkami, 2 odcinek być może będzie związany z klubem, bo zainstalowałem Nocne Życie.

I kilka słówek:
1.Ta relacja będzie bardziej z perspektywy przyjaciół bliźniaczek. Ale wróca potem jako główne bohaterki w najbliższej relacji (zresztą to mniej więcej od gry zależało jak skompiluje relację)

Relacja 1

Szok rodziców trwał tydzień. Potem przyszli do bliźniaczek i oznajmili im, że zgadzają się na wyjazd. Dziewczyny były rozentuzjazmowane. Miesiąc później miały już pokoje w akademiku, gotowe plany na studia i spakowane walizki. Wstrząsem okazał się fakt, że Lilka również chciała pojechać. Nie dało jej się przekonać do zostania z rodziną. W końcu Lilka zdecydowała pojechać razem z Kamilą i Elżbietą. Estera, Dominik oraz Julka również wybierali się do akademika.


Tak więc dwie taksówki odjechały z posiadłości Ambrozjów wprost do nowej przyszłości...


Gdy dotarli na miejsce byli już pełnoprawnymi studentami. Lilka była podekscytowana, choć musiała przyznać że budynek jest szary i nudny jak lekcja historii (Lilka nie lubiła historii... a dlaczego? Bo ludzie w dawnych czasach sztywno się ubierali...)


Przy wejściu powitała ich maskotka drużyny Lam - Liama Lameer. Wykonywał swoje akrobacje tak świetnie, że Kamila i Dominik zaczęli klaskać i śmiać się bez ustanku...




Później studenci rozeszli się do swoich pokoi. Dzięki dofinansowaniu ze strony Narodowego Funduszu Familijnego (czyt. forsy rodziców), każdy z nich miał już udekorowany pokój. Lilka dostała cudny różowy pokój ala Barbie Girl Elitka, Kamila miała swój niebieski gotyk, a Dominik rozkoszował się swoim rajdowym pokojem. Miał nawet własny syntezator do komponowania muzyki!


Niestety radość Kamili zakłócił nieoczekiwany gość który gapił się na nią. Kamila odwróciła się. -Cześć, co tu robisz?- zapytała, ale tajemnicza gotyczka natychmiast uciekła.



Bez chwili wahania Kamila wybiegła z pokoju i zamknęła drzwi na klucz (tak postępują odpowiedzialni studenci). Spotkała na korytarzu Julkę. Pogratulowała jej pójścia na studia i spytała dlaczego nie jest w pokoju. Tak się akurat składało że nie wszystkie meble dostarczono do pokoju Julki i Estery, więc musiały spać na korytarzu...


Następnego dnia Kamila, Elka, Dominik i Estera musieli iść na wykłady (Kamila studiowała Matematykę, Elka Biologię, Dominik Historie, a Estera sztukę). Julka i Lilka miały dzień wolny. Ale co można robić w pustym akademiku?!


Lilka spróbowała studenckiej wersji gry w szachy. Trzeba było przyznać że ich wersja była znacznie trudniejsza niż Lilka sądziła? Bo jak zapamiętać że pionkiem można poruszać się tylko w kierunku na kształt loga szkoły, skoczek ma przewracać pionki ale tylko jednego, wieża ma sie zachowywać jak wieża radarowa, a król z gońcem mają ścigać się o królową?


Mimo iż pokój Julki był już gotowy, ona postanowiła przejść się po kampusie i pozwiedzać okolice. Przypadkiem natrafiła na pewnego studenta i od razu go rozpoznała...


-Anatol!- krzyknęła Julka i natychmiast przybiła piątkę swojemu koledze.
Anatol Sportowiec był przyjacielem Julki oraz grał w drużynie, której Julka kibicowała jako cheerleaderka. Była również w nim zabójczo zakochana ale potrafiła trzymać fason. Tego dnia nie do końca...


Usiedli wspólnie na podłodze (nie zważając na to czy zaraz ktoś się o nich potknie) i zaczęli rozmawiać o starych czasach.
-Co tam nowego u ciebie Anatol-
-Ano wiesz, to co zwykle. Byłem w tym roku raz aresztowany (niesłusznie!) za pobicie szkolnej maskotki...-
-Na serio? Ale nic ci się nie stało?-
-Nic. Na szczęście znaleźli prawdziwego sprawce. To był ten kujon Patryk-
-Patryk Stonoga?! Nie gadaj!-
-To prawda. Włożył strój sportowy i wypchał go poduszkami a następnie podbiegł do maskotki i go z pałki!-
-Co mu odbiło...? Ale nieważne. Cieszę że będziesz tu studiował...-
-Ja też... ehmmm.. może... byśmy poszli gdzieś razem? Ostatnio otworzyli fajny klub na przedmieściach. To tylko kilka minut stąd? Co ty na to?
-Eee... może być. No to jesteśmy omówieni-
-Taak..-


Anatol po chwili wstał pożegnał się i poszedł dalej. Julka poczuła przyjemne ciepło w sercu i dreszcz jej przeszedł po plecach. Ma randkę... MA RANDKĘ!!!


Natychmiast pobiegła do łazienki z czasopismem w ręku który wyrwała od jakiejś ufarbowanej nastolatki (Akurat czytała Simglamour). Usiadła na sedesie i zaczęła czytać. Niestety zauważyła to Lilka i pobiegła za nią do łazienki. Zapukała w drzwi i zapytała co się stało.
-Milcz! Czytam Simglamoura! Muszę się zrobić na laskę!!- krzyknęła tylko Julka.


Nastolatka natychmiast wyciągnęła Julkę z łazienki i powiedziała że nie musi czytać pism dla nastolatek by stać się piękną (a szczególnie nie powinna czytać Simglamoura bo ostatnio dali poradnik "Jak ufarbować włosy farbą spożywczą"). Wystarczy że lekko zmieni fryzure i makijaż... i ubrania...


Zaciagnęła ją do swojego pokoju i kazała jej usiąść przy toaletce. -Zaraz zrobimy z ciebie bóstwo!- powiedziała Lilka
-Robiłaś to już kiedyś- spytała Julka
-Nie, ale warto spróbować!- odrzekła Lilka i zajęła się jej włosami.


Po godzinie krzyków, wrzasków i dźwięków ucinanych włosów, robota Lilki się skończyła. Julka wyglądała prawie tak samo, ale z lepszym makijażem i włosami.
-Teraz wystarczy ci tylko ubiór, poszukam czegoś w moim albumie...- powiedziała Lilka ale nie zdążyła...


Do pokoju wszedł jakiś stary mężczyzna. Okazał się nim pan Zachariasz. Najwredniejszy wf-ista oraz zrzędliwy woźny na akademiku. Dwóch najgorszych stanowisk nie można było sobie wyobrazić...


Natychmiast zaczął się wydzierać na Lilkę że w takim makijażu nie chodzi się po kampusie.
-Co ty do cyrku idziesz!? Natychmiast na korytarz i rób dwieście pompek!-
-Ale proszę pana, ja...-
-Żadne ale! Marsz!-
-Ale...-
-Marsz!!-
-No dobra...-


Julka wyszła na korytarz i zaczęła robić nożyce... zawsze to coś. Akurat w tym momencie wróciła Elżbieta i nie zauważywszy Julki weszła do pokoju...


A Kamila (która również wróciła z wykładu) majstrowała coś przy syntezatorze Dominika (od dziecka marzyła o takim)...


Kiedy Zachariasz poszedł, Julka przeniosła się na medytację. Nic tak nie uspokajało jej duszy i psychiki jak kilka ekstremalnych póz...


Estera wróciła przed chwilą ze swojego pierwszego wykładu ze sztuki. Wyciągnęła mp3-kę i zanurzyła się w dźwiękach Nirvany wymachując przy tym rękoma...


Jako osoba bardzo otwarta na nowe znajomości pobiegła do pierwszej lepszej osoby i sie z nia przywitała. Nie przypuszczała że natrafi na szychę tego akademika - Jolantę Papużkę.
-Spadaj! Jak nie jesteś cool to wogóle nie jesteś!- powiedziała Jolka i oddaliła się.


Gorycz porażki nie zniechęcił Estery i poszła dalej. Po drodze spotkała medytującą Julkę.
-Miałaś spotkanie z Zachariaszem?- spytała Estera
-Skąd wiesz?- zareagowała szybko Julka
-No bo każdy kto go spotka medytuje...-
-No niech to- zdenerwowała się Julka bo akurat Estera włączyła wieżę, która stała obok niej.


Gdy wybrała się do swojego pokoju (urządzonego w stylu surferskim) aż nie mogła uwierzyć własnym oczom...
-Co ty tu robisz?!- krzyknęła Julka kiedy zobaczyła, że jakaś obca dziewczyna czyta jej pamiętnik.
-Ja... tylko... a zresztą po co mam ci się zwierzać!? A tak przy okazji, Anatol jest już zajęty, jest mój! Rozumiesz!- odpowiedziała Jolka i wyszła z pokoju...


Po powrocie Dominika (tak gdzieś pod wieczór) wszyscy spotkali się w stołówce, razem odrabiali lekcje i rozmawiali o tym co się dzisiaj wydarzyło...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Verion dnia Wto 16:40, 03 Maj 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rei
Kage Baba


Dołączył: 06 Kwi 2010
Posty: 1994
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z wnętrza siebie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 14:04, 11 Maj 2011    Temat postu:

Ło... aż zatęskniłam za dwójką...

Całkiem ciekawy pomysł na relację. Postacie są ładne i różnorodne. Caddy ma rację, że strasznie niesprawiedliwie potraktowała córki, nawet jeśli jedna jest buntowniczką, a druga kochaną córeczką należy im się równe traktowanie. Mało tego, można powiedzieć, że Kamila jest buntowniczką, bo widzi nierówność po podejściu matki. Jak na pierwszy odcinek dużo się dziele, ale fajnie to opisałeś.

Co do drugiej relacji, to podobała mi się w znacznie mniejszym stopniu, głównie przez nieustanne wyliczanki, kto jest kto, z kim, z czym i jak... Staraj się tego unikać, czasem lepiej się kupić na początek na 2-3 postaciach, ale przestawić je ciekawiej, niż rzucić 5-6 i mało, że czytelnik się gubi, to jeszcze tracisz szansę na zainteresowanie poszczególnymi postaciami. Przynajmniej ja to tak widzę. Sam pomysł ze studiami jest ciekawy, ale wszystko zależy od tego jak to poprowadzisz dalej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annorelka



Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 14:20, 11 Maj 2011    Temat postu:

Mis szkoda Vera, gdyż wiele osób się tak czepia jego historyjek, a co tu kryć, biorąc pod uwagę, że to jego pierwsza historia w tym dziale, więc pierwsza relacja... Większość z nas zaczynała o wiele, wiele gorzej, a nikomu to wówczas nie przeszkadzało.

Komentarz przesłałam Verowi na PW. ;)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Czw 14:13, 09 Cze 2011    Temat postu:

Ostatnie burze skłoniły mnie do grania w simsy i dzięki czemu mam materiału na 2 odcinki. Od razu zdradze, że drugi odcinek, który napisze zacznie wprowadzać troche akcji! A teraz czas na relację 2



Relacja 2

Wieczór w akademiku nie był zwyczajną porą całego dnia. Studenci do bardzo późnej nocy uczyli się na następny dzień pełen katorgi. Pewnej nocy, pod dom zawitała tajemnicza postać. Była to cyganśka swatka znana ze swojego motta "Płać albo zgiń samotnie!".


Estera tego dnia była wyjątkowo rześka jak szczypiorek. Widząc cygankę Estera natychmiast zeszła ze schodów. Od lat interesowała się zjawiskami nadprzyrodzonymi w tym również magię i była ciekawa co wróżka jej przepowie...


Staruszka wyciągnęła swoją czarodziejską kule i zaczęła ją głaskać.
-Nie widze wyraźnie, musisz dać coś wartościowego bym mogła ujrzeć przyszłość?- powiedziała cyganka
-Co? Ale ja nie mam niczego wartościowego...- odrzekła Estera
-Chodziło mi o kasę. Płać albo zgiń samotnie! Sama wybieraj- zdenerwowała się cyganka
Estera natychmiast zapłaciła swatce, akurat pod ręką miała 5 tysięcy złotych, które dostała od rodziców (jak to się zmieściło w jej portfelu!?)
Estera w tej chwili nie potrafiła powiązać faktów.
-Chce poznać męża idealnego...- powiedziała Estera a swatka natychmiast błysnęła kulą...


Estera która wciąż była w transie, nie zauważyła jak pewien młodzieniec spadł z nieba wprost pod jej nogi. Gdy oprzytomniała podniosła go i spytała czy nic mu nie jest. Tymczasem cyganka tajemniczo zniknęła.


Coś w nią drgnęło. Sama rozpoczęła rozmowę o sobie. Podczas tej rozmowy Estera przekonała się, że Kuba (tak się nazywał), również interesuje się sportem, nie cierpi polityki i że w przyszłości chciałby zostać fizykiem jądrowym. Był to chłopak (dla niej) idealny!


Niewiele myśląc, Estera pojechała razem z Kubą do najbardziej ekskluzywnej restauracji w Przedmieściach. Nie wiedziała jak to wytłumaczyć naukowo: czułe bicie serca, ciarki, ciepło, nie wiedziała co to może oznaczać...


I wtedy zaczęły dziać się dziwne rzeczy. U progu przywitała ich kobieta mająca tylko głowę (nie miała tułowia!). Spytała o menu po czym poszła. Wróciła z lewitującymi potrawami, których smak wręcz "głaskał" podniebienie (takiego sformułowania użyła kelnerka)


Estera podziękowała i zaczęli jeść. Gdy tym razem próbowała się odezwać, Kuba nie zareagował tylko jadł dalej...


Po kolacji próbowała jakoś udobruchać zagniewanego (w opinii Estery) kolegę. Złapała go powoli za ręce lecz on szybko obsunął się i powiedział:
-Kobieto, obudź się to tylko sen! Nigdy nie znajdziesz takiego caliente jak ja!- po czym zaśmiał się, a Estera odpłynęła z powrotem do swojego łóżka. To był tylko sen... jednak kiedy sprawdziła portfel, był całkiem pusty! To był proroczy sen...


Nadszedł weekend, najbardziej oczekiwany okres w życiu studenta. Szczególnie dla Julki. Dzisiaj bowiem szła na pierwszą randkę z Anatolem! Nie przejmowała się zanadto groźbami Jolki ("przypadkiem" Julka zniszczyła jej wszystkie koszulki...) Już wczesnym rankiem zaczęła przymierzać ciuchy w których pójdzie na randkę. Potem zadzwoniła do niego, a ten odpowiedział jej sennym głosem
-Nie teraz mamo, potem upiorę gacie...- po czym rozłączył się...


Spotkała go dopiero o umówionej porze, w nowej kafejce "Zorza", ucałowała go na powitanie i tak zaczęła się randka...


...która na dobre rozpoczęłą się w akademiku. Zaraz po wejściu do kafejki, klientka rozlała kawę na przechodzącego tamtędy szefa knajpki, który był bardzo wyczulony na punkcie swojego garnituru, więc niemal natychmiast zamknął kafejke "z powodów technicznych". Więc tak Anatol i Julka wyczyniali swoje dance party na głównym holu...


Aż wreszcie się to stało. W pewnej chwili przestali tańczyć, popatrzyli na siebie. Wokół było czuć miłość. Jeden pocałunek wypełnił cały akademik, który jakby zatrzymał się w czasie...
... po chwili Julka wróciła do siebie
-Eee, to było... niezłe- stwierdziła Julka - Może teraz pójdźmy na góre, co?- speszyła się Julka.
I poszli na górę...


... na karaoke. Ojciec Dominika załatwił akademikowi własny sprzęt karaoke. Jako pierwsi użyli go Anatol i Julka. Mimo tego jak fałszowali (ptaki spadały na ziemie, koty miauczały a pan wożny Zachariasz zaczął również śpiewać...), jej przyjaciołom się podobało (m.in. dlatego bo mieli zatyczki na uszy...)


Słońce chyliło się ku zachodowi, Julka patrzyła na zachód słońca, gdy Anatol wrócił już do swojego akademika. Dziewczyna wchłaniała całym ciałem ciepło zachodzącego słońca, kiedy nagle ujrzała biały kryształek.
-To jest to! Że ja o tym wcześniej nie pomyślałam! Musze zwołać przyjaciół- krzyknęła Julka i pobiegła do środka.


Tak więc, Julka, Lilka, Kamila, Elżbieta i Anatol założyli zespół "Crystal-Biel". Na początku nie mogli zgrać się ze sobą, jednak po wewnętrznych sporach rozpoczęli pierwszą próbę. Muzyka rozległa się na całe miasto.
Skutki: 25 skarg, mandat za zakłócanie spokoju oraz numer telefony dla Dominika od jednej z policjantek...

A na koniec Wielkie Yo! od Kamili Ambrozji!



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Verion dnia Czw 14:27, 09 Cze 2011, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annorelka



Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 15:44, 09 Cze 2011    Temat postu:

Bardzo sympatyczna relacja, podoba mi się postać swatki z odrobina magii, a także wycieczka na przedmieścia... która nigdy się nie odbyła. Uważam, ze słodko opisałeś uczucie pomiędzy bohaterami. Dużo wydarzeń jak na jeden odcinek. Zabawne fragmenty też bardzo mi się spodobały. Odcinek udany, przemiły, mam nadzieję, że tym razem nikt się niczego nie doczepi. Jak dla mnie, piszesz genialnie, tak uroczo, nie zasługujesz na to, by inni byli w takim stopniu krytyczni wobec Ciebie.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Annorelka dnia Czw 15:59, 09 Cze 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 16:18, 09 Cze 2011    Temat postu:

Rzeczywiście, pięć tysiaków jak na możliwości portfela to jednak zbyt dużo. Gość jakoś mi się nie spodobał, w sumie to nawet zniechęcił tym zagniewanym wyrazem twarzy. A skoro dziewczyna mieszka w akademiku to ja bym bardziej stawiała na wersję, że ktoś jej podpie****** kasę, a nie wyparowała do wróżki. :P

Cytat:
-Eee, to było... niezłe- stwierdziła Julka - Może teraz pójdźmy na góre, co?- speszyła się Julka.
I poszli na górę...

Jak w żaby kocham... po tym tekście doszłam do wniosku, że chce iść z nim do łóżka.

Podoba mi się ostatnia poza Kamili i pomysł z założeniem krystalicznie białego zespołu. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Nie 13:45, 12 Cze 2011    Temat postu:

Czas na zalążek akcji! Ten odcinek będzie początkiem przygody...

Relacja 3


Podczas śniadania Lilka i Elżbieta wspominały czasy swojego dzieciństwa. Obie czuły ogromną nostalgię za domem i za Filemonem.. właśnie, Filemon...


Elka wpadła na ciekawy pomysł -Kupmy zwierzątka!- powiedziała.
Na ich szczęście, akademik od dawna chciał założyć Animalatorium (miejsce dla zwierząt studentów). Bliźniaczki (Kamila na wieść o zwierzakach wprost podskoczyła i walnęła się o sufit) i Liliana postanowiły kupić mikrozwierzątka. Tak więc Elżbieta kupiła rzadki okaz jednookiego stworka (Beholderus Liściattitti) i nazwała go Volbit.


Lilka natomiast skusiła się na Furbika (Furbisia Pospolitego). Kupiła nawet niezbędne akcesoria: grzebień, lokówka, farba dla włosów, lakier do włosów, przyrządy do robienia pasemek, zestaw dla lalek "Mała fryzjerka" wraz z funkcjonalnymi przyrządami itd...


Codziennie wieczorami urządzała dla niego musical na skrzypkach. Biedny powtorek... i biedne uszy pozostałych studentów...


Kamila wręcz ubóstwiała miniaturowe świnki, wiec kupiła jedną i nazwała ją Chrupcia. A dlaczego? Ponieważ przy ich pierwszym spotkaniu schrupała jej telefon i torebke...


Kilka dni później cała załoga wybrała się do nowego sklepu dla zwierząt - Friskies.


Tam zaopatrzyli się w niezbędne akcesoria do otwarcia Animalatorium. Dominik tymczasem nie mógł spuścić oka od słodkich zwierząt siedzących na wystawie. Od dziecka marzył o psie. Teraz mógł spełnić swoje marzenie. Tak samo jak Estera...


Oboje przygarnęli dwójkę zwierząt: Psa Magietkę i Kota Napoleona... od tej pory byli bezcennymi członkami akademika...


Jednak to co się później wydarzyło zaważyło nad przyszłością studentów...
Lilka zajęła się wąchaniem przepięknych kwiatków. Miała ochotę spróbować ich smak ale powstrzymała ją Elżbieta. Gdy obróciła się w stronę sklepu, na drodze stanęło jej zaskoczenie...


...ponieważ spostrzegła Anatola. Lecz wyglądał jakoś inaczej... miał na sobie strój, jaki noszą członkowie bractwa studenckiego. Najwyraźniej Anatol również zobaczył Elżbiete, więc czym prędzej próbował się wrócić...


-Co tu robisz? Dlaczego masz na sobie ten strój- zapytała go Elżbieta
-No bo... biorę udział w przedstawieniu... i... musze iść...- powiedział Anatol i kiedy się odwracał, z kieszeni wypadło zdjęcie bliźniaczek a z tyłu podpis "Twój cel. Oresa-Urele"
-Co to jest?!- zapytała z przerażeniem - Skąd masz nasze zdjęcie!?-


-To nie twoja sprawa! I tak nic już nie zrobicie!- krzyczał Anatol


-Mogę jeszcze wszystkim powiedzieć co widziałam! A szczególnie Julce!- odpowiedziała na atak Elżbieta
-Tak myślisz?! Ona ci nie uwierzy! Jest tak przysłonięta mną że nie widzi racjonalnie, naiwna z niej lafirynda!- powiedział Anatol - I nie próbuj dowiedzieć nic o nas bo pożałujesz bardziej niż będziemy musieli!-
Elżbieta patrzyła jak Anatol oddala się, a w jej sercu zawrzało. Z gniewu i z rozpaczy...


Wróciła powoli do sklepu. Nie zauważyła że całą tą sytuację widziała Lilka. Podeszła do kolegów i słuchała, jednak myślami była gdzie indziej. Miała ochotę powiedzieć wszystko Julce i reszcie ale nie mogła. Zbyt bardzo się bała. Bo niby skąd Anatol miał ich zdjęcie, kiedy były małe? Co oznaczały insygnia "Oresa-Urele"? Tego dnia Elżbieta była zamknięta w sobie...


Pod koniec dnia, pokój Animalatorium był gotowy. W prezencie od Uniwersytetu dostali Robo-papugę. Julka była zaciekawiona tym żywym aczkolwiek sztucznym ptakiem. Nie przypuszczała że wkrótce wydarzy się coś złego...


Nie przypuszczała że wkrótce coś złego się stanie, że ktoś ucierpi, ktoś zniknie, ktoś przybędzie i wszystko zmieni... (ten screen jest zapowiedzią)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Verion dnia Nie 17:36, 12 Cze 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annorelka



Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Nie 16:43, 12 Cze 2011    Temat postu:

Jeju, jak Ty uroczo piszesz!
Bardzo podoba mi się pomysł z przygarnięciem zwierzaków, i fajne, takie oryginalne im wybrałeś, pasują do charakteru właścicielek. Kojarzą mi się trochę z takimi kreskówkami, gdzie każdy ma swoje zwierzątko. ^.^ Kotek nazywa się Napoleon... Inspirowane Witchem?
Sprawa mnie zaintrygowała, zdjęcie i cała reszta. Fajnie to opisałeś, "zdradziłeś" idealną ilość informacji.
Cytat:
(ten screen jest zapowiedzią)

Jejku, ten fragment był taki rozbrajająco-uroczy... Taki... nie wiem jak to inaczej nazwać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Śro 11:12, 15 Cze 2011    Temat postu:

W\Ver bardzo fajne relacje.
Podobają mi się. Miałeś bardzo ciekawy pomysł żeby zrobić relacje w dwójce, a studia są bardzo fajne, jest to chyba mój ulubiony dodatek do dwójki.
Widzę, że Juli sie nie układa, facet ją zdradzał, manipulował nią... nieciekawie
Ogólnie bardzo dobry pomysł z założeniem zespołu, Patryk, Babcia i Adaś też mają założony zespół xd

Wiesz, tak serio nie przepadam za zwierzakami, ale może być ciekawie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Nie 15:48, 30 Paź 2011    Temat postu:

Czas na kontynuacje Akademii z Bliźniaczkami, troszke się pogubiłem względem zdjęć (bo nie pamiętam już kolejności, a zdjęcia są wymieszane), ale mam nadzieje że będą w miare sensowne.

Relacja 4


Tragiczne wydarzenia poprzedziły 2 miesiące spokoju...
Estera zdecydowała się na zmianę image`u. Chciała się dopasować jakoś do społeczności, ponieważ wszyscy naśmiewali się z jej wyglądu. Przeszukała całą szafę i znalazła tylko jakąś dyskotekową szmatkę, którą dostała od swojej siostry, która pracowała jako tancerka w klubach... ugh.



Po odpowiednich przeróbkach ze strony Lilki (kawał materiały tu, kawał materiału tam, tam doszyć, tam zakryć partie ciała...) ciuch był w miarę gotowy. Estera poprosiła ją o jeszcze jedną przysługę, a mianowicie lepszą fryzurkę...


Fryzura wyszła pierwsza klasa. Dzięki resztce materiału Estera zyskała opaskę, która świetnie wkomponowała się we włosy. Dziewczyna była przeszczęśliwa.


Jednak po namyśle zdecydowała się w końcu przefarbować swoje kimono. Trzeba przyznać że efekt końcowy był całkiem niezły...


Postanowiła wybrać się na spacer by pokazać światu swój nowy look. Kiedy wracała do domu, przed akademikiem spotkała pewnego chłopaka. Korzystając z okazji zagadała do niego. Po kilku minutach rozmawiali ze sobą jakby się znali od lat. Nazywał się Wawrzyniec Adamiec i był jednym z prymusów akademika (przynajmniej tak jej powiedział...). Estera od razu poczuła z nim jakąś wieź...


Robiło się już późno, więc Estera wróciła do Akademika. Była cała rozpalona i szła po korytarzu jak we śnie. To co ją spotkało było dla niej przebłyskiem, przynajmniej tak to odczuwała. Zadurzyła się. Nigdy czegoś takiego nie czuła, ale się zadurzyła i o tym wiedziała doskonale. Od tego momentu zaczęli się spotykać.


W tym samym momencie Julka wracała do pokoju, od momentu kiedy Elźbieta rozmawiała z Anatolem, prawie wcale nie było go w pokoju. Najbardziej jednak zdziwił ją fakt, że od jakiegoś czasu, dużo osób w czarnych mundurach spacerowało po akademiku...


Jednak wracając do Estery... jej "związek" z Wawrzyńcem przebiegał doskonale. Od jakiegoś czasu dostawała od niego przepiękne listy miłosne który pachniały wspaniale, prawie jak czekolada. Estera była wniebowzięta, jej serce miało ochotę wyć do księżyca jak wilk, bić tak mocno że mogłoby zastąpić szkolny dzwonek. Była rozpromieniona, aczkolwiek zaślepiona... Minęły dwa miesiące...


Któregoś dnia oboje wracali z ekscytującego spektaklu w filmie. Wciąż śmiali się z tego, jak jeden koleś rozwalił dwa krzesła w kinie obok siebie bo próbował się wcisnąć pomiędzy dwiema studentkami. Dostał tyle plaskaczy naraz że go przez miesiąc pewnie bolała szczęka.


Zaprosiła go do środka. Tam zrobiła ten pierwszy krok i podziękowała mu za wieczór. - Jesteś pierwszą osobą dzięki której moje życie promienieje - powiedziała Estera. Najwyraźniej Warzyniec też tak czuł bo odwzajemnił jej gest. Esencja miłości wydzielała się tu litrami, podgrzewała cały akademik (było tak gorąco ze uczniowie musieli kraść z lodówki mrożonki i kostki lodu dla ochłody).


Kroczyli tak w miłosnym uścisku aż pod pokój Estery. Pożegnała się z ukochanym i weszła do siebie.


Minęło kilka godzin. Estera szykowała materiał na kolejne zajęcia, kiedy usłyszała stukot...


-Proszę!- powiedziała Estera i stanęła na wprost drzwi. To był znów Wawrzyniec. Ale był jakiś inny... na początku Estera nie mogła zrozumieć co w nim jest dziwnego, póki nie zobaczyła kajdanek...


Tymczasem Elżbieta szukała Napoleona. Wszelkie ślady tego psotnisia prowadziły do pokoju Anatola. Dziewczyna na początku bała się wejść do środka, wiedząc to co wiedziała. Kiedy upewniła się że nikogo nie ma, weszła powolutku przez drzwi.


Na jej szczęście, nikogo w środku nie było więc Elka wzięła kicię ze sobą. Jednak jakieś przeczucie kazało jej spojrzeć w bok. To co zobaczyła przeraziło ją jeszcze bardziej...


W rogu pokoju leżały jakieś dziwne artefakty. Był tam też jakiś dziwny eliksir, na wsystkich tych rzeczach były inicjały klanu "Oresy-Who". Czym prędzej chciała się stąd wynieść...


Znów wzięła Napoleona w ręce jednak w tej samej chwili weszły dwie dziewczyny w czarnych mundurach...


Pomiędzy tymi wydarzeniami był jeszcze jeden świadek. Lilka wracała z salonu z paczką chipsów "Różowe Lay`S o smaku malinowym"...


...kiedy nagle spostrzegła Wawrzyńca wchodzącego do pokoju Estery. I nie byłoby dla niej nic dziwnego gdyby nie fakt, że potem usłyszała krzyki. Czym prędzzej wróciła do pokoju i starała się zawiadomić policję. Niestety nie było zasięgu...


Krzyki które słyszała Lilka były krzykami wściekłości. Estera nie rozumiała o co tu chodzi.
-Co to za kajdanki?!- krzyczała Estera
-Cicho, cicho... Nikt cie nie usłyszy, mamy w garści cały akademik skarbie...-powiedział Wawrzyniec.
-Że co?!- krzyknęła jeszcze raz Estera


-Zamknij się! Już nic nie zrobisz mała!- krzyknął na nią Wawrzyniec
-Co się dzieje? Dlaczego na mnie krzyczysz? Przecież się kochamy...- powiedziała cicho Estera
-Hahahah!- zaśmiał się złowieszczo Wawrzyniec - Myślisz ze taka dziewczynka jak ty zasługuje na miłość?! Mylisz się! Dzięki tobie już wkrótce dotrzemy do twoich simoroślich bliźniaczek!-
-Że co?- powiedziała z cichym żalem Estera


Wawrzyniec obezwładnił ją i zakuł w kajdany.
-Teraz pójdziesz ze mną!- powiedział Wawrzyniec i zaczął ją wlec na zewnątrz.


Tymczasem Elżbieta odepchnęła obie kobiety i zamknęła się w pokoju. Nie wiedziała jak z niego wyjść. Jedynym wyjściem było skorzystanie z artefaktów leżących tuż za nią. Wypiła więc eliksir. To co się potem stało już nie pamiętała...


Obudziła się w stołówce, spostrzegła że obie kobiety które widziała przedtem jedzą sobie (co wydało jej się dziwne). Znów nie wiedziała jak się wydostać a o dziwo miała przy sobie ten sam tajemnicy eliksir. Nie myśląc długo, wzięła go i wypiła. Znów znalazła się w transie.


Ocknęła się w swoim pokoju. Stała przed jakimś dziwnym pudełkiem w różne wzory. Potem poczuła dziwny podmuch za plecami. Odwróciła się...


Ku jej przerażeniu ujrzała najprawdziwszy na świecie krowokwiat! Wyglądał na pełny. Elżbieta czuła że zwierze chce, by go wydoić...


Tak więc zrobiła. Mleko które z niego uszło było dziwne. Wyglądało jak zwykłe mleko ale emanowało dziwnym blaskiem. Blaskiem życia...


Pokusa była na tyle silna. Blask tak hipnotyzujący że Elżbieta wypiła tajemnicze mleko. Uniosła się w powietrze, zalśniła oślepiającym światłem i nagle dziewczyna poczuła silny przeszywający całe ciało ból. Ból który był tak silny, że nie mogła mówić, ruszyć się... potem już się nie zbudziła...


Tymczasem Estera znalazła się na dworze, wokoło było mnóstwo ludzi. Wszyscy krzyczeli na nią i wypytwali o coś czego sama nie rozumiała.
-Gdzie są Simoroślane bliźniaczki?! Gadaj nam tu natychmiast!-
-Co wiesz o simoroślach kobieto?!-
-Nie ukrywaj przed nami prawdy, bo ci ją wydrzemy siłą!-
-Wpakujcie ją do środka! W naszej siedzibie zmusimy ją do gadania!-


Wawrzyniec siłą wsadził ją do auta, Estera czuła ze traci siły. Nie rozumiała co się właśnie dzieje. Nie była do końca świadoma czy to sen czy rzeczywistość. Po jakimś czasie sama zemdlała.


Wawrzyniec związał ją i wsiadł do auta.
-Do Stowarzyszenia! Tam nam wszystko wyśpiewa!- powiedział Wawrzyniec.
To miał być koniec dla wszystkich tych osób, dla Estery, Elżbiety i innych przyjaciół. Ale czy aby na pewno?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie / Stare Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin