Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Chluba Clive'a
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie / Stare Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 21:00, 17 Mar 2011    Temat postu: Chluba Clive'a

- Spadaj z tego domu, sk*rwysynie! - usłyszałem, gdy odważyłem się powiedzieć moim stworzycielom prawdę. I nie są to żadni Bogowie, czy Jezus. Tylko rodzice - starzy, potocznie zwani.
Następnie do moich uszu trafił inny tekst. Tym razem ze strony matki:
- Nie tak cię z ojcem wychowaliśmy, debilu!
I nawet nie śmiecie myśleć, ile razy w moim zbyt krótkim życiu nasłuchałem się tego zdania. No oczywiście matka nie zawsze wymawiała to samo przezwisko. Począwszy od 'idioty', kończyła na 'zakutej palce'.
I w sumie, co tu dużo mówić? Tak wyglądał mój czas dorastania.
Gdy ojciec wykraczał, że mam z ich domu się ulatniać, poszedłem sobie. Dali mi tylko 500 euro na przeżycie i wywalili z mieszkania.
Nigdy nie dziwiłem się im tej decyzji. Zawsze byłem trudny dzieckiem:
W wieku 17 lat przespałem się ze starszą ode mnie kobietą o 10 lat i nie był to mój 'pierwszy raz'. Leoni Tabbuny (czyt. Tabuni) była bladą i farbowaną blondynką, prostytutką, która robiła sobie 3 operacje na 2 miesiące. Jest matką mojej... nie, mojego... czy ważna jest płeć, kurde?! Leoni jest matką mojego dziecka, którego nigdy nie poznałem, ale ma już chyba 4 lata.
Od 14 roku życia ćpałem różnego rodzaju narkotyki. A w 15 roku życia zacząłem olewać szkołę, przez co zadawałem się z dziwnym towarzystwem i ćpałem.
Z czego się teraz utrzymuję? Od czasu, do czasu, gdy jestem trzeźwy, piszę felietony do miejskiej gazety, po pseudonimem 'Chluba ma'.
Pewnie mówicie sobie teraz w myślach 'co za wariat'. Jeżeli tak, to już Was lubię, iż to dopiero początek bzdur z mojego równie bzdetnego życia.
A za co rodziciele wyrzucili mnie z domu?
Nazywam się Clive Despain i jestem gejem, mieszkającym w zanieczyszczonym moimi rzeczami, zapachem, wspomnieniami domie (mieszkam tam od roku), mój wiek jest równie banalny jak życie. Mam 21 lat.
Panie i Panowie, o to ja we własnej osobie:



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annorelka



Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 8:05, 18 Mar 2011    Temat postu:

Krzysiowi się spodoba to opowiadanie. Ogólnie, podziwiam jak wiele ich zaczynasz, doliczając jeszcze blogi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 15:02, 18 Mar 2011    Temat postu:

Annorelka napisał:
Krzysiowi się spodoba to opowiadanie. Ogólnie, podziwiam jak wiele ich zaczynasz, doliczając jeszcze blogi.


Opowiadanie Nicki jest z bloga i Chluba tez. ;) Tak czy siak, jest taki jeden jeszcze, ale tam wpisy sa za dlugie, wiec tego tu nie dodaje :P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annorelka



Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 15:29, 18 Mar 2011    Temat postu:

Ach, wybacz, nie czytałam Twoich blogów jeszcze, ale myślałam, że inne opowiadania na nich umieszczasz. Ale i tak podziw, trzy historyjki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 16:50, 18 Mar 2011    Temat postu:

Podoba mi się. Smile Sim jest bardzo oryginalny, ma bardzo hm... szczegółową przeszłość. Mam na myśli, że ty ją nam szczegółowo przedstawiłaś. Co jest oczywiście jak dla mnie sporym plusem. Życie pomimo trudności, niewyidealizowane spojrzenie na świat, walka o przetrwanie, zmaganie się z trudnościami... To wszystko jak najbardziej mnie do siebie przyciąga. No wiesz, historie, filmy o tej tematyce. Samo życie. Wink Z tego rodzaju literatury i filmów można nauczyć się więcej, niż tylko, że "dobro zawsze zwycięża". Bo przecież tak nie jest.
Dobra, ale trochę zboczyłam z tematu... Very Happy To może zamiast pochwał zadam pytanie... Napisałaś, że Clive jest gejem. Hm, ale mimo to spał z kobietami i sprawiało mu to przyjemność? Więc może biseksualista czy "sprawdzał"?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 17:02, 18 Mar 2011    Temat postu:

Cadence napisał:
Podoba mi się. Smile Sim jest bardzo oryginalny, ma bardzo hm... szczegółową przeszłość. Mam na myśli, że ty ją nam szczegółowo przedstawiłaś. Co jest oczywiście jak dla mnie sporym plusem. Życie pomimo trudności, niewyidealizowane spojrzenie na świat, walka o przetrwanie, zmaganie się z trudnościami... To wszystko jak najbardziej mnie do siebie przyciąga. No wiesz, historie, filmy o tej tematyce. Samo życie. Wink Z tego rodzaju literatury i filmów można nauczyć się więcej, niż tylko, że "dobro zawsze zwycięża". Bo przecież tak nie jest.
Dobra, ale trochę zboczyłam z tematu... Very Happy To może zamiast pochwał zadam pytanie... Napisałaś, że Clive jest gejem. Hm, ale mimo to spał z kobietami i sprawiało mu to przyjemność? Więc może biseksualista czy "sprawdzał"?


Jako jedyna to wyłapałaś ;) W sumie, miałam to tłumaczyć w późniejszych opowiadaniach, acz kolwiek, bardziej mi chodziło o 'sprawdzanie'. W końcu prawdę rodzicom wyjawił w wieku 20 lat, a jego dziecko jest z wieku 17 lat Dopiero w wieku 18 lat 'odkrył prawdę o sobie'. Ale biseksualistą nie jest :P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 19:32, 18 Mar 2011    Temat postu:

Wstałem, gdy za oknami było już jasno. Nie spoglądając nawet na rozwalający się zegar na ścianie, poszedłem do kuchni. Spojrzałem na telefon i zobaczyłem, że przez całą noc wydzwaniał do mnie Roger.
- No siema, stary. Co się dzieje? - wydukałem.
- Heather zaginęła, nie ma jej przy rzece.
- Ja już cię znam, żartownisiu. Pewnie się uchlałeś i jej nie widzisz - zaśmiałem się.
- Stary, małolaty tu nie ma. Nie brałem dzisiaj.
- Pewnie gdzieś się kręci, albo do Starszego poszła. Wiesz, że go lubiła.
- Starszy jest z nami, gościu. Przyłaź tu, debilu! - wykrzyczał Roger.
- Ta, pewnie. - furknąłem.
Zjadłem jakiś badziewny serek na śniadnie i ubrałem spraną bluzkę oraz koszulę i podarte spodnie, nie wspominając o starych trampkach.
Powolnym krokiem poszedłem nad rzekę. Miejsce, gdzie zawsze się zbieraliśmy i razem braliśmy narkotyki. Codziennie stała paczka: ja, Starszy, Heather, Roger, Mia, Jacob, Harley, Erica, Mała oraz Dorothy. Heather ma 15 lat, jest rudowłosą, chudą laską. Jej ojciec to pijak, a Starszy, który ma 30 lat, przypodobał jej się.
- Siema - przywitałem się, gdy doszedłem do moich przyjaciół.

Przez 3 godziny szukaliśmy młodej. Gdy w końcu nie było po niej śladu, zostawiliśmy tą sprawę. Przejmująca się wszystkim Erica, zaczęła panikować:
- Napewno ktoś ją zabił... jestem tego pewna. Idę na policję.
- Ej, wsadzą nas za dragi, bo pewnie coś sypniesz. - syknął Starszy.
- Jej nic nie będzie, pewnie się upiła i gdzieś siedzi - powiedziała Dorothy.
- Zwijam się - wycedził Jacob - Mia, idziesz ze mną?
- Chyba jeszcze poszukam Heather.
Stanęło na tym, że Jacob poszedł do pracy, a Dorothy płakała. Natomiast, gdy Starszy oznajmił, iż ma towar, zaczęliśmy ćpać. Dorothy się nie skusiła, nadal płakała z powodu swojej młodszej siostry.

Kiedy już każdy się zwinął, wróciłem do domu. Była 16, więc było jeszcze jasno.
Chlapnąłem na kanapę i usłyszałem dzwonek.
- O, może to Heather. - mruknąłem.
Lecz przed drzwiami ujarzałem matkę mojego... o, mojej córki. Była do niej bardzo podobna, lecz oczy i włosy miała moje.
- Czego chcesz? I po co przybrowadziłaś tu tego bachora, kochana? - zapytałem majacząc i sam nie wiedząc po co mówię to 'kochana'.
- Znowu ćpałeś! Ha. Masz, ćpunie - próbowała podnieś tą małą, lecz zaczęła ona uciekać - No chodź tu gówniaro.
Wróciłem do środka i zamknąłem drzwi.
Leoni zaczęła się dobijać do drzwi, a później zaatakowała okna.
- Odwal się! - krzyknąłem.
- Otwórz mi, dzieciaku! Zrobiłeś mi dziecko to teraz płać!
- No czego, Leoni? - zapytałem otwierając jej drzwi.
- Bierz bachora. Ma na imię Libby.
- Słucham? Ustaliliśmy, że ty będziesz ją wychowywać. - popatrzyłem na moją córkę.



- No bierz ją! - krzyknęła, a mała zaczęła płakać - Już! Ja wsiadam do auta i odjeżdżam z moim Launem, dziany z niego koleś, pa, kochanie. Do zobaczenia... chociaż nie. - gorzko się zaśmiała - Nie znoszę tej gówniary, może być trochę wygłodzona, nie powinno jej już to przeszkadzać - zaśmiała się i odjechała z jej nowym kochankiem.
Wziąłem Libby na ręcę i powiedzcie mi, czy ja pasuję, do cholery, na ojca?!



Pojechałem kupić tej małej jakieś łóżeczko, zabawki i ubrania, nie zapominając o jedzeniu. Leoni wygłodziła tego bachora, gdyż była bardzo chuda i miała widoczne żebra.
Gdy ma córka zasnęła, ja wróciłem do miasta, pozostawiając ją bez opieki, lecz gdy wróciłem, nadal spała.

Stwierdziłem, że będę ojcem, jakim będę, a ta mała będzie mogła robić wszystko, nawet brać narkotyki w wieku 6 lat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 19:31, 20 Kwi 2011    Temat postu:

Nie będę kłamać - gdy zobaczyłam taką ilość tekstu i dwa zdjęcia to odrzuciło mnie od czytania. Ale tylko w pierwszym momencie. Dopiero później do świadomości człowieka docierają takie szczególiki jak to, że jest sporo dialogów, które zresztą czyta się błyskawicznie... Zdziwiło mnie, że nikt nie skomentował. A może kierowali się tym samym wrażeniem, o którym napisałam na początku? Doprawdy nie wiem...

Chyba wspominałam już wcześniej, że polubiłam gościa i zrobił na mnie pozytywne wrażenie (choć z takim bagażem życiowym...), więc sama myśl o czytaniu wydaje się satysfakcjonująca, gdy lubi się bohatera jakiejś historii. Wink Patrząc na twój nienaganny styl pisania da się zorientować, że pisałaś już coś kiedyś. Mogę spytać ile to już czasu od pierwszej historii? Chyba poprzez wspomnienie o narkotykach i "nałogowej paczce" poczułam się na krótki moment jakbym czytała kolejne wydarzenia z konkretnej daty z Pamiętnika Narkomanki. Czytałaś może? Podziw dziewczyno za to, że dajesz sobie radę z taką ilością postaci i ich dialogami! Mówię tu nie tylko o zapisaniu tego ale samemu wyobrażeniu sobie, a przy tym pamiętaniu o każdym z dziesiątki. Poruszasz również ważne, a często ignorowane przez społeczeństwo tematy takie jak narkotyki, alkoholizm, patologia. Mam nadzieję, że końcowe "postanowienie" Cliva w rzeczywistości nie zostanie dokonane, a ten stanie się naprawdę kochającym i czułym ojcem. Jak również mam nadzieję, że nie tylko na nadziei pozostanę...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 19:56, 22 Kwi 2011    Temat postu:

-Cześć, wpadniesz na polanę? Dzwonię już kolejny raz, ale ty nie zamierzasz odebrać... No dobra, too... chyba tyle, Clive, wpadnij, pa. - usłyszałem, gdy po raz któryś przeglądałem moją pocztę głosową. Dorothy męczyła mnie od rana, więc postanowiłem do niej pójść. Zostawiłem moją córkę samą i wyszedłem.
- Siema, Dorothy, co tam? - krzyknąłem, gdy ją zobaczyłem.
- Znaleźli Heather...
- Nie cieszysz się? - zdziwiłem się.
- Ma... martwą... - wydukała już przez łzy.
Podeszłem do niej i mocno przytuliłem.
- O, Dorothy - jęknąłęm - Będzie dobrze. - potargałem jej włosy - Uwierz mi. Chodź.
- Gdzie? Chyba nie chcesz mnie zaliczyć?
- Kochana, jestem homo. - uśmiechnąłem się.
- Uwielbiam twój uśmiech - lekko się roześmiała - Ale mimo tego wolę tu zostać.
- Poczekamy na resztę. Możemy siedzieć w ciszy.
Usiedliśmy po przeciwległej stronie drzewa. Później zebrała się reszta ludzi. Nagle przychodzi policja, a na nasze szczęście nikt nie miał towaru.
- Gdzie jest pan Daniel Sand? Wasz zacny kolega?
- Nie wiemy - odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.
- Dlaczego go szukacie? - zapytałem lekko wystraszony.
- Starszy zabił Heather... - powiedziała szeptem Dorothy - Bo była w ciąży, a on nie chciał mieć jej na utrzymaniu...
- A więc gdzie on jest? - dopytywała się policja.
- Nie wiem, naprawdę. - odpowiadał każdy po koleji. A po 2 godziniach psy się odczepiły.

Po 4-godzinnym siedzeniu w ciszy w tej grupie odprowadziłem Dorohty do domu, aby sobie nic nie zrobiła z powodu utraty siostry.
Wracając już do mojej córki, usłyszałem krzyki, a na poboczu ujrzałem drobnej budowy blondynkę, która z ubrania przypominała chłopaka. Targał ją jakiś mężczyzna.
Przeszedłem obok tego obojętnie i miałem już metr do domu, gdy dotarł do mnie fakt, że to mogłaby być moja córka, a ja bym jej nie pomógł.
Rzuciłem się biegiem do tamtej kobiety i mocnym chwyt wyrwałem ją z rąk menela.
- Pomocy! - darła się nadal.
- Zamknij się, albo zostawie cię z nim - syknąłem - Spadaj stąd! - krzyknąłem do tego mężczyzny - No spieprzaj!
Chłopak sobie poszedł, a ja nadal trzymałem dziewczynę za ramiona. Była drobna i niska.
- Kim ty jesteś? - fuknąłem do niej.
Nie odpowiedziała. Patrzyła na mnie wzrokiem, który mówił... sam nie wiem.
- No? Kim jesteś?... Chodź, nie zrobię ci nic.
Pomchnąłem ją mocno do przodu, a ona lekko pisnęła. Doszliśmy do domu, a ta dziewczyna, która wyglądała na niemalże 15 lat, spojrzała na moją córkę.
- Tak, moje dziecko to jest. W ogołe, ile ty masz lat, dziewczyno? I jak masz na imię?
Popatrzyła na drzwi prowadzące do ogrodu.
- A wychodź se. - syknąłem.

Dziewczyna wróciła po paru godzinach.
- Przypomnij mi, jak masz na imię? - powiedziałem.
Ponownie popatrzyła na Libby.
- Podoba ci się ona? - roześmiałem się - Zrób z nią co chcesz.
Dziewczyna podeszła do niej i wzięła ją na ręce.



- Jak masz na imię? - zapytałem po raz trzeci.
Popatrzyła na mnie, jakby dopiero do niej coś dotarło.
- Sienna...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 18:51, 25 Kwi 2011    Temat postu:

Pomijając to, że bardzo się cieszę na kolejną część to chciałam prosić żebyś odpowiedziała na pytania w moim poprzednim komentarzu. Wink

Ta brutalność i niesprawiedliwość jednocześnie łapią za serce. Bohaterowie wyglądają na takich silnych - zarówno psychicznie jak i fizycznie. Tak nauczyło ich przecież życie... Ale moim zdaniem to najbardziej "rozklekotane emocjonalnie" istoty na ziemi. Tak często przecież zdarza się, że chcemy sprawiać wrażenie najsilniejszych, gdy jesteśmy najsłabsi... Szkoda mi ich wszystkich, a także Heather, która przecież nosiła w sobie nowe życie, a została tak brutalnie, wręcz bezsensownie zabita. Zupełnie jak zwierzę, jak zbędna rzecz, która zaczyna przeszkadzać, więc najlepiej wyrzucić ją na śmietnik. Jednak z drugiej strony, wiele spraw to ich własny wybór. Zdaję sobie sprawę, że ich przeszłość skłoniła ich do podejmowania takich a nie innych decyzji, no i przecież to na niej opierają każdy swój kolejny ruch, krok... Ale wiesz...? Tak skrycie mam nadzieję, że jednak na sam koniec sprawisz, że wszystkim życie jakoś się ułoży, że będzie lepiej. Może to naiwne z mojej strony, ale wydaje mi się, że nie potrafię stracić nadziei w człowieka, i tak właśnie jest w przypadku tej historii. Pomimo tego, że to tylko (albo aż) historia, wytwór twojego umysłu przekazywany do umysłów czytelników... przecież jest tak prawdziwa. Coś podobnego mogło mieć miejsce w prawdziwym świecie, prawda?

Córka Clive'a (jeszcze zupełnie nieświadomie) wywarła na nim ogromny wpływ. Jestem pewna, że pod skorupą tego silnego, brutalnego kolesia, przypominającego kamienny posąg w sferze emocjonalnej i wywołującego strach w każdym kto na niego spojrzy, skrywa się bardzo ciepły i serdeczny koleś. Bo przecież czy geje nie mają w sobie czegoś z emocjonalnej sfery kobiet? Nawet ci, którzy robią wszystko, by ukryć swoje emocje, tak nietrafnie mylone przez nich ze słabościami. Taki według mnie jest właśnie Clive. Społeczeństwo i ludzie sprawili, że musiał nauczyć się żyć w warunkach w jakich żyje lub się poddać. Oczywiście to silny facet, więc poddanie się nie wchodzi w grę. Ale mimo to cierpi... Chociaż tego po sobie nie pokazuje. Czy się mylę?

Postać Sienny zaintrygowała mnie. Zresztą nie tylko jej postać, ale również jej zachowanie i przeszłość, która na pewno ma jakiś związek z jej zachowaniem i brakiem zaufania. Mam nadzieję, że uchylisz rąbka tajemnicy następnym razem, bo już nie mogę się doczekać... Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 20:54, 25 Kwi 2011    Temat postu:

Przepraszam, że nie odpowiedziałam na tamte pytania, ale ledwo co zdążyłam w święta wkleić ten wpis i zdjęcie. W ogóle ostatnio nie mam czasu, ponieważ walczę cały czas o oceny w szkole.

Nie mam pojęcia, dlaczego nikt nie skomentował, prócz Ciebie. Może się nie podoba?
Od pierwszej historii? Ale jakiej... pamiętam jak w wieku 5 czy 6 lat chciałam pisać drugie części takich historii jak 'Kopciuszek' czy 'Alicja w Krainie Czarów'. Następnie, w wieku 9 lat zaczęłam pisać jakąś tam obczyajówkę (dla mamy xD) o losach dwóch sióstr bliźniaczek, lecz napisałam ok. 25 stron i laptop siadł, a cała historia została stracona. Później prowadziłam blogi, zamieniając je z miesiąca na miesiąc na inny, z inną historią i różnymi bohaterami. W wieku 11 lat zaczęłam opisywać swoje sny, a na podstawie jednego zaczęłam pisać takie dłuższe opowiadanie z rozdziałami (również dla mamy - tylko ona miała wtedy wgląd w takie moje prace), ale mając w tamtym czasie, ogromne kompleksy i twierdząc, że historia jest beznadziejna, nie zapisując jej... wykasowałam ją (pisałam wtedy prawie końcówkę). Od 12 roku życia nie prowadziłam żadnego z bloga, a póżniej... tu się dość plącze. Po prostu nabrałam kompleksów, braku wiary w siebie, co prowadziło też do nienawidzenia swojego życia i chęci samobójstwa, a więc postanowiłam, że muszę coś z sobą zrobić i wróciłam do pisania (wcześniej śpiewałam w chórze - odeszłam - fotografowałam, rysowałam itd.)... ale nie wiem, czy o to Ci chodziło
Nie, nie czytałam 'Pamiętanika Narkomanki' - słyszałam o tej książce, zastanwiałam się, czy ją kupić, ale jednak mnie nie zaciekawiła.
A czy na nadzieji pozostaniesz, tego nie zdradzę ;)
A swoją drogą, to dzięki za ten 'nienaganny styl pisania' Moja polonistka uważa, że moje opowiadania nie są płynne, czasami są bezsensowne i mam problem z czymś tam w zdaniach... chociaż ona to się czepia, że słowa np. 'czepiać się', 'świetnie' i 'super', albo zwięzek: 'książka bardzo wciąga' stworzyła młodzież i są to naganne wyrazy, których nie powinno się używać... eh.

'Tak skrycie mam nadzieję, że jednak na sam koniec sprawisz, że wszystkim życie jakoś się ułoży, że będzie lepiej. ' - widzę, że jesteś optymistką :P

'Coś podobnego mogło mieć miejsce w prawdziwym świecie, prawda?' - powiem Ci szczerze, że postać Clive'a jest wzorowana na pewnym człowieku, którego poznałam... tyle, że dość dużo sobie nawymyślałam, np. to, że Clive nie znosi swoich rodziców, a tamten chłopak ponad życie kocha swoją matkę i z całego serca nienawidzi ojca (pił cały dniami i bił matkę tego chłopaka), a poza tym, tamten chłopak jest młodszy i jest biseksualny, no, ale nie ważne xD

'(...) Ale mimo to cierpi... Chociaż tego po sobie nie pokazuje. Czy się mylę?' - pisząc to opowiadanie nie myślę sobie, że Clive cierpi... no bo w sumie, co jak co, ale sam sobie wybrał taki los. Jak mówiłam, jest to fikcyjna postać w pewnym stopniu wzorowana na rzeczywistej postaci, a tamten koleś jest dość inteligenty, a to, że brał narkotyki w dość młodym wieku, to już wyłącznie jego wina. A poza tym, przynajmniej coś w takim zyciu dzieje, a nie tak jak np. u... że tak powiem, zwyczajnych ludzi (np. mojej mamy): 'wstawanie o 6.45, śniadanie, praca do 15, korepetycje od 16 (czasem) do 20 nawet (przez korkami je obiad), klasówki (lub ich brak) i spać o 23' - a u Clive'a codziennie co innego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 21:24, 25 Kwi 2011    Temat postu:

Znam to ze szkołą... Przez całe drugie półrocze myślałam sobie "E tam, jeszcze będzie czas", a teraz mam problemy z terminami, bo nauczyciele zajęci maturzystami i sprawami ich zakończenia szkoły.

Och, to wygląda na to, że praktycznie od zawsze lubiłaś pisać. Ja bardzo wyraźnie pamiętam moje opowiadanie gdy miałam z 7 lat. Od zawsze tworzyłam bardzo długie zdania... więc wizytę chłopaka i pobudkę opisałam na dwie strony A4....

Wiesz, z taką polonistką przynajmniej daleko zajdziesz, ucząc się dostrzegać najmniejsze błędy. Hm, to mi przypomina trochę filozofię rozwoju Japonii po II Wojnie Światowej, która to naprawdę mnie interesuje... ale postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy i powstrzymać się przed napisaniem ci tutaj zalewu czegokolwiek... xd

Tak, to prawda, jestem optymistką. Właściwie to mój optymizm paradoksalnie zbudował się na swojej niechęci do siebie po tym jak dziewczyna, którą traktowałam jak siostrę zmieszała mnie z błotem, zostawiając samą sobie... Dlatego wydaje mi się, że mogę trochę zrozumieć uczucia, które kierowały tobą, gdy miałaś te 12 lat. Sama byłam zresztą w podobnym wieku - 14. Ale wiesz co myślę? Warto lubić samą siebie. Przecież będziemy ze sobą przez całe swoje życie. Very Happy

Wiesz, co do ostatniej części twojej odpowiedzi to muszę przyznać, że po lekturze Pamiętnika Narkomanki to ćpanie to jednak bardzo zawiły temat jeśli chodzi o sferę psychologiczną... Zaczyna się od problemów i chęci ucieknięcia od nich. Potem myśli się, że jest się "fajnym" i takim "dorosłym", a potem... potem już albo ciąg i śmierć, albo odratowanie na odwyku (co i tak nie jest łatwe).
Naprawdę myślisz, że życie ćpuna jest bardziej "wartościowe", ciekawsze, interesujące? Ja bym bardziej nazwała to układem ćpalniczym pomiędzy ludźmi, którzy się spotykają. Zachęcam do przeczytania Pamiętnika Narkomanki, a naprawdę to wszystko wyda się "śmiercią i torturą za życia", jak nazwała to autorka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 21:40, 25 Kwi 2011    Temat postu:

Cadence napisał:

Od zawsze tworzyłam bardzo długie zdania... więc wizytę chłopaka i pobudkę opisałam na dwie strony A4....
- mi to właśnie teraz polonistka też zarzuca.

Cadence napisał:

Wiesz, z taką polonistką przynajmniej daleko zajdziesz, ucząc się dostrzegać najmniejsze błędy.
- tyle, że to zniechęca. Pomimo tego, że żeby mnie coś zniechęciło, to trzeba dość dużo czasu, ale ona za jeden najmniejszy błąd (jak np. użycie jednego słowa, które wymieniałam) stawia 3 za całe, dobrze napisane opowiadanie. A jak się z nią zaczyna kłócić, to z następnego ma się dwójkę Confused Nie lubie takich ludzi, pomijam już, że ta nauczycielka jest bardzo zakompleksiona, wyrzywa się na nas i nie miła.

Cadence napisał:

Ale wiesz co myślę? Warto lubić samą siebie. Przecież będziemy ze sobą przez całe swoje życie. Very Happy
- obecnie nie mam kompleksów, lubie swoje ciało, mimo, że jest trochę większe niż powinno, wzrost itp.

Cadence napisał:

Naprawdę myślisz, że życie ćpuna jest bardziej "wartościowe", ciekawsze, interesujące?
- może nie tak... nie wiem, jak to wyjaśnić, tak, abyś zrozumiała (ale nie chodzi o to, że mam Cię za bezrozumną istotę ). Jest ciekawsze, ma co wspominać. Bardziej wartościowe... no nie jest, a interesujące, sama nie wiem. No po prostu... ja olewam większość swojego życia, w końcu to tylko życie... i może powiem tak: np. mieszkałabym w Londynie, wyszłabym za bogatego murzyna, ukończyłabym King's College London, otworzyłabym klinikę medyczną, byłabym szanowanym pediatrą, miałabym 2 dzieci, ale byłoby mi nudno... cały czas taki sam scenariusz dnia...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 21:51, 25 Kwi 2011    Temat postu:

Cytat:
- tyle, że to zniechęca. Pomimo tego, że żeby mnie coś zniechęciło, to trzeba dość dużo czasu, ale ona za jeden najmniejszy błąd (jak np. użycie jednego słowa, które wymieniałam) stawia 3 za całe, dobrze napisane opowiadanie. A jak się z nią zaczyna kłócić, to z następnego ma się dwójkę Nie lubie takich ludzi, pomijam już, że ta nauczycielka jest bardzo zakompleksiona, wyrzywa się na nas i nie miła.

Uuu... to rzeczywiście straszne babsko. Rozumiem w takim razie, że to może zniechęcać... Ale nie przejmuj się, według mnie piszesz świetnie. Byłam przekonana, że masz za sobą staż kilku zakończonych opowiadań pierwszej półki. Smile

Cytat:
- obecnie nie mam kompleksów, lubie swoje ciało, mimo, że jest trochę większe niż powinno, wzrost itp.

Ze średnim wzrostem jest fajnie. Ubierze się kilkunasto-centymetrowe szpilki i wygląda się po prostu zajebiście. Very Happy

Cytat:
Jest ciekawsze, ma co wspominać.

Oj zdecydowanie zachęcam do przeczytania ebooka Pamiętnika Narkomanki. Wink

Cytat:
No po prostu... ja olewam większość swojego życia, w końcu to tylko życie...

Przykro słyszeć takie słowa... Przecież życie to nasz największy dar.

i
Cytat:
może powiem tak: np. mieszkałabym w Londynie, wyszłabym za bogatego murzyna, ukończyłabym King's College London, otworzyłabym klinikę medyczną, byłabym szanowanym pediatrą, miałabym 2 dzieci, ale byłoby mi nudno... cały czas taki sam scenariusz dnia...

Rutyna... Brr... Confused Obiecałam sobie, że nie dopuszczę by znów zawitała w moim życiu. Dlatego codziennie robię coś inaczej, coś z innej strony, coś więcej, coś mniej.
Nie wiem co sobie o mnie pomyślisz, w każdym razie ja pomyślałam sobie, że gdybym cofnęła się do swojej przeszłości to chciałabym poznać taką stronę wcześniej... Polecam więc bloga Michała Pasterskiego: [link widoczny dla zalogowanych] Nie ukrywam, że dzięki jego radom wyszłam ze swojej potwornej rutyny, odnalazłam siebie i nauczyłam się być szczęśliwa. Bo bycie szczęśliwym to umiejętność... Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
XXpmpXX



Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pon 22:02, 25 Kwi 2011    Temat postu:

Cytat:
Byłam przekonana, że masz za sobą staż kilku zakończonych opowiadań pierwszej półki. Smile
- moim marzeniem jest wydać 'książkę', nad którą obecnie pracuję, ale to tylko marzenia 13-latki... a szkoda. Poza tym, sądzę, że ta 'książka' jest z lekka dziwna, chociaż... nie wiem.

Cytat:
obecnie nie mam kompleksów, lubie swoje ciało, mimo, że jest trochę większe niż powinno, wzrost itp.
Ze średnim wzrostem jest fajnie. Ubierze się kilkunasto-centymetrowe szpilki i wygląda się po prostu zajebiście. Very Happy
- postanowiłam nie nosić szpilek, po pierwsze nie potrafię w nich chodzić i są nie wygodne itd. a poza tym, mam 170 cm wzrostu (czy troszkę więcej) i się cieszę

Cytat:
Jest ciekawsze, ma co wspominać.
Oj zdecydowanie zachęcam do przeczytania ebooka Pamiętnika Narkomanki. Wink
- a więc przeczytam ;)

Cytat:
No po prostu... ja olewam większość swojego życia, w końcu to tylko życie...
Przykro słyszeć takie słowa... Przecież życie to nasz największy dar.
- ja tak nie uważam... np. powiedz to osobie, która jest (oczywiście, to nie ja) np. bita i mordowana przez męża, nie mogąc nic z tym zrobić.

Cytat:
Polecam więc bloga Michała Pasterskiego: [link widoczny dla zalogowanych] Nie ukrywam, że dzięki jego radom wyszłam ze swojej potwornej rutyny, odnalazłam siebie i nauczyłam się być szczęśliwa. Bo bycie szczęśliwym to umiejętność... Smile
- przeczytam i racja, bycie szczęśliwym to umiejętność.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie / Stare Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin