Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Relacje Cadence - [12 listopad]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie / Stare Historie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Verion



Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Chłopak

PostWysłany: Czw 17:22, 05 Maj 2011    Temat postu:

To "się nim zajął" mnie zaintrygowało. On żyje? I czy przypadkiem to nie jest tak ze Esis żyje w kopule? (w sensie w sztucznej rzeczywistości, stworzonej przez człowieka) Bo jak pisał o tym wybawicielu to troche sie zdziwiłem z czego on ma ją ratować i przed czym? Ale na serio mam wrażenie że Liam żyje...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 17:54, 05 Maj 2011    Temat postu:

Cytat:
On żyje?

Nie, Liam umarł.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karou



Dołączył: 27 Kwi 2010
Posty: 940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Myślenice.
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Czw 20:41, 05 Maj 2011    Temat postu:

Najgorsze - śmieć Liama. A tak go lubiłam. ;[
Graice, może i nie jest wampirem, ale ktoś to dał prezent Esis, przypuszczam że to ten gościu, który stoi w oknie na 31 zdjęciu.
No i... Dzieciaki
Relacja mi się podobała, w sumie jak każda. No i czekam na następną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rei
Kage Baba


Dołączył: 06 Kwi 2010
Posty: 1994
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z wnętrza siebie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 10:09, 07 Maj 2011    Temat postu:

Powiem tylko... jak mogłaś?! :hamster_runintears:

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rei
Kage Baba


Dołączył: 06 Kwi 2010
Posty: 1994
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z wnętrza siebie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Śro 16:16, 11 Maj 2011    Temat postu:

Doszłam do siebie na tyle, żeby napisać coś więcej o Twoim bezwzględnym mordzie na Liamie...

Ale zacznę po kolei... Sam początek relacji już był złowrogi... Mało tego pojawia się jakiś dziwny list i oczywiście Rei dorobiła sobie do niego całą, jakże wspaniałą i nierealną historię, ale może lepiej zachowam ją dla siebie... Pomysłów na autora miałam wiele, ale ostatecznie stanęło na jakimś zmutowanym nadczłowieku, który tak naprawdę pociąga za sznurki w tej małej mieścinie, w wszyscy są jego marionetkami. Z racji, że Esis wciąż była poza jego zasięgiem postanowił napisać... tak wiem, że to dość abstrakcyjna wizja, ale nic na to nie poradzę. Twoje relacje zawsze mocno pobudzają moją wyobraźnię, która do końca normalna chyba nie jest...

Liam wygląda słodko z Emmą, byłby z niego wspaniały ojciec... Nic dziwnego, że stała się oczkiem w głowie tatusia, w końcu dziewczynki tak już mają. Każdy facet chce syna, a potem traci głowę dla słodkich oczu małej kobietki. W ogóle zdjęcia z bliźniakami są świetne, normalnie sama słodycz *-*

Jak ty to robisz, że u Ciebie zawsze jest takie ładne niebo? Miły wieczór na plaży... kto by podejrzewał, że nastąpi po nim seria wydarzeń, które tragicznie wpłyną na losy bohaterów... i załamią czytelników... nikt, zupełnie nikt... a tu nasza Caddy zaplanowała taki bestialski mord... Chociaż muszę przyznać, że Graice jest śliczna, zresztą jak reszta twoich simów, ale i tak jej nie znoszę...
Cytat:
Wstała i przestając grać stanęła naprzeciwko jego twarzy. Patrzyła w niego z obrzydzeniem. Był taki... ludzki, kruchy, delikatny. Zdawała sobie również sprawę, że ona jest taka sama. Dlatego go nienawidziła. Nienawidziła ludzi, bo przypominali jej o tym, że i ona jest krucha.

Ten opis wywołał u mnie jakiś zimny dreszcz na plecach, czy coś w ten deseń... w każdym bądź razie moja intuicja podpowiedziała mi, że stanie się coś złego, ale żeby aż tak? Dalej zupełnie nie rozumiałam co się dzieje, nie wierzyłam w to, co widzę... zawsze tak mam jak w książce ginie postać, którą lubiłam... krótka chwila, w której mam wrażenie, że to dzieje się naprawdę, a ja nie rozumiem, dlaczego... Ta głupia baba ciągle o kimś mówi, Liam umiera, James ledwie uszedł z życiem... pełen szok... A dalej jeszcze więcej emocji, rozpaczy i złości...

Chociaż nadal jestem na Ciebie zła i mam focha za zabicie Liama, to muszę przyznać, że świetnie przez to przebrnęłaś. Emocje i myśli bohaterów oddałaś idealnie. Całość świetnie się komponuje, po przez stopniowe budowanie napięcia, a potem nagle coś na kształt lawiny i jeszcze takie tajemnicze zakończenie... ja myślę, że już kończysz pisać następną relację, prawda?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 14:44, 04 Cze 2011    Temat postu:

    Relacja 9



Z każdą kolejną chwilą czułam się coraz bardziej wyprana z jakichkolwiek chęci. Z czasem pobladłam, moje oczy i włosy straciły blask, ale nie przeszkadzało mi to. Prawdę mówiąc, nawet nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby nie James i Winnie, którzy skutecznie mi to wytykali.


Nie potrafiłam już płakać. Ta czynność straciła dla mnie jakikolwiek sens. Wszystko wydawało mi się go pozbawione. Jak toczyło się moje życie? Życie? Jakie życie? Chodzi o tą marną egzystencję, którą potrafimy zdefiniować jako swoją jedynie po usłyszeniu bicia własnego serca? A nawet i ono wydaje się być nieprawdziwe.


Kamień leżał tam gdzie go pozostawio, nie robiło mi to różnicy. Zatrzymam go czy wyrzucę... nie obchodziło mnie to. James z determinacją powtarzał mi, że muszę starać się przynajmniej dla dzieci. Stałam się taką marną matką. Nie, to nie tak. Niczym się nie stałam – wręcz przeciwnie, przestałam być czymkolwiek.


Emma była cudownym dzieckiem. Czasami wydawało mi się, że rozumiała więcej niż mi się zdawało. I choć graniczyło to z szaleństwem, mogłam przysiąc, że jest dla mnie wyrozumiała, jakby była wszystkiego świadoma.


Dzieci... moje dzieci otaczała aura, która sprawiała, że nie miałam najmniejszej ochoty oddalać się od nich na krok. Ich żywotność, radosne uśmiechy, błoga nieświadomość dzieci... każdego dnia to wszystko sprawiało, że przestawałam myśleć o rzeczywistości.


Znikałam gdzieś w przestrzeni pomiędzy głębią ich spojrzeń a czterema ścianami pokojów, w których akurat się znajdowali. A jeśli pojawiała się moja świadomość chwili i teraźniejszości to tylko gdy odpływali w sen, do innego wymiaru.


Były takie chwile, gdy uśmiechając się z miłością, nagle wypełniał mnie lęk i świadomość tego, jaką beznadziejną, żałosną postacią się stałam. Ale już chwilę później traciło to znaczenie, nie obchodziło mnie to.


Gdy już zdołano wywalić mnie siłą do miasta, błąkałam się po miejscach, które kiedyś miały dla mnie znaczenie. Kiedyś były naprawdę piękne... każdy szczegół zasługiwał na uwagę, z każdym pojedynczym detalem chciałam podzielić się swoją miłością.


I gdzie ta miłość wyparowała? Kto zbił naczynie, w którym je mieściłam? Wszystko co było przeszłością wydawało mi się astronomicznie odległe. Jakby nie zdarzyło się mnie. Balansowałam na granicy świadomości i obłędu.


A świat? Zaczęłam postrzegać go na inny, nowy sposób. To co kiedyś było indywiduum, dziś zlewało się w jeden obraz, który wyświetlały moje oczy. Kilka zielonych plam, kilka niebieskich. Zupełnie bez sensu, to wszystko było zupełnie nie warte uwagi.


Któregoś dnia Winnie przyprowadziła mnie do psychiatry. Nie stawiałam się, nie byłam entuzjastycznie nastawiona. Co za różnica? Pójdę czy zostanę, dzień minie. A potem kolejny, i kolejny. Zabawnie było analizować kolejne ruchy tego mężczyzny. Były schematyczne, podręcznikowe. Przecież i ja byłam kiedyś psychiatrą. Czy oni biorą mnie za idiotkę?


Przemieszczałam się ulicami miasta bez entuzjazmu. Wychodziłam gdy musiałam, a nawet gdy nie byłam z dziećmi, moje myśli były w domu. Wszystko inne było irytującą koniecznością.


W piękne, deszczowe, ciemne popołudnie z poczuciem beznadziejności wpatrywałam się w opakowania leków. Połykałam jedną tabletkę za drugą, nie zastanawiając się nad tym co robię. Nic nie miało dla mnie znaczenia. Życie czy śmierć? Co za różnica. Bill i Emmy chyba mieliby nawet lepsze życie bez takiej żałosnej matki.


Odratowano mnie, a wtedy Winona wpadła w szał. Była na mnie naprawdę wściekła. Rzucała słowami, ale tylko niektóre rozróżniałam z potoku jej słów.


Byłam dla niej ciężarem. Byłam ciężarem dla wszystkich wokół, tylko przysparzałam im problemów i sprawiałam, że chodzili posępni. I co ja niby miałam zrobić, skoro nie pozwalali mi umrzeć?


Winona zawsze była obok, nawet na chwilę nie pozwalała mi zapomnieć, że ją mam.


A James przebywał tu na tyle często, że postronny obserwator mógłby uznać, że mieszka tutaj na stałe.


Pewnego dnia Winnie uderzyła kamieniem o stół, zostawiając go tuż przede mną i tonem nie znoszącym sprzeciwu oznajmiła, że musimy coś z tym zrobić. Nie mieliśmy ci...ciała Jamesa, jedynym dowodem jego zniknięcia wydawał się być tylko ten kamień. To absurdalne, nikt nie wiedział o śmierci mojego męża, całe miasteczko myślało, że po prostu zaginął. Tylko...aż...zaginął.


Winnie wprowadziła się do nas i skutecznie zmuszała do jedzenia. Z czasem zaczęłam odczuwać dzięki temu więcej energii, ale jedzenie nadal nie miało smaku.


James i Winnie byli zabawną dwójką. Ona nieustannie naigrywała się z niego, a on z determinacją starał się udowadniać jej, że jest najlepszym mężczyzną na świecie i nic nie jest mu straszne.


Oglądanie ich kłótni wywoływało uśmiech na mojej twarzy. Nie wyglądało by kiedykolwiek kłócili się na poważnie.


Nawet jeśli chodziło o zakłady typu sprzątnięcie zalanej podłogi, James podchodził do tego bardzo poważnie. A zadowolona Winnie siadała na blacie, poruszając beztrosko nogami i wskazując miejsca niesprzątnięte idealnie.

...
Więcej sił żeby żyć...

Widzę
Jak wszystko waży mniej i nie przybliża się.
Widzę jak małe, nieidealne
Nocne niebo, o ile znaczy mniej,
Nie urodzajne, nie nawołuje mnie.
Widzę jak owszem, to nieistotne.
Nieważne, niepiękne, wyblakłe i
To nie istotne z perspektywy absolutu.


Więcej sił żeby żyć, więcej!

A walka na ziemi i w niebie
Przeciwko sobie samemu, o siebie
I walka o święte cele
O wieczne nadzieje...
Walka o z łóżka wstanie
Kolejny taniec w cyrku zdarzeń
I walka o strzępek marzeń
O wieczne nadzieje...


Jeszcze więcej sił żeby żyć! Więcej!

Zapomniałem nakręcić czas,
I zapomniałem rozpocząć nowy dzień.
W zagubionej przestrzeni trwam...

...


Między Jamesem i Winoną coś się rodziło. Nie mógł odeprzeć jej wewnętrznego ciepła, było zbyt gorące by miało szansę nie dotrzeć do innych.


Z każdym dniem zdawał sobie sprawę jak uroczo wygląda gdy się złości, śpi, uśmiecha, śmieje się. Usiadł przed sofą i wpatrywał się w nią jakby była idealnym dziełem sztuki stworzonym przez samego Boga. Nie potrzebował nic innego, gdy mógł po prostu na nią patrzeć.

...


Uwielbiałam zasypiać, ponieważ teraz spotykałam go tylko w swoich snach. Zawsze się pojawiał, by znikając pozostawić po sobie rozgoryczenie i przeszywające całe ciało ból.


Ale każdy sen, każda chwila gdy znów go widziałam wprawiała mnie w ekstazę, była uzależniająca.


Nie chciałam go wyrzucić ze swojej głowy za nic w świecie.


Nie chciałam by kiedykolwiek zniknął. Po prostu nie chciałam.

...

Powoli znów zaczynałam odczuwać emocje. Coś mnie ruszało, coś zaczynało obchodzić, sprawiać, że znajdywałam w sobie wolę walki i chęć do starania się. Winnie cieszył każdy mój wybuch złości, śmiechu, każdy przejaw mojej ludzkiej strony.


Nadszedł ten dzień, kiedy zdecydowałam się opuścić to miejsce. Potrzebowałam zmiany, wszyscy potrzebowaliśmy zmiany. Przechodziłam przez pusty dom przypominając sobie niemal każdą chwilę, którą tutaj spędziłam. Mimo, że istniały również te wspaniałe, wyraźniej pamiętałam te złe, pełne strachu. Dlatego nie mogłam dłużej tu żyć.


...stare słońce zarysuje nowy dzień.




Przepraszam, miesiąc (Ha, równy! Jaka harmonia panuje z tymi relacjami:P) jednak robi swoje...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Sob 14:55, 04 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Timberlie



Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 700
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 16:12, 04 Cze 2011    Temat postu:

Dostanę klapsa, ale niektóre fragmenty były jak dla mnie trochę zbyt... nie wiem, patetyczne? Zawsze miałaś charakterystyczny styl pisania, ale tym razem niektóre rzeczy wydawały mi się trochę przesadzone. Ale mimo wszystko całość mi się podobała. Świetnie opisałaś uczucia Esis względem dzieci. Emma jest przeurocza Szkoda, że synka nie pokazałaś. Właściwie im dalej, tym bardziej mi się podobało. Coraz jaśniejsze zdjęcia, stopniowe wychodzeni z kryzysu, Winnie i James w tle... Jestem ciekawa co teraz. Nowy dom, czy nowe miasto? Wydaje mi się, że dom. Ale to takie tam przypuszczenie ;) Relacje Winnie i Jamesa strasznie mi się podobały. A jak sobie wyobraziłam tą scenę jak on pracuje, a ona tak siedzi bujając nogami... no cudeńko Zdjęcia Liama sprawiły, że jeszcze bardziej za nim tęsknię. Byli taką świetną parą, tak cudownie razem wyglądali, tak im się układało. No nic, mam nadzieję, że dzieci będą do niego podobne. Trzymam kciuki za Esis. Teraz może byś już tylko lepiej. No i mam nadzieję, że braciszka Emmy pokażesz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annorelka



Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 16:47, 04 Cze 2011    Temat postu:

Heh, ciekawym zjawiskiem jest też to, że przez miesiąc nikt oprócz mnie nie pisał, a teraz - wczoraj wieczorem Tynn dodała starą (ale jednak!) relacje, dzisiaj Ty i Tim.
Relacja świetna.
Nie zgadzam się z "patetycznością"... Myślę, że relacja miała być taka dobijająca smutna i Ci to bardzo dobrze wyszło. Ja bym w życiu nie napisała czegoś takiego. Szkoda mi Esis, kiedyś była taka pogodna, miła i wesoła, straszne uczucia wywoływał opis jej ... hm... staczania się? Ciekawe jest to, że synek nie pojawił się w relacji ani na jednej fotce. Domyślam się, że to wina błędu, ale dzięki temu jest taki ciekawy efekt.
Ciekawie się bardzo kiedy rozwiążesz tajemnice z poprzednich relacji i czy w ogóle to zrobisz... ciekawi mnie kim byli ludzie, którzy zabrali ciało, o co dokładniej chodzi z tą lodową rzeźbą diabła, czym była ta otoczona pułapkami sala komputerowa w Egipcie?
Podsumowując... nie umiem podsumowywać. ^^;
Sorry, że komentarz taki nieskładny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 17:48, 04 Cze 2011    Temat postu:

Dziękuję wam bardzo za komentarze dziewczyny!

Cytat:
Dostanę klapsa, ale(...)

Nie, nie! Bardzo ci dziękuję, że mi o tym powiedziałaś. :*

Cytat:
Szkoda, że synka nie pokazałaś.
No i mam nadzieję, że braciszka Emmy pokażesz

Nie, niestety. Maluch ma jakiś błąd i wyłącza mi grę gdy próbuję mu zrobić urodziny albo chociaż zmienić w casie przez mastera. Między innymi właśnie dlatego tak długo zwlekałam z napisaniem. Prawdę mówiąc rozważałam nawet tragiczny wypadek i jego śmierć.... Ale nie mogę tego zrobić, po prostu nie jestem w stanie. Embarassed Jeszcze się nie poddałam!

Cytat:
Nie zgadzam się z "patetycznością"... Myślę, że relacja miała być taka dobijająca smutna i Ci to bardzo dobrze wyszło.

Tak, chciałam ukazać tą bezradność, gdy nie możesz nawet publicznie powiedzieć, że ktoś zamordował mężczyznę, którego kochałaś i zrobił to z twojego powodu... Ale pisząc sama w pewnym momencie się zniechęciłam i aż mruknęłam "to nie w moim stylu...", ale sama to zaczęłam to i sama dokończę. Dziękuję.

Cytat:
Ciekawie się bardzo kiedy rozwiążesz tajemnice z poprzednich relacji

Zrobię co w mojej mocy by napisać to jak najwcześniej Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annorelka



Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Sob 19:14, 04 Cze 2011    Temat postu:

Cytat:
Tak, chciałam ukazać tą bezradność, gdy nie możesz nawet publicznie powiedzieć, że ktoś zamordował mężczyznę, którego kochałaś i zrobił to z twojego powodu... Ale pisząc sama w pewnym momencie się zniechęciłam i aż mruknęłam "to nie w moim stylu...", ale sama to zaczęłam to i sama dokończę. Dziękuję.

Plus za to, że w ogóle podjęłaś taką tematykę, ja, jak już wspominałam - nie dałabym rady.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Nie 14:33, 05 Cze 2011    Temat postu:

Cady przeczytałem!
(tzn. ominąłem te latarnie), fajne było. Pewnie zrobisz kolejną parę, którą potem rozdzielisz i wszyscy będą smutni.
Przy tej relacji nic jakoś tak bardzo jak zawsze mi się nie skojarzyło


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 21:16, 01 Lip 2011    Temat postu:

    Relacja 10


Winona i James byli ze sobą szczęśliwi, każdego dnia wykorzystując cenne minuty jakie otrzymali od życia. Zdawali sobie sprawę z ulotności i niepewności losu. Nie potrafili zrozumieć jego gierek, ale zgadzali się ze spokojem na wszystko co ze sobą niósł.



Będąc ze sobą przebywali w innym wymiarze, w specjalnym wymiarze, który sami stworzyli. Nie zawsze było idealnie, ale właśnie ta nieidealność stała się najpiękniejszym elementych ich wspólnego życia.


Kiedy James zaczął chorować, Winnie nie okazywała przy nim smutku, który ją przepełniał. W każdej chwili pokazywała mu inną stronę, przekonując jak wiele już otrzymali od życia. Mimo, że ona sama w duszy nie godziła się na rozłąkę, dzięki jej słowom i gestom, James zaczął w to wierzyć. W ten sposób zapewniła mu najszczęśliwsze ostatnie dni jego życia.


Niedługo po jego śmierci dowiedziała się, że jest w ciąży. Łzy przez długi czas nieustępliwie cisnęły się do jej oczu, ale przynajmniej miała siły by płakać. Z początku bała się, że nie będzie potrafiła już więcej okazywać emocji, że śmierć ją zniszczy... ale tak się nie stało.


~~~

W innym stanie była Esis, która pomimo upływu 17 lat od zabójstwa jej ukochanego pamiętała go w każdym szczególe. Po 10 latach postawili mu nagrobek, ale nie wpłynęło to na jej stan, chociaż właśnie tego tak bardzo pragnęła.


Rzadko przebywała w domu, więcej czasu spędzała poza granicami kraju. Zajęła się biznesem, zapewniając tym samym sobie i dzieciom dogodne życie. Jednak nic nie mogło równać się z obecnością matki w domu. Esis jednak była przekonana, że to najdoroślejsza decyzja jaką podjęła w życiu. Ale nie wiedziała, że "dorosłe decyzje" nie istnieją.


Emma i Wiliam mieli teraz 17 lat i więcej czasu przebywali z lokajem niż z własną matką. Czas, który spędzali wspólnie pochłaniali, starając się aby nie zmarnować żadnej cennej minuty. Mimo, że obydwoje byli rodzeństwem, trudno by znaleźć dwie osoby, które tak usilnie robiły sobie na złość. To nie tak, że nie kochali się... ich miłość wychodziła poza wszelkie ramy. Opiekowali się sobą na swój sposób.


Pokój Esis, od ponad 9 lat w ogóle nie zmieniany (i bardzo rzadko używany) stale zawierał jeden element: deskę surfingową Jamesa.


Wiele opowiadała im o ojcu, nawet jeśli ich kontakty ograniczały się do rozmów telefonicznych.
Billy stale trzymał pluszowego misia, który Liam sam uszył w czasie gdy Esis była w 6 miesiącu ciąży. Był dla niego skarbem.


Kolejnym cennym skarbem była dla niego muzyka – jedna z niewielu rzeczy, które łączyły go z siostrą. Założyli zespół, perkusją zajmował się Noah, o dwa lata młodszy najlepszy przyjaciel Billyego, tym samym syn ciotki Winnie.
Nawet w tej sprawie widać było upór Emmy, który doprowadził do braku pianistki, ponieważ ta uparła się, że będzie grała na niczym innym jak na biwie, najpopularniejszym instrumencie w Japonii.


...a na pianinie grała niesamowicie. Od dziecka pilnie uczyła się gry, by zaimponować matce i teraz nawet dyrektor liceum bardzo starał się aby promowała szkołę.


Jednak Emma chciała widzieć tylko zamyślony uśmiech matki, utrzymujący się przez cały czas, gdy wygrywała delikatne melodie. Nie potrzebowała niczego więcej. Odmawiając, zyskała nienajlepszy stosunek z dyrekcją.


To właśnie jej najbardziej brakowało matki. Chciała czuć się kochana, być pewna, że ktoś czeka na nią w domu, poza zbyt uprzejmym lokajem, który zawsze jej potakiwał.


Przyjazdy jej matki z czasem zaczęły sprawiać jej ból, ponieważ już wiedziała, że gdy tylko zacznie być naprawdę szczęśliwa, ona będzie musiała wyjechać. Esis wyrządziła jej tym naprawdę wielką krzywdę, o jakiej obie nie zdawały sobie jeszcze sprawy. Emma przestała mieć nadzieję, zaczęła też wychodzić z założenia, że lepiej w nic się nie angażować, ponieważ to może przynieść jej jedynie ból.

~~~

Esis nieprzerwanie przez 17 lat śniła tylko o Liamie. Wykańczało ją to, skutecznie zabierało całą jej energię. Ale lubiła te sny... cholera, tak bardzo je uwielbiała.


Emma miała jedną przyjaciółkę, starannie i nadzwyczaj skutecznie unikając kontaktów z innymi ludźmi. Poznały się gdy miały 15 lat, a jej rodzinę, choć bardzo ubogą, pokochała jak swoją własną. Najbardziej urzekło ją to, że wszyscy byli ze sobą bardzo zżyci. Niewyobrażalnie zżyci. Nigdy nie znała takiej więzi.


Z kolei Bill był zawsze był towarzyskim dzieckiem. Kochał ludzi i kochał kontakty z nimi. Był popularny w całej szkole, i gdyby nie wielkość miasteczka, nikt nie zgadłby, że to jego siostrą jest Emma Sea.


Spotykał się z równie popularną dziewczyną, najlepszą koszykarką, przewodniczącą szkoły i najlepszą uczennicą liceum w Sunset Valley.


Gdy w jednej części domu ta dwójka spędzała wspólnie czas, Emma zamykała się w swoim pokoju, pisząc nowe rozdziały swoich książek. Rok temu, niedługo po skończeniu 16 urodzin jedno z wydawnictw zaproponowało wydanie jej pierwszej książki.


To zajęcie całkowicie ją pochłaniało, było jej ucieczką.
Spędzała dużo czasu we wlasnym pokoju, w nim czuła się bardzo bezpiecznie. Ale czy na pewno chciała czuć się bezpiecznie? Przecież życie nie bylo ani trochę bezpieczne. Odkładała te myśli.


W równy rok po zabójstwie Liama, Esis otrzymała wiadomość. Bezimienny nadawca życzył jej "sukcesu na nowe drodze życia" i dodatkowo pochwalił jej dzieci. Nadal, każdego pojedynczego dnia przerażało ją to, chociaż nigdy więcej już się nie odezwał. Wydała mnóstwo pieniędzy, by odnaleźć nadawcę, ale nic nie udało się ustalić.


Wiliam i Emma mieszkali jak dwójka lokatorów. Lokaj nie zdołałby ich zatrzymać, a ucieczka przed policją była czymś dziecinnie prostym. Podczas gdy Bill szalał w klubach poza miastem, Emma przychodziła w swoje ulubione miejsca, by napawać się naturą w nocnym wydaniu.


Tylko Edmund (lokaj) naprawdę martwił się o tą dziewczynę. Z bólem przychodziło patrzenie na jej osamotnienie, z którym nie potrafił pomóc. Łączyły ich dziwne relacje – niewiele rozmawiali ze sobą, ale wystarczyło, że ich spojrzenia napotkały się, a oboje byli w stanie się zrozumieć.


Dodatkowo, Emma nie dawała nikomu powodów do tego, by zbliżyli się do niej. O ile jej brat był najbardziej popularnym chłopakiem w szkole, ona sama stała się wyrzutkiem, o którym nikt z liceum nie chciał pamiętać oprócz jednej, jedynej dziewczyny, nad którą znęcali się z powodów jej ubogości. Dziewczyny miały tylko siebie.




To nie było najlepsze...
Sporo zdjęć nie wygląda estetycznie, panuje brak akcji i prawie same rozterki emocjonalne. Przepraszam.
EDIT: Uświadomiłam sobie, że ZNÓW mija RÓWNY miesiąc od poprzedniej relacji. Jak nie równe tygodnie to miesiące... jezu, ta harmonia zaczyna mnie przerażać. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Caddy dnia Pią 21:18, 01 Lip 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gumi
Słodziak


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 1043
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 22:02, 01 Lip 2011    Temat postu:

nawet nie wiesz, jak marzyłam o Twojej relacji ...
wszystko jest takie smutne . ktoś umiera , ktoś się rodzi . każdy jest samotny na swój sposób . nie potrafię skomentować samej relacji , tylko te emocje tak się rzucają ...
wiesz , to takie zabawne . opisałaś mnóstwo emocji , które mnie dotyczą , męczą , biegają za mną i nie pozwalają uciec . samotność - to takie zabawne , mieć wokół siebie tylu ludzi i wciąż być samotnym . wydaje mi się , że Bill właśnie taki jest , ma dziewczynę , kumpli , ale w głębi serca wciąż doskwiera mu jakiś sposób samotności , nie umiem tego określić .
Emma , Emma wydaje mi się tak wspaniałą osóbką . walczy o uwagę matki , a gdy już Esis wyjeżdża , Emma zostaje sama ze swoimi myślami , umysłem , pianinem , i nie ma niemalże nikogo z kim mogłaby się podzielić tym , co czuje ...
a sama Esis ? wydaje mi się , że wyjeżdża , bo nie chciała zostać w miejscu , gdzie spotkało ją tak wiele bólu ... tak wiele miejsc kojarzących jej się z Liamem ( przypomniało mi się ! kiedyś też miałam Liama ) , tak wiele wspomnień zakorzenionych w mózgu do bólu , powracające sny ... dzień w dzień o jednej osobie , albo o sytuacji - to takie męczące , wykańczające ... ale piękne , w jakiś sposób ma się przy sobie tą osobę , którą w końcu tak bardzo się kocha ...

do tej pory zwróciłam uwagę tylko na tą rodzinę , ale została jeszcze Winona . myślę że cierpiała tak samo jak Esis , albo w jakimś stopniu podobnie . szkoda , że nie opisałaś ich relacji w tym czasie , to mogłoby się bardzo ładnie wkomponować . na co umarł James ? na co chorował ? to też w sumie mogłabyś zawrzeć ^^

poprawiłaś mi humor na wieczór , bardzo Ci dziękuję . no , i zmotywowałaś mnie do zrobienia czegoś więcej ( skomentowania relacji ) niż zakopywanie się pod kołdrą i wpatrywanie się w sufit


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caddy
Administratorka
Administratorka


Dołączył: 03 Kwi 2010
Posty: 4108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Dziewczyna

PostWysłany: Pią 22:45, 01 Lip 2011    Temat postu:

Dziękuję ci bardzo za komentarz!

Cytat:
wydaje mi się , że Bill właśnie taki jest , ma dziewczynę , kumpli , ale w głębi serca wciąż doskwiera mu jakiś sposób samotności , nie umiem tego określić .

Rozgryzłaś mnie. Wink Ta dwójka wcale tak dużo się nie różni, ponieważ odczuwają te same emocje. Różni ich jedynie sposób w jaki je odreagowują.

Cytat:
a sama Esis ? wydaje mi się , że wyjeżdża , bo nie chciała zostać w miejscu , gdzie spotkało ją tak wiele bólu (...) to takie męczące , wykańczające (...)

Prawda. Plus, w mojej głowie zafundowałam jej sprzeczność w działaniach - z jednej strony ucieka w pracę, z drugiej pragnie wracać do miejsc, w których przebywała z przyjaciółmi, którzy już nie żyją. Z jednej strony tak bardzo kocha dzieci - z drugiej widzi w nich ojca. I chce go widzieć, a jednocześnie nie chce. Taki mój Białowłosy Paradoksik.

Cytat:
szkoda , że nie opisałaś ich relacji w tym czasie , to mogłoby się bardzo ładnie wkomponować .

Wydaje mi się, że poległabym, rozwaliła całą wspaniałą atmosferę jaka należy się tym przeżyciom. Nie potrafiłabym jeszcze tego opisać. Jak zwykle biorę się za coś, z czym jest mi trudno...

Cytat:
na co umarł James ? na co chorował ? to też w sumie mogłabyś zawrzeć ^^

Embarassed Zdawało mi się, że napisałam to w tej relacji.
James, jak pisałam kiedyś, chorował na XP - miał skórę pergaminową, a co za tym idzie, już od początku była mu pisana śmierć w wieku 20 - 30 lat. Trzydziecha na karku to byłoby i tak ogromne osiągnięcie - w rzeczywistości chorzy na Xeroderma Pigmentosum umierają przed 20 rokiem życia.

Guśka! Zakopuj się pod kołdrą, jeśli na to właśnie masz ochotę, ale musisz potem obiecać sobie i mi, że wstaniesz i będziesz dawać z siebie wszystko. Very Happy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hipstęł
SimKreator
SimKreator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 2005
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Trn
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 23:12, 01 Lip 2011    Temat postu:

:O

Normalnie miałem wrażenie, że upierdoliło dużą część relacji, ale Cady musiała zrobić przeskok o 17 lat :P
Bardzo fajnie i po raz kolejny bez skojarzeń ;)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.simowehistorie.fora.pl Strona Główna -> Historie / Stare Historie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następny
Strona 7 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin